Jemeńscy żydzi

Jemeńscy żydzi marzą o emigracji
| 16 komentarzy|
image_pdfimage_print

Jest wieczór. Młodzi chłopcy w czarnych garniturach, tak nowych, że spod rękawów wystają jeszcze metki i tradycyjnych jarmułkach przygotowują się do Paschy – święta upamiętniającego exodus żydów ze starożytnego Egiptu, równoznacznego z porzuceniem stanu niewolnictwa. Dla 12-letniego Sasona jest to jednak gorzkie święto. Podobnie jak jego przodkowie myśli poważnie o opuszczeniu domu, który przypomina mu o tragedii. Kiedyś lubiłem mieszkać w Raydah, teraz chciałbym już tylko wyjechał – mówi.

Bo nie modlił się do Allaha

Jemeńscy żydzi marzą o emigracjiOciec Sasona Yaish Youssef Nahari, 30-letni nauczyciel hebrajskiego i specjalista od szlachtowania owiec i drobiu tak, aby były koszerne, został zastrzelony w grudniu ubiegłego roku nieopodal swojego domu w Raydah (Jemen).

Zabójcą okazał się Abdul-Aziz Yehia Hamoud al-Abdi, były pilot sił powietrznych.

Według świadków cytowanych przez Khaleda al-Anasi, prawnika rodziny zabitego, al-Abdi groził Nahari, krzycząc: Ty Żydzie, nawróć się na islam, jeśli chcesz ocalić swoje życie.

Potrzeba było jedenaście pocisków z kałasznikowa, aby al-Abdi został uznany winnym zabójstwa pierwszego stopnia, ale sędzia orzekł o niesprawności umysłowej, wysłał go do szpitala psychiatrycznego i zarządził wypłatę grzywny rodzinie ofiary w wysokości 5.5 milionów riali (27  500 $)

Rodzina Nahari odmówiła przyjęcia pieniędzy i będzie się odwoływać. Al-Anasi, adwokat rodziny powiedział, że sędzia uznając al-Abdi winnego morderstwa pierwszego stopnia, powinien skazać go na dożywotnie więzienie lub na karę śmierci. Zarzucił także, że cała rozprawa toczyła się w prowincji Omran, z setką zwolenników plemiennych al-Abdi, którzy często działali na szkodę postępowania sądowego i zastraszali sędziego oraz rodzinę Nahari.

W przypadku al-Abdi było to już drugie morderstwo. Ten 38-letni muzułmanin ma na swoim sumieniu śmierć żony, którą zabił pięć lat wcześniej – ten przypadek nigdy nie znalazł swojego finału przed sądem, ponieważ przywódcy plemienni ochraniali go, mówiąc, że cierpi na depresję.

Chciałbym wyjechać do USA na studia, zwierza się Sason, który był uczniem swojego zmarłego ojca. Po namyśle dodaje, że myśli o powrocie do kraju po zakończeniu nauki i wraca do przygotowań do święta, podobnie jak pozostałe osiemnaście rodzin żydowskich ewakuowanych przez rząd w 2007 z Saada do stolicy Jemenu – San.

Prześladowania

Jest 2007 rok. Kharif – miejscowość położona w północnym Jemenie, gdzie rzeźnicy jeszcze mogą zabijać zwierzęta w zgodzie z tradycją, aby były koszerne. Chłopców na lekcje hebrajskiego wiezie autobus szkolny, wesoło podskakując na wyboistej drodze. Wioska, którą zamieszkuje najstarsza społeczność żydowska w świecie arabskim, za chwilę będzie walczyć o przetrwanie.

Saad, inna prowincja w północnym Jemenie, nagle zostaje opuszczona, a jej mieszkańcy spod znaku gwiazdy Dawida, pod ochroną rządu, zostają przesiedleni do stolicy Jemenu. Zostają tam zakwaterowani w chronionych mieszkaniach, w całości zdani na łaskę rządu. Żyją z zapomogi. Udało im się uciec przed walkami, jakie toczą się między żołnierzami a bojownikami. W czasie tych walk część ich domów została całkowicie splądrowana, a zabytkowe książki zniszczone bezpowrotnie.

Mieszkańcy Kharifu i Rayadah twierdzą, że też chcieliby się przesiedlić pod warunkiem otrzymania zadość uczynienia ze strony państwa. Przypadek Mosha dowodzi jednak, że nie pozostawia się im przestrzeni na negocjacje.

Zostańcie z nami

Rząd teoretycznie oferuje wsparcie, ale często praktyka daleka jest od ideałów, więc pozostaje biernie przyglądanie się wzrostowi ekstremizmu islamskiego i niechęci w stosunku do mniejszości.

Rzadko można trafić w meczetach na modlitwy pozbawionych bigoterii. Retoryka polityczna rządu marginalizuje żydów, a społeczność cywilna jest za słaba, aby ich chronić – mówi Mansour Hayel, jemeńsko-muzułmański aktywista pracujący na rzecz praw człowieka – z zawodu ekspert od jemeńskiej biżuterii.

Do reportera z Assiociated Press, który podróżował ostatnio do rzadko odwiedzanej północy i przeprowadzał wywiady z żydami, szejkami z muzułmańskich klanów, aktywistami walczącymi o prawa człowieka  i prawnikami z Sanu, dotarły informacje o wzroście prześladowań – włączając w to morderstwa i obrzucanie domów kamieniami.

Świadectwo dziennikarza było o tyle uderzające, że żydzi w świecie arabskim często powstrzymują się od skarg i pretensji, nie mówiąc już o antagonizowaniu rządu i prowokowaniu bojówkarzy muzułmańskich

Rząd jemeński zapewnia, że robi wszystko, by zapobiec prześladowaniom. Prezydent  Ali Abdullah Saleh zaproponował wysiedlenia 45 rodzin żydowskich z obszarów w Kharifie i pobliskim mu miastu Raydah w prowincji Omar o 50 mil na południowy-wschód do San, gdzie mogliby być lepiej chronieni. Zaoferował im darmowe działki, aby mogli wybudować domy. Niemniej jednak rząd na obietnicach poprzestaje i odkąd prezydenccy doradcy przedstawili ofertę w ubiegłym roku, nie podjął żadnych konkretnych kroków.

Migracje do Izraela lub USA są również możliwe, a rząd zapewnia, że nikogo nie będzie powstrzymywał. Niemniej jednak tutejsi żydzi nawet nie biorą takiej możliwości pod uwagę, ponieważ w Jemenie Izrael jest tematem zakazanym, a w stosunku do Ameryki ogólnie panuje atmosfera powszechnego braku zaufania.

Jest to w interesie rządu, aby żydzi zostali, powiedział szejk Mohammed Nagi al-Shayef, bogaty przywódca szczepu i doradca prezydenta Jemenu ds. żydów. Byłaby to hańba dla rządu, gdyby opuścili kraj.

Niestety w swej opinii pozostaje odosobniony.

W Kharif, Yahya Yaish Al-Qedeimi dysponuje długą listą skarg odnośnie tego, w jaki sposób on i jego pobratymcy są traktowani: zastraszania, prześladowania na rynku, obrzucanie kamieniami autobusów szkolnych, oszczerstwa ze strony wieśniaków przechodzących koło jego domu.

Według historyków korzenie jemeńskich Żydów sięgają 3000 lat wstecz, do czasów króla Salomona. Ślady obecności Żydów w Jemenie można znaleźć już w III w ne. Społeczność żydowska liczyła sobie 60000, ale zmniejszyła się dramatycznie, kiedy większość Żydów wyprowadziło się do nowo powstałego państwa Izrael. Ci, co zostali, a których liczebność szacuje się na 200 do 400, stali się obiektem niechęci ze strony jemeńskich muzułmanów. Nieprzyjazny stosunek potęgowany był w ostatnim czasie atakami izraelskimi wymierzonym w bojówkarzy Hamasu w Gazie.

Off the record

Nieliczni żydzi, którzy pozostali, żarliwie bronią swoich obyczajów. Mężczyźni noszą jarmułki, kobiety czarne szaty i chusty. Dzieci muszą uczyć się hebrajskiego i Tory. Święta obchodzone są w synagogach będących dobudową domów starszyzny.

Rząd chcąc pokazać swoją dobrą wolę pozwolił reporterom jemeńskim i ekipie telewizyjnej nagrać uroczystości święta Paschy. Ochrona przysłuchiwała się każdemu wypowiadanemu przez Yahja Youssef Moussa  – rabinowi rodziny – słowu.

Moussa przed kamerami chwali prezydenta Jemenu jako „kochającego ojca” i zapewnia o swoim dozgonnym oddaniu. W porównaniu z walkami przed jakimi uciekli jest to miejsce, w którym czujemy się całkowicie bezpieczni – mówi Moussa.

Lecz jak tylko światła kamer gasną, Moussa z żalem mów: Rząd nie zapewnił społeczności pieniędzy na wynajęcie sklepów i zakup narzędzi rzemieślniczych; uchodźcom nie zapewniono rekompensat w skutek poniesionych strat własności, które po sobie pozostawili w Saad. Stłoczono ich w sześciu ciasnych mieszkaniach – czasami po 18 w jednym.

I dalej dodaje: Jeśli kiedykolwiek mielibyśmy się stąd wyprowadzić, chcielibyśmy domy w wysokimi murami i strażą wyposażoną w broń.

XC na podst. Associated Press

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze