Islamska przemoc i wojna idei

Islamska intifada w Jerozolimie (1987); foto: http://ivarfjeld.com
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

George Packer

W razie gdybyście nie byli na bieżąco, poniżej znajduje się lista islamskich aktów przemocy, które miały miejsce we wrześniu 2013:

Islamska intifada w Jerozolimie (1987); foto: http://ivarfjeld.com
Islamska intifada w Jerozolimie (1987); foto: http://ivarfjeld.com

Kenia: Grupa Al Shabaab dokonała zamachu na centrum handlowe Westgate Mall w Nairobi. Zabijali z użyciem granatów i karabinów maszynowych, wcześniej oddzielając muzułmanów od niemuzułmanów. Rzeź zakończyła się po trzech dniach, kiedy w wyniku akcji kenijskich służb zginęli wszyscy zamachowcy. Liczba ofiar: co najmniej 60 mężczyzn, kobiet i dzieci w tym kilku żołnierzy biorących udział w akcji.

Somalia: Ta sama grupa przeprowadziła atak na restaurację Village w Mogadiszu. W wyniku eksplozji samochodu pułapki oraz ataków zamachowców samobójców śmierć ponieśli klienci i obsługa. Liczba ofiar: 15 osób.

Pakistan: Zamachowcy samobójcy zdetonowali ładunki pod kościołem protestanckim w Peszawarze. Liczba ofiar: 85. W autobusie przewożącym pracowników rządowych został zdalnie zdetonowany ładunek wybuchowy. Liczba ofiar: 19. Taki sam ładunek został zdetonowany na zatłoczonym rynku w Peszawarze. Liczba ofiar: 37

Nigeria: Ekstremiści z grupy Boko Haram zaatakowali szkołę rolniczą. Liczba ofiar: 40, w większości studentów zabitych podczas snu.

Irak: Liczba samochodów pułapek, zamachów samobójczych, aktów zemsty i zabójstw osiągnęła najwyższy poziom od co najmniej pięciu lat. Liczba zabitych: 979, liczba rannych: 2133. W większości są to ofiary walk pomiędzy sunnitami i szyitami.

Syria: Rebelianci powiązani z Al-Kaidą coraz bardziej terroryzują północną Syrię strasząc mieszkańców publicznymi chłostami i egzekucjami.

Jemen: Bojownicy Al-Kaidy przeprowadzają ataki na żołnierzy i policjantów w południowym Jemenie. Liczba ofiar: co najmniej 30

Afganistan: Sushmita Banerjee, pochodząca z Indii żona Afgańczyka, która przeszła na islam po czym napisała pamiętnik o swoim życiu pośród talibów, na podstawie którego w Bollywood powstał film, została porwana ze swojego domu w prowincji Paktika. Uprowadzono ją do siedziby talibów i zabito poprzez postrzelenie jej 25 razy. Zostało zatrzymanych dwóch sprawców, którzy powiedzieli, że przyczyną zabicia jej było to, że pisała o talibach oraz że w swoim domu zainstalowała połączenie internetowe.

Zanzibar: Twarz katolickiego księdza została oblana kwasem, gdy opuszczał kafejkę internetową. Miesiąc później dwie młode Brytyjki zostały zaatakowane w ten sam sposób.

* * *

To był bardzo zły miesiąc. Ale najgorsze w nim jest to, jak łatwo przeszliśmy nad tymi atakami do porządku dziennego. Atak na centrum handlowe w Kenii przyciągnął na kilka dni uwagę światowych mediów, ponieważ było to efektowne oblężenie oraz duża liczba ofiar wśród cudzoziemców.

Dziesiątki lub nawet setki ludzi – sklepikarze, pracownicy rządowi, studenci, panie domu, dzieci, w większości muzułmanie, których jedyną winą jest to, że urodzili się w złym kraju – są mordowane każdego dnia, wysadzane w powietrze, palone żywcem, dekapitowane w imię ekstremalnie brutalnego odłamu islamu.

Cała ta rzeź odbywa się w momencie, kiedy Ameryka wycofuje się z muzułmańskiego świata. Od dwóch lat nie ma oddziałów amerykańskich w Iraku. US Army wycofuje się z Afganistanu i do końca 2014 roku może tam nie być ani jednego amerykańskiego żołnierza, po raz pierwszy od 2001 roku.

Syryjska wojna domowa stała się terenem walk dla ochotników z całego świata, podczas gdy Ameryka trzymała się na uboczu. Wewnętrzny kryzys w Egipcie rozwija się w najlepsze, a Biały Dom stara się nadążyć za zmieniającą się sytuacją.

Konflikt izraelsko-palestyński pozostaje w centrum uwagi amerykańskiej polityki zagranicznej, co jest źródłem skarg muzułmanów (i nie tylko) na całym świecie. Ale jeśli ktoś uważa, że pokój na Bliskim Wschodzie – lub zakończenie ataków dronów w Pakistanie i Jemenie, lub wycofanie wojsk francuskich z Mali czy African Union z Somalii – zakończy przemoc w tych rejonach, to znaczy, że nie zastanowił się dobrze nad przyczyną tych konfliktów.

Amerykańskie wojny prowadzone w krajach muzułmańskich przyczyniły się do powstania grup ekstremistów oraz, poprzez stworzenie próżni, umożliwiły im sianie zniszczenia. Jednak przyczyny rzezi są w większości wewnętrzne: sekciarskie, plemienne, polityczne, ekonomiczne. U samego źródła przemoc wynika z idei, strasznych idei mówiących o znaczeniu islamu, o charakterze niemuzułmanów oraz o obowiązkach jakie ciążą na muzułmanach. Idee te są głoszone w meczetach, kawiarniach, szkołach, na kanałach telewizji satelitarnej i w internecie, z pomocą teorii spiskowych, półprawd i kłamstw. Są w znaczym stopniu nieczułe na zmianę kierunku i osłabienie polityki zagranicznej USA.

Nie zdejmujemy brzemienia odpowiedzialności z Amerykanów, jednak uświadomienie sobie sprawy z powyższego stawia nas przed trudnym testem.

Kiedy islamska przemoc w końcu przyciągnęła uwagę Ameryki 11 września 2001 roku, rząd amerykański odpowiedział w najprostszy i najlepiej sobie znany sposób: uderzeniem militarnym połączonym z operacjami wywiadowczymi. 12 lat później Osama bin Laden jest martwy, centrala Al-Kaidy otrzymała ciężkie ciosy i nie jest w stanie powtórzyć ataków na amerykańskiej ziemi, jednak wojny były ludzką tragedią, co spowodowało, że nie zostały osiągnięte cele strategiczne. W większości dyskusji o więzieniach, dronach, bezpieczeństwie czy inwigilacji, Amerykanie są o wiele bardziej zainteresowani tym, co zrobił ich kraj, niż tym, co robią ludzie w Somalii czy Pakistanie. Werdykt po ostatnich 10 latach brzmi: żadnych więcej wojen, włączając w to wojnę z terrorem (zgodnie ze słowami prezydenta Obamy).

Takie postawienie sprawy pozostawia wystarczająco wiele przestrzeni na operacje amerykańskich oddziałów specjalnych poza granicami kraju, tak jak miało to miejsce podczas uprowadzenia jednego z przywódców Al-Kaidy z ulicy w Trypolisie w Libii, czy nieudanego rajdu Navy Seals na twierdzę Al-Shabaab na somalijskim wybrzeżu. Uznajemy masakrę w centrum handlowym w Kenii za znak, iż Al-Shabaab ma ambicje i możliwości do atakowania celów na całym świecie,

Ale co takimi aktami przemocy, jak te przytoczone na początku? Nie wydaje się, by zagrażały nam bezpośrednio, dlaczego zatem mają być naszym problemem?

Niektórzy, komentując wrześniowe wydarzenia z tego roku posunęli się nawet dalej, mówiąc: niech oni się nawzajem pozabijają. W dwubiegunowym postrzeganiu świata zmieniliśmy podejście ze wspaniałej misyjnej gorliwości na nadęte niezaangażowanie i opuszczenie pola walki. USA wydają się bezpieczniejsze niż przed 11 września, jednak reszta świata jest mniej bezpieczna. Większość Amerykanów akceptuje taką zamianę.

Dżihadyzm zazwyczaj zajmuje się najbliższym wrogiem, jednak często istnieje także wróg odleglejszy. Nawet globalne siatki dżihadystów, włączając w to Al-Kaidę, rodziły się w wyniku lokalnych konfliktów. Jest to nadzwyczaj ambitna ideologia. Poza tym kraje, gdzie celem samobójczych ataków są dzieci, przeważnie stają się problemem dla swoich sąsiadów, a przypuszczalnie także dla świata. To niebezpieczne i nieludzkie, że Amerykanie oswoili się z regularnymi masakrami niewinnych przeprowadzanych w ich własnych domach. Dlaczego mamy być wygodnie obojętni wobec islamskiej przemocy dokonywanej na niewinnych w innych krajach?

I jeszcze jedno podejście, którego niecierpliwi, kochający akcję i zorientowani na rezultat Amerykanie nie przemyśleli, a które jest źródłem przemocy: przerażające idee, które dopuszczają masakry w imię religii. Amerykanie nie chcą wierzyć, jak ważne są idee – wydają się im bardziej kiepskimi pretekstami, niż prawdziwymi przyczynami. Jak błędne jest to podejście, pokazuje historia ostatnich lat oraz wiadomości z września.

Pod koniec września Departament Stanu ogłosił powołanie amerykańsko-tureckiego funduszu do walki z islamskim ekstremizmem, nazwanego Global Fund for Community Engagement and Resilience. Celem jest zebranie dwustu milionów dolarów w ciągu dziesięciu lat, od rządów i prywatnych darczyńców. Pieniądze zostaną wykorzystane na wyszukanie i finansowanie lokalnych grup w krajach muzułmańskich, które będą robiły najcięższą robotę stawiając opór ekstremistycznym ideom we własnych krajach. Grupy te zmierzą się z islamistami tam, gdzie żyją, w meczetach, centrach społecznościowych, na czatach i portalach społecznościowych. Ameryka pozostanie “na tylnym siedzeniu”, a kierownictwo wezmą na siebie obywatele, organizacje i rządy krajów islamskich, takich jak Arabia Saudyjska czy Pakistan.

Współautorem tego pomysłu jest Ed Husain, urodzony w Londynie autor książki “The Islamist”, która jest jego autobiografią. Opisuje w niej siebie jako młodego mężczyznę w radykalnej islamskiej organizacji oraz swój zwrot ku bardziej liberalnej wersji islamu. Obecnie jest członkiem Council on Foreign Relations. Zwrócił on moją uwagę na to, że udział Turcji i innych rządów krajów muzułmańskich w tym funduszu nie byłby możliwy bez inicjatywy ze strony Amerykanów. USA w muzułmańskich społeczeństwach są “trędowate” jednak wciąż pełnią kluczową rolę w politycznej i ideologicznej walce z ekstremizmem.

Husain pisze, że “przy właściwym postępowaniu w ciągu 8 do 10 lat Al-Kaida może stać się tak nieatrakcyjna dla młodych muzułmanów, jak komunizm stał się nieatrakcyjny dla Wschodnich Niemiec”. Uważam, że jest to zbyt optymistyczne twierdzenie. Islam jest zakorzeniony w krajach muzułmańskich o wiele głębiej i ma o wiele głębsze uwarunkowania historyczne, niż komunizm w bloku wschodnim. Argumentowanie przeciwko islamskiemu ekstremizmowi w krajach, gdzie zdecydowana większość obywateli jest pobożna, a nieislamskie rządy popełniły fatalne błędy, jest o wiele cięższym zadaniem, niż argumentowanie przeciwko marksizmowi w krajach, gdzie upadające rządy były komunistyczne. Jednak Husain, żywy przykład odejścia od ekstremizmu, ma na pewno rację w podkreślaniu ważności idei islamistów, a nie tylko ich  przesłanek czy taktyki: “Dopóki nie rzucimy wyzwania tym ideom i nie zdyskredytujemy ich, dopóty grupy ekstremistów będą się odnawiały”. Amerykanie nie mają moralnej czy praktycznej możliwości, żeby wieść prym w tych wysiłkach, jednakże nadal jest to nasza sprawa, bo wciąż jesteśmy w niebezpiecznej sytuacji.

Źródło: www.newyorker.com
Tłumaczenie Severus Snape

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze