Dwie słabości mogą zniszczyć ruch islamistyczny

Sudanese and Egyptian Islamist supporters of deposed Egyptian President Mohamed Mursi shout slogans during a rally after taking part in Jumma prayers (Friday prayers) to protest against the recent violence in Egypt, in Khartoum August 16, 2013. REUTERS/Mohamed Nureldin Abdallah (SUDAN - Tags: POLITICS CIVIL UNREST) - RTX12NUT
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Daniel Pipes

Ruch islamistyczny może się teraz wydawać silniejszy niż kiedykolwiek, jednak jeśli przyjrzymy się sprawie z bliska, to łatwo będzie zobaczyć, że wkrótce może go czekać upadek.

Silne punkty ruchu są oczywiste. Talibowie, Al-Szabaab, Boko Haram i ISIS posuwają islamizm aż do ekstremum. Pakistan może wpaść w ich ręce. Ajatollahowie z Iranu dzięki umowie z Wiednia zyskali drugą szansę. Katar ma najwyższy dochód na głowę mieszkańca w całym świecie. Recep Tayyip Erdoğan powoli staje się dyktatorem w Turcji. Islamistyczni agenci przedostają się do Europy.

Jednak wewnętrzne słabości mogą doprowadzić do upadku całego ruchu.

Walki wewnętrzne przybrały na sile w 2013 roku, kiedy to islamiści zaprzestali uprzednio zgodnej wewnętrznej współpracy i zamiast tego zaczęli toczyć ze sobą wojnę. Chociaż ruch islamistyczny ma te same cele, to jednak składa się z różnych grup, partii i ruchów, które mają różne etniczne afiliacje, taktyki i ideologie.

Wewnętrzne podziały są dość rozległe. Zaliczają się do nich podziały na sunnitów i szyitów, w szczególności w Syrii, Iraku i Jemenie; monarchistów i republikanów, przede wszystkim w Arabii Saudyjskiej; popierających przemoc i się jej sprzeciwiających, w szczególności w Egipcie; modernizatorów i rewiwalistów, głównie w Tunezji; a do tego dochodzą zwyczajne osobiste różnice, jak w Turcji. Podziały te przeszkadzają ruchowi i prowadzą do wewnętrznych sporów.

Dynamika, z którą mamy tu do czynienia, jest bardzo stara. Islamiści, tuż przed przejęciem władzy, walczą ze sobą o dominację. Różnice, które miały małe znaczenie wcześniej, nagle stają się niezwykle ważne. Dla przykładu, w Turcji Erdoğan i religijny przywódca Fethullah Gülen współpracowali ze sobą, póki nie usunęli wspólnego wroga, wojska, z polityki. Potem rzucili się sobie do gardeł.

Jeżeli utrzyma się obecna tendencja, to ruch islamistyczny zostanie znacząco ograniczony, tak jak faszyzm i komunizm przed nim.

Drugim i być może największym problemem jest utrata popularności. Społeczeństwa, które doświadczyły islamistycznych rządów, odrzucają je. Wiara w abstrakcyjne dobre strony islamskiego prawa to jedno, a co innego to konieczność znoszenia prześladowań i biedy, od horroru Państwa Islamskiego po dość jeszcze ostrożną dyktaturę w Turcji.

Wśród dużej części Irańczyków widać już sygnały niezadowolenia, z Somalii ucieka coraz więcej ludzi, a potężne protesty w Egipcie w 2013 roku pokazały, do czego może doprowadzić zaledwie rok władzy Bractwa Muzułmańskiego. Podobnie jak z faszystami i komunistami, islamiści często zwracają przeciw sobie całe społeczeństwa.

Jeśli te dwie tendencje się utrzymają, ruch islamistyczny czekają kłopoty. Niektórzy analitycy już widzą, że era islamistyczna się kończy, a z pozostałego po niej chaosu powstanie coś nowego. Dla przykładu, sudański badacz Haidar Ibrahim Ali twierdzi, że rozpoczęła się epoka „post-islamizacji”, kiedy to islamistyczna „żywotność i atrakcyjność wyczerpują się nawet wśród najbardziej zatwardziałych zwolenników i entuzjastów”.

Wrogowie islamizmu mają przed sobą wiele pracy. Muzułmanie muszą nie tylko walczyć z ruchem, lecz także odnaleźć sprawną alternatywę dla jego ideologii wcielania islamskiego prawa w życie – trzeba na nowo zdefiniować, co oznacza bycie muzułmaninem w roku 2016. Reszta musi stanowić grupę pomocników i dostarczać wszystko od wsparcia przez fundusze po broń.

Rosnące problemy islamizmu dają szansę, nadzieję, lecz nie można popadać w przesadę. W każdej chwili sytuacja może się zmienić. Jeżeli jednak utrzyma się obecna tendencja, to ruch islamistyczny zostanie znacząco ograniczony, podobnie jak faszyzm i komunizm przed nim – zaszkodzi zachodniej cywilizacji, lecz jej nie zniszczy.

Jakikolwiek pozostanie ten trend, islamizm nadal jest wyzwaniem.

Boston Globe
4 stycznia 2016

http://pl.danielpipes.org/

Oryginał angielski: Two Weaknesses Could Undo the Islamist Movement
Tłumaczenie: Mateusz J. Fafiński

Na zdjęciu: sudańscy islamiści protestują przeciwko obaleniu Morsiego w Egipcie (2013 – al-monitor.com)

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze