Biały Dom gościnny dla islamistów

Hani
| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Pete Hoekstra

Hani
Hani Nour Eldin

Administracja prezydenta Obamy uparcie zaprzecza temu, jakoby islamiści byli odpowiedzialni za islamski terroryzm; natomiast problem chrześcijańskich ofiar islamskiej przemocy jest ignorowany, ponieważ przeczy obowiązującej demagogii. A poza tym prezydent przypomina nam, że przecież chrześcijanie też nie są święci.

Są w końcu odpowiedzialni za krucjaty i inkwizycję wieki temu. Taki relatywizm moralny i absurdalna logika byłyby może zabawne, gdyby nie były rzeczywistością. Sprawa wypłynęła ostatnio, gdy odmówiono wizy prześladowanej irackiej chrześcijance, która będzie wkrótce zeznawać przed komisją amerykańskiego Departamentu Stanu. Odmowę uzasadniano tym, że mogła ona skłamać w kwestii powodu swej wizyty. Na skutek ogromnej presji społecznej rząd w końcu przyznał jej jednak wizę. Siostra Diana Momeka spędzi w maju tydzień w USA, gdzie spotka się z przedstawicielami rządu i senatu, ministerstw i USAID, zajmujących się stosunkami zagranicznymi. W towarzystwie przedstawicieli innych irackich mniejszośći opowie o losie 50 tys. niniwyjskich chrześcijan z Karakusz torturowanych, mordowanych i przesiedlanych przez Państwo Islamskie. Rząd najpierw odrzucił jej wniosek o wizę uzasadniając to tym, że być może będzie ubiegać się o azyl.

Pewna doza podejrzliwości byłaby może uzasadniona, gdyby nie stała w tak jaskrawym kontraście do przypadków osób, wobec których rząd nie miał takich wątpliwości. Obecna administracja odrzuciła wieloletnią politykę konsekwentnego odmawiania wiz czy nawet dialogu osobom próbującym zdobyć władzę siłą, w tym islamskim terrorystom i ich sprzymierzeńcom.

Biały Dom, Departament Stanu i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego regularnie ignorują ostrzeżenia i przyjmują coraz więcej radykalnych islamistów. Chadzają oni na audiencje na najwyższych szczeblach administracji, swobodnie jeżdżą po kraju by rekrutować, zbierać pieniądze i szerzyć swe radykalne poglądy. Poniższe trzy osoby pochodzą z listy Investigative Project on Terrorism, która pokazuje wiele niechlubnych przykładów ekstremistów, których wpuszczono do USA:

Anas
Anas al-Tikriti (po lewej)

 

Anas al-Tikriti: czołowy działacz islamistycznego Bractwa Muzułmańskiego, spotkał się z prezydentem Obamą w Białym Domu 22 stycznia 2014 roku. Al-Tikriti usprawiedliwia przemoc irackich ekstremistów skierowaną przeciwko amerykańskim żołnierzom: „Oczekiwać, że ludźmi można rządzić za pomocą karabinów i bomb i że nie wywoła to żadnej reakcji jest głupotą i naiwnością. Okupowanie kraju i oczekiwanie, że ludzie nie będą się buntować, jest równie nierealistyczne”.

Hani Nour Eldin: członek zdelegalizowanej grupy islamistycznej Gamaa Islamiya spotkał się z oficjelami Białego Domu w czerwcu 2012 roku. Jego przywódcą duchowym jest szejk Omar Abdel Rahman (tzw. Ślepy Szejk) uważany za inspiratora zamachów na WTC w 1993 roku, skazany za planowanie kolejnych zamachów w Nowym Jorku. Eldin miał rozmawiać z byłym zastępcą doradcy Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Denisem McDoughem i lobbować na rzecz uwolnienia Ślepego Szejka z więzienia.

Mahmed

Mahammed Rateb al-Nabulusi: wpływowy syryjski szejk popierający bombowe zamachy samobójcze, dżihad przeciwko Zachodowi i karę śmierci dla homoseksualistów. W 2014 roku z ramienia związanej z Bractwem Muzułmańskim syryjskiej Rady Muzułmańskiej, głównej siły lobbującej na rzecz większego udziału USA w syryjskiej wojnie domowej, miał trasę po 15 amerykańskich miastach, na której zbierał fundusze na ekstremistyczną działalność.

Opr. Gekon na podst. www.newsmax.com

Pate

Peter „Pete” Hoekstra polityk amerykański, członek Partii Republikańskiej. W latach 1993-2011 przez dziewięć kolejnych dwuletnich kadencji przedstawicielem stanu Michigan w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Był przewodniczącym Komisji Wywiadu Kongresu USA.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze