Feminizm w służbie Allaha

ayaan-hirsi-ali-1
| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Phyllis Chesler

Profesorowie surowo także krytykowali Hirsi Ali za jej „przekonanie o kulturowym zacofaniu ludów niezachodnich” i za jej sugestie, że przemoc wobec dziewczynek i kobiet jest szczególna w islamie”. Profesorowie piszą, że taki pogląd „zaciemnia taką przemoc wśród nas, między nie-muzułmanami, także na naszym kampusie”.

Tego właśnie uczą ci nauczyciele ponad czterech tysięcy studentów Brandeis, którzy podpisali petycje, by cofnąć przyznane Ayaan Hirsi Ali uhonorowanie (Czytaj o tym tutaj.)

ayaan-hirsi-ali-1Czy w Brandeis okalecza się genitalia ośmioletnich dziewczynek lub zmusza je do poligamicznych małżeństw z mężczyznami, tak starymi, że mogliby być ich dziadkami? Czy przymusowo zakrywa im się twarze lub morduje w imię honoru za odmowę wyjścia za mąż za swoich kuzynów? Być może dokonuje się ich egzekucji, bo zostały zgwałcone, odeszły od maltretującego je męża lub ośmieliły się wyrazić niezależną opinię?

Osiemdziesięciu siedmiu profesorów czyli 29% profesury w Brandeis podpisało ten list. Uczą oni fizyki, antropologii, badań nad Bliskim Wschodem i judaizmem, angielskiego, ekonomii, muzyki, filmu, informatyki, matematyki, socjologii, edukacji – oraz badań nad kobietami i gender. Cztery procent sygnatariuszy jest z wydziału antropologii, sześć procent z wydziału Bliskiego Wschodu i judaizmu, dziewięć procent z wydziału fizyki – a dwadzieścia jeden procent z wydziału badań nad prawami kobietami i gender.

W książce z 2005 r. The Death of Feminism [Śmierć feminizmu] o pisałam o tym, a mianowicie o odejściu feminizmu od uniwersalnych praw człowieka, o większym skupieniu się na antyrasizmie niż na antyseksizmie i o śmiertelnie groźnym, wielokulturowym relatywizmie. Te feministki z Brandeis, mężczyźni i kobiety, bronią islamistycznej supremacji (nie jest to rasa) i atakują somalijską kobietę, która jest także bohaterką prawdziwego feminizmu.

Feministki wielokrotnie nazywały Hirsi Ali “islamofobką” i “rasistką” za jej obronę wartości zachodnich, takich jak prawa kobiet, prawa gejów, prawa człowieka, wolność religii, znaczenie różnorodności intelektualnej, itd.

Feminizm z lat 1960. i początku 1970., którego orędowniczką byłam – i nadal jestem – został najpierw przejęty przez marksistów i ideologicznie „maoizowany”. Następnie został znowu podbity przez islamistów i stroi się teraz w palestyńskie stygmaty. Wraz z garstką innych zachowałam honorową pozycję mniejszości w całym szeregu spraw. Z czasem kobiety nie znaczyły już wiele dla feministek – a przynajmniej nie tak wiele, jak mężczyźni Edwarda Saida o ciemniejszym kolorze skóry. Arabscy mężczyźni stali się modniejszymi ofiarami, nie tylko „kolonizowani” w przeszłości, ale rzekomo „okupowani” do dnia dzisiejszego.

Feminiści stali się wielokulturowymi relatywistami, odmawiali krytykowania innych kultur, włącznie z mizoginią w tych innych kulturach.

Feminiści płci obojga od lat atakują Ayaan Hirsi Ali za “rasizm” i “islamofobię”. Kierują się tymi samymi fałszywymi równoważnikami moralnymi, jak wspomniani powyżej profesorowie z Brandeis. Jest to podobne do rodzaju fałszywej równoważności moralnej, jak przedstawiła Deborah Scroggins, kiedy porównywała Hirsi Ali do Aafiji Siddiki w książce z 2012 r., Wanted Women. Faith, Lies, and the War on Terror: The Lives of Ayaan Hirsi Ali and Aafia Siddiqui. Scroggins ma dużo więcej sympatii do urodzonej w Pakistanie, wykształconej w Ameryce Aafiji Siddiki, która została terrorystką islamską i wściekle nienawidzi Żydów (jest także znana jako Lady Al-Kaida), niż wobec somalijsko-holenderskiej feministki i apostatki Ayaan Hirsi Ali, która elokwentnie przeciwstawia się islamskiemu dżihadowi, islamskiemu apartheidowi płci i wyznania. Hirsi Ali popiera także państwo żydowskie.

Siddiki wyszła za mąż za siostrzeńca Chalida Szejka Mohammeda (KSM), jednego z organizatorów zamachów 11 Września. Na wiele lat zniknęła w Pakistanie. Następnie znaleziono ją w Afganistanie, w Ghazni, gdzie aresztowali ją żołnierze amerykańscy po znalezieniu u niej instrukcji do produkcji bomb i wojny chemicznej. Ujęta, pochwyciła karabin jednego z żołnierzy i strzeliła do niego.

Zgadnijcie? Siddiki uzyskala doktorat w neuronauce na Brandeis University. Z pewnością nie można winić uniwersytetu za jej czyny. Jednak, według Scroggins, jako studentka w Ameryce Siddiki dołączyła do osławionego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich i uległa urokowi jednego z mentorów bin Ladena, który kierował organizacją dobroczynną w Brooklynie w Nowym Jorku. Jest to to samo Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich (przedsięwzięcie Bractwa Muzułmańskiego w Ameryce, związane z Hamasem), które właśnie odegrało główną rolę w kampanii w Brandeis, by nie dopuścić do nagrodzenia Hirsi Ali.

Scroggins nadal traktuje Siddiki jako ofiarę. Siddiki jest zasłoniętą od stóp do głów religijną muzułmanką, i została skazana na 86 lat więzienia. Wielu muzułmanów uważa ją za bojowniczkę o wolność i dlatego niewinną i niesłusznie uwięzioną.

Scroggins – i profesorowie Brandeis przeciwni uhonorowaniu Hirsi Ali – reprezentują typowy lewicowy punkt widzenia. Zachód spowodował dżihad swoją rzekomo imperialistyczną, kolonialną, rasistowską i kapitalistyczną polityką. Każdy, kto nie obwinia Zachodu, a szczególnie Ameryki i Izraela, jest politycznie podejrzany. Scroggins, jak wiele lewicowych feministek, nie ma absolutnie żadnego pojęcia o długiej i barbarzyńskiej historii islamskiego imperializmu, kolonializmu, rasizmu, niewolnictwa i jego praktyce apartheidu płci i wyznania.

Ayaan Hirsi Ali jest orędowniczką Zachodu, demokracji, praw kobiet, praw człowieka, tolerancji religijnej itd. i stawia je bez porównania wyżej niż islam, który poznała na Bliskim Wschodzie. Stała sie apostatką, członkiem parlamentu holenderskiego i w wyniku tego co głośno mówi kobietą, która musi mieć ochronę przez okrągłą dobę przeciwko wielu groźbom śmierci ze strony islamistów.
W całej swojej książce Scroggins podziela polityczne poglądy Aafiji i potępia poglądy Ayaan. Dopiero na ostatniej stronie książki Scroggins przyznaje, że całe założenie o „moralnej równoważności” jest błędne.

„Nie chcę przez to powiedzieć, że są one równoważnymi postaciami, moralnie lub pod innym względem. Nie są. Ayaan… walczy tylko słowami, podczas gdy dowody doprowadzają mnie do wniosku, że Aafija niemal z pewnością planowała morderstwa podczas tych lat nieobecności i być może przygotowywała dalsze ataki biologiczne lub chemiczne na Stany Zjednoczone na skalę dorównującą 11 Września”.

Zastanawiam się, czy ci profesorowie z Brandeis także sympatyzowaliby z Afiją Siddiki. Opłakuję utratę aktywnej, tętniącej życiem, intelektualnie niezależnej i politycznie niepoprawnej myśli feministycznej na uniwersytetach.

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Źródło: Listy z naszego sadu

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze