Książę Karol, wielbiciel islamu

Książę Karol w meczecie w Kruszynianach (2010)
| 59 komentarzy|
image_pdfimage_print

Howard Rotberg

6 listopada 2014 r., po wielu miesiącach inwigilacji, brytyjska policja aresztowała czterech mężczyzn podejrzanych o planowanie zamachu terrorystycznego na królową Elżbietę.

Anglia pod rządami Camerona znajduje się na pierwszym miejscu pod względem tolerancji w stosunku do islamu, pozwalając na funkcjonowanie obszarów objętych prawem szariatu, do których policja nawet policja boi się zapuszczać. Po zamordowaniu brytyjskiego obywatela, Davida Hainesa, wielokrotnie cytowano premiera Camerona, który – w chwilę po akcie terroryzmu – po raz kolejny odczuł potrzebę podkreślenia, że tego rodzaju zamachu nie dokonała „religia pokoju”. Jak stwierdził premier: „W brutalny sposób zabijają oni tysiące ludzi… Twierdzą, że robią to w imię islamu, ale to nonsens – islam jest religią pokoju. To nie muzułmanie, to potwory”.

W mojej książce „Tolerism: The Ideology Revealed”, piszę o tym, w jaki sposób nieskończona tolerancja nietolerancyjnych nieliberałów może nam zagrozić, gdy pozbawieni tolerancji ludzie przejmą władzę i położą kres wszelkiej tolerancji.

Wielka Brytania ma z islamem niejednoznaczne stosunki, szczególnie z tymi, którzy w ramach podboju i dżihadystycznego kalifatu uciekają się do przemocy lub atakują historyczne brytyjskie wolności i swobody.

Wielka Brytania dysponuje oczywiście własną wersją zamachów z 11 września. 7 lipca 2005 roku miała miejsce seria samobójczych ataków na londyńskie metro, w których 56 osób (w tym czworo zamachowców) zginęło, a  ponad 700 zostało rannych.

Książę Karol w meczecie w Kruszynianach (2010)
Książę Karol w meczecie w Kruszynianach (2010)

Kiedy więc odkryto planowany na królową zamach, brytyjska policja i siły zbrojne potraktowały sprawę poważnie i udaremniły go. Całe zamieszanie stanowi jednak doskonałą okazję, żeby przyjrzeć się, w jaki sposób Brytyjczycy odnosili się do radykalnego czy też wojującego islamu – jakkolwiek byśmy go nie nazwali.

Przede wszystkim, warto przyjrzeć się poglądom księcia Karola, następcy brytyjskiego tronu. Czy można określić go mianem „tolerysty” (z ang. tolerist: połączenie słów tolerance i terrorism), który z każdym kolejnym atakiem terrorystycznym staje się jeszcze bardziej tolerancyjny w stosunku do terrorystów i bardziej uległy żądaniom radykalnych muzułmanów, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i poza jej granicami?

Książę Karol, najbardziej znany z porzucenia pięknej i lubianej księżnej Diany na rzecz pospolitej i nieszczególnie atrakcyjnej Camilli, w pewnym momencie swojej kariery dokonał zadziwiającego zwrotu – zaczął promować islamską sprawę. W postępowaniu Karola można dostrzec podobieństwo do działań jego ekscentrycznego wujka, króla Edwarda, który sympatyzował z nazistami i abdykował z powodu małżeństwa z amerykańską rozwódką, Wallace Simpson.

W obu przypadkach społeczeństwo brytyjskie nie było zachwycone wyborem partnerki. Ani Karol, ani jego wujek Edward, nie wydawali się także idealnymi kandydatami do sprawowania władzy w czasach światowego kryzysu – z nazistami w epoce Edwarda i radykalnym islamem za czasów Karola.

Zdaje się, że obronę islamu książę Karol traktuje jako swą najważniejszą misję, a jego tolerancja dla wyznawców Allaha wzrasta wraz z nowymi żądaniami islamistów. W trakcie zaręczyn księcia Williama, wyniki badania opinii publicznej wykazały, że przytłaczająca większość Brytyjczyków uważa, iż książę Karol powinien ustąpić miejsca swojemu synowi i pozwolić mu zająć pierwsze miejsce w kolejce do tronu.

Prasa brytyjska nie śledziła z bliska zauroczenia Karola islamem, warto jednak przytoczyć kilka podstawowych faktów. Wielki mufti Cypru powiedział kiedyś: „Czy wiedzieliście, że książę Karol przeszedł na islam? Tak, tak, on jest muzułmaninem. Nie mogę powiedzieć więcej, ale konwersja miała miejsce w Turcji. Kiedy wrócicie do domu sprawdźcie, jak często podróżuje do Turcji. Dowiecie się, że wasz przyszły król jest muzułmaninem”.

Nawet zakładając, że Karol pozostał członkiem kościoła anglikańskiego, kilkakrotnie wypowiadał się z sposób wykraczający poza życzenia pokojowych relacji pomiędzy religiami:

  1. Karol kilka razy wydał zdecydowane publiczne oświadczenia, w których mówił o islamie, jako o rozwiązaniu dla duchowych i kulturowych bolączek Wielkiej Brytanii. W 1989 r., gdy ajatollah Chomeini rzucił fatwę na Salmana Rushdiego, następca tronu, zamiast bronić wolności słowa, zareagował na śmiertelny dekret opisem zalet, które islam ma do zaoferowania jego pustym duchowo rodakom.
  2. Sytuacja wyglądała podobnie po publikacji karykatur Mahometa. I tym razem książę Karol opowiedział się po stronie muzułmanów. „The Times” doniósł, że na uniwersytecie w Kairze następca tronu zafundował 800 zgromadzonym islamskim naukowcom „poważne, żarliwe, trzydziestominutowe wystąpienie”, w którym podkreślił, że „mający ostatnio miejsce makabryczny spór o duńskie karykatury pokazuje zagrożenie wynikające z naszej nieumiejętności słuchania i poszanowania tego, co dla innych jest cenne i święte”, i że „jego zdaniem oznaką prawdziwie cywilizowanego społeczeństwa jest szacunek dla mniejszości i dla obcych”. W swoim wystąpieniu książę Karol nie skomentował oczywiście, w jaki sposób traktowane są mniejszości w państwach muzułmańskich.
  3. W marcu 2000 r., książę Karol odwiedził Islamic Primary School w północno-zachodnim Londynie – pierwszą w Wielkiej Brytanii państwową szkołę muzułmańską. Dyrektorem i założycielem szkoły jest Yusuf Islam (aka Cat Stevens), islamista, który groził Salmanowi Rushdiemu i od czasów kontrowersji z tym związanych ma zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Zwracając się do dzieci, książę Karol powiedział: „Jesteście ambasadorami tak często źle rozumianej wiary. Uważam, że coraz bardziej świeckie społeczeństwa, takie jak nasze w Wielkiej Brytanii, mogą się od islamu wiele nauczyć”.
  4. Sugestia, jakoby chrześcijanie i żydzi musieli uczyć się od muzułmanów, jest powracającym tematem w wypowiedziach Karola: „W przeciwieństwie do chrześcijaństwa, islam może nas dziś nauczyć życia i rozumienia świata. W samym sercu islamu zachowała się jego spójna wizja wszechświata. Podobny buddyzmowi i hinduizmowi islam odmawia oddzielania człowieka od natury, religii od nauki, umysłu od materii; zachował również metafizyczną i jednolitą wizję świata wokół nas (…). Zachód, wraz z nadejściem Kopernika, Kartezjusza i rewolucją w nauce, systematycznie tracił zintegrowaną wersję świata. Całościowa filozofia natury nie jest już częścią naszych codziennych przekonań”.
  5. W wystąpieniu w grudniu 1996 r., książę Karol zaznaczył, że islamska pedagogika i filozofia mogą pomóc młodym Brytyjczykom rozwinąć zdrowszy pogląd na świat. Chwaląc islamską kulturę w jej tradycyjnej formie za próbę zachowania „spójnej, duchowej wizji świata, w sposób nieistniejący na Zachodzie w ostatnich pokoleniach”, następca tronu zaznaczył, że „od świata islamskiego możemy się wiele nauczyć. Wzajemne zrozumienie i poszanowanie można budować na wiele sposobów. Moglibyśmy mieć na przykład więcej muzułmańskich nauczycieli w brytyjskich szkołach. Wszędzie na świecie ludzie chcą się uczyć języka angielskiego. W zamian za to, na Zachodzie muzułmańscy nauczyciele powinni pokazywać, w jaki sposób uczyć się zarówno głową, jak i sercem. W konsekwencji tej nauki, my, ludzie Zachodu, moglibyśmy ponownie przemyśleć nasze praktyczne zarządzanie człowiekiem i jego działalnością w dziedzinie opieki zdrowotnej, środowiska, rolnictwa, architektury i planowania miejskiego”.
  6. Jak zauważyli Gordon i Stillman w artykule pt. „Price Charles of Arabia” („Książę Karol z Arabii”), następca brytyjskiego tronu podjął odpowiednie kroki w celu nadania islamowi  specjalnego statusu. Stworzył on panel składający się z dwunastu ludzi, nazywany „panelem mędrców”, którego celem było doradzanie mu w kwestii islamskiej religii i kultury. Sprawiło to niemało zamieszania, zwłaszcza, że grupa spotykała się potajemnie. Niektórzy zwracali uwagę również na fakt, że książę nie dysponuje żadnym zespołem, który doradzałby mu w kwestiach innych religii.
  7. Islam był dla Karola religią, którą w najpełniejszy sposób mógł zaangażować w swoją walkę o środowisko. W godzinnym przemówieniu zatytułowanym „Islam i środowisko” w teatrze Uniwersytetu w Oksfordzie, książę Karol powiedział, że „niszczenie świata, którego dopuszcza się człowiek, jest sprzeczne ze świętymi księgami wszystkich religii, ale zwłaszcza z islamem”. Książę opowiadał o swojej głębokiej lekturze Koranu, który – jego zdaniem – mówi o tym, iż nie istnieje podział pomiędzy człowiekiem a naturą, i że musimy żyć w ramach ograniczeń narzucanych nam przez środowisko. Nie wspomniał za to o masowym wydobyciu ropy naftowej w państwach islamskich, ani o środowiskowych aspektach ataków samobójczych i innych brutalnych działań podejmowanych na całym świecie w ramach dżihadu.
  8. W 2004 roku sułtan Brunei wręczył Karolowi nagrodę w wysokości 50 tysięcy dolarów za wkład w zrozumienie islamu na Zachodzie. Wybrany przez międzynarodowe jury, wyselekcjonowane przez Oksfordzkie Centrum Badań nad Islamem, książę był pierwszym niemuzułmaninem, który otrzymał tę nagrodę. Kilka lat wcześniej, w trakcie prywatnego obiadu z Karolem, książę Bandar bin Sultan z Arabii Saudyjskiej ogłosił, że król Fadh przekaże Uniwersytetowi Oksfordzkiemu 33 miliony dolarów na budowę Oksfordzkiego Centrum Badań nad Islamem. Podarunek ten miał na celu „rozpoczęcie badań nad islamem w sercu brytyjskiego systemu edukacji”.
  9. Karol odbył mnóstwo podróży do krajów muzułmańskich, jednak gdy zaproszono go do Izraela (żaden członek rodziny królewskiej nie złożył oficjalnej wizyty w tym kraju), jego doradcy – cytowani przez izraelską gazetę „Ha’aretz” – stwierdzili, że nie ma szans na to, aby książę się tam udał. Wszystko z powodu niechęci do poprawienia wizerunku Izraela na arenie międzynarodowej. Jedną ze słynnych wycieczek Karola była ośmiodniowa wizyta w Stanach Zjednoczonych, w 2005 r., kiedy to brytyjski następca tronu starał się przekonać George’a W. Busha, że po 11 września Stany były zbyt nietolerancyjne w stosunku do islamu. Książę wyraził osobiste obawy o „konfrontacyjne” podejście Ameryki do państw islamskich i o jej niezdolność do docenienia mocnych stron tej religii.

Niemniej jednak, wysiłki Karola mające na celu promowanie islamu nie wpłynęło pozytywnie na wizerunek jego matki w oczach Al-Kaidy. Ajman al-Zawahiri, numer dwa w organizacji, nazwał królową Elżbietę II „jednym z największych wrogów islamu” i obarczył ją winą za to, co na nazwał brytyjskim „prawem krzyżowców”. Co więcej, skrytykował on brytyjskich muzułmanów, którzy „pracują dla przyjemności Elżbiety, głowy kościoła anglikańskiego” i ośmieszał ich, parodiując w następujący sposób słowa przysięgi: „Jesteśmy brytyjskimi obywatelami, poddanymi brytyjskim prawom krzyżowców, i jesteśmy dumni z naszego poddaństwa”. Takie było podejście w stosunku do władczyni, która odmówiła podporządkowania się islamowi, w przeciwieństwie do jej syna, który wiedział, jak walczyć o islamską sprawę.

Ostatnio jednak książę Karol musiał się obudzić. Po opublikowaniu nowego raportu, z którego wynika, że chrześcijanie są najbardziej prześladowaną mniejszością religijną na świecie, i że wolność wyznania jest najczęściej naruszana w państwach muzułmańskich, książę zmuszony był zabrać głos.

„Obowiązkiem muzułmańskich przywódców jest przestrzeganie swoich wyznawców przed ‘nieopisaną tragedią’ prześladowanych na Bliskim Wschodzie chrześcijan”, oświadczył książę Walii.

Podkreślając swoją osobistą rolę obrońcy wiary chrześcijańskiej, książę Karol nie omieszkał nadmienić, że widzi siebie również jako obrońcę wyznawców innych religii, w tym islamu.

Księciu Karolowi należy się natomiast pochwała za stwierdzenie, że „niestety w wielu krajach brak wolności decydowania o własnej wierze wpisany jest w prawa i zwyczaje narodu”.

Nawet tak skromna krytyka islamu (…) została uznana przez niektórych brytyjskich przywódców islamskich za posunięcie się o jeden krok za daleko. Zdaniem Mohammeda Shafiqa, dyrektora wykonawczego Ramadhan Foundation: „książę Karol jest osobą cieszącą się głębokim szacunkiem w społeczności muzułmańskiej i ma całkowitą rację, jeśli chodzi o prześladowanie chrześcijan. Problem polega na tym, że gdy niewinni Irakijczycy ginęli, zabijani brytyjskimi bombami, książę Karol milczał”. „Chciałbym, aby w bardziej zdecydowany sposób mówił o tym, jak prześladuje się muzułmanów”, dodał Shafiq.

W czasach, gdy w Wielkiej Brytanii rośnie zarówno liczba, jak i wpływy muzułmanów w społeczeństwie, musimy uważnie przysłuchiwać się słowom pierwszego w kolejce pretendenta do tronu. Nie da się nie zauważyć, że po okazaniu tak skrajnej tolerancji, po tylu działaniach w interesie islamu, książę Karol krytykowany jest za komentowanie spraw dotyczących ISIS i zabijania chrześcijan.

Dla tych spośród nas, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii (lub, podobnie jak ja, w Kanadzie – państwie członkowskim Brytyjskiej Wspólnoty Narodów), oczywiste jest, że Królowa znajduje się na celowniku islamistów nawet pomimo tego, iż jej syn, oczywisty następca, dwoi się i troi, nie szczędząc komplementów pod adresem islamu i broniąc go w równym stopniu, co panującego w monarchii chrześcijaństwa. Czas pokaże, czy jego działania są przejawem naiwności i głupiego „toleryzmu”, czy jedynie przykładem umiarkowania i pokojowego dialogu.

 

Bohun, na podst. http://www.frontpagemag.com/2014/howard-rotberg/the-british-royal-family-and-the-islamist-terrorists/

 

x

Howard Rotberg to kanadyjski pisarz, biznesmen i wydawca

 

 

 

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze