Islamizacja sprawy palestyńskiej jest przeszkodą w jej rozwiązaniu

1062-hamas1
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

W wywiadzie ogłoszonym na liberalnej arabskiej witrynie internetowej Aafaq 4 października 2010 r. palestyńska zwolenniczka reform, Zainab Raszid, powiedziała, że arabskie reżimy dyktatorskie wykorzystują sprawę palestyńską w celu odwrócenia uwagi od własnych problemów wewnętrznych i dławią inicjatywy demokratyzacji i reform. Sprzeciwia się ona islamizacji sprawy palestyńskiej mówiąc, że kwestia palestyńska nigdy nie zostanie rozwiązana, jak długo jest rozumiana jako walka religijna, której przeznaczeniem jest trwanie do Dnia Sądu Ostatecznego.

1062-hamas1Zainab Raszid twierdzi, że przemoc i ekstremizm w świecie arabskim i islamskim wypływa z religijnych i prawnych tekstów islamu i wzywa intelektualistów arabskich do odrzucenia takich tekstów i do walki o jeden, nadrzędny cel: „sekularyzację państwa i społeczeństwa — to znaczy, całkowite rozdzielenie religii i państwa”.

Poniżej podajemy fragmenty tego wywiadu:

Pytanie: …Kim jest Zainab Raszid? Jako kobieta mieszkająca w Ramallah, jak została ukształtowana twoja „kontrowersyjna” osobowość przez atmosferę ucisku, w jakiej żyją kobiety w państwach arabskich? Co powoduje wybór tematów, o których piszesz?

Odpowiedź: Nazywam się Zainab Raszid i jestem Palestynką, która doświadcza i znosi te same rzeczy, które znosi każda kobieta palestyńska… Cierpienie kobiety palestyńskiej jest podwójne: żyje w szowinistycznym społeczeństwie, które nadal traktuje kobiety jak niedojrzałe i niepełne istoty ludzkie… i cierpi zarówno z powodu okupacji, jak i z powodu rządów Autonomii Palestyńskiej, której metody do… mniej więcej trzy lata temu… przypominały bardziej metody gangu niż instytucji…

P: W niedawnym artykule zadeklarowałaś się jako Palestynka. Wielu uważa jednak, że to co piszesz jest obraźliwe i wrogie wobec islamu. Co powoduje, że ludzie kwestionują twoją palestyńską tożsamość i oskarżają cię o wrogość wobec islamu?

O: Palestyńczycy… pozostają w konflikcie z większością państw arabskich, w których mieszkają, ich osobliwa postawa nie jest zgodna z minimalnym nawet narodowym interesem palestyńskim ani z regułami gościnności państw, w których przebywają.

Mimo powtarzających się porażek, które były efektem palestyńskiej aktywności, Palestyńczycy nadal czują się pewni w swoich przekonaniach, czy to w Jordanii, Libanie, Kuwejcie, czy w Iraku. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia, szczególnie zaś religii. Niestety, Palestyńczycy uważają siebie za największych wiernych wśród muzułmanów, będących na czele walki religijnej jaką prowadzą przeciwko znienawidzonym Żydom — walki, która ma trwać do Dnia Sądu Ostatecznego.

Biorąc pod uwagę to, że krytykuję taką postawę, czują się zmuszeni powątpiewać w moją palestyńską tożsamość… Te oskarżenia są rzucane na każdego Palestyńczyka lub Palestynkę, którzy odchodzą od głupich pewników, zamienionych przez naszych ludzi i naszych przywódców w uświęcone prawdy, których nie wolno kwestionować.

Biorąc pod uwagę to, że krytykuję negatywne aspekty działalności palestyńskiej w Jordanii, przekraczanie granic przyzwoitości w Libanie — które w niektórych wypadkach prowadziło do masakr — ich zaangażowanie w sprawy libańskie, nawet najbardziej kluczowe, próby tworzenia faktów dokonanych i ustanowienia państwa palestyńskiego wewnątrz Jordanii i Libanu — jest naturalne, że większość, która uczestniczyła w tym, popierała to i przyklaskiwała temu, kwestionuje moją tożsamość narodową i religijną.

Kiedy sprzeciwiam się absurdalnej, nieludzkiej postawie Palestyńczyków wobec okupacji Kuwejtu przez irackiego dyktatora… kiedy potępiam terrorystyczne zamachy 11 września… i kiedy krytykuję teksty religijne, które są używane przez Palestyńczyków i innych muzułmanów do islamizacji Palestyny i sprawy palestyńskiej… teksty, w imieniu których Palestyńczycy zabijają swoich braci, oskarżając ich o herezję i zdradę, teksty, które służyły i nadal służą jako przykrywka dla hipokryzji społecznej, która istnieje w naszym społeczeństwie- jest naturalne, że kwestionują moją tożsamość narodową i religijną…

P: W swoich artykułach nie skupiasz się wyłącznie na kwestii palestyńskiej, jak to robi większość palestyńskich autorów, ale zajmujesz się także bardziej ogólnymi tematami poprzedzającymi dni islamu, jak również konfliktem między islamem a współczesnością. Dlaczego zajmujesz się tymi tematami?

O: Istnieje ogólna tendencja, którą większość Palestyńczyków, Arabów i muzułmanów nadal z powodzeniem propaguje, postrzegania Palestyny jako centralnej sprawy Arabów i tragedii muzułmanów i jako największej tragedii ludzkiej wszechczasów. Mimo mojego uznania tej wielkiej tragedii i jej straszliwych konsekwencji dla Palestyńczyków, nie jest to największa tragedia. Tragedia Iraku i narodu irackiego pod rządami reżimu Saddama… a potem z armią muzułmańskich samobójców-zamachowców była nieporównanie większa niż tragedia naszego narodu. Tragedia Sudanu i ludu sudańskiego, szczególnie mieszkańców Darfuru pod zbrodniczym reżimem Omara Hassana Al-Baszira, jest nieskończenie większą tragedią od naszej. Jest wiele tematów, których poruszenie i wyciągnięcie na światło uważam za mój moralny i humanitarny obowiązek…

Jeśli chodzi o to, co piszę o islamie i jego walce nie tylko z nowoczesnością, ale z wszystkim, co różni się od niego — czy to w dziedzinie myśli, wiary czy kultury — jest to spowodowane znaczeniem islamu i ważnym miejscem, jakie zajmuje w naszym społeczeństwie. Wszystko zostało zislamizowane — polityka, kultura, gospodarka. Jest tak, jakbyśmy żyli w obozie plemienia Kurajszów w Mekce 1400 lat temu. Główna walka warstwy wykształconej toczy się dzisiaj przeciwko tekstom religijnym i tym, którzy je wykorzystują. Ta walka nie może ustać aż do osiągnięcia najwyższego celu, a mianowicie sekularyzacji państwa i społeczeństwa — to znaczy, całkowitego rozdziału religii i państwa…

P: Reżimy arabskie używają walki arabsko-izraelskiej jako pretekstu do unikania wszelkich reform demokratycznych. Ty wierzysz, że sprawa palestyńska zostanie rozwiązana po zlikwidowaniu dyktatur i ustanowieniu świeckich państw obywatelskich. Islamiści kierują jednak większością państw arabskich i można śmiało założyć, że wyłonią się jako zwycięzcy w każdych uczciwych wyborach, tak jak to było z Hamasem. W takim razie w jaki sposób, twoim zdaniem, może nastąpić zmiana?

O: To, co istnieje, jest konfliktem arabsko-izraelskim, nie zaś walką religijną, jak nieustannie twierdzą media frontu oporu. Dyktatury arabskie używają tego konfliktu… jako pretekstu żeby uniknąć reform, gdy tylko podnosi się pytania dotyczące demokracji, pluralizmu i zmiany rządów. Taka jest prawda i jest wiele dowodów na jej poparcie.

Najbardziej przekonującym dowodem są próby tych reżimów czynienia oszukańczego i bezdusznego użytku ze sprawy palestyńskiej oraz manipulowania elementami palestyńskimi w celu wywołania sprzeczek. Nie pomijają żadnej okazji do sabotowania wysiłków na rzecz pokoju, jak widzieliśmy na początku najnowszej rundy negocjacji palestyńsko-izraelskich, kiedy Hamas otrzymał dyrektywę od reżimów syryjskiego i irańskiego, które go kontrolują, przeprowadzenia dwóch ataków na Zachodnim Brzegu, tuż przed pierwszą sesją rozmów pokojowych, z zamiarem podważenia negocjacji. To właśnie robiły te dyktatury przez całą historię tej walki w celu nie dopuszczenia do jej rozwiązania.

Jeśli chcemy, by ta walka się skończyła, musimy przestać islamizować sprawę palestyńską przez interpretowanie obecnych wydarzeń według tego, co jest napisane w tekstach religijnych… Jak możemy rozwiązać tę walkę, skoro ludzie, polegając na świętych tekstach, nadal wierzą w głębi serc, że będzie trwała do Dnia Sądu Ostatecznego, kiedy drzewa i skały będą wołać do muzułmanów, by przyszli i zabili chowających się za nimi Żydów?

… Dzisiaj każde uczciwe wybory w każdym państwie islamskim dałyby zwycięstwo islamistom, biorąc pod uwagę silne religianctwo, które istnieje w społeczeństwach tych państw. Te siły religianckie narzucają siłą hidżab na umysły w tych społeczeństwach, odbierając im zdolność dostrzegania własnych interesów — tego co jest dla nich dobre, a co złe. Rozumieją to dopiero, kiedy, jak się to mówi, dostają siekierą po głowie. Ale wtedy jest za późno i nie mają już dłużej żadnego sposobu na pozbycie się rządów ruchów islamistycznych inaczej, niż prosząc o pomoc siły międzynarodowe…

Ruchy islamistyczne wierzą w demokrację jako wydarzenie jednorazowe w celu dojścia do władzy. Potem demokracja staje się bidaa (zabronioną innowacją), a każda bidaa jest odchyleniem, którego właściwym miejscem są ognie piekielne. Prawdę mówiąc te ruchy nie mają żadnych odpowiedzi na potrzeby państwa i społeczeństwa, i dlatego ich złoty wiek trwa tylko jak długo są w opozycji. Gdy tylko dochodzą do władzy, kierują się ku pewnej śmierci.

więcej na www.racjonalista.pl

Autor tekstu: Zainab Raszid
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze