Dosyć już strachu i zaprzeczania

image001
Protest pakistańskich kobiet
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Rozmowa z pakistańską blogerką Shamilą Ghyas.

Clarion Project: Co cię zmotywowało, żeby zacząć pisać bloga na temat problemów dotyczących ekstremizmu?

Shamila Ghyas: Kiedyś byłam nieświadoma spraw mojego kraju, podobnie jak wiele osób. Myślałam wtedy, że bańka, w której żyłam, z grubsza jest prawdziwa z wyjątkiem kilku „mniej szczęśliwych” jednostek. Myślę, że to wtedy, kiedy zdarzało się coraz więcej incydentów [ekstremistycznych], zaczęłam być świadoma i zwracać uwagę. Zaczęłam czytać i słuchać ludzi wokół mnie i w miarę jak rosła frustracja, zaczęłam ją wyrażać także przez media społecznościowe. Naprawdę chciałam podnieść poziom świadomości, a im więcej pisałam, tym więcej ludzi się zgłaszało i tym więcej mogłam się dowiedzieć i opisać.

Clarion: W Pakistanie duchowni sprzeciwili się Women’s Protection Bill, którego celem było wprowadzenie prawnej ochrony dla kobiet przez gwałtem i domową agresją. Skąd wynika trudność w uchwaleniu tego prawa?

Ghyas: Moim zdaniem mężczyzna, który nie ma zamiaru bić, dręczyć i atakować kobiet, nie miałby żadnych zastrzeżeń do tej ustawy. Wygląda na to, że duchowni chcą zachować prawo do takiego zachowania i jego bezkarności. Argumentują, że takie przepisy spowodowałyby zwiększenie liczby rozwodów oraz że byłoby to przeciw „godności” mężczyzny, gdyby kazano mu opuścić dom. Dom, gdzie z założenia wolno każdemu z nich bezkarnie bić żony (czyli swoją własność). Nie mogę sobie wyobrazić innego powodu.

To proste, mężczyzna, który nie ma intencji bicia żony, nie zgłaszałby zastrzeżeń. Smutne jest to, że liczby są alarmujące, a ponieważ te agresywne tendencje są uzasadniane na gruncie religii, rząd boi się rozzłościć duchownych. Ciągle nie rozumiem, dlaczego w ogóle dostali prawo głosu w tej sprawie, chociaż nigdy nie zrobili nic dla kobiet. Gdyby mieli prawe intencje, zamiast tego powiedzieliby: “Nie bijcie kobiet. Popieramy wszystko, co je chroni, z Women’s Protection Bill włącznie”.

Clarion: Część twoich prac ma satyryczny charakter, co takiego znajdujesz w satyrze, co pomaga ci lepiej wyrazić swoje poglądy na te drażliwe tematy?

Ghyas: Historycznie satyra była jednym z najefektywniejszych sposobów wyrażania krytyki. Jako pisarka wyrażająca swoją opinię czuję, że sarkazm i ironia często mogą pomóc efektywniej przekazać informację niż cokolwiek innego. Jednak przyznaję, że wielokrotnie musiałam się tłumaczyć w sytuacjach, gdy ludzie brali to, co napisałam, zbyt dosłownie.

Clarion: Czemu, twoim zdaniem, tak niewiele osób decyduje się wypowiadać przeciwko islamskiemu ekstremizmowi?

Mówienie, że to nie islam, albo że terroryści nie są liczni, niewiele znaczy dla niemuzułmanów, którzy właśnie stracili w ataku rodzinę lub przyjaciół

Ghyas: To strach i zaprzeczanie. Wyobraź sobie wyznawców Ahmadi w Pakistanie, głośno wypowiadających się o tym, jak są prześladowani. Oni nawet nie mogą się jawnie nazywać muzułmanami. Wyobraź sobie chrześcijanina mówiącego, że muzułmanie w sąsiedztwie nie traktują go właściwie. Pamiętasz Asię Bibii? Była niesłusznie oskarżona o bluźnierstwo, a ten jedyny człowiek, który stanął po jej stronie, ważna osoba w pakistańskiej polityce, został zastrzelony przez własnego ochroniarza, który za tę zbrodnię został skazany na śmierć, ale jest dla wielu bohaterem. Dla zbyt wielu. Dziś 25 000 osób demonstrowało w pakistańskiej stolicy przeciwko temu wyrokowi. Zamachowiec samobójca właśnie zabił 70 osób w Lahore. Jego celem byli chrześcijanie świętujący Wielkanoc.

Ile ludzi będzie miało śmiałość mówić otwarcie, gdy taki może być rezultat? W innych przypadkach, poza Pakistanem, ludzie po prostu żyją wszystkiemu zaprzeczając i myślą, że ten problem ich nie dotyczy. Myślą, że to niemuzułmanie, udający muzułmanów, starają się w złym świetle przedstawiać ich samych i ich religię. Albo legitymizują to, mówiąc po prostu, że skoro Stany Zjednoczone zaatakowały Afganistan, Irak itd, to to jest rewanż.

Clarion: Po atakach w Brukseli napisałaś, że muzułmanie powinni wziąć odpowiedzialność za walkę z ekstremistami w ramach swojej wiary. Co według ciebie powinni robić?

Ghyas: Tak jak napisałam wcześniej, wielu ma tendencję dystansowania się od tych zdarzeń twierdząc, że ludzie, których znają, tacy nie są. Albo, że islam tego nie naucza. Albo po prostu mówiąc, że to nie byli muzułmanie. Muszą sobie zdać sprawę, że podobnie jak inni ludzie wyznający inne religie, muzułmanie również robią złe rzeczy. Na przykład ludzie zabijający szyitów w Pakistanie jak najbardziej są muzułmanami. Ci, którzy zabijali dzieci kiedyś i teraz, również. To nie są ateiści czy buddyści!

Sami jesteśmy jednymi z największych ofiar terroryzmu. Straciliśmy prawdopodobnie więcej ludzi niż inne kraje. Jeśli nie przeciwstawimy się tym ekstremistom, to te ataki będą kontynuowane u nas i w innych krajach. Muzułmanie powinni potępić te ataki i takie działania. Mówienie, że to nie islam, albo że terroryści nie są liczni niewiele znaczy dla niemuzułmanów, którzy właśnie stracili w ataku rodzinę lub przyjaciół. Czyny znaczą więcej niż słowa.

Muzułmanie powinni pokazać, że nie są istotami z innej planety i że chcą żyć razem w pokoju. Powinni się integrować i swobodnie wypowiadać. To oni powinni być głośniejsi od terrorystów i ekstremistów. Powinni zachowywać się tak, jak chcą być postrzegani. I nie ma miejsca na jakiekolwiek wymówki.

Rozmawiał Elliot Friedland, korrdynator Clarion Project Dialogue.

Oprac. Grażyna Jackowska na podst. https://www.clarionproject.org/

image004

 

 

 
Shamila Ghyas jest autorką, blogerką i satyryczką z Pakistanu. Pisuje do „ The Nation”, “Dawn” , “Express Tribune”, jak również do satyrycznego “the Khabaristan Times”. Publikuje również jako autorka fantasy. Tweetuje jako @ShamilaGhyas i pisze na Facebooku.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze