25 lat fatwy w sprawie Rushdiego

3
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Daniel Pipes

Dwadzieścia pięć lat temu Ajatollah Chomeini wydał swój edykt w sprawie Salmana Rushdiego. Lider rewolucyjnego Iranu chciał walczyć z powieścią Szatańskie wersety utrzymaną w konwencji realizmu magicznego, ponieważ obrażała ona muzułmańskiego proroka Mahometa.

Ajatollah zażądał egzekucji Rushdiego i „wszystkich związanych z publikacją, którzy byli świadomi jej treści”.

3

Fakt, że Rushdie urodził się w Indiach, żył w Wielkiej Brytanii i nie miał ważniejszych związków z Iranem czynił z tej fatwy niespotykany wcześniej akt agresji, który w swoim czasie odbił się szerokim echem i miał wielki wpływ. Rzeczywiście, można twierdzić, że epoka „pełzającego szariatu” i „ukrytego dżihadu” lub „legalistycznego islamizmu” rozpoczęła się 14 lutego 1989 roku wraz z wydaniem tego krótkiego edyktu.

Rushdie, który ma teraz 66 lat, żyje i ma się dobrze (chociaż jego dzieła straciły trochę po publikacji Szatańskich Wersetów), jednak wielu innych zginęło w sprawach związanych z tą książką. Co gorsza, długotrwały wpływ tej fatwy ograniczył możliwości ludzi Zachodu do dyskutowania o islamie i tematami z nim związanymi. Nazwano to „zasadami Rushdiego”. Długotrwała obserwacja tego tematu (w tym książka napisana w 1989 roku) skłania mnie do uznania że mamy do czynienia z dwoma procesami:

Po pierwsze prawo ludzi Zachodu do dyskutowania, krytykowania a nawet wyśmiewania islamu i muzułmanów znacząco zmalało przez ostatnie lata.

Po drugie, wolność słowa jest tylko niewielkim aspektem tego problemu; w grę wchodzi coś ważniejszego – główne pytanie naszych czasów: czy Zachód utrzyma swoją historyczną cywilizację w obliczu ataków ze strony islamistów czy też podda się islamskiej kulturze i prawu i zostanie usunięty do roli obywatela drugiej klasy?

Większość analityków zasad Rushdiego skupia się wyłącznie na wzroście islamizmu. Jednak w grę wchodzą dwa inne czynniki, które są jeszcze ważniejsze: mulitkulturalizm w obecnej formie ogranicza możliwości oparcia się islamizmowi a lewica zgadzając się czasem z islamistami pozwala im wejść w życie polityczne. Innymi słowy, problemem nie jest islam, lecz Zachód.

www.danielpipes.org
Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze