Niemcy kierują się tylko emocjami

1
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Brytyjski politolog Anthony Glees z Uniwersytetu Buckingham udzielił wywiadu Tobiasowi Armbrüsterowi dla niemieckiego radia Deutschlandfunk

1

 

***
Armbrüster: panie Glees, kiedy usłyszał pan o okrzykach powitania, na przykład na dworcu kolejowym w Monachium w ostatnim czasie, czy było to dla pana zaskoczeniem?

Glees: To mnie bardzo zaskoczyło. Nie dlatego, że sądzę, iż rząd niemiecki nie ma żadnych uczuć humanitarnych, ale dlatego, że Niemcy – zwłaszcza w czasie kryzysu greckiego – opierali się na prawie. A to, co pani Merkel i Republika Federalna zrobiły w odniesieniu do Węgier, wydawało się być niezgodne z prawem. To była niesamowita zagadka dla sympatyków i przyjaciół Niemiec w Wielkiej Brytanii.

Jak można rozwiązać tę zagadkę? Jak pan to tłumaczy?

Nie wiem. Możliwe, że Niemcy mają emocje wobec historii, których Brytyjczycy nie mają. W 2015 pamięć o tym, co wydarzyło się z uchodźcami przed II Wojną Światową w 1938 i 1939 może być wciąż żywa. Jednak dla nas w Wielkiej Brytanii, obecnie nie tylko w kontekście walki z terroryzmem, ale też w obliczu rozwiązania zarówno gospodarczego jak i humanitarnego problemu imigrantów, niemiecka postawa wydawała się porywcza i nieprzemyślana – zwłaszcza, kiedy Niemcy nie przestrzegają zasad Unii Europejskiej. Ludzie mogą myśleć, co chcą o rządzie węgierskim, ale zasady istnieją, a jeśli Niemcy nie stosują się do nich, następnym krokiem będzie, jak twierdzą niektórzy, rozpad Unii.

Więc to postrzeganie Niemiec, jako państwa ściśle przestrzegającego zasad gwałtownie się zmieniło?

Dokładnie tak, a to jest wielka różnica – płyty tektoniczne przesuwają się, gdy Niemcy działają jak państwo hipisowskie, które kieruje się tylko uczuciami. David Cameron wyraził moją reakcję, kiedy powiedział w Izbie Gmin, że Wielka Brytania musi działać w sposób naturalny, kierując się sercem, ale musi również działać kierując się umysłem. W Wielkiej Brytanii zadajemy sobie pytanie: Jeśli pani Merkel prowadzi taką politykę teraz – zupełnie różną od polityki stosowanej w Grecji – jak się to wszystko skończy? Wielka Brytania jest militarnie zaangażowana w walkę – walkę na śmierć i życie przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Niemcy z kolei wciąż się w to nie angażują. Ale jednocześnie mówienie zdesperowanym, biednym ludziom z Syrii i Iraku, „Przyjeżdzajcie do Republiki Federalnej”, wydaje się wielu Brytyjczykom szalone. To się nigdy nie skończy!

To znaczy, że wielu Brytyjczyków jest zdumionych, dowiedziawszy się o tym, ale nie czują, że powinni pójść za przykładem Niemców i powiedzieć: „Przyjedźcie również do nas”?

Nie, nie chcemy pójść za tym przykładem. David Cameron powiedział, że przyjmiemy 40 tys. osób z syryjskich obozów, tj. uchodźców, którzy nie są w Syrii, tylko w Libanie i Jordanii, ale nie przyjmiemy nikogo, kto próbuje przedostać się do UE nielegalnie.Bo jeśli zrobi się wyjątek dla niektórych, trzeba będzie go zrobić dla wszystkich. Byłoby to niemożliwe i problem nigdy by się nie skończył, jeśli drzwi byłyby stale otwarte. Poza tym Brytyjczycy muszą wziąć jeszcze jedno pod uwagę. Uchodźcy przyjeżdzają do Niemiec, ale po pięciu latach otrzymają dokumenty tożsamości, które pozwolą im podróżować w dowolne miejsce w Unii Europejskiej. Jak wiecie, Wielka Brytania nie jest członkiem porozumienia Schengen. W tej chwili nie można przyjechać do Wielkiej Brytanii legalnie. Ale za pięć lat, możliwe jest, że miliony, które przybyły do Niemiec przeniosą się do Francji i innych krajów Unii Europejskiej, a następnie do Wielkiej Brytanii. Takie mamy odczucie i jest to bardzo niebezpieczna sytuacja. Powiedziałbym nawet, że jest niedemokratyczna.

Jaka jest obecna reakcja w Wielkiej Brytanii, gdy pokazuje się takie zdjęcia z Niemiec? Jest to odbierane z podziwem czy, jak już wspomniałem, z obawą, że Niemcy otwierają drzwi i ludzie mogą przyjechać do nas, a potem do reszty Europy, a my nie znamy w ogóle ich zamiarów?

Z taką właśnie obawą: że charakter Europy zasadniczo się zmieni przez niemieckie podejście, ale również, że Niemcy nie będą przestrzegać zasad – swoich własnych zasad Schengen. Jeśli Niemcom przyjdzie do głowy, że powinno się użyć specjalnych środków – i zrobić wyjątek – to Niemcy tak zrobią i myślę, że jest to bardzo zawiły problem. Można twierdzić – jak niektórzy w Wielkiej Brytanii, ale myślę, że są w błędzie – że Wielka Brytania powinna opuścić UE, że UE jest superpaństwem, które chce kontrolować wszystko. W kryzysie dotyczącym uchodźców widzimy dokładnie odwrotną sytuację. Nikt nie jest w stanie tego kontrolować. Tysiące osób w Calais próbują przedostać się przez kanał La Manche. Poddanie się tej samowoli może oznaczać koniec Unii. To byłoby straszne.

Angela Merkel powiedziała ostatnio, że w tej sytuacji potrzebna jest przede wszystkim niemiecka elastyczność. Czy nie zbliża się w ten sposób do Brytyjczyków, którzy są mistrzami świata w elastyczności politycznej?

Przepraszam za śmiech, kiedy słyszę te dwa słowa razem – Niemcy i elastyczność. Niemcy są ludźmi z państwa konstytucyjnego, którzy przestrzegają prawa i może robią tak idąc za głosem serca, jednak zawsze kierują się mózgiem. Teraz jest to całkowicie wywrócone do góry nogami, a wielu uważa, że Niemcy stracili mózg.

Więc to oznacza, że takie podejście Niemców nie zjednuje im więcej sympatii w oczach innych narodów, a przynajmniej u Was w Wielkiej Brytanii?

Raczej więcej antypatii. Jest mi ogromnie przykro to mówić. Unia Europejska nie może sobie pozwolić na to, aby zawsze zarządzały nią Francja i Niemcy. Bardzo ważne, aby dostrzegły to nowe demokracje i kraje na południowym skraju Unii Europejskiej. Wiele osób w Wielkiej Brytanii posiada w historii rodzinnej imigrantów. Sama królowa, jak wiadomo, pochodzi z niemieckiej rodziny. W mojej rodzinie też są imigranci. To jest straszny problem. Ale może być rozwiązany jedynie przez ustawy i za zgodą wszystkich uczestników. Nie może być rozwiązany tylko przez Niemcy i Francję, i może jeszcze Włochy.

Tłumaczenie Agaxs na podst.:
http://en.europenews.dk/Welcome-to-the-Hippie-State–126612.html

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze