Jeden miesiąc z życia islamu w Europie

Jusuf al-Qaradawi
Egyptian-born Muslim cleric Yusuf Al-Qaradawi addresses the Muslim Association of Britain in London, July 10, 2004. Leading Muslim theologian Qaradawi, who condemned the September 11 attacks and the Bali bomb but condones some suicide bombings, will have all his speeches monitored during his visit, Britain's Home Secretary David Blunkett said on July 7. REUTERSS/Paul Hackett MD/THI
| 8 komentarzy|
image_pdfimage_print

Kontrowersyjny islamski uczony z Egiptu Jusuf al-Qaradawi przeprowadza się do Norwegii, aby pomóc muzułmanom zamieszkującym podbiegunowe obszary tego kraju ustalić pory modlitw.

Qaradawi, który za występowanie w obronie samobójczych ataków przeciwko Żydom i określanie ich jako „aktów męczeństwa dokonywanych w imię Allaha” ma zakaz wstępu do Wielkiej Brytanii i USA, będzie próbował wyznaczyć pory pięciu modlitw w ciągu dnia.

Zazwyczaj godzinę modlitwy oblicza się w zależności od położenia słońca na niebie. Jednak w podbiegunowych rejonach Norwegii i innych krajów skandynawskich słońce świeci latem przez 24 godziny, zaś zimą panują całkowite ciemności. Przez kilka ostatnich lat, kiedy islamski miesiąc Ramadan przypadał na porę letnią, muzułmanie zamieszkujący rejony położone na północy mieli zaledwie godzinę na przerywanie postu, zjedzenie posiłku i odmówienie wieczornej modlitwy.

Jusuf al-Qaradawi

Islamska Rada Norwegii (Islamsk Råd Norge) ma nadzieję, że al-Qaradawi znajdzie rozwiązanie dla tego problemu w kraju, w którym islam jest obecnie najliczniej wyznawaną religią wśród imigrantów. Przyjazd al-Qaradawiego do Norwegii to tylko jedna z setek wiadomości związanych z islamem, pojawiających się w nagłówkach gazet europejskich. Przestudiowanie choćby kilku z nich pozwala zobaczyć, jakie zmiany powoduje muzułmańska imigracja na całym kontynencie. Można się też przekonać, że Europejczycy różnie reagują na ciągły wzrost znaczenia islamu w ich krajach.

 

Lars Hedegaard, przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Wolności Prasy (International Free Press Society) został uznany winnym używania rasistowskiej mowy nienawiści. Za wypowiedzi na temat islamu duński sąd skazał go na karę grzywny w wysokości 5000 koron. Problemy Hedegaarda z wymiarem sprawiedliwości zaczęły się w grudniu 2009 roku. Powiedział wtedy w nagrywanym wywiadzie, że w obszarach zdominowanych przez kulturę muzułmańską o wiele częściej notuje się gwałty dokonywane na dzieciach i przypadki przemocy w rodzinie.

Chociaż Hedegaard stanowczo twierdzi, że nie miał zamiaru oskarżać wszystkich ani nawet większości muzułmanów o takie przestępstwa i chociaż został uniewinniony przez sąd niższej instancji, duńscy stróże prawomyślności i cenzorzy wolnej myśli nie dali za wygraną, doprowadzając w końcu do jego skazania. Po ogłoszeniu wyroku Hedegaard powiedział: „Prawdziwymi przegranymi w tym procesie są muzułmańskie kobiety i wolność wypowiedzi. Jak możemy otwarcie stawać w ich obronie, skoro ryzykujemy oskarżenia o rasizm wysuwane w majestacie prawa?”

Przeprowadzony niedawno w Danii sondaż ujawnił, że większość (72%) Duńczyków uważa, że imigranci powinni „w dużym stopniu powinni przejmować miejscowe, duńskie zwyczaje”. Wyniki sondażu opublikowano po tym, jak duński minister ds. integracji Søren Pind potępił ideę głoszącą, że Dania powinna być społeczeństwem wielokulturowym. Jednocześnie podano do wiadomości publicznej, że 100 pracowników duńskiego sektora podatkowego przejdzie specjalne szkolenie, dzięki czemu poprawi się ściągalność podatków w dzielnicach muzułmańskich.

W Wielkiej Brytanii islamscy ekstremiści chcący narzucić przestrzeganie islamskiego prawa szariatu w Londynie grożą przemocą, a nawet śmiercią niemuzułmańskim kobietom, które nie noszą chust. Tzw. „Londyńscy talibowie” wzięli też na celownik homoseksualistów. Na murach pojawiły się plakaty z napisem: „Strefa wolna od gejów. Allah surowo karze winnych”.

Inny przypadek: pewnej 31-letniej Azjatce pracującej w aptece we wschodnim Londynie kazano ubierać się skromniej i nosić chustę. W przeciwnym razie sklep miał być bojkotowany. Kiedy poinformowała media o tych pogróżkach, jakiś mężczyzna wszedł do apteki i zagroził jej śmiercią. Kobieta, która nie jest praktykującą muzułmanką, została wysłana przez właścicieli na urlop i obawia się, że skończy się to utratą pracy.

W West Yorkshire, również w Wielkiej Brytanii, pewien elektryk może stracić pracę za umieszczenie we własnym samochodzie krzyża. Colin Atkinson, cieszący się dotąd w pracy nienaganną opinią, będzie miał sprawę dyscyplinarną za bardzo poważne wykroczenie. Przyczepienie do półeczki umieszczonej na desce rozdzielczej za przednią szybą samochodu krzyża uplecionego z liści palmowych może się dla niego zakończyć się zwolnieniem. Pracodawca elektryka obawia się, że krzyż mógł obrażać muzułmanów.

Szwecja: dyrektor głównej sztokholmskiej sceny artystycznej Kulturhuset przeprosił za pochopne odwołanie feministycznego przedstawienia, obejmującego m.in. recytację wersetów Koranu do dźwięków muzyki. Eric Sjöström powiedział, że decyzja odwołania części dwudniowego przedstawienia zatytułowanego “Święto kobiecości” została podyktowana troską o bezpieczeństwo publiczne. Przedstawienie będzie nadal grane w maju, ale już bez partii obejmujących recytację Koranu.

Jeden z najsurowszych krytyków Sjöströma, Björn Ulvaeus (muzyk i były członek legendarnego zespołu ABBA) powiedział, że istnieje teraz „nieoficjalny zakaz ranienia uczuć religijnych”, ale dotyczy on wyłącznie islamu. Według Ulvaeusa dyrekcja Kulturhuset uznała, że wzgląd na uczucia religijne jest ważniejszy niż sztuka, wolność wypowiedzi i prawa kobiet.

Tymczasem szwedzki kościół narodowy rozesłał list do wszystkich swoich pastorów, w którym odradza chrzest ubiegających się o azyl muzułmanów, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo. W przypadku odrzucenia wniosku o azyl i konieczności powrotu do własnego kraju osoby takie mogą być narażone na represje.

Nikab, jak sprawdzić tożsamość osoby która nosi taki ubiór?

11 kwietnia we Francji wprowadzono szeroko dyskutowany zakaz noszenia burek. Nowa ustawa zabrania noszenia we wszystkich miejscach publicznych islamskich burek zakrywających całe ciało oraz nikabów zakrywających twarz. Francuscy policjanci zostali jednak poinstruowani, żeby nie zatrzymywali kobiet noszących muzułmańskie ubiory w meczetach albo w ich bezpośrednim pobliżu.

W odpowiedzi na zakaz noszenia burek Abu Imran, lider ugrupowania Szariat dla Belgii (Sharia4Belgium) opublikował w Internecie list, w którym wzywa francuską Pierwszą Damę, Carlę Bruni do nawrócenie się na islam i do noszenia nikabu. W liście można m.in. przeczytać: „Sarkozy, wrogu Allaha, rzymski psie, synu niewiernego, zbliżamy się! Odbierzemy co nasze, odzyskamy nasze ziemie, oczyścimy je z niewiary i z niewiernych. Nie ma boga nad Allaha. Odrzucamy demokrację! Allah jest jedynym bogiem. Nie ma boga nad Allaha i nie ma innego prawa niż jego prawo szariatu.”

Tymczasem francuski minister spraw wewnętrznych Claude Guéant staje przed sądem za wypowiedź, że rosnąca populacja muzułmanów we Francji „stwarza problemy”. Muzułmańscy imigranci oskarżyli też Guéanta o islamofobię za inną wypowiedź: „Kwestia [muzułmańskiej imigracji] martwi naszych obywateli; wiele osób uważa, że zasady świeckości państwa są przesadnie naginane”. Ugrupowania islamskie zareagowały na komentarze Guéanta rozdając muzułmanom zamieszkującym dzielnice Paryża pięcioramienne zielone gwiazdy. Ma to podkreślić podobieństwo między ich obecną sytuacją a prześladowaniami Żydów w czasach holokaustu.

Również we Francji analitycy rynku pracy stwierdzili, że używanie anonimowych CV nie zawierających prywatnych informacji, takich jak imię i nazwisko, adres czy wiek, nie zmniejsza ryzyka dyskryminowania podczas rekrutacji. Okazuje się, że cudzoziemcy oraz osoby mieszkające w dzielnicach społecznie i ekonomicznie upośledzonych mają mniejsze szanse na rozmowę kwalifikacyjną, jeśli ich CV nie zawiera imienia, nazwiska ani adresu.

W Strasburgu  pewien mężczyzna został postawiony przed sądem za podpalenie, a następnie oddanie moczu na Koran. Oskarżyciel zażądał trzech miesięcy w zawieszeniu oraz grzywny w wysokości 1000 euro za podżeganie do nienawiści na tle rasowym i religijnym. Według przedstawiciela strasburskiego meczetu, mężczyzna ten „powiedział ‘jesteśmy we Francji i tak samo jak możemy spalić książkę o Kubusiu Puchatku, możemy spalić Koran.’ Mówił całkowicie składnie i nie zdawał chyba sobie sprawy z powagi sytuacji”.

Muzułmańska antysemicka propaganda

Natomiast w miasteczku Villeurbanne w południowej Francji 21-letni Żyd został napadnięty i poważnie zraniony przez dwóch młodych mężczyzn z Afryki Północnej.
Podczas spotkania na szczycie w Rzymie 26 kwietnia prezydent Francji Nicolas Sarkozy oraz premier Włoch Berlusconi próbowali złagodzić nieco napięcie związane z napływem imigrantów z Afryki Północnej wzywając do przywrócenia kontroli paszportowych dla podróżujących na obszarze Unii Europejskiej. W tym roku już około 25 tysięcy mieszkańców Afryki Płn. przybyło na południe Włoch przeładowanymi kutrami rybackimi. Kiedy już dostaną się na terytorium Unii Europejskiej, mogą podróżować bez przeszkód po wszystkich 25 krajach członkowskich Unii.
W Szwajcarii trzej Hindusi, którzy ogłosili zamiar spalenia Koranu i Biblii na placu przed parlamentem w Bernie w listopadzie zeszłego roku, zostali uniewinnieni przez szwajcarski sąd. Sędzia orzekł, że nie można ich skazać tylko za to, że ogłosili zamiar spalenia tekstów religijnych. Jednak nakazano im uiszczenie połowy kosztów sądowych, z uzasadnieniem, że przekroczyli granice wolności osobistej i zranili uczucia religijne innych.

W Niemczech policja aresztowała trzech domniemanych członków al-Kaidy podejrzewanych o przygotowywanie zamachów terrorystycznych. Miejscowe media doniosły, że mieszkający w Nadrenii Północnej-Westfalii Marokańczycy byli w posiadaniu „dużej ilość materiałów wybuchowych”. Według służb bezpieczeństwa, celem ataku miał być konkurs piosenki Eurowizji zaplanowany na 14 maja w Düsseldorfie.

Tymczasem 12 kwietnia w Monachium rozpoczął się proces ośmiu osób oskarżonych o szerzenie islamistycznej propagandy w Internecie. Prokuratorzy twierdzą, że oskarżeni wykorzystywali fora i blogi internetowe, by wzywać do świętej wojny.

Z kolei niemiecka minister edukacji Annette Schavan informuje, że chce propagować “europejski islam”. Muzułmańscy duchowni mają prowadzić w szkołach państwowych kursy o islamie. Rząd niemiecki sfinansuje też utworzenie pięciu nowych instytutów poświęconych studiom nad teologią islamską. Zostaną utworzone na uniwersytetach w Tybindze, Osnabrück, Erlangen, Frankfurcie i Münster.

W Finlandii nacjonalistyczna partia Prawdziwi Finowie zdobyła więcej głosów w wyborach do parlamentu 17 kwietnia niż partia rządząca. Tym samym stworzyła nową konstelację polityczną w Finlandii, budując platformę oporu wobec wielokulturowości i emigracji muzułmańskiej.
Tymczasem fiński minister spraw wewnętrznych lansuje nową stronę internetową poświęconą problemom imigracji. Zgodnie z zasadami poprawności politycznej strona ma „sprzyjać poważnej debacie oraz dostarczać rzetelnych informacji na temat imigracji”, a także „doprowadzić do odrzucenia postawy ‘my i oni’ i do rezygnacji z moralizowania i obwiniania’. Twórcy strony nie uznali jednak za stosowne, by utworzyć na niej forum dyskusyjne.

Niższa izba parlamentu belgijskiego zatwierdziła projekt ustawy zabraniającej noszenia wszelkich nakryć głowy częściowo lub całkowicie zakrywających twarz. Jeśli ustawa wejdzie w życie, muzułmańskim kobietom nie będzie wolno używać burki i nikabu w miejscach publicznych. Projekt ustawy poparło 136 osób, przeciwko była jedna, dwie wstrzymały się od głosu. Jeśli zostanie zaaprobowana przez senat, Belgia będzie drugim po Francji państwem europejskim, które wprowadzi taki zakaz. Za jego złamanie będzie groziła grzywna w wysokości 25 euro i/lub do siedmiu dni aresztu.

Ambasada turecka w Brukseli potępiła partię Vlaams Belang za rozwieszanie plakatów przedstawiających tureckich i marokańskich imigrantów jako owce wyrzucane z Europy. Turecki ambasador w Belgii określił plakat mianem rasistowskiego i stwierdził, że jego treść ‘stanowi przestępstwo w świetle prawa belgijskiego’. Przewodniczący partii Bruno Valkeniers powiedział na konferencji 10 kwietnia, że flamandzkie miasta zaczynają przypominać miasta marokańskie, a w całym regionie meczety pojawiają się jak grzyby po deszczu. Zaproponował również utworzenie antyimigranckiej organizacji patronackiej umożliwiającej współpracę wszystkim podobnie myślącym partiom w całej Europie.

W Holandii królowa Beatrix powiedziała w przemówieniu: “W naszym kraju dokładamy wszelkich starań, by propagować tolerancję’. Ta tolerancja nie obejmuje holenderskiego parlamentarzysty Geerta Wildersa, którego proces został wznowiony w Amsterdamie 13 kwietnia. Rozprawę wstrzymano w październiku 2010 kiedy wyszło na jaw, że jeden z sędziów próbował wpłynąć na świadka powołanego w charakterze eksperta. Chociaż oskarżyciel publiczny twierdzi, że nie ma wystarczających dowodów, by skazać Wildersa, upolitycznieni sędziowie nalegają na wznowienie procesu.

Geert Wilders

Akt oskarżenia przeciwko Wildersowi obejmuje pięć zarzutów o podżeganie do nienawiści na tle rasowym i religijnym. Chodzi tu m.in. o wypowiedzi porównujące islam do faszyzmu oraz nawołujące do zdelegalizowania Koranu i opodatkowania chust noszonych przez muzułmanki. Patrząc z szerszej perspektywy można stwierdzić, że proces Wildersa stanowi punkt zwrotny, który prawdopodobnie wyznaczy granice wolności wypowiedzi w kraju, w którym poprawna politycznie elita stale próbuje uciszyć publiczną debatę o rosnącym problemie muzułmańskiej imigracji.

Wilders wyraźnie powiedział, o jaką stawkę toczy się gra w tym procesie: „Przychodzi mi stanąć przed sądem za moje poglądy polityczne. Swoboda wypowiedzi jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jeśli politykowi nie wolno już krytykować jakiejś ideologii, jesteśmy zgubieni. To zwiastuje rychły koniec wolności w naszym kraju.”(pj)

Soeren Kern

Źródło:  http://www.hudson-ny.org/2099/life-of-islam-in-europe

Tłumaczenie: rol

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze