Być jak Oriana Fallaci?

dudek fallaci head
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Jan Wójcik

Ostrym piórem, z którego znana była Oriana Fallaci, redaktorka Oko.press Anna J. Dudek, atakuje Miriam Shaded. Za to, że Shaded ośmieliła się mianować samą siebie „polskim odpowiednikiem” włoskiej dziennikarki.

W artykule „Shaded jak Fallaci?” Dudek bez pardonu traktuje antyislamską działaczkę. Nie jest to jednak tekst, który broni dobrego imienia włoskiej reporterki i pisarki, to także niesprawiedliwy i podły atak na Fallaci, która nawet gdyby żyła nie odpowiedziałaby na niego, bo takich „cykad” – jak określała osoby podobne do autorki artykułu – było mnóstwo.

Dudek czuje szacunek do Fallaci jako reporterki, jakim cieszyła się przed wydaniem książki „Wściekłość i duma” – i okazuje pogardę dla Fallaci „islamofobki” po opublikowaniu jej emocjonalnej reakcji na atak na World Trade Center. „Jedyne, co łączy Fallaci sprzed tej książki z tą po ‚Wściekłości i dumie’, to świetne pióro i pasja”, pisze Dudek. Czy rzeczywiście były dwie różne Oriany?

Zbiór reportaży Fallaci „Korzenie nienawiści” pokazuje ewolucję reporterki od zwolenniczki sprawy palestyńskiej do jej przeciwniczki, od solidarności z uciśnionymi tego świata, do przerażenia tym, do czego są zdolni. Nawet jednak we wspominanym przez Dudek wywiadzie z Chomeinim nie ukrywała swoich poglądów na zwyczaje zaprowadzane w tworzącej się Islamskiej Republice Iranu: „Nie ma dnia, żeby prasa nie podała wiadomości o jakiejś rozstrzelanej cudzołożnicy (…) Rozstrzeliwani są również homoseksualiści, prostytutki i sutenerzy. Mężczyzna może mieć jednak cztery żony”.

A wcześniej:

„W celu zakrycia tych bezecności (włosów i szyi kobiety – przyp. autora) należy nosić szal zawinięty niczym podwika zakonnicy, lepiej jednak czador, to znaczy całun zakrywający całe ciało. Noszą go wszystkie kobiety, przez co wyglądają jak stada zgnębionych nietoperzy”.

Rozmawiając z Chomeinim Fallaci krytykuje też system islamskiej republiki, gdzie najważniejsze decyzje mają zapadać zgodnie z Koranem i przy uzgodnieniu z islamskimi duchownymi. Na koniec nazywa chustę „głupią średniowieczną szmatą”. Jest rok 1973.

Minęło prawie 45 lat, prawie pół wieku i w Europie zdaniem Anny J. Dudek „Wściekłość i duma” stworzyła grunt pod „islamofobię”. Chusta jest coraz powszechniejsza na naszym kontynencie, ale także bardziej powszechna niż w latach 70′ w krajach Bliskiego Wschodu. Dziennikarz, który nazwie chustę „głupią średniowieczną szmatą” spotka się z atakiem, ostracyzmem i innymi środkami nacisku. Ale to nie przeszkadza tworzyć wrażenia, że „islamofobia” zdominowała przestrzeń publiczną.

Podłe i obraźliwe jest zbudowanie dla antyfaszystki – jaką była Fallaci – ciągu myślowego łączącego jej „Wściekłość i dumę” z wściekłością i dumą skrajnej prawicy

To nie jedyna wina Fallaci według pani Dudek. Oskarża ona Włoszkę, że „(…) choć jej słowa dotyczyły islamu, chętnie posługują się nimi wszyscy ci, którzy swoją politykę budują na strachu przed bliżej nieokreślonym „obcym”’ Powiem tyle, gdyby Fallaci dzisiaj żyła, powinna stanąć przed sądem za napady na muzułmanki w polskich autobusach, bo śmiała nazwać w 1973 roku chustę „średniowieczną szmatą”. Taka to logika.

No, ale po sądach ciągali już Fallaci różni szubrawcy, w tym Adel Smith, założyciel Stowarzyszenia Muzułmanów we Włoszech, znany wcześniej z tego, że wyrzucał krzyże ze szpitala. Procesów było wiele. Więcej było ataków i protestów, zarówno lewicy jak i dotychczasowych sympatyków Fallaci. Starano się ją zaszczuć, o czym pisała w kolejnych książkach.

A jednak dekadę po jej śmierci Dudek pisze o odbiorze jej wypowiedzi, że jej czytelnicy uważali, iż „skoro Wielka Fallaci pisze, że islam to zło, to z pewnością tak jest”. To kolejne kłamstwo, bo spadła na nią przecież lawina krytyki.

Jedyny protest, jaki udało się zorganizować wobec prób cenzurowania dziennikarki, miał miejsce w Polsce i został zorganizowany przez naszą organizację – Stowarzyszenie Europa Przyszłości. List w obronie Fallaci, broniący jej prawa do wypowiedzi, podpisali m.in. Adam Michnik, Piotr Najsztub, ks. Adam Boniecki, Justyna Pochanke, prof. Adam Roetfeld, prof. Maria Janion. Wymieniam tylko kilka nazwisk i nie są to ludzie prawicy, dla której według Dudek książki Fallaci to „manifest”.

Na debacie o Wolności Słowa organizowanej także przez nasze stowarzyszenie Jacek Pałkiewicz i prof. Jacek Hołówka bronili Fallaci przez Jackiem Żakowskim, który dzisiaj nie czuje nic niestosownego w sugerowaniu, żeby KOD stał się polskim Hamasem, nawet jak nie ma na myśli zamachów terrorystycznych. Ale wymienieni wyżej też nie są ludźmi „triumfalnie wyjącej prawicy”.

Monika Olejnik napisała u siebie na Facebooku w 2014 roku po egzekucji dziennikarza Jamesa Foleya: „Oriana Fallaci zawsze miała rację: ‘nowy faszyzm w przebraniu naziislamizmu…’”. Wyjąca prawica TVN-u?

Nie wiem skąd u Anny Dudek taka wiara w sprawczość Fallaci, w jej możliwość „podziału Europy”, szerzenia nienawiści i kształtowania „islamofobii”? Fallaci ukazana jest w tym artykule jak jakiś demiurg współczesnej Europy, jakby ze swoich idei stworzyła podzielony kontynent.

Czy jednak bez Fallaci rzeczywistość nie dostarczyłaby wystarczającej ilości impulsów do tego, by do islamu podchodzić co najmniej ze sceptycyzmem? Piszę sceptycyzmem, bo „islamofobia” to kolejne słowo – wytrych do atakowania krytyków islamu i ludzi zwyczajnie zaniepokojonych wydarzeniami w Europie.

Nie ma żadnej spójnej definicji tego pojęcia. Człowiek, który przyczynił się do spopularyzowania tego słowa, brytyjski aktywista społeczny, Trevor Philips, w obliczu badań miał moralną odwagę przyznać się do błędu, że to nie islamofobia jest zagrożeniem dla Europy, lecz islamski fundamentalizm. Od lat na dyskusjach organizacji pozarządowych pod egidą OBWE (odbywających się w Warszawie) nie można uzyskać spójnej definicji tego przypadku psychologicznego. Jest jednak postęp, bo zwolennicy wprowadzenia tego terminu do życia publicznego rok temu uznali, że islamofobia to „Paragraf 22”. Stwierdzili, że „samo pytanie o definicję islamofobii jest islamofobią”. Brawo wy.

Wolna od wymogów prawdy redaktorka Dudek brnie dalej w niekonsekwencje. Podczas gdy jej szefostwo na Krakowskim Przedmieściu krzyczało „Precz z tyranem Erdoganem!”, dziennikarka Oko.press, by tłuc „islamofobów” używa raportu „European Islamophobia Report”. To raport zlecony przez think tank SETA, stanowiący narzędzie tureckiej dyktatury pod pełną kontrolą islamistów wiernych Erdoganowi. To raport napisany w polskiej części przez znajomego Dudek, Konrada Pędziwiatra, naukowca stającego się dosłownie „pożytecznym idiotą” rodzącej się w Turcji autokracji. W dodatku naukowiec ten został przyłapany w tym raporcie na kłamstwie. Dudek pisze o nim „wiarygodny raport” ale czemu się dziwić, prawda nie jest najmocniejszą stroną tego paszkwilu w „Wysokich Obcasach”.

Paszkwilu, bo najbardziej chyba podłe i obraźliwe w pracy Dudek jest  zbudowanie dla antyfaszystki – jaką była Fallaci – ciągu myślowego łączącego jej „Wściekłość i dumę” z wściekłością i dumą skrajnej prawicy w Polsce. Bez dwóch zdań Dudek, znająca twórczość Fallaci, musiała wiedzieć o jej negatywnym przez całe życie stosunku do skrajnej prawicy.

Kiedy spotyka się tak brutalny atak, jednocześnie nacechowany emocjami i napakowany nieprawdą, należy zastanowić się, czy istnieje w tym drugie dno? Może po prostu ktoś chciałby być polską Orianą Fallaci i nagle pojawiła się uzurpatorka?

Tu niestety posłużę się prywatną galerią pani Dudek, ale ma to chyba znaczenie i skoro jej atak nasycony jest personalnymi uwagami, uznam to za akceptowaną przez nią praktykę. Każdy, komu wpadnie przez chwilę w oko poniższe zdjęcie Dudek, pomyśli: „Fallaci”. Jej znajomi też tak to komentują: „Oriana Fallaci, Oriana”, podziwiają, Dudek nie protestuje.

Zdjęcie i komentarze z profilu FB Anna J. Dudek
Zdjęcie i komentarze z profilu FB Anna J. Dudek

Jest taki film, „Być jak John Malkovich”, gdzie bohater znajduje wejście do głowy znanego aktora, widzi świat jego oczami. Niestety Dudek jak widać daleko do głowy Fallaci, pozostaje jedynie pozowanie.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze