Islamska doktryna inspiruje terrorystów

Fort Hood miejsce masakry popełnionej przez islamskiego męczennika
| 22 komentarzy|
image_pdfimage_print

Jedną z trudności, wypływających podczas dyskusji o problematycznych doktrynach islamu jest to, że sprawiają one wrażenie kompletnie anachronicznych. Niemuzułmanom, zwłaszcza ze społeczeństw zachodnich wydaje się, że są to całkowicie abstrakcyjne teorie, nie będące standardową praktyką religijną w dzisiejszych czasach. Ludzie Zachodu, w istocie, mają problemy z uznaniem nawet tych doktryn, które są otwarcie praktykowane w islamie i widoczne, np. dżihad.

Fort Hood miejsce masakry popełnionej przez islamskiego męczennikaSpójrzmy na przykład Nidala Malika Hasana, psychiatry w randze majora armii Stanów Zjednoczonych oraz praktykującego muzułmanina codziennie odprawiającego modły, który niedawno w Fort Hood zabił trzynastu Amerykanów (w tym kobietę w ciąży). Podczas gdy media irytująco próbują zgadywać motywy, sięgając do starych i banalnych wyjaśnień typu „był szykanowany” czy też „miał chwiejną psychikę” – faktem pozostaje, że jego zachowanie jest uderzająco zgodne z określonymi doktrynami islamskimi. A skoro tak, to wypada, żeby Amerykanie poświecili trochę czasu na zapoznanie się z ezoteryzmem islamu.

Wielu ulemów (muzułmańscy uczeni teolodzy) wykładało doktryny, które opisuję poniżej. Będę jednak posługiwał się wyjątkami pochodzącymi z „Czytelnika Al Kaidy” (The Al Qaeda Reader, AQR) autorstwa Aymana Zawahiri. W swoich rozprawach cytuje on kilku szanowanych i miarodajnych ulemów.

„Wala’wa Bara”

Prawdopodobnie najbliższe tłumaczenie to „lojalność i wrogość”. Doktryna ta wymaga od muzułmanów bezwzględnej lojalności islamowi i współwyznawcom, zaś odrzucenia i nawet nienawiści (np. Koran, 60:4) w stosunku do wszystkich rzeczy nieislamskich, włączając w to ludzi (zwanych niewiernymi). Jest popierana i omawiana w „Koranie”, hadisach oraz orzeczeniach ulemów (usul al-fiqh, będących korzeniami muzułmańskiego prawodawstwa). Zawahiri napisał pięćdziesięciostronicową rozprawę zatytułowaną „Lojalność i wrogość” (AQR, str. 63-115).

Jeden z wersetów „Koranu”, na którym opiera się Zawahiri, ostrzega muzułmanów przed braniem Żydów i chrześcijan jako przyjaciół i sojuszników – A kto z was bierze ich sobie za przyjaciół, to sam jest spośród nich. (Koran 5:51) tj. staje się niewiernym.

Według jednego z największych autorytetów w muzułmańskiej egzegezie, al-Tabariego (838-923), Koran 5:51 oznacza, że muzułmanin, który sprzymierza się z nimi (nie-muzułmanami) i pozwala im na bycie przeciwko wierzącym, samym staje się członkiem innej wiary i społeczności (AQR, str. 71).

Szejk al-Islam, Ibn Taymiyya (1263-1328) idzie o krok dalej mówiąc muzułmanom, że są zobligowani do zaprzyjaźnienia się z wierzącym, nawet jeśli gnębią i używają przemocy i muszą być wrodzy w stosunku niewiernych, nawet jeśli niewierni są liberalni i mili (AQR, atr. 84).

W tym sensie życie Hasana było świadectwem lojalności i wrogości. Według jego kolegi, doktora Finnela, Hasan głośno i nieskrępowanie wypowiadał się przeciwko wojnie, zaznaczając, że najpierw jest muzułmaninem, a dopiero potem Amerykaninem. Jeśli wypowiedzi o wojnie nie są wystarczającą demonstracją lojalności islamowi, to podkreślanie pierwszeństwa bycia muzułmaninem jest. Inne dowody wskazują również na to, że najważniejszym czynnikiem, który przechylił szalę, był rozkaz wysyłający go do muzułmańskiego kraju – Afganistanu. Według muzułmańskiego właściciela sklepu, który często rozmawiał z Hasanem, myśl o tym, że Hasan mógłby zranić bądź zabić muzułmanów bardzo mu ciążyła.

Hasan odwodził również innych muzułmanów od wstąpienia do armii, ponieważ muzułmanie nie powinni zabijać muzułmanów. Jeszcze raz pokazał w ten sposób, komu pozostaje lojalny. Przychodzi tu na myśl egzegeza Tabariego: muzułmanin, który sprzymierza się z nimi (nie-muzułmanami) i pozwala im na bycie przeciwko wierzącym, tym staje się członkiem ich wiary i społeczności (AQR, str. 71) – słowem staje się niewiernym.

Inna osoba, która rozmawiała z Hasanem, zauważa że w „Koranie” jest napisane że nie powinno się sprzymierzać z Żydami ani z chrześcijanami bądź innymi nie-muzułmanami i jeśli zostanie się zabitym w walce przeciwko muzułmanom, idzie się prosto do piekła. W kwietniu 2005 roku inny muzułmanin służący w wojsku, Hasan Akbar, został skazany za zamordowanie dwóch amerykańskich żołnierzy i zranienie czternastu podczas ataku granatem w Kuwejcie. Według „FoxNews” Hasan zaatakował z obawy, że oddziały amerykańskie zaczną zabijać muzułmanów w Iraku.

Takija

Doktryna ta, która obraca się wokół oszukiwania niewiernych, jest kluczowa w przestrzeganiu lojalności i wrogości przez muzułmanów, którzy są mniejszością  żyjącą wśród nie-muzułmańskiej większości. W Koranie oszustwa są usprawiedliwione w kontekście lojalności: Niech wierzący nie biorą sobie za przyjaciół niewiernych, z pominięciem wiernych! A kto tak uczyni, ten nie ma nic wspólnego z Bogiem, chyba że obawiacie się z ich strony jakiegoś niebezpieczeństwa. (Koran 3:28) Innymi słowy, gdy to koniecznie, muzułmanie mają pozwolenie na przyjaźnie i lojalność wobec nie-muzułmanów. Abu Darba, pobożny przyjaciel Mahometa, tak to ujął: Uśmiechamy się szeroko patrząc w oczy tych ludzi, podczas gdy nasze serca przeklinają ich (AQR, str. 73).

Rolę takiji w przestrzeganiu lojalności i wrogości potwierdza Zawahiri: już po trzech stronach swojej rozprawy umieszcza całą sekcję zatytułowaną Różnica między przyjaźnią a fałszywą przyjaźnią. Wyjaśnia w niej, że szczera przyjaźń z nie-muzułmanami jest zabroniona, natomiast nieszczera przyjaźń – o ile korzystna dla muzułmanów – jest dozwolona. Znów, Zawahiri cytuje tutaj źródło w postaci Tabariego, który objaśnia wers 3:28 Koranu w następujący sposób: Tylko kiedy jesteście pod ich władzą, obawiając się o siebie, możecie demonstrować przyjaźń z nimi za pomocą słów, ukrywając wrogość. Ale nie przyłączajcie się do ich niewiernych działań i nie pomagajcie im w żadnej akcji wymierzonej przeciwko innym muzułmanom (AQR, str.74)

Tu właśnie widać  limit takiji: jeśli oszustwo zagraża życiu innych muzułmanów (którym jak wiemy należy się lojalność), wtedy jest zabronione. Zawahiri podsumowuje: muzułmanie mogą udawać i oszukiwać  tak długo, jak długo nie podejmą żadnej inicjatywy pomagającej im, nie zgrzeszą albo nie umożliwią im poprzez jakikolwiek czyn zabijania i walki przeciwko muzułmanom (AQR str. 75). Znów, przypomina się nam tu „moment prawdy”, który nadszedł dla Hassana, człowieka prowadzącego podwójne życie – amerykańskiego majora i psychiatry , finansowego sponsora grup dżihadystycznych i pomocnika terrorystów. Moment ów nadszedł, gdy Hassan został odkomenderowany do Afganistanu, czyli musiałby wspomagać wojska nie-muzułmanów w walce z muzułmanami. Próbował zapobiec temu, wynajmując prawnika, ale nic nie osiągnął. Skoro więc doprowadził oszukiwanie do granicy zabronionej przez doktrynę, gdzie musiałby zademonstrować swoją lojalność wobec Amerykanów kosztem muzułmanów, zdecydował się na następny krok (zastosowanie doktryny opisanej poniżej). Nawiasem mówiąc, według majora Khalida Shabazza, wojskowego muzułmańskiego kapelana Hassan zamierzał być pewnego rodzaju opiekunem dla muzułmańskich (amerykańskich) żołnierzy. Czasami muzułmańscy żołnierze są rozdarci między tym, co robią a swoją wiarą. Osoba, która jest przywódcą, musi zdusić rozterki i pomóc żołnierzom przejść przez ten proces.

Wszystko to pięknie brzmi, ale co to właściwie znaczy? Jeśli, jak zauważyliśmy, islam stanowczo zabrania wyznawcom pomagania niewiernym w działaniach przeciwko innym muzułmanom i jeśli bycie w armii Stanów Zjednoczonych wymaga walki z innymi muzułmanami – jak Hassan albo inny spostrzegawczy muzułmanin zamierza zdusić rozterki i pomóc żołnierzom przejść przez ten proces? Jak inaczej, jeśli nie używając od wieków rozwijanej sztuki takiji?

Dżihad

Wśród doinformowanych niewiernych dżihad jest najbardziej znaną i okrzyczaną  ze wszystkich muzułmańskich doktryn. Dosłownie oznaczająca walkę, dżihad może przyjąć jakąkolwiek postać, chociaż najbardziej chwalebną jest prawdziwa, fizyczna walka i zabijanie niewiernych, nawet jeśli ma kosztować islamskiego wojownika (mudżahedin, po arabsku „święty wojownik”) życie: Niechże walczą  na drodze Boga ci, którzy za życie tego świata kupują życie ostateczne! A kto walczy na drodze Boga i zostanie zabity albo zwycięży, otrzyma od Nas nagrodę ogromną (Koran 4:74) oraz: Zaprawdę, Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w zamian za co otrzymają Ogród. Oni walczą na drodze Boga i zabijają, i są zabijani (Koran 9:111). Również hadisy zawierają sporo anegdot propagujących dżihad jednoosobowy. Rozprawa Zawahiriego, Dżihad, męczeństwo i zabijanie niewinnych (AQR str. 137-171) poświęca wiele miejsca na usprawiedliwianie desperackiego, indywidualnego dżihadu, zwanego też „operacją męczeńską” – Muzułmanin zapytał Mahometa, O wysłanniku Allaha! Jeśli rzucę się w zastępy bałwochwalców i będę walczył, dopóki nie zginę – co wtedy? Pójdę do nieba? Mahomet odpowiedział, że tak. Człowiek ten rzucił się więc w zastępy bałwochwalców i walczył, dopóki nie został usiekany (AQR str. 153). Oświecony ulem ma takie samo zdanie. Według al-Qurtubiego (d.1273) Nie ma nic złego w tym, że pojedynczy człowiek zaatakuje potężną armię – o ile szuka męczeństwa i ma odpowiednią siłę ducha. Inni wskazują, że jedną z przyczyn przyzwolenia na jednoosobowy dżihad jest jej funkcja odstraszająca nieprzyjaciela (AQR str. 155).

I tu dochodzimy do sedna: kiedy wszystko inne zawiodło, kiedy odkomenderowanie Hasana do kraju muzułmańskiego zmusiło go do ujawnienia, komu właściwie jest lojalny (wala), udawanie (takija) ustąpiło miejsca walce (dżihad). Hasan, który poświęcił wiele lat życia, aby zostać psychiatrą i majorem armii Stanów Zjednoczonych, wedle słów Koranu wymienił życie na tym świecie za życie wieczne. Dowody również wskazują na to, że wierzył iż „operacje męczeństwa” są nie tylko właściwe, ale że są wielkimi aktami odwagi. Zawahiri ujmuje to bardziej akuratnie: Decydującym czynnikiem jest.. intencja. Czy mudżahedin zabija się po to aby służyć islamowi [męczeństwo] czy też z powodu depresji i rozpaczy [potępione samobójstwo]? (AQR, str. 157).Niestety, ku zmartwieniu Hasana, niewierni medycy zapewnili mu fiasko w osiągnięciu męczeństwa.

Największym dowodem na to, że Hasan – przynajmniej według niego samego – prowadził dżihad jest to, że użył wojennego zawołania – Allahu Akbar! (Allah jest wielki!) – które przez wieki służyło jako postrach niewiernych na całym świecie. Przykład z muzułmańskiej opowieści (prawdopodobnie z początków VIII wieku): Niemuzułmańscy mieszkańcy wschodniej Anatolii poczuli strach tak mocny, jak nigdy dotąd. Widzieli muzułmanów krzyczących ‚Allahu Akbar’! I Allah zasiał  strach w ich sercach… Zostali ukrzyżowani w ciągu 24 godzin (za Tarikh al-Rusul wa al-Muluk).

Rzeczywiście, podczas gdy takbir (formalne określenie „Allahu Akbar”) może być użyty w różnych kontekstach, najbardziej znane jest jego użycie w kontekście dżihadu, tak teraz jak i w przeszłości. Prawie 1400 lat temu Mahomet i pierwsi muzułmanie wykrzykiwali ‚Allahu Akbar’ bezpośrednio przed atakiem na swoich niewiernych sąsiadów; osiem lat przed masakrą w Fort Hood Mohamed Atta wykrzyknął „Allahu Akbar” na chwilę przed uderzeniem porwanego samolotu w wieże WTC. Nawet Bukhari, najbardziej szanowany kompilator hadisów, ma cały rozdział zatytułowany Recytacja takbir podczas wojny.

Mimo to, zamieszanie trwa. W raporcie agencji Associated Press czytamy: Zachowując się, jak gdyby szedł na wojnę, major Nidal Malik Hasan posprzątał swoje mieszkanie, zostawił resztę jedzenia jednemu sąsiadowi i podziękował innemu za jego przyjaźń. Normalne uprzejmości żołnierza, który wyjeżdża na front. Zamiast jednak to uczynić, udał się na śmiertelną imprezę, podczas której zabił trzynaście osób w Fort Hood. W przeciwieństwie do tonu przytoczonego cytatu twierdzę, że czyny Hassana nie były sprzeczne ze sobą. Nomen omen on wyruszał na wojnę. Wala’wa bara, takija i dżihad pozwalają wyjaśnić zachowania Hassana. Również mniej znane aspekty islamu potwierdzają, iż działał on patrząc na świat z perspektywy religijnej.

Sakina

Wielu ludzi, którzy spotkali Hasana przed, a nawet w trakcie misji dżihadu zauważyło, że opanował go przedziwny spokój – z pewnością cechujący tych, którzy przygotowują się do śmiertelnej misji.  Bez wątpienia wiele osób przyzna, że cierpiał on na swoistego rodzaju epizod schizofreniczny. Tyle, że fakty pozostają faktami: według mądrości dżihadu, poczucie spokoju i wyciszenia powinno spłynąć na mudżahedina, zwłaszcza w czasie najbardziej stresujących momentów bitwy (zob. Koran 9:26). Jest to znane pod nazwą sakiny. Sam Osama bin Laden często opisuje doświadczenie sakiny podczas wojny afgańsko-sowieckiej: Kiedyś znajdowałem się w odległości zaledwie 30 metrów od oddziałów rosyjskich, które próbowały mnie pojmać. Byłem pod ostrzałem, ale w moim sercu zapanował taki spokój, że usnąłem. Przed bitwą Allah zsyła na nas sakinę – spokój. Oczywiście, nie ma znaczenia, czy Hasan doświadczył „prawdziwej” sakiny , czy też udawał sam przed sobą. Chodzi raczej o to, że – raz jeszcze – to, co wydaje się niewytłumaczalne albo wskazujące na niestabilność psychiki może być wyjaśnione za pomocą islamskiej doktryny.

Da’wa

Według prawa szariatu muzułmanom nie wolno, z własnego wyboru mieszkać na terenie nie-muzułmańskich narodów, takich jak np. Ameryka. Mogą to zrobić tylko w określonej, wyjątkowej sytuacji. Jedną z nich jest, gdy muzułmanin aktywnie angażuje się w da’wa czyli prozelityzm (nawracanie). Inną gdy walczy na ścieżce Allaha – dżihad. Obie mają te same cele: ekspansję islamu poprzez zwiększenie liczby wyznawców i terytorium. Mieszkanie na terytorium niewiernych tylko dlatego, że oferują oni lepszy standard życia, jest zabronione. (Żeby uświadomić sobie, jak poważny to problem dla muzułmanów żyjących w nie islamskich krajach, warto przeczytać fatwy opublikowane w Internecie – przyp. autora).

Jeśli chodzi o Hasana, zanim zaczął śmiertelną strzelaninę, był zaangażowany w da’wa przez lata. W nawracaniu stał się na tyle agresywny, że został oficjalnie upomniany przez przełożonych. Nie zaprzestał jednak działalności – czyli usprawiedliwienia swojego życia wśród niewiernych – aż do dnia poprzedzającego strzelaninę. Wtedy podarował sąsiadowi własne wydanie Koranu. Oczywiście, wielu ludzi Zachodu będzie projektować swoje własne wyobrażenia dotyczące wizji „nawracania” i stwierdzi, że to po prostu działania człowieka, który z bojaźni bożej „altruistycznie” był zaniepokojony losem dusz innych ludzi. Niestety, nawet wizytówka, którą dołączył do egzemplarza „Koranu” wskazuje na inną motywację: Hasan określa się na niej mianem „wojownika Allaha”. Co więcej, „altruistyczna” interpretacja nie bierze pod uwagę swoistego rodzaju legalizmu, którym podążają uważni muzułmanie tacy jak Hasan: jeśli rzeczywiście wierzą, że wymieniają życie doczesne na życie wieczne, wierzą również, że muszą usprawiedliwić wybór życia wśród niewiernych, stąd da’wa.

***

Niedługo po masakrze w Fort Hood agent FBI, Brad Garret wyjaśnił zachowanie Hasana w następujący sposób: Oczywistym wydaje się, że wyruszył, aby zabić wielu ludzi [dżihad]  następnie popełnić samobójstwo [męczeństwo]. Być może wydawało mu się, że w ten sposób zapewni sobie życie wieczne [poprzez muzułmańską lojalność].

Przeczytajcie razem z dodanymi przeze mnie konceptami w nawiasach – a działania Hasana nabierają logiczności i stają się bardzo spójne. Z punktu widzenia zachodniego jednakże wyglądają jak coś uciążliwego, co wymaga wyjaśnienia i nie może być zignorowane. Na przykład, członek izby reprezentantów, demokrata z Indiany, który jest jednym z dwóch muzułmanów będących członkami Kongresu, ostrzegł przed koncentrowaniem się na wyznaniu zabójcy (a więc i doktrynach związanych z religią) i stwierdził, że dyskusja powinna się toczyć wokół problemów psychicznych. Jeśli odłożymy na bok próby zagmatwania problemu, pozostaną fakty: lojalność muzułmanom, wrogość w stosunku do niewiernych (wala’wa bara), sekretne podwójne życie (takija), przemoc w imię Allaha (dżihad) – doskonale wyjaśniają krwawe wydarzenia w Forcie Hood.

Ostateczna lekcja? Tak długo jak doktryny muzułmańskie będą lekceważone przez Zachód, tak długo jak znaki ostrzegawcze, nawet wyniki własnego wywiadu będą ignorowane, a kolejne nie wyjaśnione wypadki będą miały miejsce; media będą je rozdmuchiwać, a Amerykanie pozostaną głusi na istotę faktów ; muzułmańska krzywda będzie domyślną odpowiedzią, ugłaskiwanie i ustępstwa (krajowe i na arenie międzynarodowej) jedynym rozwiązaniem – dżihad będzie rósł w siłę, oczekując więcej i więcej…

Autor – Raymon Ibrahim jest wicedyrektorem Forum Bliskowschodniego (Middle East Forum) oraz autorem „Czytelnika Al Kaidy” (The Al Qaeda Reader), będącego tłumaczeniem tekstów religijnych i propagandowych.
W polskim przekładzie wykorzystano tłumaczenie „Koranu” prof. Józefa Bielawskiego.

Tłum. Nina N. Miller autorka bloga Notatki na mankietach

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze