Francuski imam walczy z islamskim złem

3
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Hassen Chalghoumi

Podczas szóstych dorocznych obchodów pamięci Toma Lantosa na których MEMRI prezentuje doroczny raport o antysemityzmie i negacji Holocaustu w krajach arabskich, 14 kwietnia 2015 roku, w Waszyngtonie, na Capitol Hill zabrał głos Hassen Chalghoumi, imam meczetu w Drancy we Francji.

* * *

W imię Allaha Wszechwspółczującego, Wszechmiłosiernego. Najpierw chciałbym podziękować MEMRI i Lantos Foundation for Human Rights and Justice za zaproszenie mnie, bym przemawiał na tym ważnym, dorocznym wydarzeniu. Jestem zaszczycony, mogąc uczestniczyć w upamiętnieniu Toma Lantosa, który przez całe życie walczył przeciwko antysemityzmowi i negacji Holocaustu i bronił sprawy praw człowieka i sprawiedliwości na całym świecie.

 

Zanim zacznę, chciałbym zwrócić uwagę na los chrześcijan na Bliskim Wschodzie, którzy stoją dzisiaj przed ludobójczym morderstwem. Jestem pewien, że wszyscy widzieliście obrazy takie jak obcinanie głów 21 ludziom na wybrzeżu Libii wyłącznie za przestępstwo bycia chrześcijaninem. Nie możemy upamiętniać Holocaustu XX wieku bez zajęcia się zbrodniami popełnianymi dziś przeciwko chrześcijanom w wyniku tej samej nienawiści, która doprowadziła do niemal całkowitej eksterminacji Żydów europejskich.

Widzieliście rozmaite dokumentalne wideo, z których jedne podżegają do nienawiści, rasizmu i przemocy, podczas gdy inne propagują reformy i uniwersalne wartości ludzkie. Chciałbym zwrócić waszą uwagę na fakt, że ten pierwszy rodzaj wideo reprezentuje tylko jedną z twarzy islamu – twarz nienawistną i pełną przemocy. Tak samo było z innymi religiami w toku ich dziejów. Przez stulecia chrześcijaństwo i judaizm przechodziły przez fazy, w których najwyższe wartości ludzkie były marginalizowane i zastąpione przez nienawiść i przemoc.

Później jednak obie te religie wyzwoliły się od tych nurtów przemocy i stały się niemal całkowicie ludzkimi religiami, pokojowymi i współczującymi – tak jak je znamy już od kilku stuleci. Nie jest to gwarantowany, idący w jedną stronę proces i czasami zjawiska z przeszłości podnoszą swoje ohydne łby. Tłumienie tych nawrotów jest nieustanną walką.

3

Islam także pójdzie drogą chrześcijaństwa i judaizmu. Jednak ta walka o reformy nie zostanie dokonana, jeśli reszta świata będzie to traktowała jako wyłącznie walkę wewnętrzną i pozostawała jako bezczynny obserwator, patrząc na dziejącą się katastrofę. Wszyscy żyjemy w jednym świecie, tak muzułmanie, jak nie-muzułmanie, i los islamu wpłynie na nas wszystkich razem.

Jakie są linie frontu w tej wielkiej bitwie o islam? Przede wszystkim walka odbywa się na forum Internetu. Podczas gdy jest to wielkie dobrodziejstwo dla ludzkości, Internet jest także nośnikiem idei, przekonań i podżegania do przemocy i jest używany przez ekstremistów do radykalizowania i rekrutowania wyznawców. Istotnie, globalny ruch dżihadystyczny nie zdobyłby swoich obecnych wpływów na całym świecie bez Internetu.

My wszyscy, panowie i panie, popieramy wolność słowa, ale ta wolność jest nadużywana przez wrogów ludzkości, żeby prać mózgi naszym dzieciom i młodzieży. W Ameryce muszą zostać uchwalone prawa, które będą nas chronić przed takimi nadużyciami i zabronią ich, podobnie do praw uchwalonych w Europie po tym, jak Europa doznała gorzkich konsekwencji wynikających z ideologii takich jak nazizm i faszyzm. W Europie podżeganie do rasizmu, antysemityzm i negacja Holocaustu są przestępstwami, mimo że nie podejmuje się żadnej akcji, by te prawa egzekwować.

Drugim frontem bitwy są szkoły, w których brak właściwego pokierowania młodzieżą. Brak tych istotnych wysiłków powoduje, że system edukacyjny pozbawiony jest wartości moralnych i w ostatecznym rachunku dzisiejsi uczniowie zamieniają się w ekstremistów i terrorystów jutra. Widzieliśmy to raz za razem w Francji.

Trzecim frontem bitewnym są meczety, a w wielu z nich jest podżeganie do antysemityzmu, nienawiści i w efekcie do przemocy. Jest to najważniejszy front, jeśli chodzi o przyszłość islamu i jego stosunki z innymi religiami. Ale nawet ta walka nie jest wyłącznie wewnętrzna. Rząd powinien odgrywać swoja rolę i nie dopuszczać, by pieniądze organizacji terrorystycznych docierały do meczetów i kierowały ich działalnością. Powinien nie dopuszczać do ambon ekstremistycznych przywódców, gdzie mogą nadużywać swojej władzy i siać nienawiść i przemoc.

Powinien zapewnić, że ludzie nauczający innych religii są do tego kwalifikowani i popierają wartości ludzkie.

Czwartym frontem bitewnym są więzienia, w których rząd miesza zwykłych więźniów z terrorystami i ideologami, którzy wykorzystują tę okazję do radykalizowani tych, z którymi mają styczność. Tak było z wszystkimi terrorystami, którzy popełnili akty terroru we Francji w zeszłym roku: Muhammad Merrah i Muhammad Nemoush, których mózgi zostały wyprane w więzieniu i zabili 11 niewinnych ludzi; i, niedawno, Amedy Coulibaly i bracia Kouachi, którzy zabili 17 ludzi w „Charlie Hebdo” i w sklepie koszernym w dzielnicy w Porte de Vincennes w Paryżu.

Panie i panowie, mówię do was jako ten, który walczy na wszystkich wymienionych tu frontach mimo gróźb śmierci, które regularnie otrzymuję. Najnowsza z tych gróźb przyszła od uśpionej komórki Państwa Islamskiego we Francji. Uważam za swój obowiązek walkę na wszystkich tych frontach: w Internecie, w szkołach, przez nauczanie w meczetach i rozmowy z więźniami. Robię wszystko, co w mojej mocy, by przeciwstawić się tym siłom zła w mojej religii.

Chcę jednak, byście wiedzieli, że nie jestem sam. Chcę, byście wiedzieli, że otrzymuję olbrzymie poparcie od muzułmanów, nie tylko z Francji, ale z całej Europy; od muzułmanów w Tunezji, kraju mojego pochodzenia; i od szerszej, globalnej społeczności muzułmańskiej. Dwa tygodnie temu przemawiałem do członków parlamentu UE i powiedziałem im, by nie czuli się zniechęceni, bo olbrzymia większość muzułmanów popiera to, co ja reprezentuję. W 2012 roku zabrałem grupę 30 imamów do Instytutu Pamięci Holocaustu Jad Waszem w Jerozolimie i to, co wynieśli z tej wizyty, jest teraz znane wielu społecznościom, które poprzednio niemal niczego nie wiedziały o Holocauście. Uczestniczę we wszystkich upamiętnieniach Holocaustu we Francji. Mój meczet mieści się w Drancy, mieście, z którego Żydów francuskich transportowano do Auschwitz. Jest to nieustająca lekcja: nienawiść prowadzi do skrajnej katastrofy. Kilka lat temu zebrałem także muzułmanów dla upamiętnienia 9/11, przysięgając walczyć z terroryzmem i nienawiścią.
4

Panie i panowie, pozwólcie mi powtórzyć, że taki wysiłek wymaga waszej pomocy. Ci, którzy uważają, że mogą zostawić nas samych w tej walce i czekać na jej zakończenie, popełniają poważny błąd. Tym, którzy często pytają mnie: „Gdzie są muzułmańscy reformatorzy?” chciałbym zwrócić uwagę na MEMRI. Ten instytut badawczy, który bardzo wysoko cenię, pokazuje światu obie twarze dzisiejszego islamu – tę, która podżega do przemocy i nienawiści do innych, i tę drugą, która głosi reformę, pokój i braterstwo między religiami.

Chciałbym zakończyć mądrymi słowami, które usłyszałem od rabina przemawiającego na jednym z upamiętnień Holocaustu w Drancy. Powiedział on: „Hitler nie wygrał dlatego, że miał poparcie większości Niemców, ale dlatego, że większość była obojętna”. Panie i panowie, ta walka będzie długa, ale razem zatriumfujemy.

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Publikacja za: www.listyznaszegosadu.pl
Tytuł zmieniony – red. Euroislam.pl

5

Hassen Chalghoumi – Urodzony w 1972 roku w Tunisie jest imamem meczetu w Drancy w pobliżu Paryża. Jego wystąpienia wywoływały demonstracje ekstremistów muzułmańskich i żądania usunięcia go, gdyż jak twierdzą, „nie reprezentuje większości muzułmanów”. Jego przeciwnicy nazywają go „imamem Żydów”. Chalghoumi poparł zakaz noszenia burki we Francji, krytykował poparcie Zachodu dla “Arabskiej Wiosny”, działa na rzecz radykalnej zmiany stosunku religii muzułmańskiej do kobiet.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze