Wiadomość

„Szukający lepszego życia” – recepta na migracyjny chaos

Trasy migracyjne na Białoruś, sir John Jenkins z Policy Exchange. (zdj. Wikimedia/Policy Exchange)
Trasy migracyjne na Białoruś, sir John Jenkins z Policy Exchange. (zdj. Wikimedia/Policy Exchange)

O negatywnych skutkach rozmywania różnicy pomiędzy uchodźcą a imigrantem pisze dla „The Spectator” były brytyjski ambasador w Arabii Saudyjskiej i specjalista w sprawach bezpieczeństwa w think tanku Policy Exchange, Sir John Jenkins.

Jenkins zauważa, że następuje coraz większe zacieranie różnic pomiędzy uchodźcami a imigrantami, w narracji o osobach, które próbują nielegalnie przekroczyć granice, czy to Kanał La Manche, czy to z Białorusi do Polski. Odwołuje się do zdjęcia 24-letniej Kurdyjki Maryam Nuri Hama Amin, która utonęła próbując przedostać się łodzią z Francji do Wielkiej Brytanii. Okazuje się, że dziewczyna niedawno zaręczyła się i nie doświadczała żadnych prześladowań w Kurdystanie, a jedynie próbowała nielegalnie dołączyć do swojego narzeczonego, który już był w Anglii.

Jak zauważa były ambasador, zarówno na polsko-białoruskiej granicy jak i na Kanale, wielu z tych, którzy próbują nielegalnie je przekraczać to iraccy Kurdowie. A znając sytuację półautonomicznego Regionu Kurdystanu (KRG) można postawić pytanie, czy osoby te rzeczywiście mają prawo starać się o ochronę międzynarodową.

„Wyodrębnienie prawnych, jurysdykcyjnych i politycznych elementów będących podłożem kryzysu migracyjnego jest trudnym zadaniem, ale jakiekolwiek trwałe rozwiązanie wymaga od nas, żebyśmy przynajmniej spróbowali”, twierdzi Jenkins.

KRG nie jest organizmem politycznie doskonałym, ale który nim jest, pyta ekspert. Przypomina, że region sam stał się miejscem schronienia dla osób uciekających przez Państwem Islamskim. Tym bardziej absurdalną sytuacją jest to, że Białoruś stała się migracyjnym hubem, bo przecież „nikt tak naprawdę nie chce mieszkać w Mińsku pod bezwzględnymi rządami takiego człowieka jak Aleksander Łukaszenko”. I to głównie Kurdowie z Iraku pojawili się tam jako narzędzie „gigantycznego politycznego przekrętu, zaplanowanego, żeby upokorzyć i zdestabilizować Polskę, a szerzej Unię Europejską”.

Nowym terminem, który ostatnio można spotkać, mającym usprawiedliwiać masową, nieregulowaną imigrację, jest mówienie o „osobach szukających lepszego życia”. Już wiadomo, że w większości przypadków nie da się uzasadnić migracji powodami stricte uchodźczymi, więc pisze się nie o nielegalnej imigracji z powodów ekonomicznych, lecz o „szukaniu lepszego życia”. Jest to nic więcej jak tylko moralny szantaż, no bo kimże mielibyśmy być, żeby odmawiać innym starania się o poprawę swojego losu?

Uważanie wszystkiego za winę Zachodu jest nowym narcyzmem. Pozbawia to innych politycznej i moralnej sprawczości.

Tymczasem za tym powiedzeniem stoją dziesiątki, jak nie setki, milionów osób, które miałyby uzasadniony w ten sposób powód do przeprowadzki na nasz kontynent. Nawet jeżeli rozumiemy indywidualne powody, dla których to robią – chcą więcej wolności osobistej, zatrudnienia, lepszej przyszłości, czy nawet marzą o ulicach wyłożonych złotem – to żaden z nich nie czyni z nich uchodźców, ani tym bardziej nie zobowiązuje naszych rządów do wpuszczania tych ludzi.

Ostatni przypadek z polsko-białoruskiej granicy – Syryjczyka, który emigruje do Europy, bo nie ma odpowiedniej opieki medycznej na padaczkę w Syrii, jest taką sytuacją. Czy to uzasadniłoby również staranie się o azyl gdzie indziej przez dziesiątki tysięcy Polaków czekających w długich kolejkach na pomoc onkologiczną?

Sam Jenkins nie jest przeciwny przyjmowaniu uchodźców, uważa jednak, że rządy państw europejskich nie mają obowiązku przyjmować wszystkich, którzy za takich się podają. Śmierć tych, którzy nielegalnie próbują się tutaj dostać, nie jest obciążeniem sumienia tych państw i ich obywateli jako osób bezdusznych.

„Rządy w Europie (…) mają prawo być zaniepokojone presją, jaką to wszystko wywiera na systemy administracyjne, oraz niszczeniem społecznej i politycznej tkanki w swoich krajach”, stwierdza ekspert. I pokazuje, że na tle świata Europa w tej kwestii wypada i tak najlepiej.

〉 Zapoznaj się z zaleceniami Jenkinsa dotyczącymi Bractwa Muzułmańskiego

Warto więc zwrócić uwagę na jeszcze jeden nieuczciwy argument aktywistów napędzających masową migrację, nakładających na Europę obowiązek przyjmowania migrantów z powodu ostatnio toczonych wojen, czy niegdysiejsdzzego kolonializmu. Jenkins: „Uważanie wszystkiego za winę Zachodu jest nowym narcyzmem. Pozbawia to innych politycznej i moralnej sprawczości. A przecież historia jest pełna osób, które schrzaniły rzeczy same z siebie”.

Prawdą jest jedno: im więcej imigrantów nielegalnie i bezpodstawnie będzie próbowało dostać się do Europy, tym mniej będzie miejsca i otwartości na prawdziwych uchodźców, którym się pomoc należy.

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign

Jan Wójcik

Założyciel portalu euroislam.pl, członek zarządu Fundacji Instytut Spraw Europejskich, koordynator międzynarodowej inicjatywy przeciwko członkostwu Turcji w UE. Autor artykułów i publikacji naukowych na temat islamizmu, terroryzmu i stosunków międzynarodowych, komentator wydarzeń w mediach.

Inne artykuły autora:

Multikulti w Hamburgu. Czy eksperyment się uda?

Szefowa związku brytyjskich studentów oskarżona o antysemityzm

Francja: wybory w cieniu półksiężyca