Wiadomość

Egipt: więcej islamu dla kobiet, mniej dla uczniów

Zastanawiające, dlaczego na hasło "Egipt, mąż i żona" Google wyświetla najpierw takie zdjęcia ze starożytności? For. Osama Shukir Muhammed Amin FRCP(Glasg), Wikimedia CC

Proponowane przez rząd egipski poprawki do przepisów dotyczących małżeństw i wychowania dzieci znacznie ograniczają wolność kobiet, dając większe prawa mężczyznom. Poprawki, wniesione do parlamentu 28 lutego, wywołały burzę w mediach społecznościowych, pisze niezależny egipski portal „Egyptian Street”.

Wśród proponowanych zmian przepisów (obowiązujących od 2005 r.) są również takie, które poprawiają sytuację kobiet – na przykład obowiązek wyraźnego zadeklarowania przez męża, że ma już inną żonę, a także poinformowania jej, że zawiera kolejne małżeństwo . Brak takich oświadczeń będzie karany więzieniem i grzywną dla mężczyzny, a dla każdej z żon będzie podstawą do wystąpienia o rozwód.

Jednak znacznie więcej jest przepisów, które ograniczają swobodę kobiet i podporządkowują je mężczyznom, zgodnie z tradycyjnymi przepisami szariatu. Kobieta nie będzie samodzielnie podpisywać aktu małżeństwa – w jej imieniu będzie to robić jej ojciec lub inny męski opiekun. Dowolny inny mężczyzna z jej rodziny będzie miał prawo unieważnienia małżeństwa z jakiegokolwiek „poważnego” powodu. Oba te przepisy ograniczają prawo kobiet do swobodnego wyboru małżonka.

Znacznie okrojono prawo kobiet do występowania w imieniu dziecka. Według nowych propozycji matka dziecka nie będzie mogła zarejestrować jego urodzenia, wystąpić o paszport, wydać zgody na operację i decydować o szkole, do której idzie. Prawo do opieki nad dzieckiem przysługiwać będzie przede wszystkim mężowi i jego krewnym.

Ograniczeniom uległa również swoboda podróżowania kobiety. Dowolny mężczyzna z jej rodziny, nie tylko mąż, będzie mógł się sprzeciwić jej podróżom. Na wyjazd z dzieckiem potrzebna będzie zgoda męża, natomiast on nie będzie potrzebował zgody żony na taki wyjazd – co może skutkować porwaniami dzieci w przypadku konfliktu między małżonkami.

Nowe przepisy nie poprawiają sytuacji kobiet jeśli chodzi o uzyskiwanie alimentów od byłych mężów – sprawy ciągną się latami i na kobiecie spoczywa obowiązek wykazania źródeł dochodu męża.  Nie ulega poprawie również nierówność w rozwodzeniu się. Od 2005 roku kobiety w Egipcie mogą inicjować rozwód zgodnie z religijną zasadą khula’  i większość rozwodów inicjowana jest przez kobiety, ale w przypadku braku zgody męża o rozwodzie decyduje sędzia.

W rozwodzie khula‚ kobieta zrzeka się wiana, które wniósł do małżeństwa mąż i wszystkich innych otrzymanych od niego rzeczy, w tym również domu. Część mężczyzn zmusza żony do wystąpienia o rozwód, ponieważ jest to dla nich korzystniejsze finansowo rozwiązanie niż gdyby sami inicjowali rozwód zgodnie z zasadą talaq, kiedy kobieta zachowuje prawo do wniesionego przez męża majątku.

Czy proponowane przepisy zostaną w takiej postaci zaakceptowane, nie wiadomo; wzbudziły one niesłychane kontrowersje w mediach społecznościowych, publicznie ostro skrytykowała je również kobieca organizacja Egyptian Center for Women’s Rights. Propozycje są tym bardziej dziwne, że inne kraje regionu – Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie – w ostatnich dwóch latach wprowadziły zmiany w przepisach, znacznie poprawiające pozycję kobiet – na przykład w Arabii Saudyjskiej nie potrzebują już zgody męskiego opiekuna na podróżowanie.

Jednocześnie w Egipcie proponowane są działania zmierzające do ograniczenia obecności religii w szkołach. Parlamentarny Komitet Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego dyskutował nad propozycjami Ministerstwa Edukacji, aby ograniczyć wzmianki i cytaty z Koranu i hadisów wyłącznie do nauczania religii, usuwając je z nauczania innych przedmiotów – arabskiego, historii i geografii. Jest to część działań, mających „ograniczyć ekstremizm”.

Jak powiedział jeden z posłów, Farid el-Bayadi, obecność cytatów z Koranu i hadisów w materiałach innych przedmiotów „pozwala nauczycielom, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji, na ekstremistyczne i szkodliwe interpretacje tych cytatów”, zaś analizy przeprowadzane przez parlamentarny komitet „wykazały, że takie działania przyczyniają się do rozpowszechniania idei ekstremistycznych”.

Jednocześnie komitet na wniosek Baydiego zaproponował stworzenie nowego podręcznika o religiach, jednego dla uczniów wszystkich wyznań, w którym uczono by wartości wspólnych wszystkim religiiom, tolerancji religijnej, zgodnego współżycia wyznawców różnych wiar i bycia dobrym obywatelem. Nowy podręcznik ma wejść do szkół od jesieni.

Egipt, który ma pozostałości systemu demokratycznego, od 2013 rządzony jest przez generała Abdel Fataha El-Sisiego, który zdelegalizował Bractwo Muzułmańskie i walczy z islamizmem. Jednocześnie brutalnie tłumi wszelkie objawy niezadowolenia i protestu społecznego.

Wniesienie pod obrady parlamentu przepisów ograniczających prawa kobiet w tym akurat momencie jest zastanawiające, ponieważ nowy amerykański prezydent Joe Biden głosi, że w polityce zagranicznej ważne będą dla niego prawa człowieka. Egipt jest jednym z głównych odbiorców amerykańskiej pomocy wojskowej. Arabia Saudyjska, w której przestrzeganie praw człowieka jest równie fatalne jak w Egipcie, wykonała ostatnio gesty odwrotne niż Egipt – zwolniła z więzienia bojowniczkę o prawa kobiet i dwóch Saudyjczyków z amerykańskim obywatelstwem.

Polecamy nasze artykuły:

O Egipcie i innych krajach regionu: „10 lat po Arabskiej Wiośnie: arabska zima”
O próbach reformowania islamu w Egipcie i Arabii Saudyjskiej: „Islam na Bliskim Wschodzie: reformy kontrolowane”

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign
Grzegorz Lindenberg

Grzegorz Lindenberg

Socjolog, dr nauk społecznych, jeden z założycieli „Gazety Wyborczej”, twórca „Super Expressu” i dwóch firm internetowych. Pracował naukowo na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Harvarda i wykładał na Uniwersytecie w Bostonie. W latach '90 w zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego. Autor m.in. „Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy”. (2018), "Wzbierająca fala. Europa wobec eksplozji demograficznej w Afryce" (2019).

Inne artykuły autora:

Indie: sąd odmówił cenzurowania Koranu

Antyekstremistyczna fundacja Quilliam zlikwidowana

Unijny budżet lekceważy groźbę masowej imigracji

Warto przeczytać

Tunezja zezwoli kobietom na małżeństwo z niewiernymi

Inicjatywa prezydenta Beji Caid Essebiego znosi zakaz małżeństwa z niewiernymi, który na podstawie prawa szariatu obowiązywał muzułmanki w Tunezji. Do tej pory tylko mężczyźni mogli poślubiać niemuzułmanki. Zmiana prawa jest odbierana różnie; część obywateli cieszy się z rewolucyjnego postępu, są też tacy, którzy uważają to za złamanie prawa islamskiego. Realizując zagwarantowaną w konstytucji równość płci, prezydent Essebi zaproponował także, żeby kobiety miały takie same prawa dziedziczenia jak mężczyźni, zastępując tym system oparty na szariacie, który przyznawał córkom połowie spadku otrzymywanego przez synów. To ryzykowna gra prezydenta, ponieważ świecka rządząca partia Nidaa Tunis jest w koalicji z partią islamistyczną Enahda. Samo takie wezwanie do zmiany jest już ostrym ruchem, ponieważ większość muzułmańskiego kleru uważa zasady dziedziczenia i zawierania małżeństw za niekwestionowane, zwłaszcza, że te pierwsze zostały objawione w Koranie, a drugie podane przez Proroka. Jednak prezydent twierdzi, że obecny system oparty na szariacie jest sprzeczny z konstytucją przyjętą przez kraj po Arabskiej Wiośnie i zamierza walczyć z dyskryminacją kobiet w kraju, gdzie połowa inżynierów jest płci żeńskiej, a większość pracowników z wyższym wykształceniem to także kobiety. Ruch prezydenta spotkał się z krytyką kairskiego uniwersytetu Al-Azhar, uznawanego za najważniejszy instytut islamski. „Wezwania do równości mężczyzn i kobiet w dziedziczeniu są niesprawiedliwością wobec kobiet, nie dają im nic dobrego i kłócą się z szariatem”, oświadczył wicerektor uniwersytetu, Abbas Shoman. Islamistyczna partia Tunezji Enahda nie zajęła jeszcze oficjalnego stanowiska, ale były premier Hamadi Jebali, jeden z liderów partii, ostrzegał przed „burzeniem spokoju społecznego” i zarzucił prezydentowi nieznajomość Koranu lub polityczną kalkulację.