Islamska agresja to także nasz problem

image001
| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Łukasz Warzecha

image001Maj 2013 roku. Na ruchliwej ulicy w Londynie dwaj mężczyźni ucinają brytyjskiemu żołnierzowi głowę maczetą. Krzyczą „Allah akbar!”.

Dwa lata później. Ubrani na pomarańczowo mężczyźni klęczą nad brzegiem morza. Za każdym z nich stoi człowiek w czarnym stroju i kominiarce. To bojownicy Państwa Islamskiego. Ludzie w pomarańczowych kombinezonach to Koptowie, chrześcijanie. Jak na sygnał, ubrani na czarno wyciągają noże i podrzynają gardła klęczącym.

Dzień dzisiejszy – ośrodek dla uchodźców w Lininie w Polsce. Na 12-minutowym filmie kręconym telefonem komórkowym widzimy, jak Czeczeni kłócą się z uchodźcami z innych niemuzułmańskich krajów (po rosyjsku). Przekonują, że wszyscy w ośrodku powinni przestrzegać islamskich norm. Polscy strażnicy są bierni. – Ale my jesteśmy na terenie Unii Europejskiej ! – stwierdza spoza kadru jakaś kobieta. – Nie, tu jest państwo islamskie! – odpowiada jeden z Czeczenów, a zaskoczonym wyjaśnia: Bo tu mieszkają muzułmanie!.

Nagle problem uchodźców z krajów w ogromnej części muzułmańskich stał się w Polsce bardzo aktualny za sprawą wyjątkowo poronionego pomysłu Komisji Europejskiej, aby szturmujących Europę Afrykańczyków rozdzielać po wszystkich państwach członkowskich UE w ramach ustalonych z góry kwot. Powie ktoś, że z polskiego punktu widzenia to problem sztuczny, bo przecież nawet gdyby taka decyzja zapadła (na co się nie zanosi, sprzeciw jest zbyt duży), to imigranci i tak przy pierwszej lepszej okazji czmychną do Europy Zachodniej, która jest ich prawdziwym celem. Nie po to przecież ryzykują życie na Morzu Śródziemnym, żeby potem gnić w jakiejś Polsce.

Tak może być faktycznie, ale to nie powoduje, że kłopot jest wydumany. To jest nasz problem, bo jesteśmy częścią Zachodu. A agresywny islam to problem całego Zachodu. I całej Unii Europejskiej. Jak zaś widać na wspomnianym na początku filmie z polskiego ośrodka dla uchodźców powoli także i nasz.

Dziś zderzają się w Polsce dwie postawy. Pierwsza, typowa dla lewicy i fajnopolaków, wychowanych na czekoladowym orle i „Gazecie Wyborczej”, daje się streścić w następujących słowach: „Musimy być otwarci na inne kultury, musimy przyjmować biednych imigrantów z Afryki jak leci, agresywny islam to margines, a kto twierdzi inaczej, ten jest islamofobem i nie kultywuje tolerancji”. Czasami jeszcze pojawia się wzmianka o apelach Ojca Świętego, aby przyjmować imigrantów. Takie apele Franciszek faktycznie wygłasza, nie po raz pierwszy pokazując, że jego kontakt z rzeczywistością w tej części globu jest chwilami bardzo luźny.

Po drugiej stronie stoją realiści. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Na nie można sobie pozwolić, patrząc z punktu widzenia pojedynczej osoby, ale nie państwa. A lista powodów, dla których powinniśmy postawić stanowczy sprzeciw wobec planów przymusowego obdzielania imigrantami bez żadnej selekcji państw UE, jest długa. Ta sama lista uzasadnia sprzeciw wobec dotychczasowej polityki zamykania oczu na problem lub niedoceniania jego wagi. Jeśli Zachód nie oprzytomnieje, to zbudzi się w chwili, gdy poczuje na szyi chłód ostrza maczety, trzymanej przez islamskiego fanatyka.

Dalszy ciąg na: http://wiadomosci.wp.pl/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze