Wiadomość

Europa potwierdza prawo Izraela do obrony

Dom po stronie izraelskiej zniszczony przez pocisk Hamasu. Źródło: Flickr.

Dramatyczne wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazały, że Izrael cieszy się dużym poparciem wśród europejskich polityków. Do opowiedzenia się po stronie państwa żydowskiego zmusiły zachodnich polityków radykalizm Hamasu oraz seria antysemickich wystąpień, zarówno w państwach muzułmańskich, jak w krajach zachodniej Europy.  

Rząd USA skrytykował uwagi prezydenta Turcji Erdogana o izraelskich atakach lotniczych w Strefie Gazy, uznając te wypowiedzi za antysemickie. „Stany Zjednoczone zdecydowanie potępiają ostatnie antysemickie wypowiedzi prezydenta Erdogana na temat narodu żydowskiego i uważają je za naganne – oświadczył rzecznik Departamentu Stanu Ned Price. – Wzywamy prezydenta Erdogana i innych tureckich przywódców do powstrzymania się od podjudzających wypowiedzi, które mogłyby podburzać do kolejnych aktów przemocy”.

Erdogan oskarżył niedawno Izrael m.in. o „terroryzm” wobec Palestyńczyków, mówiąc, że leży to „w naturze” Izraelczyków. „To są mordercy, zabijają dzieci, które mają pięć, sześć lat. Nie zaspokoją się, dopóki nie wyssą ich krwi” – powiedział Erdogan, atakując jednocześnie prezydenta USA Joe Bidena za jego poparcie dla Izraela. Biden, zdaniem prezydenta Turcji, ma „zakrwawione ręce”.

〉 Te wypowiedzi warto poznać: Izrael – Palestyna: głosy arabskich dysydentów

Stosunki między USA a Turcją są już od dawna napięte. Pod koniec kwietnia Turcja gwałtownie protestowała przeciwko uznaniu masakry Ormian za ludobójstwo przez stronę amerykańską. W ostatnich latach dochodziło też do sporów o zakup przez Ankarę rosyjskiego systemu obrony powietrznej oraz jej działania przeciwko bojownikom kurdyjskim w Syrii, wspieranym przez Waszyngton.

Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone mają zamiar stworzyć koalicję państw na rzecz stworzenia długoterminowych rozwiązań konfliktu na Bliskim Wschodzie. Kanclerz Niemiec podkreśliła potrzebę stworzenia kanału komunikacyjnego między Izraelem a Hamasem. Rolę pośredników w tych kontaktach mogą pełnić Egipt i Jordania.

Angela Merkel wyraziła też żal, że Węgry nie przyłączyły się do wspólnego stanowiska 26 państw UE. Budapeszt odmówił poparcia dla wspólnej unijnej deklaracji, dotyczącej konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ponieważ uznał ją za przejaw fałszywego symetryzmu. Szef węgierskiej dyplomacji podkreślił, że „jego rząd jednoznacznie popiera prawa Izraela do samoobrony”. Premier Węgier Viktor Orban usilnie podkreśla lojalność wobec rządu izraelskiego i osobiście wobec premiera Benjamina Netanjahu.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas również wyraźnie poparł Izrael. Na spotkaniu ze swoim izraelskim odpowiednikiem Gabi Ashkenazim w Tel Awiwie potwierdził prawo Izraela do obrony przed atakami radykalnego islamskiego Hamasu. Izraelskie odpowiedzi na ataki Hamasu atakami na jego obiekty określił mianem proporcjonalnych. Za słowa te dziękował Maasowi izraelski minister spraw zagranicznych. „To dla nas bardzo ważne” – podkreślił.

Jednocześnie Berlin pozostaje w kontakcie z palestyńskim prezydentem Mahmoudem Abbasem. Namawia stronę palestyńską do deeskalacji konfliktu.

Za dyplomatyczny sukces Berlina oraz Waszyngtonu można uznać wypracowanie ram dla zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, które zaczęło obowiązywać od drugiej w nocy 21 maja.

Pisaliśmy też:

〉 O bliskich relacjach między Hamasem a Turcją.

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign
Piotr S. Ślusarczyk

Piotr S. Ślusarczyk

Doktorant UKSW, badacz islamu politycznego, doktor polonistyki UW; współprowadzący portal Euroislam.pl; dziennikarz telewizyjny i radiowy.

Inne artykuły autora:

Jeden dzień, dwa akty terroru

Niemcy: islamiści dopuszczeni do szkół

Motyw zbrodni: islamistyczna homofobia