Hirsi Ali: przemowa, której nie było

Strój doktoranta na Brandeis University
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Po protestach ze strony studentów, wykładowców i grup zewnętrznych, Brandeis University odwołał zaproszenie dla Ayaan Hirsi Ali do odebrania doktoratu honoris causa. Protestujący oskarżyli tę działaczkę na rzecz praw kobiet o islamofobię. Oto skrócona wersja przemówienia, które miała tam wygłosić.

* * *

Rok temu Boston i jego przedmieścia były w żałobie. Rodzinom, które jeszcze kilka tygodni wcześniej mogły przytulać swoje dzieci i rodzeństwo, zostały tylko zdjęcia i wspomnienia. Niektórzy spędzali czas w szpitalu, patrząc na bolesne operacje i trwałe okaleczenie młodych ludzi i dzieci. A wszystko to z powodu dwóch zradykalizowanych przez strony dżihadystyczne braci. Postanowili oni zostawić bomby w plecakach w pobliżu mety jednego z najważniejszych wydarzeń sportowych w Ameryce – bostońskiego maratonu.

Cały wasz rocznik 2014 nigdy nie zapomni tych dni. Nigdy nie zapomnicie chwili, kiedy dowiedzieliście się o tym wydarzeniu, tego, gdzie wtedy byliście ani co robiliście. A kiedy powrócicie tutaj za dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia pięć lat, to będzie się wam przypominało. Bomby wybuchły zaledwie dziesięć mil od kampusu.

Czytałam ostatnio artykuł, według którego większość dorosłych pamięta niewiele z tego, co wydarzyło się przed ich ósmym rokiem życia. Oznacza to, że jednym z waszych najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa może być poranek z 11 września 2001 roku.

Zasługujecie na lepsze wspomnienia niż te z 11 września czy zamachu podczas maratonu. Nie wy jedni. W Syrii zabito co najmniej sto dwadzieścia tysięcy ludzi – nie podczas bitwy, ale w trakcie masowych masakr w wojnie domowej, która toczy się coraz mocniej wzdłuż linii podziałów sekciarskich. Przemoc jest coraz bardziej obecna w Iraku, Libanie, Libii, Egipcie. I w dużo większym stopniu, niż w chwilii waszych narodzin, przestępczość zorganizowana jest skoncentrowana w świecie muzułmańskim.

Strój doktoranta na Brandeis University
Strój doktoranta na Brandeis University

Innym szokującym faktem w tych krajach, a także ogólnie na Bliskim Wschodzie, jest rosnąca przemoc wobec kobiet. W Arabii Saudyjskiej zanotowano znaczący wzrost odsetka kobiet poddawanych obrzezaniu. W Egipcie dziewięćdziesiąt dziewięć procent kobiet było ofiarami molestowania seksualnego, a dziennie dochodzi tam do osiemdziesięciu gwałtów.

Najbardziej niepokoi to, jak status kobiet jako obywateli drugiej kategorii zostaje przypieczętowany przez prawodawstwo. W Iraku powstał projekt ustawy, która obniża minimalny wiek, w jakim można zmusić kobietę do małżeństwa, do dziewięciu lat. Ten sam przepis dawałby mężowi prawo do zakazania kobiecie wychodzenia z domu.

Niestety można by tak wyliczać długo. Mam nadzieję, że mówię w imieniu wielu ludzi: nie taki świat moje pokolenie chciało zostawić wam w spadku. Kiedy się rodziliście, Zachód cieszył się ze zwycięstwa nad komunizmem. Międzynarodowa koalicja wyparła Saddama Husseina z Kuwejtu. Następną misją armii amerykańskiej była pomoc głodującym w mojej rodzinnej Somalii. Nie istniał Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA, a niewielu Amerykanów mówiło o terroryzmie.

Dwadzieścia lat temu nawet największy pesymista nie przewidziałby wszystkiego, co poszło nie tak w tej części świata, w której dorastałam. Po tylu zwycięstwach feministek na Zachodzie nikt nie podejrzewał, że podstawowe prawa człowieka zostaną kobietom tak ograniczone w tak wielu krajach na przełomie XX i XXI wieku.

Dzisiaj jednak przepowiadam lepszą przyszłość, ponieważ wierzę, że wahadło nie jest się w stanie już dalej wychylić w niewłaściwym kierunku.

Kiedy widzę miliony Afganek, stawiające czoło groźbom Talibów i ustawiające się w kolejkach do głosowania; kiedy widzę, jak Saudyjki pokonują absurdalny zakaz prowadzenia samochodów przez kobiety; kiedy widzę Tunezyjki, świętujące skazanie grupy policjantów za potworny, wielokrotny gwałt – wtedy czuję większy optymizm niż jeszcze kilka lat temu.

Arabska Wiosna, błednie tak nazwana, była rewolucją pełną rozczarowań. Wierzę jednak, że dała ona możliwość podważania tradycyjnych autorytetów – w tym autorytetu patriarchalnego – a nawet podawania w wątpliwość religijnego uzasadnienia ucisku kobiet.

Jeśli ta możliwość ma zostać wykorzystana, my na Zachodzie musimy wyrazić swoje poparcie. Tak jak Boston był kiedyś kolebką nowego ideału wolności, musimy powrócić do naszych korzeni, stając się jeszcze raz wyznacznikiem wolnej myśli i wzajemnego szacunku w XXI wieku. Kiedy ma miejsce niesprawiedliwość, powinniśmy o tym mówić – nie tylko potępiać, ale odpowiadać konkretnymi działaniam.

Ośrodki akademickie są jednymi z najlepszych miejsc, gdzie można to robić. Musimy uczynić nasze uniwersytety miejscami krytycznego myślenia, a nie świątyniami dogmatów i ortodoksji. Miejscami, gdzie wszystkie poglądy są mile widziane i zachęca się do debaty społecznej. Przyzwyczaiłam się do tego, że próbuje się mnie zakrzyczeć na kampusach, dlatego jestem wdzięczna za możliwość przemówienia do was dzisiaj. Nie oczekuję waszego poparcia, ale doceniam waszą gotowość do wysłuchania mnie.

Stoję przed wami jako ktoś walczący o prawa kobiet i podstawowe prawa dziewczynek na całym świecie. I stoję przed wami jako ktoś, kto nie boi się zadać niewygodne pytania o rolę religii w tej walce.

Związek pomiędzy przemocą – szczególnie przemocą wobec kobiet – a islamem jest zbyt wyraźny, by można go było zignorować. Nie robimy żadnej przysługi studentom, wykładowcom, niewiernym i wierzącym, kiedy odwracamy wzrok, kiedy wymyślamy usprawiedliwienia, zamiast wyciągać wnioski.

Pytam więc: czy idea świętej wojny jest do pogodzenia z waszym ideałem tolerancji religijnej? Czy bluźnierstwem – karanym śmiercią – jest kwestionowanie przydatności w naszych czasach doktryn z VII wieku? Zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm przeszły swoję erę reform. Powiedziałabym, że nadszedł czas na reformację muzułmańską.

Czy taki argument jest niedopuszczalny? Z pewnością nie powinno tak być na uniwersytecie powstałym tuż po Holocauście, w czasach, gdy wiele amerykańskich uczelni nakładało wciąż jeszcze limity przyjęć dla Żydów.

Mottem Brandeis University jest „Prawda, aż do jej najskrytszych części”. Jest to również moje motto. Tylko dzięki prawdzie, bezlitosnej prawdzie, wasze pokolenie może mieć nadzieję na to, że poradzi sobie lepiej niż moje w walce o pokój, wolność i równość płci.

——————————————

Ayaan Hirsi Ali jest autorką książki „Nomadka: Zbuntowana Przeciw Islamowi” (ang. Nomad: My Journey from Islam to America). Jest członkiem Belfer Center of Harvard’s Kennedy School i American Enterprise Institute.

Veronica Franco, na podst. http://online.wsj.com/news/articles/SB10001424052702304512504579493410287663906

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze