Muzułmanie w Kopenhadze modlą się publicznie za terrorystę

Kopen
| 18 komentarzy|
image_pdfimage_print

Kopen

Nieformalna uroczystość ku czci kopenhaskiego zamachowca Omara Abdela Hamida El-Husseina w krótkim czasie eskalowała do niespodziewanych rozmiarów.

W miejscu śmierci terrorysty odtąd co piątek będą się odbywały modły.

42-letni Bilal Gurleyek ukląkł i położył kartkę na ziemi obok licznych bukietów kwiatów, które przechodnie złożyli w ciągu dnia w miejscu, gdzie 22-letni zamachowiec otworzył ogień do policjantów i został przez nich zastrzelony.

Na kartce Bilal Gurleyek ogłosił, że to miejsce będzie odtąd miejscem spotkań duńskich muzułmanów. „Zdecydowanie odcinam się od jego czynów i uważam, że islamiści to wielki problem. Ale przyszedłem tu dziś, ponieważ on się urodził muzułmaninem i umarł jako muzułmanin; czuję, że moim obowiązkiem jest przychodzić tutaj i modlić się za niego”, mówi Gurleyek, który chce rozpocząć nową tradycję w dzielnicy Nørrebro w Kopenhadze. Chce zaprosić innych muzułmanów z dzielnicy, żeby co piątek przychodzili tutaj i modlili się za „muzułmańską duszę” Omara Abdela Hamida El-Husseina. Gurleyek już rozmawiał o tym z wieloma muzułmanami, którzy też chcą uczynić ulicę Svanevej stałym miejscem piątkowych modłów.

Nie mamy zamiaru potępiać

W poniedziałek 16 lutego kręciło się tu mnóstwo dziennikarzy, policjantów i okolicznych mieszkańców. Niektórzy znali zamachowca, podczas gdy inni przyszli okazać wsparcie jego rodzinie. Chociaż większość osób, z którymi dziennik „Jyllands-Posten” rozmawiał w ciągu dnia, potępiła sobotnie zamachy, niektórzy otwarcie mówili, że nie mają zamiaru potępiać sprawcy: „Dlaczego nie potępiacie Żydów, którzy zabijają nasze dzieci i gwałcą nasze kobiety w Palestynie? Dlaczego my, muzułmanie mamy go potępiać?”, zapytał jeden z obecnych podniesionym głosem, gwałtownie gestykulując, aż w końcu zaczął głośno krzyczeć: „Niczego nie potępiamy. To nasz obowiązek jako muzułmanów wzajemnie się wspierać. Nie, żaden muzułmanin nie potępi kogoś, kto kocha proroka Mahometa, saws sallam (pokój z nim, red.). Ten człowiek współczuł cierpiącym muzułmanom w Palestynie, miał gołębie serce. Popatrzcie, ile tu kwiatów – to dowód na to, że ludzie są dumni z tego człowieka, który oddał życie za swoją wiarę”.
»Allahu Akbar«

Między godziną 16.00 a 16.30 liczba zgromadzonych zwiększyła się ponad dwukrotnie. Nagle do miejsca, w którym zginął zamachowiec podeszło około 30 zakapturzonych młodych mężczyzn z twarzami ukrytymi za szalikami. Zaczęli oni zbierać bukiety kwiatów i rzucać je na ulicę. Ktoś wyjaśnił, że składanie kwiatów w miejscu, w którym ktoś zginął jest sprzeczne z naukami islamu. Kiedy już wszystkie kwiaty zostały usunięte, jeden z mężczyzn umieścił na murze kartkę ze słowami: „Spoczywaj w pokoju. Oby Allach się nad tobą ulitował.”, a potem wszyscy uklękli. Z rękami przy uszach zaczęli się modlić, a potem wszyscy się podnieśli i zaczęli krzyczeć: „Allachu Akbar”, wymachując przy tym zaciśniętymi pięściami.
Żaden z mężczyzn nie chciał rozmawiać z dziennikiem „Jyllands-Posten”. Natomiast dziennikarzom gazety „Ekstra Bladet” udało się porozmawiać z Abdullahem, który przyjaźnił się z zamachowcem.
„Są różne opinie na temat tego co się stało. Niektórzy się cieszą, inni nie, bo teraz wszyscy Duńczycy myślą o ekstremizmie i potępiają islam. Ale islam taki nie jest. To jest też pokojowa religia, ale z drugiej strony to nie my jesteśmy winni. Siedzimy sobie w domu, aż tu nagle przyjeżdża ten rysownik i rysuje naszego proroka”, mówi Abdullah.
Czyli oni sami byli sobie winni?
Początek formularza
Dół formularza
Początek formularza
Dół formularza
Tak, w stu procentach.
A co z tymi dwoma niewinnymi osobami, które zginęły?

– Gdzie? W Palestynie? Tak, to prawda, że wielu niewinnych tam ginie, ale od kiedy to o tym się mówi?
Nie, mam na myśli te dwie niewinne osoby, które zginęły w weekend.
– Ale dlaczego nie mówimy o Palestynie? O wszystkich dzieciach, które tam są zabijane i krzywdzone? O nich nikt nie mówi.
Więc uważasz, że te zamachy były w porządku?

– To była ich własna wina, bo obrażali i prowokowali naszego proroka. To nigdy do niczego dobrego nie doprowadzi. To oni narazili Danię na zamachy terrorystyczne, pogróżki i strach. To wina rysowników, że Duńczycy teraz żyją w strachu.

A dlaczego tutaj przyszliście?

Żeby okazać wsparcie naszym muzułmańskim braciom, żeby okazać wsparcie Omarowi. Gdzie jest główny problem? Jak do tego wszystkiego doszło? To wszystko by się nie wydarzyło, gdyby nie te karykatury proroka.

Rol na podst.

 

jyllands-posten.dk/

ekstrabladet.dk

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze