Anglia inkubatorem terroryzmu

W armii brytyjskiej służy 650 muzułmanów
| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Rola jaką odegrał brytyjski dżihadysta w dekapitacji dziennikarza Jamesa Foleya pokazuje, że Brytania stała się „inkubatorem terroryzmu” oraz zmusza premiera Camerona do uporania się z narastającym problemem radykalnego islamu.

 W armii brytyjskiej służy 650 muzułmanów
W armii brytyjskiej służy 650 muzułmanów

Uważa się, że zakapturzony człowiek stojący za Foleyem, który atakował USA za bombardowanie pozycji ISIS w Iraku, a potem uciął mu głowę, to 23 letni były londyński raper Abdel Majed Abdel Bary. Jeśli ta informacja zachodniego wywiadu okaże się prawdą, to będzie to tylko ostatni przykład barbarzyństwa wyrosłych w Anglii muzułmańskich ekstremistów.

„Wielka Brytania zmaga się z wielkim złem znajdującym się w samym jej środku”, mówi Nile Gardiner, dyrektor Margaret Thatcher Center for Freedom dla FoxNews.com. „Tysiące islamskich terrorystów korzysta z Anglii jako bazy, z której prowadzą globalne operacje”. Dodaje, że Cameron razem ze swoją partią konserwatywną muszą zmierzyć się z tym problemem. „Cameron znajduje się pod dużą presją. Musi być bardziej agresywny w stosunku do zdrajców. Wielka Brytania jest obecnie inkubatorem terroryzmu”.

W maju 2013 roku Michael Adebolajo i Michael Adebowale urodzeni i wychowani w Anglii islamscy konwertyci w biały dzień na środku ruchliwej ulicy zabili żołnierza Lee Rigbyego. Był to kolejny atak przeprowadzony przez brytyjskich dżihadystów w samej Wielkiej Brytanii. Do najgłośniejszych należały skoordynowane zamachy bombowe przeprowadzone 7 lipca 2005 roku w których zginęły 52 osoby, a rany odniosło przeszło 700.

To także nie był pierwszy raz, kiedy brytyjski obywatel dekapitował amerykańskiego dziennikarza. Po raz pierwszy miało to miejsce w 2002 roku, kiedy urodzony w Anglii Omar Saeed Sheikh kierował porwaniem i zabiciem dziennikarza „Wall Street Journal” Daniela Pearla, za co został osądzony i skazany na karę śmierci.

Dane ostatnio przedstawione przez brytyjski rząd pokazują, że Anglia ma rosnący problem z dżihadyzmem, a w szczególności ze zjawiskiem wstępowania jej obywateli w szeregi grup terrorystycznych prowadzących walki za granicą. Według ministerstwa obrony w siłach zbrojnych służy 650 muzułmanów. Niemal tyle samo, około 500, wyjechało do Iraku i Syrii, żeby przyłączyć się dżihadu. Ponadto od 2010 roku zdjęto z internetu przeszło 47 000 przypadków propagandy szerzącej terroryzm lub materiałów z ekstremistycznymi mówcami.

Home Office reklamuje swoją „Strategię prewencji” (program Prevent) jako przykład zaangażowania w walkę z islamskim terroryzmem mającym korzenie w Anglii. Ta strategia skupia się na wspieraniu kampanii prowadzonych w społecznościach, demaskowaniu terrorystycznej propagandy, ostrzeganiu o zagrożeniach związanych z wyjazdami do Iraku i Syrii oraz na identyfikowaniu i wspieraniu tych, którzy są podatni na radykalizację.

Krytycy twierdzą, że te metody są żałośnie nieadekwatne, a kolejne rządy zawodzą i nie robią nic z unoszącym się nad Anglią widmem islamskiego ekstremizmu. Burmistrz Londynu Boris Johnson stwierdził ostatnio, że każdy podróżujący do Syrii i Iraku powinien być z założenia winnym „dopóki nie udowodni swojej niewinności”. Lider UK Independence Party Nigel Farage opowiada się za tym, żeby walczącym za granicą w szeregach terrorystów zabierać paszporty oraz obywatelstwo.

Farage w wydanym niedawno oświadczeniu tak przedstawia swoje stanowisko: „Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której dżihadyści wracają na wyspy i są leczeni na koszt National Health Service, korzystają z opieki społecznej, państwowych mieszkań i tak dalej, w momencie kiedy za granicą walczyli z zachodnimi wartościami w najbardziej potworny sposób”. Dodał także, żeby tym, którzy mają podwójne obywatelstwo zabierać brytyjskie, a mającym tylko brytyjskie odbierać paszporty.

Od śmierci Foleya rząd zaczął używać znacznie ostrzejszego tonu. Minister spraw zagranicznych Philip Hammond określił ISIS jako „raka” oraz stwierdził, że grupy terrorystyczne stanowią „bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Anglii”.

Premier Cameron stwierdził, że „o wiele za dużo obywateli brytyjskich wyjeżdża do Iraku i Syrii aby wspomóc Państwo Islamskie w wysiłkach mających na celu utworzenie kalifatu. Musimy podwoić nasze wysiłki i zapobiegać wyjazdom, odbierać paszporty tym, którzy taki wyjazd rozważają oraz aresztować i stawiać przed sądem tych, którzy brali w tym udział”.

Theresa May, szefowa Home Office, powiedziała, że w ostatnim tygodniu sierpnia zostały cofnięte paszporty 23 Brytyjczykom, którzy planowali wyjechać do Syrii. Ogłosiła także wprowadzenie nowych środków zapobiegania ruchom terrorystycznym i radykalnym na terenie UK, wliczając w to zakaz działalności dla grup ekstremistycznych oraz odbieranie obywatelstwa w określonych warunkach.

Podjęte działania zostały już skrytykowane przez konserwatystów jako zbyt miękkie, a poseł David Davis określił May jako „zbyt mało skoncentrowaną [na celu] i zbyt wolną w działaniu”.

Jednak podnoszą się także głosy postulujące powstrzymanie działań rządu, głównie ze strony muzułmanów i grup lewicowych. CAGE – niezależna grupa lobbystyczna prowadząca kampanię przeciwko wojnie z terrorem – potępiła „powszechną kryminalizację” muzułmańskich bojówkarzy jadących walczyć w Syrii oraz twierdzi, że zagrożenie jakie z tego wynika dla Anglii jest wyolbrzymiane. CAGE uważa także, że wprowadzanie dodatkowych działań antyterrorystycznych wyalienuje społeczności muzułmańskie, czym przyniesie więcej szkody niż pożytku.
Adam Shaw

Severus Snape na podstawie www.foxnews.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze