Ideologiczny „mózg” zamachów w Hiszpanii?

1
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Hiszpańska policja znalazła szczątki trzech osób w zniszczonym przez eksplozję domu w Alcanar. Hiszpański dziennik El País pisze, że komórka terrorystyczna stojąca za zamachami w Barcelonie i w Cambrils najprawdopodobniej konstruowała tam bomby z butli gazowych.

Na razie nie wiadomo, czy szczątki rzeczywiście należą do tych trzech członków komórki, którzy nie zostali aresztowani ani zastrzeleni przez policję.

Jeden z nich to prawdopodobnie „mózg” zamachów w obydwu katalońskich miastach: Abdelbaki Es Satty, 41-letni imam salaficki, który ukrywał się też pod innymi nazwiskami. Prawdopodobnie to on zradykalizował dwóch młodych mężczyzn, którzy zdecydowali się na przeprowadzenie zamachów.

Jego historię opisuje m.in. włoski dziennik Corriere della Sera. Okazuje się, że Es Satty opróżnił i opuścił swoje mieszkanie w Ripoll na krótko przed zamachami. Mężczyzna, z którym mieszkał opisuje go jako ”spokojnego muzułmanina”: modlił się, ale nigdy nie rozmawiał na temat religii.

Es Satty urodził się w Tanger w Maroko, gdzie nauczył się Koranu na pamięć. Swoje pierwsze kazania wygłaszał w meczecie w Tetouan. I 2004 zostawił żonę z dziewięciorgiem dzieci i wyjechał po raz pierwszy do Hiszpanii, gdzie imał się różnych zajęć. W 2012 został aresztowany w Walencji za przestępstwa związane z nielegalną imigracją. W więzieniu w Calderon miał kontakt z uwięzionymi terrorystami stojącymi za zamachem w Madrycie 11 marca 2004, w którym zginęło 191 osób.

Do Ripoll przyjechał w 2014 roku. Po jakimś czasie zaproponowano mu pracę imama w nowym meczecie. Tam wykonywał swoje obowiązki w sposób nie budzący podejrzeń – bez wzywania do dżihadu.

W 2015 roku miał pięciomiesięczną przerwę w pracy. Pojechał wtedy do Brukseli, żeby wygłaszać kazania w meczecie na peryferiach belgijskiej stolicy, będącej centrum europejskiego dżihadu.

Jedyny ślad, jaki pozostawił po sobie w mieszkaniu, to fotografia algierskiego meczetu poświęconego Okbie Benowi Nafiemu, który w roku 670 został wysłany przez pierwszego kalifa Afryki Północnej, żeby szerzył islam przy pomocy miecza. Wygląda na to, że Es Satty chciał po sobie zostawić wyraźną sygnaturę.

Młodzi terroryści nie chodzili zbyt często do meczetu Es Satty’ego, ale kilku z nich pojawiało się tam przy ważniejszych okazjach. W ostatnim czasie stali się bardziej zamknięci, a 17-letni Moussa Oukabir zaczął się modlić. Kiedy dokładnie się zradykalizowali, nie wiadomo, ale sekretarz muzułmańskiej społeczności dla której imam wygłaszał kazania, Hammou Minhaj, twierdzi, że Es Satty był prawdopodobnie człowiekiem o dwóch twarzach.

Ilu takich tajnych agentów znajduje się jeszcze w całej Europie?

 

Rol na podst.

www.elpais.com
www.corriere.it

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze