Ekstremiści wzorcami: edukacja obywatelska według Ligi Muzułmańskiej

Od lewej: al-Karadawi, Mawlawi, al-Alwani
| 8 komentarzy|
image_pdfimage_print

Liga Muzułmańska zagrzewa muzułmanów do pójścia na wybory. Wszystko jest ładnie opakowane w okrągłe słowa o demokracji, dobru wspólnym i budowaniu społeczeństwa.

Od lewej: al-Karadawi, Mawlawi, al-Alwani
Od lewej: al-Karadawi, Mawlawi, al-Alwani

Przypominane jest zalecenie prawa muzułmańskiego dotyczące  „muzułmanów żyjących w krajach, gdzie stanowią część społeczeństwa” o obowiązku obywatelskim muzułmanina. Cytowane są zalecenia Komitetu do Spraw Obywatelskich Federacji Organizacji Islamskich w Europie (FIOE), według których „zapewnienie spokoju społeczności europejskiej” jest w interesie muzułmanów, a „obowiązkiem organizacji muzułmańskich w Europie oraz imamów, nauczycieli religii, jak i muzułmańskich uczonych, jest prawidłowa edukacja młodzieży i uświadomienie jej w kwestiach wiążących się z pełnieniem pozytywnej roli obywatelskiej”.

To powinno rozwiać wszelką krytykę i obawy przeciwników islamistów w naszym kraju. To, co jednak burzy ten spokój, to muzułmanie w krajach Unii Europejskiej, z których „bogatych i wartościowych doświadczeń” mogą zdaniem Ligi korzystać polscy muzułmanie. Wśród autorytetów niezmiennie na pierwszym miejscu wymieniany jest duchowy lider Bractwa Muzułmańskiego i antysemita Jusuf al-Karadawi, szef Centrum Fatwy i Studiów Prawa Muzułmańskiego w Europie (ECFR).

Związek z Bractwem Muzułmańskim, który Samir Ismail, jeszcze półtora roku temu w trakcie gorącej debaty o meczecie negował, naśmiewając się z argumentów przeciwników „gdzie Egipt, a gdzie my” – zajmuje dzisiaj pierwsze miejsce w mobilizacji obywatelskiej. Kardawi, ten rzecznik obywatelskiego zaangażowania muzułmanów w Europie, ma zakaz wjazdu do Irlandii (gdzie siedzibę ma ECFR) z powodu popierania zamachów samobójczych i kary śmierci dla homoseksualistów. Podobne zakazy obowiązują w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Do jego popisowych numerów należy uznawanie Hitlera jako boskiej kary wymierzonej na Żydach i nadzieja, że teraz Allah uczyni to rękami wiernych. No i wierzy, że islam podbije Europę poprzez nauczanie i rozszerzanie ideologii.

Więcej wypowiedzi al-Karadawiego:

http://euroislam.pl/index.php/2010/11/kto-z-karadawim-przestaje/

http://euroislam.pl/index.php/2010/10/zyd-krwiopijca-w-naukach-bractwa-muzulmanskiego/

http://euroislam.pl/index.php/2010/09/umiarkowani-na-pokaz/

Drugim wymienianym na tym samym oddechu jest Szajch Fajsal Maulawi, libański duchowny i także założyciel ECFR. Rzecznik integracji muzułmanów w Europie, w książce „Prosty wykład głównych praktyk religijnych islamu” (tłum. Jarosław Banasiak) wydawanej przez Ligę Muzułmańską pisze, że muzułmanie powinni „dążyć do zbudowania społeczeństwa muzułmańskiego i państwa muzułmańskiego od nowa. Zadanie to powinno pozostać głównym zadaniem w życiu muzułmanina, gdyż jest to najważniejszy nakaz szariatu”.

Gdzie tu jest miejsce na demokrację, skoro szariat nawet w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznawany jest za sprzeczny z prawami człowieka?

Świętą trójcę „islamskich demokratów” uzupełnia Taha Dżarib al-Alwani, założyciel i prezydent Międzynarodowego Instytutu Myśli Islamskiej (IIIT), organizacji założonej w Stanach Zjednoczonych przez Bractwo Muzułmańskie. W 2002 roku FBI urządziło nalot na budynek instytutu, w którym przechwycono publikacje propagujące terroryzm. Nalot doprowadził do skazania dwóch osób za aktywność w organizacjach terrorystycznych. W sprawie przeciwko Sami Al-Arian skazanemu za wspieranie organizacji terrorystycznych, Al-Alwaniemu FBI nadało status „unindicted co-conspirator” czyli osoby zaangażowanej w przestępstwo, ale z różnych (czasami pragmatycznych) powodów nie objętej śledztwem.

Tak więc rzecznikami integracji społeczeństw muzułmańskich w Europie mają być: antysemita widzący bicz boży na żydów w Hitlerze, zwolennik państwa islamskiego, w którym inne wyznania uzyskają status dhimmi, oraz człowiek reprezentujący organizację, która w historii ma wspieranie terroryzmu.

Pytanie, kogo wesprą głosami. A może już jakieś partie lub kandydaci otrzymali finansowanie ze strony polskich obywateli muzułmanów?

Tekst przedwyborczego listu Samira Ismaila:

http://islam.info.pl/images/stories/Polscy_muzulmanie_a_wybory.pdf

Jan Wójcik

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze