„Nie możemy tego zaakceptować na naszych ulicach! Ci ludzie, którzy zachowują się brutalnie wobec innych ludzi, także wobec naszych policjantów, stracili prawo do znalezienia u nas schronienia” – powiedział przewodniczący klubu CDU w parlamencie Badenii-Wirtembergii, Manuel Hagel, Polityk zażądał natychmiastowego wydalenia agresorów z kraju. Jeśli zajdzie taka potrzeba, należy zaostrzyć przepisy ustawy o cudzoziemcach.
Cem Özdemir (Zieloni), poseł do Bundestagu ze Stuttgartu napisał, że sprawcy przemocy muszą zostać szybko postawieni przed wymiarem sprawiedliwości. Zapytał również, dlaczego zwolennicy dyktatury w Erytrei mogli gromadzić się w Stuttgarcie. Władze lokalne argumentują, że na tego typu imprezy nie trzeba uzyskiwać pozwoleń, więc nie istniała formalna możliwość zablokowania wydarzenia. „Spotkania w zamkniętych pomieszczeniach nie podlegają rejestracji” – przypominał burmistrz Frank Nopper (CDU), zapowiedział jednocześnie rozmowy z przedstawicielami stowarzyszeń skupiających Erytrejczyków na temat przenoszenie wewnętrznych konfliktów do Niemiec.
Ponieważ jeden z najbardziej represyjnych krajów świata obchodzi 30-lecie niepodległości, festiwale organizowane przez diasporę Erytrejczyków w Europie i Ameryce Północnej zostały zaatakowane przez przeciwników reżimu. Pojawiły się informacje, że imprezy są okazją do finansowego wspierania reżimu. Migranci, którym udało się nielegalnie opuścić kraj, muszą liczyć się z tym, że pozostawione na miejscu rodzinny spotkają przykre konsekwencje. Przemoc na wielu erytrejskich festiwalach pokazuje dramatyczny podział w diasporze między zwolennikami rządu i ich dziećmi a wygnańcami, którzy boją się o swoich bliskich.
Rząd Erytrei potępia uciekinierów i oskarża Zachód o próbę osłabienia kraju poprzez jego wyludnienie. Minister informacji Yemane Gebremeskel oświadczył, że ataki na festiwale są inspirowane przez wrogów. „Współudział w próbach zakłócania trwających od dziesięcioleci erytrejskich festiwali przy użyciu zagranicznych bandytów odzwierciedla skrajną porażkę szumowin azylowych” – powiedziała polityk. Jego słowa były reakcją na zamieszki w Giessen, do których doszło w lipcu.
Erytrejczycy szukają pomocy nie tylko w Europie, ale także w krajach Północnej Afryce. Wielu z nich znalazło schronienie w Sudanie, który – jednak z powodu konfliktów wewnętrznych – przestał być bezpiecznym miejscem. Tysiące Erytrejczyków postrzega Sudan nie tylko jako kraj tranzytowy, ale także jako nowy dom. Szacuje się, że w Sudanie jest 134 tysiące erytrejskich uchodźców. Niektórzy z nich przybyli tam już w 1960 roku. 25-letnia Erytrejka, która urodziła się w Chartumie, powiedziała Chr. Michelsen Institute: „Warunki tutaj są bardzo złe. Nikt nie pomaga nam zdobyć lekarstw, żywności i zaspokoić podstawowych potrzeb. Nawet mąż mojej siostry, który mieszka w Niemczech, ma trudności z wysyłaniem nam pieniędzy z powodu zamkniętych agencji transferu gotówki. Dla mnie powrót do Erytrei jest niemożliwy, więc myślę o podróży do Egiptu”. Inni podejmą próbę przedostania się do Europy.
Erytrea znajduje się w północno-wschodniej Afryce nad Morzem Czerwonym i jest w dużej mierze izolowana na arenie międzynarodowej. Od czasu uzyskania niepodległości od Etiopii w 1993 roku państwem rządzi prezydent Isaias Afewerki. Kraj ten jest monopartyjną dyktaturą, w której wolności i prawa obywatelskie są systematycznie łamane. W kraju nie ma parlamentu, niezależnego sądownictwa. Prezydent swoje rządy opiera na armii i wykorzystuje pracę przymusową obywateli. Erytrea, z populacją szacowaną na 5 milionów, jest jednym z najbiedniejszych krajów świata. Według Banku Światowego ubóstwo w tym kraju jest powszechne. ONZ oficjalnie przyznało, że niektóre rodziny w Erytrei pozostają bez środków do życia, ponieważ władze wykorzystują eksmisje i konfiskaty, aby zmusić młodych mężczyzn do służby wojskowej i ukarać osoby uchylające się od poboru. Wielu mieszkańców tego kraju ucieka zagranicę.
Obywatele Erytrei mieszkający za granicą muszą przedstawić rządowi dowody płacenia 2% podatku od dochodów uzyskanych za granicą, jeśli chcą np. odnowić swój paszport. Osoby, które uciekają z Erytrei bez wiz wyjazdowych, które chcą wrócić do siebie, muszą zapłacić specjalny podatek i podpisać „formularz żalu”. W 2022 r. 3.923 osoby z Erytrei złożyło wniosek o azyl w Niemczech.
W 2019 r. emigranci stanowili 12% populacji Erytrei (607 tys. emigrantów), z których większość wyjechała do Etiopii (217 tys.), Sudanu (188 tys.), Europy (83 tys.), USA (35 tys.) i Szwecji (28 tys.). Erytrejczycy mieszkający w Europie, osiedlają się głównie w Szwecji, Niemczech, i Holandii, uzyskują prawo pobytu na podstawie łączenia rodzin (22%) i z innych powodów (78%). Dokładna liczba uchodźców z tego państwa jest jednak trudna do ustalenia, gdyż wielu migrantów z Etiopii deklaruje, że ucieka przed krwawym reżimem Isajasa Afewerki.