Wyznania politycznego uchodźcy z Egiptu

hussein-aboubakr-mansour-660x330
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Andrzej Koraszewski

Wszyscy znają określenie „Arabska Wiosna”, stosunkowo niewielu spotkało się z określeniem „facebookowa rewolucja”. W Egipcie w styczniu 2011 roku Arabska Wiosna zaczęła się od facebookowej rewolucji.

Egipska młodzież skrzykiwała się przez Internet na demonstracje przeciw Mubarakowi, na rzecz wolności i demokracji. Ta młodzieńcza euforia nie trwała długo, niebawem osławiony plac Tahrir zalały dziesiątki tysięcy brodatych fanatyków Bractwa Muzułmańskiego popierających protesty przeciwko Mubarakowi i „demokrację” bez wolności. Kiedy prezydent Mubarak został odsunięty od władzy, a w wyborach zwyciężyły partie religijne, prezydentem został Mohamed Mursi z Bractwa Muzułmańskiego, a większość przywódców facebookowej rewolucji trafiła do więzień.

Od czasu do czasu natrafiam na ślady przywódców i uczestników facebookowej rewolucji, ciągle mając nadzieję, że przynajmniej niektórzy z nich powrócą na scenę polityczną.

Marzenia o demokracji nie da się połączyć z ślepą, irracjonalną nienawiścią, która czyni z dzieci morderców

Hussein Aboubakr Mansour należał do przywódców tej rewolucji, był więziony i torturowany, strażnicy obiecywali mu, że żywy nie wyjdzie, ale bity będzie każdego dnia. Kiedy w końcu wypuszczono go z więzienia, zdawał sobie sprawę z tego, że to tylko przerwa i że ponowne aresztowanie jest nieuniknione. Jego koptyjscy przyjaciele ukryli go w klasztorze, a następnie pomogli uciec z Egiptu.

Dwudziestosześcioletni Mansour jest dziś uchodźcą politycznym w Stanach Zjednoczonych. „Miałem wtedy nadzieję, że uda się zbudować spokojniejszy, bardziej bezpieczny i świecki Egipt, kraj w którym jest więcej sprawiedliwości i wolności dla każdego” – mówił niedawno w wywiadzie dla algemeiner.com.

Patrząc wstecz Mansour zastanawia się, czy ci, którzy wówczas protestowali, zdołają wyciągnąć lekcję z tej rewolucji bez planu, która w efekcie wyniosła do władzy Bractwo Muzułmańskie.

„Czasami stoimy w obliczu koszmarnej sytuacji, rzeczywistości, której nie akceptujemy. Jeśli nie mamy planu naprawy tej sytuacji, nie powinniśmy jednak nazbyt pospiesznie podejmować prób zmiany. W przeciwnym razie tworzymy zamęt, totalny chaos. Ludzie tacy jak ja potrzebują pomocy, żeby nauczyć organizowania się i żeby powoli stali się znaczącą częścią głównego nurtu arabskiego świata”.

Kim byli ci uczestnicy facebookowej rewolucji? Głównie ucząca się młodzież z klasy średniej, sporo ateistów, częściej wierzących, ale wątpiących, niechętnych religijnemu fanatyzmowi, ale przede wszystkim buntujących się przeciwko dyktaturze. Naiwni i czekający na cud.

Znamy poglądy i życiorysy tylko tych, którzy prowadzili blogi i zostali zauważeni przez zagranicznych szperaczy. Pełnego obrazu ludzi facebookowej rewolucji nie ma i pewnie nie będzie. Z pewnością życiorys Husseina Aboubakra Mansoura nie należy tu do typowych. Zgoła przeciwnie.

Jak sam opowiada, koło czternastego roku życia zaczęła go intrygować otaczająca go antyżydowska obsesja. Wszyscy mówili, że Żydzi rządzą światem, że chcą zniszczyć Arabów. Żeby dowiedzieć się więcej, zaczął się z pasją uczyć angielskiego, a potem hebrajskiego.

Jego opowieść przypomina zdumiewające opowieści innych muzułmanów. Syryjska lekarka, Wafa Sultan, jako dorosły człowiek, w wiele lat po studiach i po odejściu od islamu uciekła w Nowym Jorku ze sklepu w jednym bucie, kiedy dowiedziała się, że sprzedawca jest Żydem. Ayaan Hirsi Ali pierwszego Żyda zobaczyła na emigracji w Holandii i ze zdumieniem odkryła, że wygląda i zachowuje się jak człowiek. Mansur opowiada jak w miarę lektur Żydzi tracili aurę wcielonego zła i jak wbijany od dziecka obraz Żyda powoli zaczął się zmieniać, jak przestawali być straszliwymi żołdakami pożerającymi dzieci i żłopiącymi ludzką krew. Zaczął dostrzegać, że to Arabowie traktują źle kobiety i dzieci, że to w arabskim świecie poniża się ludzi innych wyznań, że Izrael jest fascynującym krajem. Wstrząsem była dla niego lektura książki Primo Levy’ego Czy to jest człowiek.

“Ta książka pozwoliła mi zobaczyć Żyda jako kogoś, kto jest nieustannie nienawidzony za to, kim jest i to jeszcze przed urodzeniem. To skłoniło mnie do sympatii i podziwu dla tego narodu. Nie mogłem uwierzyć, że ludzie z tak koszmarnymi, nihilistycznymi doświadczeniami mogli zbudować coś takiego jak państwo Izrael.”

Ta fascynacja skłoniła go do podjęcia po maturze studiów na wydziale hebraistyki. Na kairskim uniwersytecie zetknął się jednak z tą samą, wszechobecną, antysemicka obsesją. Profesorowie opowiadali bez końca o Żydach mordercach, okupantach i zbrodniarzach. Ostatecznie przestał chodzić na te wykłady i zdawał egzaminy eksternistycznie. W 2009 roku zaczął odwiedzać Cairo’s Israeli Academic Center (IAC), ośrodek założony w latach 80. ubiegłego wieku, którego celem jest wspieranie izraelsko-egipskiej współpracy naukowej. Natychmiast zaczęto wzywać go na przesłuchania, zaczął również dostawać telefoniczne groźby.

Hussein Aboubakr Mansour nie dał się zastraszyć, prowadził blog, na którym pisał o absurdach antysemickiej propagandy, o potrzebie tolerancji religijnej, konieczności zmiany stosunku do mniejszości w świecie arabskim i zwalczania korupcji polityków. Aresztowano go, przesłuchiwano, straszono, ale na tym etapie najgorsze były konflikty z rodziną, która potępiła go za wyrzeczenie się islamu. Jego bunt dotarł do punktu, w którym jak mówi: „Nie chciałem już być praktykującym muzułmaninem, nie chciałem być częścią tej kultury. chciałem być sobą.”

Niebawem przyszła facebookowa rewolucja, kilka tygodni euforii, więzienie, tortury, emigracja.

Policja aresztowała go pod rządami Bractwa Muzułmańskiego pod tymi samymi zarzutami co policja Mubaraka – kontakty z Izraelczykami, pisanie o nadziei na pokojowe współistnienie Izraela i palestyńskiego państwa. Tortury nie zmieniły jego poglądów i w Stanach Zjednoczonych, pracując w Instytucie Hebraistyki, wolny czas poświęca pokazywaniu światu muzułmańskiej antysemickiej paranoi.

Ostatnia fala terrorystycznych ataków w Izraelu, osławiona „intifada noży” skłoniła go do dwutygodniowej tury z wykładami w miastach amerykańskich.

Opowiada dlaczego antysemicka paranoja rządzi arabską i muzułmańską mentalnością.

“Przede wszystkim chciałbym wyjaśnić ponad wszelką wątpliwość, dlaczego jakikolwiek dwunasto- czy trzynastolatek zamiast przejechać się na rowerze, czy bawić gadżetami, bierze nóż z matczynej kuchni i idzie spróbować zadźgać Żyda. Nie dlatego, że ma poczucie krzywdy z powodu izraelskiej okupacji. Ma dwanaście lat. Jakie poczucie krzywdy masz mając dwanaście lat?”

Zdaniem Husseina Aboubakra Mansoura powodem tych ataków na Żydów i mieszkańców Zachodu jest to, że terroryści od kołyski wychowywani są do ślepej, antysemickiej nienawiści wobec Żydów, że uczy się ich, że Żydzi są diabłami, że są źli. I właśnie to jest jego zdaniem również powodem, dla którego musimy popierać Izrael. „Izrael – mówi – nie angażuje się w żaden polityczny konflikt, Izrael broni swojego istnienia przeciw morzu ślepej, irracjonalnej nienawiści.”

Jego własne doświadczenia z dzieciństwa w Egipcie są w dużym stopniu podobne do doświadczeń palestyńskich nastolatków sięgających dziś po kuchenne noże.

„Kiedy miałem dwanaście lat, podczas drugiej intifady… mieliśmy różne pomysły jak zostać zamachowcem-samobójcą, jak wkraść się w tłum na trybuny stadionu podczas meczu piłki nożnej.”

To nie są fantazje zwykłych dzieci, to są fantazje dzieci wpędzonych w psychozę, to jest rezultat tłoczenia w umysł dziecka od najmłodszych lat nienawiści i zachęcania do zbrodni.

Wśród tych, który przychodzą na spotkania z nim, jest wielu zagniewanych, głęboko przekonanych, że oto spotykają kłamcę, oszusta, który próbuje im odebrać ukochaną prawdę o strasznych Żydach, u większości jednak jego opowieść wywołuje szok i zdumienie, że nikt i nigdy im o tym nie mówił.

„Ludzie naprawdę nie mają pojęcia o rozmiarach nienawiści w Internecie, w arabskich mediach głównego nurtu w arabskim świecie. Nienawiść, antysemityzm, słyszysz w radiu, w telewizji, widzisz w gazetach, masz go w każdy piątek w meczecie. Ludzie przychodzą do mnie i mówią: ‘Nigdy nie myślałem, że to prawda’. Cieszy mnie, że mogę tak wielu ludziom otworzyć oczy. Wiem z całą pewnością, jak wielu ludzi nie ma o tym wszystkim pojęcia.”

Arabski Don Kichot? Zapewne. Hussein Aboubakr Mansour wydaje się być przekonany, że bez rozprawy z chorym, irracjonalnym muzułmańskim antysemityzmem jego facebookowa rewolucja pozostanie niedokończona. Marzenia o demokracji nie da się połączyć z ślepą, irracjonalną nienawiścią, która czyni z dzieci morderców.

Źródło: www.listyznaszegosadu.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze