Ataki ISIS na Zachód

image001
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

image001Miejsce ataku w Garland w Teksasie.

Daniel Pipes

Atak 3 maja na konkurs na karykatury Mahometa w Garland w Teksasie sprowokował dyskusję na temat związków atakujących z Państwem Islamskim, znanym jako ISIS, ISIL czy Dasz. Czy byli to agenci ISIS? Czy byli oni częścią nowej siatki terrorystów na Zachodzie?

Ewidentnie dżihadyści z Garland mieli związki z ISIS. Ich przywódca, Elton Simpson, używał Twittera by kontaktować się i wzywać do przemocy razem z Muhammedem Abdullahi Hassanem (znanym także jako Mujahid Miski), 25-cio letnim rekruterem ISIS, który wychował się w Minneapolis. Hassan 23 kwietnia tweetował „Bracia odpowiedzialni za ataki na Charlie Hebdo wykonali swoją robotę. Teraz nadszedł czas na braci z USA”, dołączając do tego artykuł z breitbart.com o konkursie karykatur Mahometa. Wydaje się, że właśnie to zwróciło uwagę Simpsona na wydarzenia w Garland. Simpson retweetował to wezwanie do działania i odpowiedział: „Kiedy się wreszcie nauczą. Planują wybrać najlepszy rysunek [Mahometa] w Teksasie”. Hassan dalej zachęcał Simpsona: „Jeden człowiek może rzucić naród na kolana”.

image002

 

 

 

 

 

 

 

Tweet który był jedną z przyczyn ataku, do którego doszło w dziesięć dni później w Garland w Teksasie.

Po ataku w Garland ISIS się do niego przyznało, nazywając atakujących, Simpsona i Nadira Hamida „dwoma żołnierzami kalifatu”, których śmierć zdobędzie dla nich „najwyższe miejsce w raju”. Radio Bajan wykorzystało atak, by ostrzec Amerykanów, że „to co nadchodzi będzie jeszcze gorsze”, bowiem „żołnierze Państwa Islamskiego” będą robić „okropne rzeczy”.

image003

 

 

 

 

 

Elton Simpson złożył wierność przywódcy ISIS.

 

Jednak na ile wiemy ani Simpson ani Soofi nie brali pieniędzy od ISIS, nie otrzymywali broni ani szkoleń, nie dyskutowali z organizacją o swoich planach ani też nie szukali jej zezwolenia. Żaden z nich nie odwiedził także Syrii ani Iraku.

Jest to zgodne z ich systemem: ISIS nie planuje i nie dowodzi atakami, lecz korzysta ze swojej pozycji, aby nakłonić muzułmanów do zwrócenia się przeciw ich nie-muzułmańskim sąsiadom, jak miało to już miejsce w Oklahoma City. Oferuje duchowe przywództwo, wybór celów i inspirację; nie zajmuje się logistyką, dowodzeniem ani kontrolą. Kiedy przyznaje się do ataków, twierdzi, że było inspiratorem a nie organizatorem.

Można więc zapewne kompletnie zignorować twierdzenia ISIS, że wyszkoliła 71 żołnierzy w 15 stanach USA, którzy są „gotowi na jedno nasze słowo zaatakować dowolnie wybrany przez nas cel”, a co dopiero twierdzenia, że 23 z nich zgłosiło się do „misji takich jak” atak w Garland. Jednak amerykańskie siły policyjne śledzą tysiące osób takich jak Simpson i Soofi, którzy komunikują się z ISIS i mogą w każdej chwili zwrócić się ku przemocy. Jak się okazało, trwające latami śledzenie Simpsona okazało się bezużyteczne. Koncept „samotnego wilka” okazał się być bez znaczenia w czasach globalnego dżihadu, kiedy każdy pobożny muzułmanin może potencjalnie być „żołnierzem kalifatu”.

W przeciwieństwie do Al-Kaidy (której model zachowania znamy znacznie lepiej), która komunikuje się często ze swoimi agentami i kontroluje ich ruchy, ISIS nie planuje rozbudowanych spisków by uderzyć w niewiernych z Zachodu. Zamiast tego pragnie kontroli nad terytorium na Bliskim Wschodzie (w Libii, Jemenie, Syrii i Iraku). Wzywa muzułmanów z Zachodu, by przenieśli się do Syrii; ataki na Zachodzie są tylko skutkiem ubocznym, głównie chodzi o szmuglowanie członków przez Morze Śródziemne do Europy.

Mimo tego model ISIS jest znacznie bardziej niebezpieczny. Jej ataki mogą być amatorskie i mniej zabójcze niż te Al-Kaidy, lecz może do nich dochodzić częściej. Jej atakom łatwiej zapobiec, lecz trudniej je przewidzieć. Podejście ISIS jest bardziej skuteczne jeśli liczyć nie ciała a skutki polityczne – jak na przykład na polu walki z ośmieszaniem Mahometa.

Innymi słowy, inspiracja jest groźniejsza niż organizacja. ISIS potrzebuje tylko opublikować nazwę celu w swoim magazynie lub na Twitterze a cała armia jest gotowa do uderzenia; nie musi zajmować się budową bezpiecznych linii komunikacji, szkolić kadr, przemycać pieniędzy przez granice, wybierać i śledzić celów, wydawać rozkazów.

Analityk BBC popełnia błąd, gdy mówi, że jeśli ISIS może „udowodnić, że zaplanowało i dowodziło [atakiem w Garland] – zamiast tylko twierdzić, że brało w nim udział – to będzie to znacząca zmiana”. Otóż nie; ISIS jest potężniejsza nie dzięki planowaniu i dowodzeniu, lecz dzięki rozmowom i pismom.

Podobnie jak irański reżim stanowi największe zagrożenie dla Bliskiego Wschodu, tak ISIS prezentuje następną, bardziej rozbudowaną i groźniejszą formę islamistycznej przemocy na Zachodzie. Czy uda się rozpoznać tych śmiertelnych wrogów na czas?

The Washington Times , 22 maja 2015

http://pl.danielpipes.org/

Oryginał angielski: ISIS Attacks the West
Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze