Wiadomość

Prześladowania chrześcijan. Facebook blokuje informacje.

Donoszenie o przerażających prześladowaniach, jakich doświadczają mniejszości chrześcijańskie w świecie muzułmańskim, jest dla Facebooka „karalnym” przestępstwem, ponieważ pokazywanie tego zjawiska narusza „standardy” giganta mediów społecznościowych.

Dowiedziałem się tego, kiedy kilka dni temu zalogowałem się na moje konto na Facebooku. Pojawiło się okienko z napisem „Ten post jest niezgodny ze standardami naszej społeczności”, a następnie „Tylko Ty możesz widzieć ten post, ponieważ jest on niezgodny z naszymi standardami” z linkiem do  „obraźliwego” posta. Moja strona została dodatkowo zamknięta na 24 godziny.

Kwestionowany „kontrowersyjny” artykuł, który opublikowałem online i udostępniłem na Facebooku 15 lutego 2021 r. – ponad osiem miesięcy temu – nosi tytuł „Nowy film upamiętnia 21 koptyjskich męczenników chrześcijańskich”. Opowiadałem w nim, jak kręcono arabskojęzyczny film o 21 egipskich chrześcijanach brutalnie zamordowanych przez Państwo Islamskie w Libii w 2015 roku.

Jestem stałym celem ataków przy pomocy innych taktyk specjalnie utworzonych przez Facebook dla jego „społeczności”, zwłaszcza „usuwania w cień” przez takie przesuwanie moich postów, że albo nikt ich nie widzi, albo bardzo niewielu czytelników je znajduje. Wiem o tym, ponieważ od lat dostawałem od czasu do czasu wiadomości od czytelników Facebooka, pytających dlaczego od miesięcy niczego nie publikuję, mimo że w rzeczywistości publikuję 3-4 posty w tygodniu. Inni informują mnie, że pod moim postem Facebook skasował możliwość udostępnienia.

Co takiego było w tym konkretnym artykule, który został zbanowany w osiem miesięcy po jego pierwotnej publikacji? Może chodziło o zdjęcie, które nie było specjalnie drastyczne? Mogli zrobić to, co już robili wiele razy z moimi artykułami – usunąć zdjęcie i zachować tekst. W artykule, oprócz wzmianki o filmie jest przypomnienie egzekucji z 2015 roku, wypowiedzi członków rodzin zamordowanych chrześcijan i kończy się informacją o pomniku upamiętniającym tych 21 chrześcijan, który postawiono w egipskiej wsi Al Qur.

Jeden fragment tego artykułu mógł wywołać irytację pracowników Facebooka, mimo że wszystko jest prawdą: „Warto przypomnieć, że kiedy ich uprowadzono i kiedy ich mordowano zachodnie media w większości milczały. Zanim pojawił się film pokazujący egzekucję, BBC fałszywie poinformowała, że większość uprowadzonych Koptów została uwolniona. (Taka dezinformacja w sprawie  prześladowań chrześcijan przez muzułmanów nie jest niczym niezwykłym dla BBC.)”

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy ten artykuł został usunięty z mojej strony Facebooka, pod innym znacznie nowszym artykułem, również o muzułmańskich prześladowaniach chrześcijan w Egipcie 15 października 2021 r., pojawił się następujący komentarz: Udostępniłem ten artykuł na Facebooku, a Facebook go usunął, twierdząc, że narusza „standardy społeczności”, bez podania dalszych wyjaśnień”.

Ten artykuł, zatytułowany „Wyburzony budynek koptyjskich chrześcijan w Egipcie”, streszczał jedynie doniesienie w języku arabskim o tym, jak mniejszość chrześcijańska w pewnej egipskiej wiosce, z powodu zakazu posiadania kościoła, zdecydowała się wybudować salę, w której mogłyby się odbywać ceremonie ślubów i pogrzebów. Ponieważ nawet to zostało uznane za obraźliwe dla muzułmańskiej wrażliwości, władze przysłały robotników, którzy zburzyli budynek oraz pobili i aresztowali chrześcijan. Wszystko w tym doniesieniu jest również w 100% prawdziwe.

A co tu nie spełnia „standardów” Facebooka?

Jedyny wniosek jest taki, że Facebook, niezadowolony z taktyki chowania artykułów o brutalnych prześladowaniach, jakich doznają chrześcijanie z rąk muzułmanów, teraz otwarcie i bardziej agresywnie zakazuje ich publikowania.

Co więcej, są powody, by sądzić, że działania Facebooka są przynajmniej częściowo inspirowane przez podmioty zagraniczne. Widząc, że oba artykuły, które zostały „oflagowane”, dotyczyły prześladowania egipskich chrześcijan — Koptów — skontaktowałem się z Koptyjską Solidarnością, aby sprawdzić, czy mieli podobne doświadczenia. Jej dyrektorka, Lindsay Vessey, odpisała:

„Wiele krajów, w tym Egipt, zatrudnia duże zespoły trolli do oznaczania treści krytycznych wobec ich przywódcy i rządu, co oznacza, że dyskusja na temat naruszeń praw człowieka w krajach takich, jak Chiny, Arabia Saudyjska i Egipt może zostać zablokowana, co uderza również we właścicieli kont. Facebook musi zatrudniać do przeglądania postów osoby, które nie tylko znają języki, ale które potrafią zachować profesjonalną neutralność i odróżniać treści obraźliwe od uzasadnionej krytyki naruszeń praw człowieka. Mojej koleżance, Faith McDonnell, która jest niestrudzona w obronie wolności religijnej, zamknięto konto na Facebooku bez ostrzeżenia tylko za opublikowanie zdjęcia koptyjskich męczenników na plaży w Libii. Jej konto zostało przywrócone dopiero po zmasowanych reakcjach na Facebooku.

Warto dodać, że Facebook nie jest jedyną korporacją „Big Tech”, która ukrywa informacje o muzułmańskich prześladowaniach chrześcijan: Youtube ocenzurował mój film na Prager U; kiedyś „ukarał” mnie również za udostępnienie filmu, który Państwo Islamskie nakręciło, na którym jego członkowie niszczą krzyże i profanują kościoły w Syrii i Iraku – mimo że ten film nie był „drastyczny” (przedstawiał budynki i krzyże, przedmioty nieożywione) i był masowo rozpowszechniany w świecie arabskim. Jeśli chodzi o Google, gdzie kiedyś wyniki wyszukiwania na tematy związane z islamem dawały wiele moich artykułów na pierwszej stronie, teraz wydają się być niewidoczne, ukryte pod górą nieistotnych, bądź fałszywych informacji.

Wszystko to przypomina nam, dlaczego alternatywa – która być może wkrótce się pojawi dzięki wysiłkom najbardziej dyskryminowanego człowieka w mediach społecznościowych, Donalda Trumpa – jest pilnie potrzebna: jedna z jego firm ogłosiła niedawno swój plan „stworzenia rywala” do rzekomo liberalnego konsorcjum medialnego z Doliny Krzemowej, które wykorzystało swój monopol, by uciszyć głosy sprzeciwu.

Nikt nie może wątpić, podobnie jak nikt – z wyjątkiem tych, którzy czerpią korzyści z ukrywania prawdy – nie może chcieć, aby tak bezmyślna cenzura tak bardzo potrzebnych informacji panoszyła się dalej.

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski

Źródło: www.listyznaszegosadu

 

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign

Raymond Ibrahim

Wicedyrektor Middle East Forum, autorem książki The Al Qaeda Reader oraz gościnnym wykładowcą w National Defense Intelligence College.

Inne artykuły autora:

Czarne życie, które się „nie liczy”