Co różni meczet w Warszawie od meczetu w Kopenhadze?

Meczet w Warszawie, budowany za pieniądze wahhabitów z Arabii Saudyjskiej
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

„Gazeta Wyborcza” zatroskała się problemem budowy największego meczetu w Danii.  Nie, bynajmniej nie tym, że muzułmanie mają trudności, ale tym, że meczet ten powstaje za pieniądze wahabbitów i może być dla Danii uciążliwy.

Meczet w Warszawie, budowany za pieniądze wahhabitów z Arabii Saudyjskiej
Meczet w Warszawie, budowany za pieniądze wahhabitów z Arabii Saudyjskiej

Proponuję zatem pewną zabawę tekstem Macieja Czarneckiego. Podmieńmy kilka słów i przenieśmy to samo na nasze krajowe podwórko. „W dzielnicy [Ochota] powstaje największy meczet w [Polsce]. [Polacy] obawiają się, że stanie się centrum islamskiego radykalizmu, bo jego budowę sponsorują […] wahabici.” Tak mógłby wyglądać pierwszy akapit tekstu w GW o demonstracji przeciwko meczetowi Ligi Muzułmańskiej sprzed trzech lat.

Idźmy dalej: „Muezzini nie będą wzywać z minaretów na modlitwę, [obiecuje Samir Ismail przewodniczący LM w RP], ale kto wie, co będzie w przyszłości?”. Pamiętamy? Takie obietnice ze strony Ligi padały, jednak były przyjmowane za dobrą monetę i jako argument przeciwko osobom sceptycznym wobec budowy meczetu, bez cienia wątpliwości.

„Nie mam wątpliwości, że [Warszawa] potrzebuje muzułmańskiej świątyni z prawdziwego zdarzenia” – oznajmia autor tekstu. „Ale jest jeden problem: budowę sponsoruje [Arabia Saudyjska rządzona przez] wahhabitów. To ultraortodoksyjny odłam islamu. Byłoby naiwnością sądzić, że [Arabia Saudyjska] wyłoży lekką rękę [xxx mln złotych], bo tyle kosztuje [meczet], i nie zechce wpływać na jego działalność. A jeśli tak, [polscy] muzułmanie raczej nie będą się tu uczyć, jak godzić tradycyjne wartości z europejskimi.”

To znowu cały szereg wątpliwości, których dziennikarze GW nie mieli trzy lata temu.

„Socjaldemokrata [Jan Kowalski] wypalił ostatnio wprost: – Takie prezenty nie są darmowe”, powtórzmy za Gazetą.  Czy słyszał ktoś o takim socjaldemokracie w naszym kraju? Nie o „Janie Kowalskim”, ale o takim, który broni świeckości państwa wobec każdej religii, a nie tylko wobec Kościoła Katolickiego? Przed trzema laty w Warszawie każdy zapewne kalkulował, że nic nie ugra na aferze z meczetem na Ochocie. Aktywny był głównie radny PiS Tymoteusz Pruchnik. Został jednak oskarżony w artykule Grzegorza Szymanika z GW o podsycanie niskich emocji.

Jak już dobrze wiemy, w przypadku warszawskiego meczetu takiej wyważonej relacji – jak w przypadku Kopenhagi – nie przeczytaliśmy. Padły oskarżenia o „Kryształową Noc”, faszyzm i islamofobię.

Do dziennikarza opisującego problem kopenhaskiego meczetu pretensji mieć nie sposób. Pozostaje tylko otwarte pytanie: dlaczego „Wyborcza”, krytyczna wobec zjawisk za granicą, zajmuje przeciwne stanowisko kiedy chodzi o Polskę?

Jan Wójcik
www.wyborcza.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze