Mosul- krajobraz po ISIS

Kawiarnia Book Forum w Mosulu
Kawiarnia Book Forum w Mosulu
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Alice Su

Rayyan Hadidi miał osiemnaście lat, gdy stracił wiarę. W 2006 roku w drodze do szkoły, natknął się w pobliżu lokalnego meczetu na wiwatujący tłum. Grupa, złożona z przywódców meczetu i wiernych, okrążyła dwóch mężczyzn, oskarżonych o przynależność do irackich służb policyjnych, postrzeganych jako marionetki amerykańskich okupantów.

Strzelcy Al-Kaidy szykując się do egzekucji wymachiwali bronią przy wtórze okrzyków tłumu „Allahu akbar”. Hadidi przyglądał się obu mężczyznom i wzdrygnął się, gdy złapał z nimi kontakt wzrokowy na chwilę przed ich rozstrzelaniem.

„Nie mogłem zapomnieć tego, w jaki sposób na mnie patrzyli”, powiedział mi Hadidi w kawiarni niedaleko uniwersytetu w Mosulu, gdzie spotkaliśmy się tej wiosny. Podobnie jak wielu Arabów w tym mieście, wychowywał się w konserwatywnej sunnickiej rodzinie, regularnie pościł i modlił się. Islam stanowił dla nich wrodzoną tożsamość kulturową, a zarazem drogę do wyśnionego, sprawiedliwego i lepszego życia pod rządami prawa Boga oraz ucieczkę od autorytarnych rządów Saddama Hussajna i chaosu panującego po inwazji na Irak. Rodzina Hadidiego, podobnie jak większość rodzin w Mosulu, przyjmowała słowa Koranu bez zadawania pytań.

Wspomnienie egzekucji prześladowało go. Zaczął czytać filozofię, historię i książki krytyczne wobec islamu – niebezpieczne tematy. Podzielił się nimi ze swoją konserwatywną rodziną, która w konsekwencji zerwała z nim kontakt. Odrzucony przez ekstremizm, którego był świadkiem, Hadidi zaczął współpracować z siłami amerykańskimi, co ściągnęło na niego groźby ze strony dżihadystów. W 2011 r. uciekł do Turcji, gdzie w mediach  społecznościowych zaczął pisać o wadach politycznego islamu.

W 2017 r., po wyzwoleniu Mosulu, rodzina Hadidiego wróciła do Iraku. Ku swojemu zdziwieniu odkrył, że można było już bezpiecznie dzielić się na głos odczuciami na temat islamu. „Przeczytałem o życiu Mahometa w nieświętych tekstach. Odkryłem, że był jednym z najgorszych ludzi, jacy kiedykolwiek stąpali po ziemi” – powiedział, nie przejmując się, że ktoś może podsłuchać jego opinię.

Nie podobały mu się opowieści takie, jak te zawarte w hadisach Bukhariego (zbiorze historii z życia Mahometa), mówiące o masakrze plemienia żydowskiego, czy o tym, jak Mahomet poślubił siedemnastoletnią niewolnicę po zamordowaniu jej ojca i męża. „Jak kobieta może sypiać z mężczyzną, który zabił członków jej rodziny? Muzułmanie znają tę historię i usprawiedliwiają ją stwierdzeniem, że dziewczyna była dumna,  że może zostać żoną proroka” – twierdzi Hadidi. Wiele z opowieści, których nie mógł strawić, dotyczyło świętej wojny i czystek etnicznych. „Zanim pojawiło się ISIS, nigdy o tym nie mówiłem. Nie mogłem niczego krytykować. Teraz mówimy bez cenzury”.

Hadidi stanowi być może skrajny przypadek, ale nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o odwrót od religii. Dziś, niemal rok po wyzwoleniu Mosulu z rąk ISIS, rośnie grupa podobnych mu młodych Irakijczyków, którzy spotykają się w księgarniach, kawiarniach i na Facebooku, rozmawiając otwarcie o sekularyzmie, ateizmie i zapotrzebowaniu na niereligijne instytucje w kraju.

Irak - scena uliczna
Irak – scena uliczna

Choć ich wpływ jest ograniczony, ich frustracja polityką religijną odzwierciedla szerszy trend obecny w Iraku, kraju spustoszonym piętnastoma latami wojny i terroru, gdzie gnijące zwłoki i miny wciąż zaśmiecają apokaliptyczne zgliszcza pozostałe po desperackiej walce przeciwko ISIS. Jeżeli młodzi ludzie i Irakijczycy zmęczeni sekciarstwem, które dzieli naród, nie będą w stanie przełożyć swoich rozmów na głosy w wyborach i reformę systemu politycznego, kraj może popaść nawet w ten sam cykl opartej na religii polityki, która utorowała drogę do potęgi ISIS.

Podoba ci się ten artykuł?

Mamy też nadzieję, że podoba ci się nasz portal.
Poza tworzeniem go, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.

Nie jesteśmy jednak w stanie tego robić bez Waszego wsparcia.

Wspieraj euroislam.pl

***

Khaldoun Saleh miał dwadzieścia lat, gdy ISIS przejęło kontrolę na Mosulem w 2014 roku. Podobnie jak Hadidi, dorastał w konserwatywnej sunnickiej rodzinie, która pozostała w mieście po przybyciu ISIS wierząc, że wreszcie nastały rządy oparte na boskich, a nie ludzkich dekretach. Po miesiącu marzenia prysły. „Z powodu religii przeżywałem traumę”, powiedział Saleh. Oglądał każdą egzekucję umieszczaną przez ISIS w sieci – obcinanie głów, palenie ludzi, zrzucanie z dachów homoseksualistów – i studiował odniesienia do pism, które ugrupowanie wykorzystywało do usprawiedliwienia swoich działań.

Miał poczucie, że ISIS wciela w życie zalecenia zawarte w księgach dużo bardziej dosłownie niż on i jego rodzina. To sprawiło, że stanął przed czymś, co postrzegał jako dylemat nie do rozstrzygnięcia: interpretować Koran tak jak ISIS, czy żyć jako hipokryta, ignorując znaczną cześć tego, o czym mówią pisma. Nie potrafiąc znaleźć drogi środka, Saleh odrzucił religię w całości.

Nie wiadomo, na ile wpływowi są ci młodzi sekularyści. Gdy spotkałem Saleha i Hadidiego w Book Forum, nowo otwartej kawiarni, Hadidi pokazał mi kilka liczących tysiące członków grup na Facebooku, na których Irakijczycy krytykują historie z Koranu i wypowiedzi proroka, a także posty nabijające się z fundamentalizmu czy długie wątki nie pozostawiające suchej nitki na korupcji i nieudolności polityków.

O ile trudno zmierzyć wpływ tego ruchu, o tyle łatwo stwierdzić, że mieszkańcy Mosulu bez wątpienia od lat nie mieli tyle przestrzeni na czytanie, myślenie i kwestionowanie swojej wiary. Nieopodal kawiarni Book Forum prowadzi czynną od kilku miesięcy księgarnię Hussam al-Din. Jego rodzina miała kiedyś księgarnię na starym mieście, przy Nafaji Street.  Gdy Al-Kaida uzyskała kontrolę nad miastem w 2003 r., musieli ukryć wszystkie świeckie tytuły. Sprzedawali głównie teksty sunnickich fundamentalistów, choć al-Din zatrzymał kilka egzemplarzy Orwella i Marksa, które sprzedawał spod lady. Po przejęciu władzy przez ISIS sklep został zamknięty, a powieści uznano za zło. Gdy w Mosulu rozpoczęły się walki z ISIS, Nafaji Street została zrównana z ziemią.

W nowej księgarni al-Dina największą popularnością – zwłaszcza wśród młodych czytelników – cieszą się prace Richarda Dawkinsa i Stephena Hawkinga. Można tam znaleźć również książki Nietzschego, Rousseau, Foucaulta oraz innych zakazanych przez lata zachodnich filozofów. „W przeszłości (…) kontrolę sprawowali terroryści. Istniały ograniczenia i cenzura. Wiedzieliśmy, o czym nie powinniśmy myśleć. Teraz każdy w Mosulu szuka czegoś nowego” – powiedział al-Din.

Facebookowa fala sekularyzmu nie dogoniła jeszcze irackiej polityki. Tydzień przed majowymi wyborami w Iraku – pierwszymi po zwycięstwie nad ISIS – plakaty wyborcze w Mosulu celowo podkreślały motywy religijne, w wielu przypadkach odwołując się do symboli szyickich. Gdy rozmawiałam z Salehem i Hadidim w kawiarni w Mosulu, jeden z dżihadystów organizował swój wiec wyborczy. Uzbrojona młodzież pomykała ulicą na czołgach, wymachując karabinami i plakatami wyborczymi. Według raportu Międzynarodowej Grupy Kryzysowej z 2016 r., u szczytu panowania ISIS w Iraku, dołączenie do organizacji terrorystycznej często było dla młodzieży jedynym sposobem na utrzymanie się, uzyskanie poczucia przynależności i szacunku dla samych siebie.

Ruchy świeckie często tego nie oferują. Są też odcięte od narzuconego przez Stany Zjednoczone w 2003 r. systemu partyjnego, zakładającego proporcjonalną reprezentację w całym Iraku. Polityka ta pociągnęła za sobą system podziału łupów, w którym ministrowie przydzielali niemal wszystkie prace zwolennikom swojej partii, spośród których wielu należało do społeczności etnicznych i religijnych. Dziś praktycznie cała władza polityczna oraz dostęp do zatrudnienia – zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym – znajdują sie w rękach irackich partii religijnych.

Irak - plakaty wyborcze
Irak – plakaty wyborcze

„Największym zagrożeniem dla Mosulu nie jest ISIS czy Al-Kaida, lecz istnienie milicji partii religijnych” – twierdzi Hadidi. Dodaje, że wielu Irakijczyków – zwłaszcza młodzież – chce instytucji państwowych, a nie bojówek religijnych. Nie sprzeciwiają się samej religii, ale temu, w jaki sposób lojalność religijna podkopuje efektywne zarządzanie. W zdewastowanych dzielnicach zachodniego Mosulu świeżo odbudowane meczety sąsiadują z zapomnianymi ruinami niegdyś zamieszkałych domów.

„Rząd mówi nam: ‘Pieprzcie się’, ale nie dotyczy to religii” – podkreśla Hadidi. „Wykorzystują religię jako przykrywkę, żeby pogrywać z ludźmi”, dodaje. Irakijczycy mają coraz mniej złudzeń co do tego systemu. W badaniu opinii publicznej w sierpniu ubiegłego roku połowa respondentów odpowiedziała, że w majowych wyborach chciałaby zagłosować na „niezależnych technokratów”, czy też na osoby mające „społeczny lub świecki program”.

Wybory w Iraku doprowadziły do powstania zaskakujących międzywyznaniowych koalicji pomiędzy partiami – aż do niedawna, kiedy to pojawiły się próby wzajemnego wyniszczenia. Nowe sojusze wciąż opierają się jednak na ugrupowaniach u podstaw religijnych, wyjaśnia Thanassis Cambanis, dziennikarz i członek The Century Foundation. „Jedność, nacjonalizm i wsparcie dla państwa obywatelskiego, które obserwujemy, wywodzą się ze zbrojnych ugrupowań wyznaniowych. One nie szukają gruntownych zmian” –  podkreśla Cambanis. Na tym podstawowym poziomie niewiele się zmieniło.

Zdaniem Cambanisa większość Irakijczyków, którzy naprawdę chcą świeckiego rządu, najprawdopodobniej nie zagłosowało. Frekwencja w maju wyniosła 44,5 procent i była najniższa od 2005 r. „Ogromna liczba Irakijczyków z miast i obszarów wiejskich nie korzysta z systemu podziału łupów i nie postrzega siebie jako członków ruchów wyznaniowych. Nie należą do młodzieży, nie mają też żadnej partii, która mogłaby ich reprezentować”, powiedział dziennikarz.

Świecka młodzież w Mosulu, choć nie posiada własnej milicji, sieci protekcji i kandydatów politycznych, uważa, że tworzy przynajmniej podwaliny ewentualnych reform. Spustoszenie, którego dokonało ISIS, ku ich zaskoczeniu stworzyło im do tego przestrzeń. „Chcemy, żeby społeczność muzułmańska myślała w sposób krytyczny – mówi Saleh. „Ludzie potrzebują wiary i duchowości. Jeśli chcesz, może czcić kamień” – zaznacza Hadidi i dodaje: „Ważne, żebyś nie rzucał tym kamieniem we mnie”.

Tłumaczenie Bohun, na podst. https://www.theatlantic.com

Tytuł – red. Euroislamu

————————————————————–

Alice-Su-Headshot-1--width800height800

Alice Su jest niezależną dziennikarką, pracowała w Ammanie, w Jordanii; obecnie w Pekinie.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze