Jacek Pałkiewicz: zero szacunku dla poprawności

1
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

„Gdy my wyjeżdżamy do krajów islamskich, to musimy się dostosować do panujących tam praw i uważać, by nikogo nie urazić swoim zachowaniem. Tymczasem oni przyjeżdżają do nas z nastawieniem, że wszystko im się należy, a nasi tchórzliwi politycy utwierdzają ich jeszcze w takim przekonaniu” – mówi Jacek Pałkiewicz w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Sławny podróżnik i reportażysta, nie licząc się zupełnie z wymogami politycznej poprawności, mówi Przemysławowi Dziubińskiemu z WP o swojej nowej książce, w której przedstawia prawdę o Dubaju, ukrytą za fasadą „raju na Ziemi”. Jeśli powróci do tego kraju, w którym panuje „współczesne niewolnictwo”, grozi mu za to aresztowanie, a al-Kaida ogłosiła wyrok śmierci dla całej jego rodziny.

Pałkiewicz przedstawia również bardzo przejrzyście swoje poglądy na temat kryzysu imigracyjnego w Europie:

„Poprawni politycznie europejscy liderzy zabrnęli w kwestii otwartości już tak daleko, że jest to wręcz chore – mówi. – W ostatnich tygodniach widać jednak, że poszli już trochę po rozum do głowy i zaczynają korygować swoje spojrzenie na temat imigracji. Widzę to najlepiej na swoim przykładzie. Jeszcze do wczoraj piewcy wielokulturowości zarzucali mi nietolerancję, ksenofobię czy dyskryminację rasową. Mój drakoński stosunek do poprawności politycznej wzbudzał wiele kontrowersji. Dzisiaj powoli to się zmienia. Z satysfakcją obserwuję, że coraz częściej liderzy europejscy przecierają oczy, budząc się z tchórzostwa, i proszą śp. Fallaci o przebaczenie. Bo biernie akceptowali cyniczną demagogię integracji, bo wcześniej nie wiedzieli, że „Allach nie zezwala swoim wiernym na przyjaźń z niewiernymi”.

CYTAT

Na pytanie dziennikarza, dlaczego nazywa politycznym tchórzostwem wymuszanie poparcia dla nielegalnej fali migracyjnej, podróżnik odpowiada, że politycy nie mają odwagi mówić tego, co naprawdę myślą. Jego zdaniem politycy wolą bezpieczną dla nich polityczną poprawność od przeciwstawiania się destrukcji wspólnoty europejskiej. Pałkiewicz dodaje: „Także koniunkturalizm mediów każe zamykać oczy na realne zagrożenie ekspansją fanatycznego islamskiego radykalizmu. Moralna dwuznaczność staje się nieraz szlachetną cnotą, bo jak można inaczej myśleć, kiedy niektórzy są bliscy stwierdzenia, że to ‚terroryści z CIA torturują bohaterów z Al Kaidy’. To po prostu ideologiczne oszustwo. Tolerancja, czyli życzliwe otwarcie się, wymusza na nas rezygnację z własnych zasad, wypieranie się własnej tradycji, a niestety świat muzułmański o zamkniętej mentalności wcale nie śni o integracji. Muzułmanie zasiedlający nasz dom korzystają z dobrodziejstw państwa opiekuńczego i nie okazując poszanowania dla naszych wartości, narzucają swoje obyczaje” (…).

Zdaniem Pałkiewicza Europa staje się kolonią islamu. „To jest proces, który postępuje. Wszystkie ukłony, które Europa robi w stronę muzułmanów, prowadzą do takiego stanu rzeczy” – konkluduje.

PJ, na podst. wiadomosci.wp.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze