Egipt: bliżej do konstytucji, dalej od demokracji

Salafici w Parlamencie Egipskim
Salafici w Parlamencie Egipskim
| 20 komentarzy|
image_pdfimage_print

Partie liberalne i lewicowe protestowały na placu Tahrir przeciwko projektowi nowej konstytucji napisanemu przez islamistów.

O tym, że będą oni mieli decydujący wpływ na konstytucję, pisaliśmy w ubiegłym roku, tuż po końcu rewolucji, kiedy jasne się stało, że tylko islamiści obsadzili wszystkie gremia mające wpływ na konstytucję. Przyjrzyjmy się zatem fragmentom budzącym niepokój zwolenników świeckości:

Artykuł 1
„Egipski lud jest częścią narodów arabskich i islamskich”
Ten zapis wyłącza z tej części zarówno chrześcijan i Berberów, jaki i niewielką liczebnie ludność pochodzenia negroidalnego, które to mniejszości nie muszą czuć się częścią tak definiowanej grupy.

Artykuł 2
„Islam jest państwową religią, oficjalnym językiem jest arabski, a zasady islamskiego szariatu są podstawowym źródłem prawodawstwa”
Ten zapis stoi w opozycji do świeckiej demokracji, w której prawa stanowione są przez naród. A w połączeniu z Artykułem 3:
„Dla egipskich chrześcijan i żydów, zasady ich religijnych praw są głównym źródłami prawodawstwa w sprawach religijnych a także w kwestii wyboru ich duchowych przywódców” przypomina bardziej Kartę Medyńską niż konstytucje współczesnych państw. Podobnie jak ona, pozwala na własne prawa religijnym grupom, ale daje ostateczne prawo rozstrzygania sporów Mahometowi, zwłaszcza w kwestiach dotyczących sporów między członkami różnych grup.

Artykuł 4
„Al-Azhar (islamski uniwersytet w Kairze) jest niezależnym islamskim ciałem, które samodzielnie zajmuje się swoimi wewnętrznymi sprawami. Jego obszar obejmuje muzułmańskie narody i cały świat. Rozprzestrzenia religijne badania i wezwanie do islamu. Państwo gwarantuje wystarczające fundusze do osiągnięcia tego celu. (…) Opinia Rady Wielkich Uczonych Al-Azhar będzie brana pod uwagę w kwestiach dotyczących islamskiego szariatu.”
W połączeniu z poprzednimi artykułami, Al-Azhar otrzymuje szerokie uprawnienia. Nie dość, że państwo zobowiązuje się finansować jego działalność, w tym działalność rozszerzania islamu z pieniędzy podatników (w tym koptów, żydów i zwolenników świeckości), to jeszcze musi brać pod uwagę jego opinie w kwestii stanowienia prawa. Prawa, które dotyczyć będzie także osób niewyznających islamu.

Samo „wzywanie do islamu”, dawa, jest koncepcją zwierającą w sobie niebezpieczeństwo. Niebezpodstawnie muzułmański reformator Bassam Tibi widzi islam europejski jako wyzbywający się także dawa, ponieważ dawa, podobnie jak dżihad, ma ten sam cel: ustanowienie panowania islamu na świecie i wprowadzenie islamskiego prawa. Duchowy lider Bractwa Muzułmańskiego szejk Jusuf Al-Karadawi ujął to zagrożenie w sposób bezpośredni: „Tym, na co mamy nadzieję, jest podbój przez Da’wa. Podbijemy Europę, podbijemy Amerykę! Nie przez miecz, lecz przez Da’wa”.

W konstytucji zawarto z drugiej strony Artykuł 6:
„Demokratyczny system zbudowany jest na zasadach obywatelstwa, które czyni wszystkich obywateli równymi w prawach i obowiązkach, pluralizmu politycznego i związkowego, rządów prawa, poszanowania praw człowieka, gwarancji praw i wolności, pokojowego przekazania władzy, rozdzielenia władz i równoważenia między nimi, wszystko w sposób ustalony w konstytucji.”
Punkt pierwszy: partia ma zawsze rację; punkt drugi: w razie wątpliwości patrz punkt pierwszy – chciałoby się powiedzieć. Wszyscy są równi, ale muzułmanie i ich instytucja religijna najrówniejsi.

Niepokojąco brzmią także Artykuły 9 i 10, które jak słowa – klucze mogą służyć wszelkiemu tłamszeniu wolności:
Artykuł 9
„Rodzina jest podstawą społeczeństwa, a jej podstawami są religia, moralność i patriotyzm. Państwo i społeczeństwo dbają o autentyczny charakter egipskiej rodziny, jej spójność, stabilność i chronią jej tradycje i wartości.”
Artykuł 10
„Państwo zobowiązane jest sponsorować i chronić etykę oraz publiczną moralność.”

Jak państwo ma zadbać o tradycyjne wartości rodziny wyjaśnia Artykuł 36:
„Państwo powinno podjąć wszelkie środki by ustanowić równość kobiet i mężczyzn w dziedzinach życia politycznego, kulturalnego i gospodarczego oraz społecznego, jak również w innych obszarach, o ile nie koliduje to z prawami islamskiego szariatu.”

Pytanie, do czego miałby doprowadzić obowiązek „rozwoju religijnych fundacji” (waqf) nakładany przez konstytucję na państwo? Jak pisze Roger Scruton w artykule „W obronie wartości Zachodu”: „W wyniku tego (istnienia systemu waqf – przyp.JW) wszystkie jednostki publiczne, włączając w to szkoły i szpitale, są uważane za podległe w stosunku do meczetu i rządzone przez przywódców religijnych. Jednocześnie sam meczet nie jest osobą prawną, ani nie jest jednostką, która może być nazwana Meczetem w takim samym sensie jak odnosi się to do Kościoła – czyli jednostką, której decyzje są zobowiązujące dla jej członków, która może negocjować w ich imieniu i która może zostać pociągnięta do odpowiedzialności za swoje złe uczynki i nadużycia”.

Podsumowując, propozycja egipskiej konstytucji to przesunięcie siły decyzyjnej i sprawczej w państwie w stronę religii. Nie jest ona w żadnej mierze tą demokracją, której oczekiwali kibice Arabskiej Wiosny, a którą obiecywali (a nawet dalej obiecują) rozmaici analitycy i komentatorzy.

Jan Wójcik

Tekst konstytucji, część I: http://dailynewsegypt.com/2012/10/16/translation-of-the-released-constitutional-draft-part-1/
Artykuł 36: http://www.nationalreview.com/corner/330280/surprise-egypts-draft-constitution-not-consistent-international-human-rights-law-patri

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze