Komentarz

Atak imigrantów na polskich pograniczników

Straż Graniczna (zdj. ilustracyjne NwoSG)
Straż Graniczna (zdj. ilustracyjne NwoSG)

Imigranci przy asyście służb białoruskich kolejny raz użyli przemocy wobec funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz Wojska Polskiego. Fakt ten dyskwalifikuje ich jako tych, którzy powinni być przyjęci do Polski.

Straż Graniczna podała: „Dziś cudzoziemcy koczujący po stronie białoruskiej na wysokości m. Usnarz Górny siłowo forsowali granicę. Osoby rzuciły kłody drzewa na zabezpieczenia graniczne. Rzucali kamieniami w stronę funkcjonariuszy SG i WP, ich działaniom asystowały służby. Cudzoziemcy używali kijów i rzucali kamieniami w funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy Wojska Polskiego. Jeden z żołnierzy został uderzony przez cudzoziemca gałęzią w twarz, a drugi kamieniem w twarz. Obaj musieli zostać przewiezieni do szpitala w Białymstoku. Ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Już opuścili szpital. Wśród osób forsujących granicę, funkcjonariusze rozpoznali białoruskich żołnierzy w cywilnych ubraniach, którzy m.in. nożycami cięli concertinę”.

Podobne wydarzenia miały miejsce w sobotę, wtedy także imigranci próbowali nielegalnie wtargnąć na teren RP.

Uważam, że osoby, które używają przemocy wobec przedstawicieli państwa, nie powinny nigdy na trenie polskiego państwa się znaleźć, gdyż Polska może być otwarta na potrzebujących pomocy, ale nie może być otwarta na tych, którzy łamią kodeks karny.

Powyższa informacja pokazuje kluczowe w debacie o sytuacji na granicy problemy:

1) Polska stała się przedmiotem zorganizowanego ataku ze strony państwa białoruskiego;

2) imigranci próbujący dostać się do Polski nielegalnie uciekają się do przemocy wobec żołnierzy oraz strażników granicznych;

3) chaos na granicy wykorzystują białoruskie służby, żeby świadomie naruszać bezpieczeństwo Polaków.

W tej sytuacji należy jasno wytyczyć granicę (nomen omen) w publicznej debacie na temat imigracji i polityki rządu na granicy. Granicą tą jest bezpieczeństwo polskiego żołnierza i strażnika granicznego. Politykę rządu w demokratycznym państwie można krytykować, można drwić z polityków, ale nie można atakować służb odpowiedzialnych za nasze wspólne bezpieczeństwo w sytuacji, kiedy bronią państwa przed agresją ze strony wrogiego i autorytarnego reżimu.

Nazywanie polskich żołnierz faszystami, zarzucanie im, że mają krew na rękach, palenie świeczek pod siedzibą Straży Granicznej buduje klimat przyzwolenia na przemoc wobec nich. Zadziwiające, że byłe pierwsze damy – Aleksandra Kwaśniewska oraz Anna Komorowska nie broniły godności polskich służb, kiedy własną obecnością i autorytetem wsparły protestujących, którzy za pomocą inwektyw atakowali mundurowych.

Jeśli wyrwać ten protest z kontekstu można by odnieść wrażenie, że to polskie służby wywołały ten kryzys, a jak wiadomo jest zupełnie odwrotnie. Zrobiła to Białoruś i to ona ponosi za niego pełną odpowiedzialność.

Środowiska wrażliwe na los imigrantów powinny regularnie protestować pod ambasadą Białorusi, bo to Mińsk wykorzystuje imigrantów jako broń, narażając ich zdrowie i życie, a do tego prowokuje konflikt atakując polskich żołnierzy i strażników granicznych.

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign

Piotr S. Ślusarczyk

Doktorant UKSW, badacz islamu politycznego, doktor polonistyki UW; współprowadzący portal Euroislam.pl; dziennikarz telewizyjny i radiowy.

Inne artykuły autora:

Zachód bezsilny wobec Turcji

Kryzys migracyjny może zaszkodzić Torysom

Nielegalna imigracja: Brytyjczycy oskarżają Francuzów