Francuz chce do Polski, a Żydzi do Izraela

image001
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Piotr Ślusarczyk

Kolejny atak muzułmańskiego terrorysty na ortodoksyjnego żyda. Tym razem niedaleko synagogi w Strasburgu, krzycząc „Allah akbar”, dźgnął nożem wyznawcę judaizmu.

Napastnik jest w rękach policji, a życiu zaatakowanego nie grozi już niebezpieczeństwo.

Francuskie media ujawniły, że muzułmanin był już wcześniej znany policji; w 2010 roku dokonał podobnego czynu. Uznany był wtedy za osobę chorą psychicznie. Dziś staje się powszechną praktyką „psychiatryzacja” islamskich terrorystów. To prawda, że pogrążeni są oni w religijnej paranoi, ale jednoczenie bardzo świadomie realizują swoje dżihadystyczne cele. Po takich informacjach trudno się dziwić, że wielu Żydów planuje wyjazd do Izraela.

Skala antysemityzmu we Francji

Exodus Żydów znad Loary trwa. Nowa fala emigracji do Izraela wzbiera za każdym razem, kiedy dochodzi do islamskiego zamachu. Tendencja wzrostowa utrzymuje się od 2012 roku. W 2013 roku Francję opuściło ponad 3 tysiące Żydów, w 2014 ponad 7 tysięcy, w 2015 blisko 8 tysięcy. Liczby te informują tylko o tych Żydach, którzy przeprowadzają się do Izraela. Należy zakładać, że sala problemu jest dużo większa. Wielu Żydów Londyn lub USA. Sprawę dostrzegła nawet Unia Europejska, która przez lata zamykała oczy na problem, dostrzegając antysemityzm jedynie w ruchach skrajnie prawicowych. Tymczasem za 95 procent ataków we Francji na Żydów odpowiadają muzułmanie. Dostrzec w tym można pewien okrutny paradoks – ideologia multi-kulti w założeniu miała być panaceum na konflikty religijne, narodowe i rasowe, a doprowadziła w praktyce do odrodzenia nowego totalitaryzmu i wzrostu fali antysemityzmu. Takich paradoksów jest znacznie więcej.

Nie tylko Żydzi mają dosyć

Parę dni temu znany francuski specjalista od marketingu politycznego, z wykształcenia doktor filozofii, Jean Paul Oury, napisał na swoim blogu tekst, który dość szybko podbił Internet. Ten francuski polonofil oświadczył: „Jeśli nie czuję się pewnie we Francji, jeśli nie widzę dobrego zarządzania kwestią bezpieczeństwa, a polityka imigracyjna z dnia na dzień staje się coraz bardziej absurdalna, z podziwem i ogromną zazdrością patrzę na Polskę. Na waszą radość, na wasz spokój, na to, że możecie spokojnie wypić w knajpce, na deptaku, poranną kawę”. Oury w swoich wypowiedziach bardzo lubi porównywać rozmaite statystyki dotyczące sytuacji gospodarczej i społecznej Polski i Francji, w których to my wypadamy lepiej.

Czyżby to właśnie Polska miała stać się schronieniem dla tych, którzy mają dość islamizacji ich krajów i muzułmańskiego terroryzmu?

Warto dorzucić jeszcze jedną. W Polsce w 2014 roku miało miejsce 18 antysemickich incydentów, zaś we Francji prawie dziesięciokrotnie więcej. Publicysta w dalszej części swojej wypowiedzi stawia diagnozy podobne do tych, które formułuje Michel Houellebecq, mówiąc o postępującej szariatyzacji Francji. „Jestem w stanie w tej chwili przyjąć coś, co jeszcze niedawno było dla mnie nie do pomyślenia. To mianowicie, że za sprawą gier polityką migracyjną i nieubłagalnych konsekwencji demografii, już za kilka lat szariat zadomowi się we Francji” – podkreśla filozof.

„Mamy wojnę”

Podobne głosy we francuskiej debacie publicznej słyszy się coraz częściej. Po zabójstwie francuskiego księdza „Le Figaro” opublikowało głośny tekst socjologa Shamuela Trigano, który próby separowania terroryzmu i zamachów nawał żałosnymi. Podkreślał, że terroryści działają w imię islamu. „Zamachowcy nie pochodzą z Bliskiego Wschodu, tylko z samego serca francuskiego społeczeństwa. To tu się urodzili. To tu, pośród francuskich muzułmanów, znajdują schronienie. Sąsiad, który wam mówi „dzień dobry”, urzędnik przyjmujący was w swoim urzędzie, może się bez ostrzeżenia zamienić w dżihadystę uzbrojonego w nóż, w siekierę albo samochód. Znajdujemy się w stanie wojny, i nie jest to wojna prowadzona z pokładu lotniskowca Charles de Gaulle, tylko na naszym narodowym terytorium. Jest to wojna domowa” – podsumował publicysta.

Słowa te oddają nastroje panujące w znacznej części francuskiego społeczeństwa. Blisko 70 procent Francuzów nie ufa własnemu rządowi w kwestiach bezpieczeństwa; wielu ma przeświadczenie, że władze ukrywają prawdę o islamie, a przez swoją niekompetencję działają na rękę terrorystom. Swojej frustracji dali wyraz mieszkańcy Nicei, którzy przerwali minutę ciszy ku czci ofiar zamachu, krzycząc do premiera Francji: „Do dymisji!”, a nawet ostrzej: „Mordercy”.

Francuzi w roli uchodźców?

Rosnąca fala antysemityzmu sprawia, że francuscy Żydzi wybierają Izrael, zaś powszechne poczucie zagrożenia i widmo szariatyzacji powodują, że Francuzi coraz częściej mówią o wojnie domowej lub o potrzebie emigracji. Czyżby to właśnie Polska miała stać się schronieniem dla tych, którzy mają dość islamizacji ich krajów i muzułmańskiego terroryzmu?

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze