Bractwo w Szwecji: jak pająk w sieci

image001
Magnus Norell (grafika: Sveriges Radio)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

W Szwecji powstał raport pod tytułem „Bractwo Muzułmańskie w Szwecji” (Muslimska Brödraskapet i Sverige).

Dokument został napisany przez dr. Magnusa Norella, docenta Aje Carlboma i mgr Pierre Durraniego na zlecenie Agencji Bezpieczeństwa i Gotowości Społeczeństwa (Myndigheten för samhällskydd och beredskap, MSB).

Magnus Norell jest ekspertem od terroryzmu, który wyspecjalizował się w terroryzmie islamskim. Jego raport spotkał się w Szwecji z wielkim oburzeniem. Już sam wstęp brzmi prowokacyjnie dla przyjaznych islamowi szwedzkich elit: „Islamizm nie jest jakimś odrębnym rodzajem wiary muzułmańskiej. To ideologia oparta na islamie, wywodząca się z islamu i islamem legitymizująca swoje zasady”.

Z raportu dowiadujemy się, że będący pod wpływem Bractwa Muzułmańskiego szwedzcy muzułmanie potajemnie budują równoległe społeczeństwo, między innymi poprzez infiltrację organizacji i partii politycznych.

Inni szwedzcy badacze gwałtownie temu zaprzeczają. 22 z nich podpisało nawet swego rodzaju odezwę krytykującą raport, twierdząc, że nie spełnia on wymogów naukowych. „Jednostka zlecająca napisanie raportu (MSB) podniosła interesującą kwestię. Niestety sam raport nie opiera się na jakichś obszerniejszych badaniach”, stwierdził profesor Jonas Svensson z Uniwersytu Linneusza, jeden z sygnatariuszy.

Według gazety „Svenska Dagbladet” autorzy raportu twierdzą, że miliony koron pochodzących od szwedzkich podatników popłynęły bezpośrednio do Bractwa Muzułmańskiego, gdyż zdołało ono wywalczyć sobie całkowicie dominującą pozycję we wspieranej przez państwo muzułmańskiej części społeczeństwa obywatelskiego.

Wspominani szwedzcy badacze obwiniają Magnusa Norella o szerzenie teorii spiskowych. W jego raporcie czytamy, że władze nie mają pojęcia, że to właśnie z Bractwem Muzułmańskim prowadzą dialog:

„Z faktem, że Bractwo Muzułmańskie jest jak pająk w sieci organizacji muzułmańskich, mamy też do czynienia w innych krajach europejskich, ale to w Szwecji proces ten zaszedł najdalej. W rezultacie wiele interpretacji islamu, różnych od tak zwanego umiarkowanego islamizmu Bractwa Muzułmańskiego, nie osiągnęło takiej pozycji w kraju. Istnieje u nas wprawdzie całe mnóstwo organizacjo etnicznych i religijnych nie mających nic wspólnego z Bractwem Muzułmańskim, ale żadna z nich nie ma takich wpływów, jak te powiązane z nim (wśród sunnitów). Tak więc, kiedy władze, politycy i dziennikarze zwracają się do jakiejś organizacji muzułmańskiej, to właśnie z Bractwem Muzułmańskim prowadzą dialog, najczęściej nie mając o tym pojęcia”.

Norell pisze, że Bractwo Muzułmańskie utworzyło w Szwecji wiele wpływowych organizacji i wymienia te największe: Islamic Relief, Studieförbundet (Ośrodek studiów) Ibn Rushd, Sveriges Unga Muslimer (Młodzi Muzułmanie Szwedzcy), Islamiska Förbundet i Sverige (Liga Islamska w Szwecji).

Inni badacze są oburzeni tym, że Norell wymienia nazwy organizacji: „Rzuca się podejrzenia na konkretne osoby i organizacje, nawet w przypadku kiedy one same oficjalnie zaprzeczają jakimkolwiek powiązaniom z Bractwem Muzułmańskim” – napisali.

Ale autorzy raportu twierdzą, że BM świadomie stara się nie rzucać w oczy. To, że nie jest widoczne, nie oznacza jednak, że w ukryciu nie pociąga za sznurki:

„Pod względem politycznym i religijnym starają się nie rzucać w oczy świeckiej większości społeczeństwa, dobrze wiedząc, że ich poglądy na temat pozycji kobiet w islamie czy przestrzegania prawa szariatu wywołują silne protesty u większości rdzennych Szwedów. Jednak to ‚niewychylanie się’ wcale nie oznacza, że obecni w Europie aktywiści zrezygnowali z marzenia o utworzeniu tu kalifatu. Takie zachowywanie pozorów jest częścią ogólnej polityki Bractwa Muzułmańskiego, praktykowanej w jego najróżniejszych odgałęzieniach”.

Raport Magnusa Norella jest bardzo niemile widziany w szwedzkim światku akademickim, którego reprezentanci żądają udowodnienia twierdzeń dotyczących niedostępnego im środowiska, które nie ogłasza oficjalnie, jakie tak naprawdę ma poglądy, zamiary i plany.

Jednak w szwedzkiej debacie publicznej zaczynają się pojawiać głosy dysydentów, np. nauczyciela szkoły średniej Johna Dübecka, opowiadającego o gigantycznych problemach z muzułmańskimi uczniami, czy policjanta Petera Springare, który postanowił przerwać milczenie w sprawie przestępczości wśród imigrantów. Prawdopodobnie coraz trudniej będzie więc odrzucać tego typu raporty jako efekt „teorii spiskowych”.

Rol na podst. https://www.document.no/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze