Islamskie analogie

dżihadyści
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

John Pepple

W moich nieustających próbach zrozumienia liberałów i lewicowców, którzy wspierają do pewnego stopnia islamistów, próbowałem użyć analogii. Na przykład po 11 września, gdy niektórzy prawicowcy zaczęli używać terminu „islamofaszysta”, poparłem to z całego serca, ponieważ odnosiło się do uczuć, jakie żywiłem wobec naszych oponentów.

O ile wiem, liberałowie i lewicowcy nigdy się do tego nie przekonali i jasne jest, że postrzegają tych ludzi zupełnie inaczej niż ja. Domyślam się, że widzą ich jako “Czarne Pantery”, które posunęły się trochę za daleko w przepychaniu swych lewicowych planów, podczas gdy ja widzę ich jako faszystów, których plany postrzegam jako przerażające i antylewicowe. Inna analogia wygląda tak, że są oni jak biali rasiści, którzy dominowali tak długo na południu Stanów Zjednoczonych.

To, jak postrzegamy islamistów, ma decydujące znaczenie. Pozwólcie, że wymienię:

• Atak z 11 września 2001r.:
Dla postępowców były to tylko Czarne Pantery, które miały uzasadnione pretensje, lecz posunęły się za daleko próbując na te pretensje odpowiedzieć.

Dla tych z nas, którzy są antyislamistami, była to próba narzucenia nam prawa szariatu.

• Odpowiedź na ten atak:
Według postępowców musimy się dostosować i pokazać im [ekstremistom], że jesteśmy do nich przyjaźnie nastawieni oraz postarać się nie dać im już powodów do uzasadnionych pretensji. Dla takich osób wojna w Iraku była całkowitym przeciwieństwem takiego podejścia.

Dla nas, antyislamistów, strategią był opór wobec wszelkich prób islamizacji naszego społeczeństwa, zaś wojnie w Iraku , przeciwstawialiśmy się (jeśli się jej przeciwstawialiśmy) dlatego, że postrzegaliśmy ją jako szkodliwą dla naszych działań.
 Ostatnie protesty  z 11 września 2012 w świecie muzułmańskim [związane z filmem „Niewinność muzułmanów”]:
Dla postępowców nie były one wymierzone w obecną administrację, ponieważ Czarne Pantery rzecz jasna nie mogłyby być przeciw obecnej administracji.

Dla antyislamistów ataki były niewątpliwie wymierzone w obecną administrację, ponieważ odmawia ona poddania się porządkowi prawa islamskiego.

• Reakcja na te protesty:
Według postępowców musimy wyrzec się części wolności słowa, ponieważ w ten sposób zachowalibyśmy się przyzwoicie.

Według nas, antyislamistów, to ostatnia rzecz jakiej powinniśmy się wyrzec.

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby lewicowcy chcieli na przykład ograniczyć wolność słowa tylko dlatego, że faszyści czy biali rasiści się wściekli. Jednak łatwo sobie wyobrazić, że zrobiliby to, gdyby wściekły się Czarne Pantery.

Co ciekawe, w czasie walki lewicy przeciw białym rasistom z południa Stanów Zjednoczonych w latach 60 pojawiła się kwestia wolności słowa, tak jak opisane to jest w tym artykule w Wikipedii. Rasiści z Południa używali prawa o zniesławieniu, żeby uniemożliwić gazetom z Północy opisywanie ruchu praw obywatelskich, a lewicowcom oczywiście wcale się to nie podobało. W tamtych czasach nie podobało im się ustępowanie i wyrzekanie się wolności słowa tylko dlatego, że inni wpadają we wściekłość.

Użyłem też kilku innych analogii: że sojusz lewicowców z islamistami jest jak pakt Sowietów z nazistami i że lewicowcy są jak żona, którą bije mąż, lecz która wciąż wymyśla kolejne wymówki na jego usprawiedliwienie.

Czytelnik – Mark Spahn – podlinkował artykuł z „National  Review”, http://www.nationalreview.com/corner/321098/middle-easts-peculiar-institution-mark-krikorian#comments w którym pojawia się trochę inna analogia: Ameryka w latach 50 XIX wieku. W tamtych czasach większość republikanów chciała ograniczyć niewolnictwo, myśląc, że z czasem całkowicie zniknie, podczas gdy mniejszość była za całkowitym jego zniesieniem. Demokraci albo chcieli je rozszerzyć [na całą Amerykę], albo, nie bardzo się orientując w „różnicach nie do pogodzenia”, chcieli żebyśmy wszyscy jakoś się pogodzili.

Analogia jest dalej rozwijana z myślą, że ostatnie gwałtowne incydenty w świecie islamskim są islamską wersją zamachu na wyrok w sprawie Dreda Scotta*.  W obydwu przypadkach likwidowane są zasady (czy to Kompromis z Missouri w kwestii zakazu niewolnictwa, czy Pierwsza Poprawka gwarantująca wolność słowa), które usiłują ograniczyć rozpowszechnienie się pewnej konkretnej instytucji.

To bardzo ciekawa analogia, a poza tym wyraźnie pokazuje, jak dziwnie zachowują się obecnie Demokraci. Po co mieliby stawać po stronie islamistów? Wiemy dlaczego Demokraci w latach 50 XIX w. mówili to, co mówili: niektórzy z nich posiadali niewolników. Ale dlaczego Demokraci dzisiaj mieliby być tak chętni do wyciągania kasztanów z ognia za ludzi, którymi powinni gardzić lub nawet ich nienawidzić? Przecież  islamiści nigdy nie wahali się zabijać, czy grozić zabiciem, liberałów i lewicowców, których nie lubili.

Nie jest tak, że moja analogia wyjaśnia, dlaczego lewicowcy chcą widzieć w islamistach Czarne Pantery; rzecz w tym, że tamta analogia nie wyjaśnia tego lepiej niż moja.(bm/pj)

* O sprawie Dreda Scotta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dred_Scott

Tłumaczenie: Wrzos

Źródło: http://iwantanewleft.typepad.com/i-want-a-new-left/2012/09/analogies-concerning-the-islamists.html

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze