Al-Dżazira, ale porażka

image002
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

image002

Mieszkańcy Gazy wiwatują na cześć reportera Al.-Dżaziry Tamera Al-Mishala, w uznaniu jego zasług dla propagandy Hamasu

Oren Kessler

Maj okazał się dla Al-Dżaziry miesiącem okrutnym. Dwoje pracowników złożyło pozwy przeciw stacji na kwotę 100 milionów dolarów, a troje dyrektorów z nowojorskiego biura  wymówiło pracę.

Stacja zarzuciła również plany otworzenia oddziału tureckiego.

Zaledwie kilka lat temu ta sieć telewizyjna z siedzibą w Katarze wydawała się być niepokonana, ale  jej upadek jest korzystny dla każdego, komu nie odpowiada uprawiana przez nią ekstremistyczna propaganda.

Cztery lata temu na fali optymizmu po Arabskiej Wiośnie Al-Dżazira zjednywała sobie wysoko postawionych przyjaciół. Ówczesna sekretarz stanu Hilary Clinton wychwalała stację pod niebiosa, jako nadającą „prawdziwe informacje”, a senator John McCain podkreślał, że jest „bardzo dumny” z roli Al-Dżaziry w powstaniach Arabskiej Wiosny.

Kiedy tylko dyktatorzy Bliskiego Wschodu zostali obaleni, ich miejsce objęły osoby z powiązanego z Katarem Bractwa Muzułmańskiego. Doha, stolica Kataru, optymistycznie patrzyła w przyszłość.

Od tamtego czasu losy Al-Dżaziry i Kataru kompletnie się odmieniły. Nie tylko Bractwo padło na kolana – odsunięte od władzy w Egipcie i Tunezji, i zdelegalizowane w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich – ale również od Al-Dżaziry odwracają się nie tylko byli pracownicy, ale nawet rządy, które kiedyś jej sprzyjały. Dziś wszyscy kwestionują etykę Al-Dżaziry.

Największe problemy stacji zaczęły się kilka tygodni temu, kiedy były pracownik oddziału amerykańskiego Matthew Luke złożył pozew o bezpodstawne zwolnienie, żądając 15 mln dolarów odszkodowania. Ujawnił też, że w pracy panowało tzw. wrogie środowisko, przejawiające się między innymi „antysemickimi, dyskryminującymi i antyamerykańskimi wypowiedziami” ze strony przełożonych.

Tego samego dnia z firmy odeszły wicedyrektorka działu kadr Diane Lee i wicedyrektorka ds. komunikacji Dawn Bridges. Niecały tydzień później wymówienie złożyła Marcy McGinnis – starsza wiceprezes ds. pomocy potrzebującym, weteranka CBS News z 30-letnim doświadczeniem. Na domiar złego, w tym samym miesiącu dyrektor generalny amerykańskiej Al-Dżaziry Ehab Shihabi został pośpiesznie usunięty ze stanowiska.

Wkrótce ujawniono, że dyrektor zarządzający tureckim oddziałem również został zwolniony, trzyletnie przygotowania do wielkiego otwarcia przerwane, a 160 osób straci pracę. Tureckie media aż huczą od plotek, że to Ankara zablokowała stację ze względu na jej poparcie dla antyrządowych protestów w Stambule w 2013 roku. Taki afront ze strony Turcji, która przecież podziela z Katarem sympatię do Bractwa, wiele mówi o stale malejącym kręgu przyjaciół tego kraju.

Ostatni cios prestiżowi Al-Dżaziry zadał Mohamed Fahmy, były szef arabskojęzycznego oddziału w Kairze, ogłaszając 11 maja, że wniósł do sądu w Kanadzie pozew przeciw stacji na 83 mln dolarów. Fahmy, Kanadyjczyk pochodzenia egipskiego, spędził ponad rok w egipskim więzieniu i teraz oskarża stację o zaniedbanie, wprowadzenie w błąd i naruszenie umowy o pracę. Podczas konferencji prasowej w Kairze Fahmy ostro rozprawił się z byłym pracodawcą ujawniając, że Al-Dżazira „nie tylko jest przychylnie nastawiona wobec Bractwa Muzułmańskiego, ale jest jego sponsorem.”

Trudno się z tym nie zgodzić. Flagowy arabskojęzyczny kanał stacji od dawna służył Katarowi za miejsce głoszenia treści przesiąkniętych islamizmem. Ostatniego lata podczas walk w Strefie Gazy materiały nadawane przez ten kanał robiły wrażenie żywcem wyjętych z podręcznika Hamasu, co wcale nie dziwi biorąc pod uwagę poparcie Kataru dla tej grupy terrorystycznej. Palestyńskich poległych – zarówno cywili jak i dżihadystów – nazywano w programach „męczennikami”.

Podobny wydźwięk miał pokazany w lutym materiał o ataku na synagogę w Zachodniej Jerozolimie. Mordu dokonano przy użyciu pistoletu i tasaka rzeźniczego, a Al-Dżazira odnosiła się do morderców nie inaczej jak „męczennicy”.

Al-Dżazira jest najczęściej oglądanym kanałem telewizyjnym w świecie arabskim, a angielskojęzyczny kanał (przeznaczony na wszystkie inne rynki oprócz amerykańskiego) jest dostępny w 140 krajach, w tym we wszystkich krajach europejskich.

Jednak stacja nigdy nie znalazła sobie miejsca w Ameryce. Uplasowała się na fatalnym 104 miejscu na 106 na liście finansowanych z reklam stacji telewizyjnych, a w pierwszym kwartale 2015 miała oglądalność na poziomie 35 000 widzów – podobny wynik miała upadła stacja Current TV byłego wiceprezydenta Ala Gore’a, który odstąpił swoją telewizję Al-Dżazirze.

Wydaje się, że Amerykanie po prostu nie kupują tego, co Al-Dżazira chce im sprzedać. A porażki, odejścia z pracy i spory sądowe, które w tym miesiącu stały się udziałem stacji wskazują, że stale zmniejsza się grupa, która to jednak kupowała.

GB, na podstawie: http://nypost.com/2015/05/21/call-it-fail-jazeera-network-drowning-in-scandals/

 

 image003

 

 

 

 

 

 

 

Oren Kessler jest zastępcą dyrektora ds. badań w Foundation for Defense of Democracies.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze