Wiadomość

Rasizm policji, czyli propagandowe badania

Policja szwedzka obserwuje migrantów na stacji w Malmö. (the-generation.net/)

Wyniki opublikowanego właśnie europejskiego raportu dotyczącego zatrzymań przez policję wskazują, według lewicowej prasy, na policyjne uprzedzenia i dyskryminację mniejszości w wielu krajach.

Sondaż przeprowadzony przez unijną instytucję, Agencję Praw Podstawowych, wskazuje jednak raczej na fundamentalne braki w kompetencjach twórców raportu lub ich uwikłanie w propagandę politycznej poprawności.

W swojej aktualnej postaci raport, jako informacja o stanie rzeczywistości i jako przesłanka do podejmowania działań politycznych, poprawiających sytuację, jest całkowicie bezwartościowy. Podobnie bezwartościowy byłby raport, oparty na starannym zebraniu danych, zatytułowany: „Chirurdzy w krajach europejskich uśmiercają pacjentów, szczególnie osoby starsze”.

Badacze z unijnej agencji, dysponującej milionowymi środkami, pisząc raport popełnili przynajmniej trzy błędy: jeden metodologiczny, jeden dotyczący samego badania i jeden polegający na przemilczeniu istotnych informacji, które mogłyby wyjaśnić otrzymane rezultaty. Każdy z nich w dawnych czasach, kiedy studiowałem socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, skutkowałby niezaliczeniem egzaminu.

Typowe stanowisko lewicowych mediów, omawiających raport, prezentuje artykuł z brytyjskiego „Guardiana”, który warto zacytować. Tytuł wskazuje od razu, że mamy do czynienia z policyjnym rasizmem: „Unijny raport szczegółowo pokazuje rolę rasy i pochodzenia etnicznego w zatrzymywaniu przez policję”. A dalej czytamy: „Romowie, Afrykanie i inne mniejszości zatrzymywani są często przez policję w Europie. Skala dyskryminacji, jakiej doświadczają osoby z mniejszości etnicznych z rąk europejskich sił policyjnych, została szczegółowo opisana w raporcie agencji UE z okazji rocznicy zabójstwa George’a Floyda przez policjanta w USA. Ustalenia Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA) wskazują na ogólną tendencję polegającą na częstszym zatrzymywaniu i przeszukiwaniu mniejszości etnicznych na całym kontynencie i na szczególnie ponury obraz w niektórych krajach europejskich”.

Raport unijnej Agencji Praw Podstawowych (Agency for Fundamental Rights, AFR) oparty jest na wynikach trzech wielkich badań. Badanie z 2019 roku obejmowało mieszkańców wszystkich krajów Unii plus Wielką Brytanię (35 tys. badanych); badanie mniejszości z przełomu 2015/2016 również ze wszystkich krajów Unii (25 500 osób) i badanie Romów w sześciu krajach z roku 2019 – 6500 osób.

W raporcie nie ma informacji o sposobach dobierania prób badawczych, ale badacze przedstawiają wyniki tak, jakby były reprezentatywne, to znaczy mówiące nie tylko o osobach badanych ale o całych zbiorowościach (Hiszpanach, Niemcach, imigrantach z Afryki w Holandii itd.).

I rzeczywiście, tak jak pisze „Guardian”, w niektórych krajach zatrzymania są dużo częstsze dla pewnych grup ludzi niż dla innych. Pytano o zatrzymania w poprzednich 12 miesiącach i poprzednich pięciu latach. W Austrii w ciągu roku przed sondażem połowa osób o czarnym kolorze skóry była zatrzymywana dwa razy częściej niż rodowici Austriacy. W Hiszpanii zatrzymanych było tylko 4% rodowitych Hiszpanów a imigrantów 14%, czyli trzy i pół raza częściej, w Wielkiej Brytanii różnica wynosiła 3 i 5%.

Dużo częściej zatrzymywani byli Romowie, niemal w każdym kraju (wyjątki to m.in. Bułgaria i Czechy). W Grecji co trzeci Rom zatrzymywany był w ciągu roku, a spośród Greków co szósty; w Hiszpanii Romów zatrzymywano osiem razy częściej, w Holandii trzy razy częściej.

Ogólnie, na poziomie całej Unii Europejskiej, 14% osób stwierdzało, że było zatrzymanych przez policję w poprzednim roku (w tym są zatrzymania w samochodach). Wcześniejsze badanie z 2015 roku pokazało, że zatrzymanych w ciągu roku było 15% osób należących do mniejszości etnicznych i religijnych. Różnica jest więc nieistotna, praktycznie w granicach błędu, dopuszczalnego w sondażach – chociaż oczywiście w poszczególnych krajach różnice zdarzają się znacznie większe.

W badaniu okazało się też, że mniejszości, a przede wszystkim Romowie, częściej niż nieimigranci postrzegają działanie policji jako wykazujące brak szacunku dla nich i powodowane przez uprzedzenia („profilowanie etniczne”). W Szwecji tylko 30% Romów uważało, że zatrzymujący ich policjanci zachowywali się z szacunkiem, a opinię taką mieli prawie wszyscy zatrzymywani Szwedzi (84%). W Grecji dwie trzecie Romów i 89% (czyli prawie wszyscy) z południowej Azji zatrzymani przez policję uznawali, że to z powodu uprzedzeń policji, w Portugalii uważało tak 84% zatrzymanych Romów, podobnie w Holandii (86%).

Czy te wszystkie wyniki świadczą o tym, że policje w krajach europejskich rzeczywiście kierują się rasizmem i uprzedzeniami wobec imigrantów i mniejszości, szczególnie czarnych i Romów? Na podstawie opublikowanego raportu uczciwa odpowiedź brzmi „Nie wiemy”. W każdym razie na pewno dane nie wskazują, że mamy do czynienia z dyskryminacją – a to z powodu trzech błędów, popełnionych przez autorów raportu.

Błąd pierwszy – pominięcie oczywistego alternatywnego wyjaśnienia. 

W raporcie przedstawiono wyniki odpowiedzi osób nie tylko z podziałem na różne mniejszości etniczne, ale i dane demograficzne. Wynika z nich, że mężczyźni zatrzymywani są prawie dwa razy częściej niż kobiety (18% i 10%), a młodzi w wieku 16-29 lat trzy i pół raza częściej niż osoby w wieku 65+ (21% i 6%).

Nie wzbudza to publicznych protestów, chociaż wyraźnie widać, że policja jest uprzedzona: starsze kobiety prawie nigdy nie są zatrzymywane, a młodzi mężczyźni często (w raporcie nie ma odpowiednich danych, ale sądząc z przedstawionych powyżej różnica jest pewnie siedmiokrotna, jakieś 27% do 4% ). Nie wzbudza to protestów, ponieważ wiadomo, że policja nie ma za zadanie zatrzymywać ludzi losowo, lecz tylko tych, którzy popełnili przestępstwo czy wykroczenie, albo można ich o to podejrzewać. Skądinąd zaś wiadomo, że przestępstwa i wykroczenia popełniają przede wszystkim osoby młode i przede wszystkim mężczyźni.  A ponieważ wiemy, że imigranci przybywający do Europy to przede wszystkim mężczyźni i to młodzi mężczyźni, więc to, że są oni częściej zatrzymywani, jest oczywiste.

Mając do czynienia z tak oczywistym konkurencyjnym wyjaśnieniem – nie uprzedzenia, tylko inna struktura wieku i płci zatrzymywanych – badacze powinni byli przeanalizować dane pod tym kątem, co się nazywa wyrównywaniem. Czyli przeanalizować dane dla różnych grup wiekowych: czy wśród mężczyzn 16-29 częstość zatrzymywania była różna czy identyczna dla osób miejscowych i imigrantów? Przypuszczam, że wykazywane w badaniach różnice uległyby radykalnemu zmniejszeniu lub znikły całkowicie.

Błąd drugi – brak sprawdzenia, jak rozumieli sytuację badani

Kiedy pytamy ludzi o ich interpretacje zachowań innych, musimy być pewni, że wszyscy podobnie te zachowania rozumieją. Jeśli pytamy o to, czy policjant odnosił się z szacunkiem czy nie, to pytając osoby z różnych kręgów kulturowych – na przykład Romów i Holendrów – warto sprawdzić, czy takie same zachowania policjantów uznawane są za wskazujące na szacunek czy jego brak.

Czy dla Roma w Holandii polecenie „Proszę pokazać dokumenty” oznacza szacunek czy brak szacunku? A prośba o pokazanie, co ma w bagażniku samochodu? Nie wiem, ale ponieważ wiem, że różne kultury bardzo różnie traktują identyczne, wydawałoby się, zachowania, badacze powinni byli skonsultować różnice kulturowe ze specjalistami i napisać na przykład „Romowie postrzegają zachowania wskazujące na szacunek lub jego brak identycznie jak mieszkańcy Holandii i Hiszpanii„. Mogli też – co wymagałoby więcej trudu – poprosić badanych o przykłady takich zachowań braku szacunku lub wskazujących na „profilowanie”. 

Moja hipoteza tutaj jest taka, że część różnic w ocenie zachowania policji spowodowana jest nie rzeczywistym zachowaniem, tylko innym sposobem interpretacji tego, co policja robi i innymi oczekiwaniami wobec jej zachowania przez Romów i osoby spoza kultury europejskiej. Znowu, tak jak poprzednio, tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, ale to, co robią badacze (i dziennikarze) – przypisywanie winy policji za to, że osoby przez nią zatrzymywane czuły się nieprzyjemnie, jest absolutnie nieuprawnione.

Błąd trzeci – przemilczenie istotnych informacji

W raporcie pominięto całkowicie kontekst sytuacji zatrzymań i przemilczano informacje ten kontekst pokazujące. W żadnym kraju policja nie zatrzymuje bowiem ludzi dla przyjemności albo z nudów. Zatrzymuje, bo złamali przepisy albo są podejrzenia, że je złamali. I dlatego zatrzymuje młodych mężczyzn a nie starsze panie (chociaż niewątpliwie zatrzymywanie starszych pań byłoby dla policjantów łatwiejsze i mniej niebezpieczne).

Jeśli uznamy, że policja zatrzymując ludzi kieruje się rzeczywiście wiedzą lub podejrzeniami, a nie uprzedzeniami albo rzutem monety, to sensowne jest oczekiwanie, że zatrzymywać będzie osoby należące do grupy, która częściej popełnia przestępstwa. Dlatego właśnie policja częściej zatrzymuje młodych mężczyzn, bo to jest grupa najczęściej popełniająca przestępstwa. Ale w takim razie sens ma częstsze zatrzymywanie mężczyzn pochodzenia imigranckiego, bo oni częściej popełniają przestępstwa niż nieimigranci.

Nie ma dobrych statystyk pokazujących, jakie są te różnice. Na przykładzie Niemiec i Szwecji, o których pisałem kilkakrotnie (linki pod tekstem) wiadomo, że są to różnice bardzo poważne. W Szwecji imigranci popełniają przestępstwa dwa i pół raza częściej niż Szwedzi, w Niemczech „nowi imigranci”, przybyli po roku 2014, popełniają przestępstwa co najmniej czterokrotnie częściej niż rodowici Niemcy.

Ponieważ wśród imigrantów przestępców jest proporcjonalnie więcej, więc jeśli policja dokonuje zatrzymań losowo na ulicy, to powinna częściej zatrzymywać imigrantów, bo wtedy szanse znalezienia przestępcy będą większe. Gdyby wśród imigrantów 30 na 100 to byli przestępcy, a wśród osób miejscowych 15 na 100, to zatrzymując losowo stu imigrantów policja złapie 30 przestępców, a zatrzymując losowo stu miejscowych uda jej się aresztować 15 kryminalistów.  Dlaczego zatem ma zatrzymywać równie często imigrantów, jak miejscowych, skoro szanse złapania przestępcy są dwa (Szwecja) czy cztery razy (Niemcy) większe przy zatrzymaniu imigranta?

Agenda polityczna badania

Nie wierzę, że podstawowe błędy i przemilczenia w raporcie są wynikiem zwyklej niekompetencji. Trudno mi sobie wyobrazić, że unijna instytucja, przeprowadzająca systematycznie badanie kilkudziesięciu tysięcy osób w całej Europie, zatrudnia badaczy, którzy nie umieją analizować danych, stawiać hipotez konkurencyjnych, nie są świadomi różnic kulturowych i nie zdają sobie sprawy z różnic w przestępczości imigrantów i obywateli krajów europejskich.

Przypuszczam, że taka forma raportu, pokazująca uprzedzenia policji wobec pozaeuropejskich imigrantów i Romów, jest działaniem politycznym, które ma „w rocznicę zabicia George’a Floyda” pokazać rasizm europejskich policji i spowodować działania polityczne, reformujące siły policyjne.

Zmienianie policji pod całkowicie nieuzasadnionymi zarzutami „uprzedzeń” byłoby kompletnie bezsensowne. Przyznają to w pewien sposób sami imigranci, rzekomo dyskryminowani, traktowani bez szacunku i „profilowani etnicznie”. Na pytanie o zaufanie do policji, w skali dziesięciostopniowej, gdzie 10 oznacza całkowite zaufanie, odpowiedzi różnych grup mniejszościowych z reguły przekraczały 5. Wśród Afrykanów subsaharyjskich wahały się od 4.8 do 6,5 (pierwsza liczba to grupa tych, którzy uważali, że zatrzymano ich z powodu „profilowania etnicznego”, druga – nie zatrzymywani); wśród Turków od 5 do 7,4; muzułmanów z północnej Afryki od 3,9 do 6,4; osób z Azji Południowej od 6,3 do 7,4 . I tylko wśród Romów zaufanie było w dolnej połowie skali, od 2,8 do 4,7.

Jeśli więc mamy coś reformować, to zacznijmy od zreformowania unijnej Agencji Praw Podstawowych.

〉 O przestępczości w Szwecji pisałem w tekście „Czy Szwecja przygarnęła bogactwo”
〉 O przestępczości w Niemczech traktuje tekst „O kilka nieprawd za daleko: Interia o imigrantach”
〉 Także o przestępczości w Niemczech: „Niemcy nie radzą sobie z deportacją przestępców”

 

 

 

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign
Grzegorz Lindenberg

Grzegorz Lindenberg

Socjolog, dr nauk społecznych, jeden z założycieli „Gazety Wyborczej”, twórca „Super Expressu” i dwóch firm internetowych. Pracował naukowo na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Harvarda i wykładał na Uniwersytecie w Bostonie. W latach '90 w zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego. Autor m.in. „Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy”. (2018), "Wzbierająca fala. Europa wobec eksplozji demograficznej w Afryce" (2019).

Inne artykuły autora:

Amerykanie pośpiesznie ewakuują Afgańczyków

Ofensywa talibów w Afganistanie

Prezydencki zamach stanu w Tunezji