Jak i dlaczego zostać dżihadystą

image002
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Michael Weiss, Hassan Hassan

image002
Poznajcie Abdelaziza Kuwana, sympatycznego młodego człowieka z Bahrajnu, który pojechał do Syrii walczyć przeciwko Assadowi. Zaraz potem zaczął gwałcić kobiety i obcinać głowy mężczyznom.

Pod koniec 2011 roku Abdelaziz Kuwan poprosił swego syryjskiego wujka o skontaktowanie go z Riadem al-Asaadem, pułkownikiem syryjskich sił powietrznych i jednym z dezerterów, którzy jako pierwsi uciekli od dyktatury Baszara al-Assada. Abdelaziz, szesnastolatek z Bahrajnu chciał przyłączyć się do zbrojnej rebelii w Syri. Rodzice mu tego zabronili, więc zignorował ich zakaz.

Na początku 2012 roku poleciał do Stambułu, a następnie, jak wielu zagranicznych bojówkarzy, przez 13 godzin jechał autobusem do granicznego miasta Reyhanli na południu Turcji. Stamtąd przedostał się do północnej części prowincji Aleppo, która już wtedy całkowicie wpadła w ręce rebeliantów. Przez kilka tygodni Abdelaziz walczył w umiarkowanych frakcjach rebeliantów, szybko jednak uznał je za zbyt zdemoralizowane i nieefektywne.

Następnie wędrował po różnych islamistycznych brygadach, dołączając najpierw do Ahrar al-Sham, a następnie do Jabhat al-Nusra, jak się później okazało, filii Al-Kaidy w Syrii. Zyskawszy sobie sławę nieustraszonego i żarliwie religijnego wojownika, Abdelaziz poczuł się rozczarowany towarzyszami walki i na prośbę rodziny wrócił do Bahrajnu pod koniec 2012 roku. Kiedy już znalazł się w domu, matka natychmiast zabrała mu paszport.

„Chodzę po ulicach [Bahrajnu] i czuję się jak w więzieniu”, powiedział Abdelaziz autorom niniejszej książki rok później, znów tęskniąc za życiem świętego wojownika. „Czuję się spętany (…) Ten świat nic dla mnie nie znaczy. Chcę być wolny. Chcę wrócić. Ludzie tam umierają, to jest życie, które przynosi zaszczyt.”

Wypowiedź Abdelaziza do złudzenia przypomina wypowiedź innego mężczyzny, mieszkającego w zupełnie innej części świata, który również znalazł drogę do syryjskiego dżihadu. Mahammed Emzawi, urodzony w Kuwejcie mieszkaniec Londynu i lepiej znany światu jak „Jihadi John”, zyskał złą sławę dzięki wygłaszaniu z brytyjskim akcentem tyrad pod adresem zachodnich władz, przed egzekucją schwytanych przez IS zakładników: Jamesa Foleya, Stevena Sotloffa, Davida Hainesa, Alana Henninga i Petera Kassiga. Ale wcześniej, w 2010 roku brytyjskie służby antyterrorystyczne aresztowały go i uniemożliwiły mu opuszczenie kraju: „Tutaj w Londynie czuję się jak więzień”, mówił Emzawi.

To głównie mężczyźni pokroju Abdelaziza i Emzawiego umożliwili Państwu Islamskiemu zajęcie na Bliskim Wschodzie obszaru wielkości Wielkiej Brytanii. Około 1000 z nich zdobyło Mosul, drugie co do wielkości irackie miasto, bronione przez 30.000 wyszkolonych przez Amerykanów irackich żołnierzy i policjantów, którzy uciekli przed siłami IS, porzucając warte dziesiątki milionów dolarów amerykańskie pojazdy opancerzone Humvee i czołgi Abrams. Jeśli ktoś chce zrozumieć IS, musi zacząć od próby zrozumienia mężczyzn, którzy tworzą zastępy jego żołnierzy.

Rodzina Abdelaziza przeprowadziła się do wschodniego Bahrajnu w latach 80 XX wieku. Jego rodzice zadbali o to, żeby miał środki na przyzwoitą egzystencję. „Ojciec dobrze go wychował”, wspominał jeden z krewnych. „Nie uzależnił od nikogo i chciał, żeby cieszył się wysoką pozycją w społeczeństwie.” Krewny dodał, że Abdelaziz był „cichy, subtelny i zawsze zachowywał się jak na mężczyznę przystało”.

Abdelazis został w Bahrajnie przez trzy miesiące. Wreszcie udało mu się przekonać matkę, by zwróciła mu paszport. Trzy dni później wyjechał do Syrii. Po przyjeździe dołączył do organizacji zwanej wówczas Islamskie Państwo Iraku i Syrii, która zyskiwała na znaczeniu jako jedno z najbardziej zdyscyplinowanych i najlepiej zorganizowanych ugrupowań dżihadystycznych w Syrii. Abdelaziz podjął decyzję o przyłączeniu się do niego po odbyciu na Skype rozmowy z „kilkoma braćmi” w tym kraju. Jego zdobyte już w innych frakcjach dżihadystycznych doświadczenie było mile widziane w tej zdominowanej przez zagranicznych bojówkarzy grupie.

Abdelaziz piął się w górę w hierarchii ISIS: najpierw został koordynatorem lokalnych emirów i innych grup rebeliantów, następnie wyznaczono go do przekazywania wiadomości i zawierania ustnych umów w imieniu swego dowódcy. Kiedy ISIS przejęło kontrolę nad potężnymi obszarami Iraku i Syrii latem 2014 roku i zmieniło nazwę na Państwo Islamskie, Abdelaziz został mianowany oficerem bezpieczeństwa, nadzorującym trzy miasta w pobliżu syryjsko-irackiego granicznego miasta Albu Kamal.
W Państwie Islamskim Abdelaziz dowiedział się o sobie nowych rzeczy: że jest agresywny, brutalny i zdecydowany. Obcinał głowy wrogom. W swoim domu trzymał dziewczynę z plemienia Jazydów jako sabijję czyli niewolnicę seksualną. Była nagrodą za udział w walkach przeciwko siłom irackich Kurdów zwanym Peshmerga i innym kurdyjskim bojówkom w Sindżarze blisko granicy z Syrią. Abdelaziz pokazał nam zdjęcie swojej sabijji, miała co najwyżej 18-19 lat. „Należała” do niego przez miesiąc, a potem została przekazana innym dowódcom IS.
Bycie gwałcicielem najwyraźniej nie kolidowało z moralnymi obowiązkami pobożnego muzułmanina. Jeden z towarzyszy walki powiedział nam, że oglądając wiadomości Abdelaziz zakrywał ekran telewizora, żeby uniknąć patrzenia na twarze prezenterek. Żarliwie cytował Koran i hadisy, i wygłaszał patetyczne przemowy o al-Dawla, „Państwie”, jak IS nazywa samo siebie.

Zapytany, co by zrobił gdyby jego ojciec był członkiem Jabhat al-Nusra i gdyby spotkali się w walce, odpowiedział bez wahania: „Zabiłbym go. Abu Obeida [jeden z towarzyszy proroka] zabił swojego ojca w bitwie. Ktokolwiek podniesie rękę na al-Dawla, odrąbiemy mu ją”.

Zanim dołączył do dżihadu w Syrii, Abdelaziz ledwie zaliczył rok islamskich studiów w Arabii Saudyjskiej. Porzucił szkołę średnią w Bahrajnie i wyjechał do Medyny studiować szariat, czyli prawo islamskie. W szkole, jak twierdzi jeden z członków rodziny, unikał mało pobożnych rówieśników i przebywał z tymi najgorliwszymi. Po krótkim czasie zaczął „głosić dżihad”, ciągle przypominając o strasznych warunkach, w jakich żyją sunnici w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowo-Wschodniej.

W Syrii jego przemiana trwała nadal, teraz już na polu walki,. Przybrał imię Abu al-Mu’tasima, na cześć ósmego kalifa z dynastii Abbasydów. Stanął on na czele armii, która miała pomścić znieważenie pewnej kobiety przez bizantyjskich żołnierzy. Abdelaziz twierdził, że chce naśladować abbasydzkiego kalifa, wspierając bezbronnych muzułmanów w Syrii i Iraku. Chociaż został mianowany oficerem bezpieczeństwa, zawsze szukał okazji do walki na pierwszej linii frontu. „Nie mogę siedzieć z założonym rękami”, powiedział nam. „Przybyłem tu w poszukiwaniu męczeństwa i wszędzie go szukam”.

Minęło zbyt dużo czasu, zanim świat pojął czym jest brutalna, niezmordowana energia popychająca do czynu szeregowych żołnierzy Państwa Islamskiego. Pięć miesięcy przed upadkiem Mosulu, w wywiadzie dla „New Yorkera” prezydent Obama lekceważąco nazwał terrorystów IS „rezerwowymi ze studenckiej drużyny”. Po zdobyciu Mosulu latem zeszłego roku ta studencka drużyna zniszczyła wały ziemne stanowiące granice państwowe między Syrią i Irakiem niemal od stu lat. IS ogłosiło, że ten fizyczny i symboliczny akt ponownego zespolenia jest końcem brytyjsko-francuskich wpływów w tym rejonie. Nie będzie już żadnych zachodnich śladów na mapie – będzie tylko kalifat. Wreszcie, obwieścił przywódca IS, Abu Bakr al-Baghdadi, jeśli muzułmanie okażą się wystarczająco silni, kalifat ponownie będzie obejmował Hiszpanię; zdobędą również Rzym.

23 października 2014 roku historia Abdelaziza znalazła swój finał. Został zastrzelony przez syryjskiego snajpera z wojsk rządowych. Dołączając do ugrupowania dżihadyści zazwyczaj piszą list pożegnalny – ma on być przekazany rodzinie tylko w przypadku ich śmierci. Abdelaziz skierował swój do matki: „Jak sama wiesz i o czym dowiadujesz się z telewizji, niewierni i rafida [fanatyczne okreslenie szyitów] posunęli się zbyt daleko w prześladowaniu, torturowaniu i gwałceniu honoru muzułmanów. Ja, Bóg mi świadkiem, nie mógłbym bezczynnie patrzeć na zabijanie mych muzułmańskich braci i sióstr, kiedy ich prośby o pomoc nie przynoszą skutku. (…) A najważniejszy powód jest taki, że tęsknię do raju, żeby być blisko proroka Mahometa, pokój z nim, i że chcę poprosić o przebaczenie dla ciebie po śmierci”.

Niniejszy artykuł stanowi fragment książki ISIS: Inside the Army of Terror

Rol na podst. https://foreignpolicy.com/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze