Islamizacja Europy odbywa się teraz

islam-will-dominate-the-world
| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Muzułmanie prowadzą długotrwałą kampanię przeciwko chrześcijańskim wartościom, która właśnie weszła w trzecią fazę.

Pierwsza faza rozpoczęła się wraz z narodzinami islamu na Półwyspie Arabskim, skąd rozprzestrzenił się on na cały Bliski Wschód i dalsze rejony. Muzułmańskie armie stopniowo podbijały Syrię, Palestynę, Egipt i północną Afrykę, które wszystkie były kiedyś częścią chrześcijańskiego świata. Kontynuując proces islamizacji i arabizacji, dokonały ekspansji na terytorium Europy – Hiszpania, Portugalia, Sycylia, kontynentalne Włochy oraz część Francji zostały zdominowane przez islam. Mimo zaciętej walki chrześcijaństwo zdołało odzyskać jedynie część utraconych terytoriów. Odebrawszy większość terenów, które stały się późniejszą Europą, straciło dawne terytoria w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Mimo porażki Arabów i Maurów w zdobyciu przyczółka w Europie Turcy i Tatarzy przeprowadzili drugą falę ataków. W połowie trzynastego wieku mongolscy zdobywcy Rosji ulegli konwersji na islam. Po uprzednim zdobyciu Azji Mniejszej Turcy wkroczyli do Europy w 1453 roku, przejmując kontrolę nad dawnym Konstantynopolem. Podbili również Bałkany oraz połowę terytorium Węgier, docierając dwukrotnie aż do Wiednia, który znalazł się pod tureckim oblężeniem w 1529 i 1683 roku. Tym razem Europa walczyła stanowczo o odzyskanie Rosji i Półwyspu Bałkańskiego, spychając islamskich najeźdźców poza swoje granice. Jej odpowiedź była na tyle skuteczna, że jeszcze w okresie międzywojennym XX wieku Europa sprawowała kontrolę nad sercem Bliskiego Wschodu.

islam-will-dominate-the-world

Wraz z irańską rewolucją islamską, wszczętą w 1979 r. przez szyickich muzułmanów, rozpoczęła się trzecia fala walk przeciwko Europie. Jak widać na przykładzie wielu wydarzeń, w szczególności ataków z 11 września przeprowadzonych przez siatkę terrorystyczną wahabickiej Al-Kaidy, nowa fala charakteryzuje się dwiema szczególnymi cechami: terroryzmem i wzmożoną imigracją.

Katalizatorem tych posunięć był Iran.
„Po irańskiej rewolucji i ustanowieniu szyickiego systemu Velayat-e-Faqih wahabicko-salaficcy przywódcy religijni, aby nie pozostać w tyle, wprowadzili sunnicką wersję radykalnego islamu” – mówi dr Assad Homayoun, były irański dyplomata i przewodniczący Fundacji Azadeganu.

Mimo współzawodnictwa pomiędzy salafitami i szyitami czasem dochodziło pomiędzy nimi również do współpracy.

Wśród zachodnich mediów i kręgów wywiadowczych panowało przekonanie o braku porozumienia pomiędzy ugrupowaniami terrorystycznymi, szczególnie pomiędzy wyznawcami szyickiej i sunnickiej ideologii. Wojna na Bałkanach w 1990 roku rozwiała te przekonania. Wiadomo już, że oficerowie Al-Kuds, irańskiego skrzydła operacyjnego Korpusu Rewolucyjnej Gwardii Islamskiej (IRGC), stacjonują w Zagrzebiu, stolicy Chorwacji. Szczególnie interesujący jest fakt, że kilku urzędników irańskiej ambasady w Zagrzebiu znajduje się na liście służb wywiadowczych Al-Kuds. Zachodnie agencje wywiadowcze uważają, że jest to centrum komunikacji pomiędzy Al-Kuds, Al-Kaidą oraz innymi radykalnymi i ekstremistycznymi islamskimi organizacjami na terenie Europy.

Zapotrzebowanie na rynku pracy na przełomie lat 50. i 60. XX w. skłoniło Europę do poszukiwania robotników na terenie Afryki i Azji. W ten sposób muzułmańscy Arabowie i Turcy osiedlili się początkowo w zachodniej Europie jako gościnna siła robocza. W ślad za pierwszym pokoleniem do Europy przybyli muzułmańscy uchodźcy, poszukujący politycznego azylu i lepszego życia.
Według statystyk ONZ populacja islamska w Europie podwoiła się w latach 1989-1998. Zgodnie z danymi z roku 2005 populacja ta ponownie wzrosła dwukrotnie i obecnie można powiedzieć, że 5% Europejczyków to muzułmanie. Oznacza to 23 miliony muzułmanów, z czego 5,5 miliona żyje we Francji, gdzie ich liczba podwoiła się od 1980 roku, 3,6 miliona żyje w Niemczech, gdzie w 1961 mieszkało ich zaledwie 6800, podczas gdy w Wielkiej Brytanii rezyduje 1,6 miliona muzułmanów. Pozostałe 12,3 miliona zamieszkuje inne kraje Europy Zachodniej. Dodatkowo od 15 do 18 milionów muzułmanów można znaleźć na terenie Rosji, a uwzględniając Bośnię, Albanię i Turcję, całkowita liczba wzrasta do 90 milionów, co stanowi 15% populacji.

Dalszy wzrost zdaje się kontynuować ten trend. Podczas gdy populacja muzułmanów w Europie ma się podwoić do 2015 roku, spodziewana populacja niemuzułmanów ma być mniejsza o 3,5%. Najprawdopodobniej w 2050 roku co najmniej 20% Europejczyków stanowić będą muzułmanie. Najbardziej ekstremalne prognozy przewidują, że do tego roku liczba muzułmanów może przewyższyć liczbę niemuzułmanów. Dr Homayoun uważa, że jeżeli nie zostaną podjęte zdecydowane kroki, już w połowie XXI w. Europa może znaleźć się pod wpływem upolitycznionego islamu.

Europa jest atrakcyjna dla muzułmanów ze względu na swoje relatywne bogactwo. Dla wielu stanowi również azyl przed tyranią i uciskiem muzułmańskiego świata. Nawet ekstremistyczne islamskie ugrupowania realizują skuteczniej swoje religijne i polityczne cele, wykorzystując wolność oferowaną przez Europę.

Trzy czwarte muzułmanów żyjących dzisiaj w Niemczech pochodzi z Turcji. Dwie trzecie z nich żyje po równo w Nadrenii Północnej-Westfalii i Berlinie. Są generalnie młodsi od niemieckiej populacji i mają wyższy wskaźnik urodzeń. Wielu przyjechało w latach 70. ubiegłego wieku jako robotnicy, by później zdecydować się na osiedlenie. Wykorzystując niedbałe prawo imigracyjne, sprowadzili swoje żony i rodziny, długo po tym, jak wygasło zapotrzebowanie na dodatkową siłę roboczą. Do dzisiaj wielu z nich żyje w gettach, bez pracy, wykształcenia i bez nadziei na zintegrowanie się z resztą społeczeństwa. Jak dotąd niewielu imigrantów było w stanie wznieść się ponad swoje wschodnio-anatolijskie korzenie, gdzie większość stanowiła niepiśmienną oraz religijnie i politycznie konserwatywną część społeczeństwa. Podobne społeczności znajdziemy również we Francji i Wielkiej Brytanii.

Według Europejskich agencji antyterrorystycznych 2% mieszkających na kontynencie muzułmanów, czyli około 500 tysięcy osób, udziela się aktywnie w kręgach ekstremistycznych. Prawicowi tureccy fundamentaliści pod przywództwem Necmettina Erbakana poszukiwali wsparcia u społecznych, kulturalnych i religijnych reakcjonistów należących do tureckiej społeczności w Niemczech. W tym celu wysłali do Niemiec swoich emisariuszy. Zawiązane zostały dwie organizacje: w 1984 r. Grupa Kalifatu Cemaleddina Kaplana w Kolonii, zrzeszająca obecnie około 800 radykalnych tureckich muzułmanów, oraz w roku 1985 Milli Goerues z ponad 26 tysiącami członków w Niemczech i 210 tysiącami w ogóle, co czyni z niej największą radykalną turecką organizację. Milli Goerues działa w 514 meczetach, z których 323 znajdują się na terenie Niemiec. Głoszona przez nią ideologia opiera się na antyżydowskich i antychrześcijańskich nawoływaniach. Relatywnie niewielka Grupa Kalifatu nawołuje krzykliwie do odrzucenia demokracji oraz krytykuje świecką Turcję. Grupy te są sponsorowane z wielu źródeł, włączając w to służby wywiadowcze Islamskiej Republiki Iranu. Mimo śmierci Kaplana w 1995 roku i zajęcia jego miejsca przez syna Metina Kaplana radykalizm grupy pozostał niezmienny, izolując ją od ogółu tureckiej społeczności w Niemczech. Poza wymienionymi grupami na terenie Niemiec działa również kilka innych radykalnych islamskich organizacji wywodzących się z arabskiego społeczeństwa, takich jak Hezbollah z 900 członkami, Hizb ut-Tahrir z 300 wyznawcami, Hamas z 300 członkami oraz zrzeszające 1300 członków Bractwo Muzułmańskie.

We Francji, kraju zamieszkiwanym przez najliczniejszą muzułmańską społeczność w Europie, większość muzułmanów pochodzi z Algierii i Maroka, będących niegdyś francuskimi koloniami. Największe społeczności można znaleźć w Paryżu, gdzie żyje przeszło połowa francuskich muzułmanów, pomiędzy Marsylią i Niceą, gdzie mieszka kolejne 33%, oraz na uprzemysłowionej północy, w Lille-Roubaix-Tourcoing. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad Francuska Unia Organizacji Islamskich (UOIF), zorientowana ideologicznie w tym samym kierunku co Bractwo Muzułmańskie, była największą muzułmańską organizacją we Francji. Zgodnie ze statutem jej celem jest odpowiadanie na religijne, kulturalne, socjalne i humanitarne potrzeby francuskich muzułmanów. Oficjalnie UOIF nie ma nic wspólnego z Bractwem Muzułmańskim czy ekstremizmem, w rzeczywistości jednak ma pośrednie powiązania z tą organizacją. Na arenie działań politycznych utrzymuje bowiem bliskie kontakty z szejkiem Karadawim, wpływowym kaznodzieją telewizji Al Jazeera oraz przewodniczącym Europejskiej Rady ds. Fatwy i Rozwoju (ECFR) w Dublinie, będącej przykrywką Bractwa Muzułmańskiego. W istocie UOIF jest bardziej radykalna niż Narodowa Federacja Muzułmanów we Francji (FNMF), umiarkowana organizacja wspierana przez marokański rząd. Większość z 1,6 miliona brytyjskich muzułmanów zamieszkuje Londyn, Birmingham, West Midlands, West Yorkshire i Lancashire. Wywodzą się oni głównie z Pakistanu i Bangladeszu i stanowią około połowę całej powojennej imigracji w Wielkiej Brytanii.

Odmiana islamu pochodząca z Bangladeszu została ukształtowana pod wpływem sufizmu i hinduskich wierzeń ludowych. Do pewnego stopnia została zradykalizowana przez fundamentalistycznych kaznodziejów z Arabii Saudyjskiej i reszty arabskiego świata. W rezultacie wielu jej zwolenników w Wielkiej Brytanii i innych państwach zwróciło się ku terroryzmowi. Brytyjska Rada Muzułmańska (MCB), Brytyjskie Stowarzyszenie Muzułmańskie (MAB) oraz Brytyjskie Towarzystwo Islamskie (ISB) są trzema najbardziej wpływowymi organizacjami politycznymi wśród brytyjskich muzułmanów. MAB współpracuje z trockistowską Socjalistyczną Partią Robotniczą (SWP) oraz Bractwem Muzułmańskim i Hamasem, wspierając je w walce przeciwko Izraelowi. MCB rywalizuje jawnie z MAB o wpływy wśród muzułmańskiej społeczności. W przeciwieństwie do arabskiego przywództwa MAB liderzy MCB mają korzenie w pakistańskich odłamach islamu. Europejski terroryzm lat 70., 80. i 90., znany głównie z poczynań takich ugrupowań jak IRA, Baader Meinhof czy RAF, został praktycznie całkowicie zastąpiony przez komórki muzułmańskie. Zagrożenie islamistyczną przemocą w Europie staje się poważne. Radykalne islamskie ugrupowania bez przeszkód rekrutują nowych członków na terenie Europy, przemieszczają się i organizują.

Włochy są istotnym ogniwem dla organizacji terrorystycznych z pozostałych krajów Europy. Stąd wyruszali do Iraku islamscy bojownicy, tędy również wjeżdżają albańscy i bośniaccy muzułmanie. Włochy pełnią rolę logistycznego i finansowego centrum pomocy. Rząd usiłował przeciwdziałać radykalnym muzułmańskim ruchom, aresztując wielu bojówkarzy i współpracowników egipskiego al-Gama’a al-Islamiyya, algierskiego ugrupowania salafickiego oraz irackiego Ansar al Islam, ściśle powiązanego z Al-Kuds. Większość wsparcia logistycznego i finansowego pochodziła z dwóch meczetów w Milanie – Vialle Jenner i Via Quaranta. Powstała w 1990 roku muzułmańska siatka składała się głównie z weteranów wojny w Afganistanie – Afgańczyków, Algierczyków, mieszkańców północnej Afryki oraz kilku Arabów. Większość rekrutów stanowili młodzi, bezrobotni mężczyźni, którym w meczetach obiecano ekscytujące zadania, nadające życiu znaczenie, za wykonanie których miały ich czekać duchowe nagrody.
Niemniej jednak znaczna liczba terrorystów wywodziła się z klasy średniej, posiadającej wyższe wykształcenie zdobyte na europejskich uniwersytetach. Tak więc bieda nie jest dobrym wytłumaczeniem terrorystycznego fenomenu. Na przykład hamburska siatka, która przygotowała ataki z 11 września, składała się z dobrze sytuowanych studentów. Warunki socjalne i ekonomiczne stanowią tylko część czynników tłumaczących ,dlaczego określony typ ludzi zostaje terrorystami. Oprócz tego wpływ mają jeszcze czynniki religijne, polityczne i psychologiczne. Wielu rekrutów pochodzących z klasy średniej przeżyło miłosne rozczarowanie i dołączyło do uniwersyteckich klubów z powodów etnicznych lub religijnych. Niektórzy dopiero co wyemigrowali z północnej lub wschodniej Afryki, inni należeli do drugiego lub trzeciego pokolenia imigrantów.

Być może jednak dla Europy ważniejsze są inne kwestie poza terroryzmem, zachodzą bowiem znaczące demograficzne, socjalne i kulturowe zmiany. Niemniej jednak część organizacji odcinająca się oficjalnie od stylu Al-Kaidy akceptuje jednocześnie dżihad i agresję. W swoim upodobaniu do masowej przemocy przypominają faszystowskie ruchy z lat 30.

Typowym przykładem jest Hizb ut-Tahrir, ugrupowanie założone w jordańskim Jeruzalem we wczesnych latach 50. Jak wiele jemu podobnych, stanowi odłam Bractwa Muzułmańskiego – organizacji uznanej przezeń za zbyt umiarkowaną. Hizb ut-Tahrir jest fundamentalistyczną radykalną organizacją, nawet jeśli okresowo funkcjonowała jako legalna partia. Mówi się, że jednocześnie przeprowadzała ona działania podziemne. Jej celem jest przywrócenie kalifatu, który został zniesiony wraz z abdykacją ostatniego sułtana Turcji w 1920 roku. Hizb ut-Tahrir w przeciwieństwie do innych tego typu organizacji rekrutuje swoich członków spośród dobrze wykształconych grup. Początkowo działająca w Wielkiej Brytanii, obecnie posiada oddziały w Niemczech, Egipcie, Australii, Jordanie, Kirgistanie, Kuwejcie, Sudanie, Syrii, Tadżykistanie, Turcji, Uzbekistanie, a nawet Stanach Zjednoczonych. Jej członkowie cechują się zwykle technicznym lub uniwersyteckim zapleczem.

Ostatnim wyrazem muzułmańskiej frustracji, o którym wypada tu wspomnieć, jest spontaniczna agresja, która w szczególności dotknęła Paryż w listopadzie 2005 i 2007 roku. Większość z uczestników tych incydentów stanowili muzułmanie, co można tłumaczyć jako sprzeciw wobec warunków, w których zmuszeni są żyć, i dowód desperacji młodej generacji mieszkańców gett. Podczas gdy reagują oni na agitację kaznodziejów i politycznych aktywistów, jednocześnie brak jest oznak nawoływania do systematycznej kampanii przemocy w którejkolwiek z organizacji. Podobne brutalne protesty są całkiem prawdopodobne w pozostałych częściach Europy.

Na przestrzeni ostatnich kilku dekad wewnętrzna rywalizacja doprowadziła do zaakcentowania polityczno-religijnej radykalizacji. Być może ten fanatyzm nie będzie w stanie przetrwać i nie powinno się go przeceniać. Większość muzułmanów, podobnie jak pozostałe społeczności na całym świecie, pragnie żyć w pokoju i dobrobycie. Istnieje pewna sympatia do bojówkarzy wynikająca z frustracji, jednak niewielu muzułmanów chce umrzeć męczeńską śmiercią. Kluczem jest wyzwolenie w pojedynczych muzułmanach umiejętności do samodzielnego myślenia poprzez podniesienie poziomu edukacji. W ten sposób wpływ radykalnych imamów uciskających podległe im społeczeństwa osłabnie. W zamian umiarkowani muzułmanie i ich imamowie będą mogli pokazać, że islam jest w stanie koegzystować pokojowo w Europie.

Jednak nawet jeżeli umiarkowany islam przeważy, a muzułmanie zintegrują się z europejskimi społeczeństwami, Europa nie będzie już taka sama. Z czasem muzułmański czynnik uwypukli się na szczeblu lokalnej polityki. W szerokiej perspektywie wpływ muzułmanów na europejskie społeczeństwa będzie funkcją tego, czy i kiedy zaangażują się oni w proces wyborczy na dużą skalę, jaką rolę przyznają im partie w codziennym życiu, jaką rolę ekonomiczną odegrają oraz jaki stopień ruchliwości społecznej osiągną.

Niestety, Zachód zamiast wykorzystać różnice pomiędzy szyickim i sunnickim islamem, stracił opanowanie i nie jest w stanie wynaleźć rozsądnej strategii przeciwko politycznemu islamowi. (db)

Dr Fariborz Saremi
Telewizyjny i radiowy (niemieckie ARD/NDR TV, SAT 1, N24, Głos Ameryki i Radio Izrael) komentator do spraw Bliskiego Wschodu.

Źródło: http://www.worldtribune.com/worldtribune/WTARC/2010/eu_politics1150_11_22.asp

Tłumaczenie: Churchill

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze