Niemcy dyskutują nad skutecznością programu deradykalizacji dżihadystów

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Nastolatek, który wielokrotnie dopuszczał się radykalnych ekscesów, a w końcu mimo nadzoru policji i udziału w programie deradyklizacyjnym przygotował zamach terrorystyczny wywołał szeroką dyskusję w Niemczech.

Yusuf T. był znany już policji. Przesłuchiwany i wyrzucony ze szkoły za to, że groził „złamaniem karku” żydowskiemu uczniowi. W wyniku przeszukania jego domu w 2015 roku policja skierowała go do programu, którego celem jest odciągnięcie radykalnej młodzieży od przemocy. W styczniu 2016 roku dyrektor szkoły średniej Werner Gallmeister zadzwonił, że 16-letni Yusuf pokazywał na smartfonie wideo z ładunkiem wybuchowym. Wkrótce po zajściu Gallmeister poinformował policję, że chłopiec się uspokoił. Trzy miesiące później nastolatek wrzucił bombę do świątyni sikhów w pobliżu Essen w trakcie uroczystości ślubnych. Trzy osoby zostały poważnie ranne.

Ten przypadek rozkręcił dyskusję między zwolennikami programu deradykalizacji a tymi, którzy uważają go za stratę czasu i odciąganie służb od podstawowego zadania zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.

Niemcy, którym jak do tej pory udało uniknąć się zamachów terrorystycznych w przeciwieństwie do Francji, Belgii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, doświadczają coraz gwałtowniejszego wzrostu zwolenników salafizmu i fundamentalizmu. Na programy przeciwdziałania radykalizacji, które przypominają sesje psychoterapeutyczne, wydadzą z budżetu federalnego 12 milionów euro. Zwolennicy programu podają jako przykład istotne zmniejszenie się przemocy neonazistowskiej. Specjalista ds. islamizmu profesor Lorenzo Vidino uważa, że chociaż deradykalizacja młodzieży jest obarczona ryzykiem, to nie ma innej alternatywy, nawet jeżeli ilość spraw zakończonych sukcesem wynosi 30%.

Wady na jakie wskazują przeciwnicy to prawo, wg którego pracownicy socjalni opiekujący się taką młodzieżą muszą informować o osobach, które mogłyby podjąć działania terrorystyczne, ale nie mogą podawać nazwisk dopóki nie stanowią oni natychmiastowego i bezpośredniego zagrożenia. W przypadku Yusufa oznaczało to, że wiele osób wiedziało o jego radykalnych skłonnościach, ale nie mogli zestawić i porównać notatek. (j)

źródło: Wall Street Journal

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze