Google pomaga w walce z bluźnierstwem wobec islamu

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Dzięki Google w Indonezji można używać aplikacji do zgłaszania przypadków bluźnierstwa.

Dziennikarka Laura Loomer, która sama została wyrzucona z Twittera za „bluźnierstwo” przeciwko wybranej do Kongresu muzułmance Ilhan Omar, poinformowała, że ​​aplikacja o nazwie Smart Pakem została zatwierdzona przez Google na prośbę rządu Indonezji. Kraj ten ma surowe prawo o bluźnierstwie, choć działa tam również islamski ruch odnowy, zachęcający do tolerancji i krytycznego myślenia w kontekście wiary i teologii.

Aplikacja ma pomagać w ograniczaniu „dewiacyjnych” zachowań, co jednak może znaczyć cokolwiek. Dla islamskiego uczonego i reformatora islamu Rushda as-Safaa takie dążenie do nadzoru i donosicielstwa jest szczególnie niszczycielskie: „‚Dewiacyjny’ może oczywiście oznaczać wszystko, co się zechce – mówi. – Może to być na przykład ruch Ahmadija, który został już ‚ograniczony’ przez MUI (Majelis Ulama Indonesia, najwyższa rada islamska Indonezji]; może to być mniejszość religijna nazwana tak przez kogoś bigoteryjnego. To jest taktyka islamistów: nie mogą przejąć państwa, ale mogą wzbudzać ekscytację i liczyć na samozadowolenie sił świeckich lub przyzwolenie ze strony władz państwowych czy też społeczeństwa”.

Zapytany, dlaczego tak się dzieje właśnie w Indonezji, która była w swoim czasie (i nadal jest w niektórych kręgach) źródłem różnorodnych debat na temat wiary, Rushd as-Safaa odparł: „Indonezja pozostaje zróżnicowana i podzielona, ​​ale migracja do miast zniszczyła dawne więzi [społeczne] i ludzie, zwłaszcza muzułmanie, desperacko szukają nowej solidarności religijnej. Mogą nie zgadzać się z celami islamistów, ale chcą się dopasować i przynależeć. Indonezyjscy pluraliści nie są aktywni przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, ponieważ  pluralizm wlaśnie na tym polega, że ma się różne ścieżki różne doświadczenia. Tymczasem ideologia islamistyczna jest propagowana 24/7 i stawia na efekty ilościowe”.

Nie jest to jedyny przypadek, kiedy Google współpracuje w umożliwieniu nadzoru nad obywatelami na prośbę obcego rządu. Jak informował już Clarion Project, Google współpracuje z chińskimi władzami, wspomagając je w prześladowaniu 11 milionów muzułmanów w Chinach, Ujgurów.

Shireen Qudosi

- - - - - - - - - - - - - - Reklama - - - - - - - - - - - - -

* * *

Poniżej publikujemy dodatkowy komentarz, zamieszczony na portalu konserwatywnej organizacji chrześcijańskiej Family Research Council. 

Jak powstała ta aplikacja?

Opracowanie aplikacji zostało zlecone przez rząd Indonezji, a stworzyło ją Bakor Pakem –  biuro prokuratury generalnej w Dżakarcie, odpowiedzialne za zwalczanie sekt religijnych.  Według ekspertów, https://www.bbc.co.uk/sounds/play/p06t4j8j jest to niebezpieczna instytucja, dławiąca wolność religijną, jednak Google zdecydowało się umieścić jej produkt w swoim sklepie z aplikacjami.

Co robi aplikacja?

Pozwala użytkownikom zgłaszać bezpośrednio rządowi grupy praktykujące nieuznane wyznania lub niekonwencjonalne interpretacje sześciu oficjalnie uznanych religii Indonezji, w tym islamu, hinduizmu, chrześcijaństwa i buddyzmu.

Jakie są konsekwencje jej działania?

Prześladowania na tle religijnym w Indonezji prawdopodobnie przybiorą na sile, jeśli ta aplikacja zostanie użyta. Bez wątpienia będą zgłaszane różne odmiany chrześcijaństwa, które nie podobają się muzułmanom, ale ucierpią tez inne religie. Jedną z grup opisanych jako „dewiacyjne” w aplikacji jest Ahmadija, pokojowa społeczność muzułmańska z wyznawcami na całym świecie (w tym USA), postrzegana jednak jako heretycy przez wielu muzułmanów; członkowie Ahmadiji mają m.in. zakaz wstępu do Mekki. W Indonezji jest wielu muzułmanów – na przykład reprezentowanych przez największą społeczność muzułmańską na świecie, Nadhlatul Ulama – którzy nie chcą stosowania przepisów dotyczących bluźnierstwa. Przedstawiciele NU publicznie krytykowali niedawne oskarżenie o bluźnierstwo pewnej indonezyjskiej buddystki. Jednak twardogłowi, skłonni do przemocy islamiści rosną od pewnego czasu w siłę i ta aplikacja tylko im w tym pomoże. Indonezja może się w przyszłości stać podobna do Pakistanu – nie tylko z jedną, ale z wieloma swoimi Asiami Bibi.

Oprac. JP, na podst. https://clarionproject.org ; http://www.frcblog.com ; https://www.hrw.org

Zmieniamy się!

Wkrótce nasza strona będzie dostarczała więcej unikalnych treści
W tym celu musimy też przebudować jej obecny wygląd.
Jeżeli jesteś z nami, czytasz nas, chcesz wesprzeć nasz rozwój kliknij link w prawym dolnym w rogu.
(Dopisek: „zmiana strony”)

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook