Amerykański sen i mit islamofobii

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Abdur-Rahman Muhammad

Powiedzmy sobie wprost: pomimo trudności w zbieraniu funduszy, projekt Park51, tak zwany „meczet Ground Zero”, zostanie zbudowany.

Chociaż około 70% Amerykanów jest przeciwnych jego budowie, prawo tego kraju gwarantuje, że nawet najbardziej zaciekli przeciwnicy nie będą mogli jej zatrzymać.

To dlatego pytanie o to, czy Ameryka jest „islamofobiczna” – teraz zadawane tak swobodnie, jakby sprzeciw wobec meczetu ujawnił jakąś paskudną  skłonność w amerykańskiej mentalności, podobną do  rozprzestrzeniającego się kiedyś rasizmu czy antysemityzmu – jest tak bardzo obraźliwe. To ohydne określenie jest tylko starannie skonstruowanym stereotypem, wymyślonym przez islamskich ekspertów w celu pokonania krytyków.

Muzułmanie są  w tym kraju wszędzie, pracują we wszystkich zawodach. Są muzułmańscy doktorzy, prawnicy i biznesmeni – tak jak Sharif El-Gamal, inwestor projektu Park51, który kilka lat temu zaczynał jako kelner, a dziś jest multimilionerem. Muzułmanie są w szeregach armii oraz pracują jako agenci CIA.
Czy Ameryka może być  islamofobiczna?

Muzułmanie mają na terenie USA około 2000 meczetów – przy wielu z nich prowadzone są szkoły. Muzułmańskie dzieci często otrzymują najlepsze wykształcenie jakie ten kraj może zaoferować. (Można tu przywołać przypadek Sami Al-Arian’a skazanego za wspieranie terroryzmu. Atakował Amerykę  mając ciepłą, nauczycielską posadkę na Florydzie. Jego córka  skończyła studia magisterskie na Uniwersytecie Columbia,  a syn  pisze doktorat na Uniwersytecie Georgetown, (prestiżowej uczelni katolickiej – red.).

Badania wykazały, że muzułmanie w tym kraju  plasują się powyżej średniej, jeśli chodzi o edukację i poziom życia. Spełniają amerykański sen. Nic i nikt nie może (i nie powinien) zakazać im tego, co Abraham Lincoln nazwał „prawem do rozwoju”

Jak zatem doszło do tego, że opowieści o „ucisku” i tak zwanej „islamofobii” zakorzeniły się tak głęboko wśród amerykańskich muzułmanów?

Wszystko zaczęło się w połowie lat sześćdziesiątych, kiedy legislacja otworzyła granice dla obywateli państw muzułmańskich, co spowodowało ich masowy napływ. Ci imigranci, tak jak wszyscy przed nimi, starali się odnaleźć w nowym miejscu i szukali sojuszników. Szybko nawiązali bliskie relacje z przywódcami afro-amerykańskich muzułmanów, w tym z działaczami  organizacji Czarny Islam. Dostrzegali korzyści płynące z dołączenia do ruchu, w którym brały udział tak znane postaci jak Mohammed Ali i Malcolm X.

Termin “amerykański muzułmanin” został stworzony po to, żeby zastąpić rasistowskie jakoby określenie ”muzułmanin”. (A gdzież są “amerykańscy buddyści” czy „amerykańscy hinduiści”? Być może  istnieją “amerykańscy żydzi”, ale  termin ten pojawia się zdecydowanie rzadziej.) Takie określenie umożliwia różnym grupom muzułmańskim — Arabom, Pakistańczykom, Bośniakom, itd. — tworzenie silnych więzi, w ramach wspólnej „rasy”.

Obecnie ich poczucie prześladowania  jest tak silne, że wielu zwykłych muzułmanów rzeczywiście uważa, że ich społeczność jest uciskana i poddawana represjom. Szczególnie  duży wpływ na rozprzestrzenianie tego poglądu ma retoryka takich grup, jak Rada Stosunków Amerykańsko-Islamskich (CAIR).

Czy retoryka, towarzysząca projektowi Park51, zawierała jakieś paskudne, antyislamskie elementy? Oczywiście. Czy wobec muzułmanów zdarzają się, choć niezmiernie rzadko, jakieś odrażające akty przemocy na tle religijnym? Tak. Czy niektórzy Amerykanie są ignorantami jeśli chodzi o islam i obawiają się ekstremizmu? Tak.

Czy można doszukać się w amerykańskiej historii jakiegoś spójnego wzorca systemowej dyskryminacji stosowanej wobec różnych grup etnicznych czy religijnych? Absolutnie nie.

Dziś przywódcy Czarnego Islamu, ci sami, którzy narzucili – dbając o swoją dalszą  przydatność dla establishmentu muzułmańskiego – tak szeroko przyjęte przekonanie o represjonowaniu imigrantów muzułmańskich, ogłaszają utworzenie organizacji Coalition of African American Muslims (CAAM) wspierającej projekt Park51. Organizacja ma w swoich szeregach antysemitę Louisa Farrakhana oraz Siraja Wahhaja. Bronili oni zamachowców, którzy w 1993 podłożyli bombę pod WTC, a „prawdziwymi terrorystami” nazwali CIA oraz FBI.

Krytycy projektu Park 51 powinni zobaczyć to wszystko we właściwym świetle – jako próbę przebrania sprzeciwu wobec budowy tego konkretnego meczetu w szaty nienawiści do islamu w ogóle.
Nie można pozwolić, aby ten perfidny plan się powiódł.(es)

Abdur-Rahman Muhammad, absolwent filozofii na Howard University,  jest byłym imamem, głoszącym idee radykalnego islamu. Obecnie zwalcza w swoich publikacjach islamski ekstremizm; pracuje m.in. dla Association for the Study of African American Life and History (ASALH).

Tłum: Severus Snape

Źródło: http://www.investigativeproject.org/2164/whether-or-not-ground-zero-mosque-is-built-us

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze