Problemem jest islamska nienawiść a nie Państwo Islamskie

"Jezus zniszczy krzyż i podąży za Koranem"
"Jezus zniszczy krzyż i podąży za Koranem"
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Raymond Ibrahim

Jedno z największych kłamstw naszych czasów – twierdzenie, że przemoc popełniona w imię islamu nie ma nic wspólnego z islamem – uczyniło wewnętrznie słaby islam zmorą nowoczesnego świata, bez żadnych oznak ulgi na horyzoncie.

Jest więc konieczne ujawnienie głównej strategii używanej przez kłamców w rządzie, w mediach i w świecie akademickim:

1) Ignorować ogólne, ale chroniczne, codzienne doniesienia o przemocy muzułmańskiej przeciwko nie-muzułmanom na całym świecie;

2) Zajmować się tylko spektakularną przemocą muzułmańską, która – ponieważ niemal zawsze popełniają ją zawodowe grupy dżihadystyczne – może być przedstawiana jako ograniczony, chwilowy, lokalny problem;

3) Przekonywać, że pokonanie tej konkretnej „grupy terrorystycznej”, spowoduje zniknięcie problemu.   

Rozważmy dla przykładu islamskie ataki na kościoły chrześcijańskie. W ubiegłym miesiącu były dwa zamachy bombowe na kościoły w Egipcie. Efektem było 51 ofiar śmiertelnych. Wszyscy szybko zapewniali, że odpowiedzialne za to było coś pod nazwą ISIS, co oczywiście nie miało „nic wspólnego z islamem”.

W niedzielę wielkanocną 2016, w Pakistanie, ponad cztery tysiące kilometrów od Egiptu, 70 chrześcijan zostało zabitych w ataku bombowym, zaatakowano również uroczystości wielkanocne. Wtedy powiedziano nam, że odpowiedzialne było coś pod nazwą “Taliban” – co również nie miało nic wspólnego z islamem.

W międzyczasie w Nigerii, cztery tysiące kilometrów na zachód od Egiptu, chrześcijanie są również obiektem ataków. Tam zostało zabitych jedenaście i pół tysiąca chrześcijan i zniszczono 13 tysięcy kościołów. Według oficjalnej narracji coś pod nazwą „Boko Haram” było za to odpowiedzialne. Jest to inna grupa, która
 ma obyczaj przeprowadzania zamachów bombowych na kościoły z okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy – kolejna z grup, które, jak nam mówią, „nie mają nic wspólnego z islamem”, ale są marginalnym,  przejściowym, lokalnym problemem. Pokonać ich i problem zniknie.     

W Pakistanie
W Pakistanie

Około ośmiu tysięcy kilometrów od Nigerii, Amerykanom powiedziano, że coś pod nazwą “Al-Kaida” zaatakowało i zabiło trzy tysiące ich rodaków; pokonanie tej niewielkiej grupy miało zakończyć terror. Jej przywódca Osama bin Laden został, jak nas poinformowano, zabity, triumfalnie ogłoszono zwycięstwo — póki jeszcze bardziej barbarzyński objaw, tym razem pod nazwą „Państwa Islamskiego” nie pojawił się na scenie, posuwając się dalej niż Al-Kaida mogła kiedykolwiek sobie wymarzyć.

Problem nie polega wyłącznie na tym, że łgarze w mediach, w rządzie, na uniwersytetach, odmawiają połączenia faktów i upierają się przy traktowaniu tych różnych grup jako oddzielnych, niewielkich jednostek, z różnymi „politycznymi” lub „terytorialnymi” celami – ale to, że przekonują, iż żadna z nich nie ma nic wspólnego z islamem.
 Poważniejszą kwestią jest to, że zwykły muzułmanin, nie będący “ISIS” “Talibanem”, „Boko Haram” lub “Al-Kaidą”, popełnia podobne czyny i to znacznie częściej, chociaż o tym wielkie media rzadko wspominają.

ISIS faktycznie przyznało się do zamachów na egipskie kościoły przed Wielkanocą, jednak to zwyczajni egipscy imamowie wygłaszają przez swoje megafony kazania wzywające do nienawiści i przemocy wobec chrześcijan; to zwyczajni muzułmanie prześladują chrześcijan “niemal codziennie”; to zwyczajni muzułmanie wzniecają zamieszki i zabijają w reakcji na każda pogłoskę o tym, że chrześcijanie chcą budować kościół, albo, że jakiś koptyjski dzieciak „bluźnił” przeciw Mahometowi, albo, że chłopak, chrześcijanin, spotyka się z muzułmanką. Krótko mówiąc, to zwyczajni muzułmanie, a nie ISIS, powodują, że Egipt znajduje się na 21. miejscu wśród najgorszych krajów dla chrześcijan.

Przyznanie, że to islam, a nie tylko “radykalny islam” promuje nienawiść i przemoc wobec niemuzułmanów, może być bardzo trudne. Jednak bez tego będziemy nadal żyć w kłamstwie i podtrzymywać dżihad i terror.

Podobnie, aczkolwiek to Talibowie przyznali się do wielkanocnych zamachów na kościoły w 2015 roku, to na co dzień zwyczajni muzułmanie dyskryminują, prześladują, niewolą, gwałcą i mordują chrześcijan w Pakistanie. Tak więc, to zwyczajni muzułmanie, a nie Taliban, są powodem tego, że Pakistan jest

 czwartym najgorszym narodem na  świecie dla swoich chrześcijan, czyli dla nie-muzułmanów.

I choć to Boko Haram jest obwiniana za spektakularne ataki na chrześcijan i ich kościoły, to jednak zwyczajni muzułmanie, w tym pasterze z plemienia Fulani, są przyczyną tego, że Nigeria jest 12 najgorszym krajem na świecie dla chrześcijan.

I to jest właśnie prawdziwy problem. Podczas gdy media piszą o grupach terrorystycznych odpowiedzialnych za spektakularne zamachy, niewielu dziennikarzy odważa się przyznać, że ogół muzułmanów angażuje się w akty przemocy i nietolerancję wobec niemuzułmanów na całym świecie. W rzeczywistości muzułmanie wszystkich ras, narodowości, mówiący różnymi językami i żyjący w różnych ekonomicznych warunkach i w różnych systemach politycznych (a więc nie tylko “grupy terrorystyczne”), odpowiedzialni są za prześladowania chrześcijan w 40 z 50 najgorszych dla chrześcijan krajów. To, co robią owe „ekstremistyczne”, „terrorystyczne” i „radykalne” grupy, to zaledwie czubek góry lodowej tego, co muzułmanie robią na całym świecie. (Patrz “Muslim Persecution of Christians,” – raporty, które zestawiam co miesiąc od lipca 2011 roku i które pokazują nieustanne prześladowania, dyskryminację i masakry popełniane przez “zwykłych” muzułmanów przeciwko chrześcijanom. Każdy taki miesięczny raport zawiera informacje o dziesiątkach okrucieństw, z których większość – gdyby były popełnione przez chrześcijan wobec muzułmanów – trafiłaby na czołówki gazet.)

Trzeba więc powtarzać: media fałszują obraz islamu, udając, że spektakularne ataki popełniane przez islamistyczne grupy przeciwko niemuzułmanom, mają ograniczony i lokalny charakter, a co ważniejsze, twierdząc, że ataki te „nie mają nic wspólnego z islamem”. Kryją winy islamu, nie informując o codziennych prześladowaniach niemuzułmanów przez zwykłych muzułmanów, przez jednostki, przez motłoch, przez muzułmańską policję, przez muzułmańskie rządy (w tym przez
 najlepszych „przyjaciół i sojuszników” Ameryki) – a nie, jak się twierdzi, tylko przez muzułmańskich terrorystów.  Nie stać ich na odwagę połączenia faktów i pokazania pełnego obrazu.

W efekcie świat będzie nadal cierpiał z powodu islamskiego terroru. Te kłamstwa były nie tylko przyzwoleniem na cierpienia niezliczonych niewinnych ludzi w porzuconym muzułmańskim świecie, ale są także przyzwoleniem na takie same prześladowania na terenie Ameryki i Europy – ostatnio w związku z masową imigracją.     

Zanim zaczniemy szukać strategii przeciwdziałania, musimy przyznać tę okrutną prawdę. Przyznanie, że to islam, a nie tylko “radykalny islam” promuje nienawiść i przemoc wobec niemuzułmanów, może być bardzo trudne. Jednak bez tego będziemy nadal żyć w kłamstwie i tym samym podtrzymywać dżihad i terror.

Krótko mówiąc, problemem nie jest “Państwo Islamskie”, ale islamska nienawiść.  Państwo Islamskie to zaledwie jedna z wielu przejściowych manifestacji tej nienawiści, która jest integralną częścią islamu w całej jego dotychczasowej historii.  

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski

Źródło tekstu polskiego: http://www.listyznaszegosadu.pl/notatki/to-nie-panstwo-islamskie-jest-problemem-ale-islamska-nienawisc

Raymond Ibrahim – urodzony w Stanach Zjednoczonych w rodzinie koptyjskiej, jest amerykańskim badaczem, tłumaczem z arabskiego, pisarzem i publicystą. Autor książek Crucified Again: Exposing Islam’s New War on Christians(Regnery, 2013) oraz The Al Qaeda Reader (Doubleday, 2007).

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze