List do premiera Tuska w sprawie Turcji

| 39 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wczoraj otrzymaliśmy list krytykujący polskie poparcie dla członkostwa Turcji w Unii Europejskiej. List został w zeszłym tygodniu wysłany do kancelarii premiera Donalda Tuska. Zamieszczamy go na stronie, może i inni nasi czytelnicy będą z niego czerpać inspiracje do podobnych działań.

Jeżeli ktokolwiek inny wyraża w ten czy inny sposób protest wobec członkostwa Turcji, prosimy o kontakt. Z chęcią poinformujemy pozostałych czytelników o takich działaniach.

Warszawa, dnia 18 lutego 2011 roku

Do: Szanownego Pana
Prezesa Rady Ministrów
Donalda Tuska

Do wiadomości: Szanownego Pana
Ministra Spraw Zagranicznych
Radosława Sikorskiego

Dotyczy: Akcesji Turcji do Unii Europejskiej

Szanowny Panie Premierze,

Szanujemy Pańskie wysiłki na rzecz poprawy stosunków Polski z wieloma państwami europejskimi, jak też dostrzegamy intencję wzmocnienia pozycji Polski w UE. Objęcie przez polski rząd Prezydencji w UE w lipcu tego roku z pewnością stwarza w tym kontekście historyczną szansę dla naszego kraju. Nie mamy też wątpliwości, że swoją funkcję stara się Pan sprawować na rzecz szeroko pojętego dobra obywateli. Tym listem otwartym do Pana pozwalamy sobie jednak wyrazić nasz niepokój, iż na to prestiżowe zadanie w ramach UE – będące podstawą dla zdrowej narodowej dumy i satysfakcji – może zostać rzucony cień z powodu inicjatywy, która według Pana zamierzeń ma stać się wiodącym elementem polityki zagranicznej polskiego rządu i znakiem firmowym jego nadchodzącej Prezydencji.

Powodem naszego zatroskania są wyrażane przez Pana i przez Ministra Spraw Zagranicznych rządu entuzjastyczne poglądy w sprawie akcesji Turcji do Unii Europejskiej, wraz z zapowiedziami konkretnych działań, których celem ma być nadanie rozpędu temu procesowi.

Inicjatywę tę uważamy za szkodząca prestiżowi Polski w Europie i jej Prezydencji w UE. Także z punktu widzenia interesów samej Polski cały projekt oceniamy za wyjątkowo szkodliwy i zagrażający wolności i bezpieczeństwu Polaków, zarówno tych żyjących dzisiaj, jak i w przyszłości. Cel wzmocnienia pozycji Polski w Europie poprzez przyjęcie Turcji do UE jest według nas krótkowzroczny i nigdy nie zrównoważy fatalnych i nieodwracalnych skutków, jakie w dłuższej perspektywie przyniesie Polsce integracja Turcji z Unią.

Niech wolno nam będzie przypomnieć w tym miejscu legendarnego kanclerza Niemiec Helmut Schmidta, który kiedyś również kierował się bieżąca polityką i próbował zracjonalizować zatrudnienie poprzez zaproszenie tzw. „gastarbeiterów” z Turcji. Dzisiaj, przy licznych okazjach, publicznie przeprasza za to, że jego rząd znacząco przyczynił się do obecnych problemów z turecką i muzułmańską społecznością w Niemczech. Przyznaje też z żalem, że w przeszłości nie zdawał sobie sprawy do czego jego projekt doprowadzi. Chcemy zapytać, czy jeśli za jakiś czas podobne kłopoty dotkną Polskę, Pan w jego wieku również będzie miał luksus powiedzenia, że nie zdawał Pan sobie sprawy? Kwestia islamizacji Europy nie jest już dziś akademicką tezą głoszoną przez nielicznych socjologów, lecz głównym punktem na agendzie politycznej wielu państw europejskich. Wystarczy przypomnieć choćby niedawne słowa Angeli Merkel, szefowej  kraju z wielomilionową mniejszością turecką, że polityka multikulturalna w Niemczech całkowicie zawiodła. Ostatnio dołączyli do niej także brytyjski premier David Cameron oraz prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Ponadto, jak wynika z badań opinii publicznej, średnio 70-80 procent ludności państw „starej Unii” jest przeciw przyjęciu Turcji do UE.

Panie Premierze, niezależnie od racji politycznych stojących za Pańskim poparciem akcesji Turcji do UE, mamy poważne wątpliwości, czy Pana rząd uzyskałby obecnie w ogólnonarodowym referendum mandat od własnych obywateli dla prowadzenia takiej polityki. Podstawowe kierunki polityki rządu, nie powinny rozmijać się z podstawowymi interesami obywateli, inaczej bowiem demokracja reprezentatywna staje się fikcją. Jest ironią losu, że 10 lat po powstaniu budzącej społeczne nadzieje konserwatywno-liberalnej partii, która tak jednoznacznie poparła idee społeczeństwa obywatelskiego, właśnie Panu, jako jej współtwórcy, wypada dziś przy-pomnieć o obronie wolności i bezpieczeństwa obywateli (o nieuprawianiu polityki ponad ich głowami, nie wspominając).

W naszym przekonaniu fakt akcesji ponad 76-milionowego, islamskiego kraju do UE stanowi bezpośrednie zagrożenie dla Polaków, jak też ogólniej dla bezpieczeństwa i dobrobytu Europejczyków i pociągnie za sobą  nieodwracalne, negatywne skutki. Po przyłączeniu Turcji do UE m.in.:

  1. Wyborcy tureccy w połączeniu z istniejącą diasporą muzułmańską na Zachodzie stworzą potężny, aktywny elektorat wyborczy, zdolny kreować politykę europejską w Parlamencie UE. Totalitarne idee Islamu – którego reprezentanci już dziś bezwstydnie próbują wykorzystywać  europejskie prawa mniejszości i wolności słowa po to, aby je ograniczyć i w zamian narzucić rdzennie europejskiej większości swoje wartości – staną się również częścią europejskiej tożsamości;
  2. Nieszczelne granice z Syria, Irakiem i Iranem ułatwia infiltrację ekstremistów islamskich na obszar UE. Fakt ten w szczególności dotknie państwa narodowościowo jednolite, jak np. Polska, gdzie właśnie z powodu struktury narodowej jest dziś o wiele trudniej  przeprowadzić zamach terrorystyczny niż w wielu innych zachodnich krajach. Swoboda osiedlania się w ramach UE oraz dynamizm demograficzny muzułmanów nieuchronnie pociągnią za sobą również zmianę struktury społecznej Polski. I to wbrew bardzo czytelnym lekcjom płynącym z krajów Zachodu, że dopuszczenie do takiego stanu w przeszłości było wielkim błędem;
  3. Unia Europejska, w której już obecnie trudno jest uzgodnić jednolitą politykę zagraniczną wobec wielu drażliwych tematów, nie będzie już zdolna do zajęcia zdecydowanego stanowiska w kwestiach takich jak na przykład Hamas, atomowe aspiracje Iranu, czy nawet w kwestii obrony duńskiego rysownika, autora karykatury Mahometa. Nie bardzo wiadomo, na jakich podstawach można jeszcze dziś wierzyć w skuteczność takiej „jedności w różnorodności”;
  4. Język turecki oraz kultura muzułmańska zostaną wprowadzone do europejskiego szkolnictwa i kultury. To, co dziś można oceniać jednoznacznie jako barbarzyństwo, nietolerancję lub totalitaryzm (czasem narażając się nawet na zarzut „islamofobii”) – na przykład poniżanie kobiet, kamieniowanie, chłosta, zabójstwa honorowe etc. – będzie zasługiwało co najmniej na uwagę, a być może nawet i szacunek jako elementy „innej” kultury, funkcjonującej na równych prawach, co nasza zachodnia kultura;
  5. Doświadczenia krajów Zachodu pokazują, że wzrost liczby dzieci muzułmańskich w szkołach europejskich nie przyczynia się do podwyższenia poziomu nauczania, ale wręcz odwrotnie – generalnie go obniża. Istnieje coraz więcej przykładów szkół lub klas na Zachodzie, gdzie dzieci muzułmańskie stanowią większość i normalna nauka na przykład historii nie jest możliwa z uwagi na ich wrogość do kraju, który uważają za obcy. Będące zaś w mniejszości dzieci rdzennie europejskich obywateli czują się coraz mniej bezpiecznie, czasem są też faktycznie zastraszane przez muzułmańską większość;
  6. Różnice cywilizacyjne pomiędzy UE a Turcją – państwem o liczbie ludności wyższej niż we Francji – są tak ogromne, że nie będzie możliwe kontynuowanie programów pomocy strukturalnej w jej obecnym kształcie. Wciąż rozwijające się gospodarki takie jak Polska z pewnością nie będą mogły korzystać z pomocy UE w obecnym wymiarze. Jednocześnie, w dzisiejszej  dobie kryzysu, kłopotów z takimi państwami jak Grecja czy Irlandia, nawet trudno jest przewidzieć, jak takie obciążenie może się odbić na kondycji finansowej UE.

Chcemy w związku z tym zadać Panu, jako mężowi stanu wyrażającemu poparcie dla  przyjęcia Turcji do UE, kilka podstawowych pytań. Czy zgadza się Pan, jako pierwszy przywódca w naszej historii, wziąć na siebie odpowiedzialności za podjęcie takiej decyzji? Czy jest Pan gotów przyjąć wszelkie ewentualne skutki takiej decyzji? Czy na przykład przeprowadziłby się Pan w przyszłości do tureckiej dzielnicy w Gdańsku lub w Warszawie, jeśli Polacy obawialiby się tam przychodzić? Albo czy chciałby Pan na przykład, aby Pańskie wnuki uczyły się w klasie, gdzie tureckie dzieci stanowią większość i gdzie nie jest możliwe nauczanie o Odsieczy Wiedeńskiej? Czy chciałby Pan rano czytać analizy intelektualistów, jak to możliwe, że młody człowiek urodzony w Polsce wysadził się w imię Islamu? Czy jeśli taka sytuacja stanie się kiedyś w Polsce faktem, jest Pan gotów podjąć ryzyko, aby łączono ją z Pańskim nazwiskiem? I wreszcie, czy uważa Pan pozostawianie tak szkodliwego dziedzictwa przyszłym pokoleniom Polaków za godne męża stanu i wszechstronnie wykształconego historyka?

Zwracamy się z tym bezpośrednim apelem do Pana, ponieważ wierzymy, że jest jeszcze czas na zmianę. Prosimy, aby nie dopuścił Pan, by ta inicjatywa rzuciła cień na tak dobrze zapowiadają się polską Prezydencję w UE i aby zweryfikował Pan swoje poglądy na temat członkostwa Turcji w UE, patrząc na nie oczyma zwykłych  obywateli. Uważamy, iż wciąż możliwe jest, aby wycofał się Pan z projektu wsparcia przystąpienia Turcji do UE bez większych strat politycznych. Nie chcemy być jako Polacy utożsamiani ze zwolennikami akcesji Turcji do UE, bo ta inicjatywa jest nam obca. Jednocześnie chcemy też podkreślić, że nie jesteśmy antytureccy. Widzimy możliwość współpracy między Europą a Turcją. Popieramy projekt uprzywilejowanego ekonomicznego partnerstwa Turcji i Unii jako koegzystencji, w której żadna ze stron nie musi rezygnować  ze swoich rdzennych wartości. Idee te popierają główne państwa UE tj. Niemcy i Francja, mające wieloletnią praktykę z problemami integracji kultury muzułmańskiej, opartą na życiowych przykładach, których w Polsce obecnie nam brakuje. Mamy zaufanie, że w tym przypadku to my powinniśmy czerpać z ich wniosków, a nie na odwrót. Dlatego prosimy Pana jeszcze raz o przemyślenie tej decyzji.

Z wyrazami szacunku,

Grupa patriotycznych obywateli RP

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze