Dziennikarz „NIE” korespondentem PAP z Watykanu? Wszystko możliwe

| 7 komentarzy|
image_pdfimage_print

Dalszy ciąg kontrowersji wokół Ali Qandil, antyizraelskiej działaczki i korespondentki PAP z Izraela. Odpowiedź zastępcy redaktora naczelnego PAP Mirosława Harasima oraz wynikające z niej kolejne pytania strony Erec Izrael.

Pani Dana Rothschild

Redakcja Portalu Erec Izrael

Szanowna Pani,

W imieniu Prezesa Polskiej Agencji Prasowej uprzejmie dziękuję za przekazane informacje i wykazaną troskę o dziennikarską rzetelność naszej współpracownicy, p. Ali Qandil.

Redaktor A. Qandil podjęła współpracę z PAP pod koniec grudnia ubiegłego roku, akceptując zasady i standardy dziennikarskie obowiązujące w Polskiej Agencji Prasowej, zapisane w Vademecum i Kodeksie Etycznym Dziennikarza PAP, w tym te odnoszące się do obiektywizmu i rzetelności dziennikarskiej. Wcześniej odbyła miesięczną praktykę w Redakcji Zagranicznej, wykazując się dużą wiedzą i profesjonalizmem.

Zapewniła nas, że nie jest związana z żadnym ruchem solidarności z Palestyną. Wcześniejszą działalność w Kampanii Solidarności z Palestyną porzuciła, zanim podjęła współpracę z PAP, mając świadomość możliwego konfliktu interesów.

W krótkim czasie swoją pracą i postawą wykazała, że jest dziennikarką rzetelną, świetnie zorientowaną w problemach społeczeństwa izraelskiego.

Dopóki pisane przez nią teksty są kompetentne, rzetelne i obiektywne, dopóty nie ma podstaw do stawiania jej zarzutów o stronniczość.

Naszym zdaniem, pochodzenie etniczne, ani wcześniejsza działalność publiczna mieszcząca się w granicach akceptowanych przez prawo, nie mogą dyskryminować nikogo, ani zabraniać podejmowania współpracy z mediami. Jednocześnie złamanie, bądź naruszenie standardów dziennikarskich PAP oznacza dla każdego naszego pracownika bądź współpracownika konieczność ponoszenia konsekwencji, z możliwością rozwiązania umowy o pracę.

Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia rozwieją Pani wątpliwości co do naszych intencji i standardów działania.

Z wyrazami należnego szacunku

Mirosław Harasim

zastępca redaktora naczelnego

PAP Media

tel.             (+48 22) 509 22 44      ;             (+48 22) 509 23 23

 

Szanowny Panie Redaktorze,

Bardzo dziękujemy za Pana list. Rzeczywiście, udało się Panu rozwiać nasze wątpliwości, ale przykry zapaszek nadal pozostaje nierozwiany.

Polska Agencja Prasowa to chyba szkoła magii Hogwart z książek o małym czarodzieju Harrym Potterze.

Pisze Pan, że PAP miała świadomość związków pani Qandil z antyizraelskimi organizacjami, a pomimo tego po ledwie miesiącu stażu w redakcji zagranicznej, wysłaliście ją Państwo na prestiżową placówkę. Absolwenci hebraistyki (zwykle kończący też inne kierunki poza samą hebraistyką) na Uniwersytecie Warszawskim czy doświadczeni dziennikarze z Polski na pewno gryzą paznokcie z zazdrości.

Pani Qandil musi mieć bardzo mocne plecy, bo nie posiada żadnego dorobku, dostała ekspresowo świetną posadę, a jej wcześniejsze uwikłanie w działalność antyizraelską przekreśliłoby na starcie jej szanse przy aplikowaniu na stanowisko korespondentki w Izraelu w każdej szanującej się redakcji na świecie. Zwłaszcza w agencji prasowej, która podlega państwu. Uporczywe nazywanie Tel Awiwu przez PAP stolicą Izraela wpisuje się również w działalność antyizraelską. Wypowiadała się na ten temat Rada Etyki Mediów.

Jak to jest, że pani Ala Qandil jednego dnia organizuje demonstrację pod Kancelarią Premiera w Warszawie, gdzie biega z transparentem „Pieprzyć władze Polski i Izraela” (Gazeta.pl, 24.02.2011), deklaruje też, że „Polska odpowiada za współudział w przestępstwach wojennych nawiązując współpracę handlową i wojskową z Izraelem” (Safsaf, 24.02.2011), a kilka miesięcy później dostaje prestiżową posadę, o której inni dziennikarze z dorobkiem mogą tylko marzyć?

Czy Pan uważa, że wulgarna i agresywnie antyizraelska działaczka, która wzywała m.in. do bojkotowania Izraela, doznała duchowej przemiany i stała się nagle rzetelną i obiektywną dziennikarką? Z pana listu wynika, że tak. Pozwoli Pan, że zachowamy odmienny pogląd.

A jak premier Tusk znowu przyjedzie do Jerozolimy? Czy pani Qandil znowu pobiegnie z transparentem „Pieprz się Tusku”?

Pani Qandil współpracowała blisko z osobami (Omar Faris), które deklarowały się otwarcie jako sympatycy terrorystycznej organizacji Hamas. To stawia pod znakiem zapytania wiarygodność pisanych przez nią depesz. Przykład takiej depeszy jej autorstwa

W tym tekście aż roi się od manipulacji i kłamstw. Dość powiedzieć, że sama organizacja terrorystyczna Hamas przyznała, że większość ofiar po stronie palestyńskiej stanowili bojownicy (a właściwie terroryści) z Hamasu. Ze swojego raportu wycofał się sam sędzia Goldstone. Z depeszy pani Qandil można odnieść wrażenie, że Izrael walczył w Gazie z ludnością cywilną. Komentarza izraelskiego rządu też dziwnym trafem zabrakło.

A teraz kilka pytań…

Czy dziennikarz antyklerykalnego czasopisma „Fakty i Mity” albo ohydnego tygodnika „Nie” Jerzego Urbana miałby szansę zostać korespondentem PAP w Watykanie?

Czy lobbysta dajmy na to koncernu farmaceutycznego Roche może się starać o posadę w PAP, gdzie będzie oceniał nowości lekowe?

Czy wreszcie polska opinia publiczna byłaby zadowolona, gdyby korespondentem Deutsche Presse-Agentur (dpa) w Warszawie został działacz Związku Wypędzonych pani Eriki Steinbach?

Naszym zdaniem konflikt interesów w przypadku pracy pani Ali Qandil jest oczywisty. Wikipedyści mogliby PAP wiele na ten temat nauczyć.

Niestety, odpowiedź z Polskiej Agencji Prasowej w pewnym sensie potwierdza gorzką refleksję Caroline Glick z „The Jerusalem Post”, która powiedziała, że Polska pod Smoleńskiem straciła swoje elity. W tamtej tragedii zginął m.in. nieodżałowanej pamięci Aleksander Fedorowicz. Mieliśmy Fedorowicza, mamy Qandil…

Polska Agencja Prasowa jest państwową spółką, a nominacja pani Qandil jest siarczystym policzkiem nie tylko dla Izraelczyków, a także dla wszystkich ludzi, którym zależy na rzetelności w mediach i polsko-izraelskiej przyjaźni. Przede wszystkim jednak symbolicznie podważa zaufanie w szczerość działań polskich władz, którym PAP podlega.

REDAKCJA portalu Erec Israel

Chętnie nas czytasz?

Od 9 lat w Polsce informujemy o zagrożeniu politycznym islamem.
Dostarczamy unikalne treści, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.
Dzięki wsparciu jesteśmy w stanie utrzymać niezależność i zrealizować nasz cel:

Demokratyczna Europa wolna od islamskiego fundamentalizmu.

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze