Wiadomość

Muzułmańscy uczniowie wśród najgorszych na świecie

Edukacja w krajach muzułmański
Zdj.ilustracyjne (Pixabay.com, free)

Ogłoszone właśnie wyniki międzynarodowych badań TIMSS 2019 pokazują, że edukacja w krajach muzułmańskich jest na najniższym poziomie na świecie w nauczaniu matematyki i przedmiotów ścisłych.

Średni poziom uczniów oscyluje wokół najniższego badanego, a znaczna część znajduje się poza skalą.

Badania TIMSS prowadzone są co cztery lata przez amerykański prywatny Boston College w kilkudziesięciu krajach świata wśród tysięcy uczniów klas czwartych oraz ósmych. Osobno przeprowadzane są badania umiejętności czytania PIRLS; ostatnie przeprowadzane było w  2017 roku – o jego wynikach będzie jeszcze mowa.

Ponieważ badania prowadzone są regularnie, można porównywać zmiany wyników w czasie. Od bardziej znanych badań PISA badania Boston College różnią się między innymi tym, że oprócz testów przeprowadzane są wśród dyrektorów, nauczycieli i uczniów ankiety, pozwalające poznać lepiej sytuację szkół i uczniów.

TIMSS bada znajomość matematyki i nauk przyrodniczych w klasach 4 i 8. Średni wynik to 500 punktów, wyróżnione są cztery poziomy wiedzy: niski(400 punktów), pośredni (475 punktów), dobry (550 punktów) oraz wybitny (625 punktów). Poniżej przykładowe wyniki testu z matematyki dla ośmioklasistów; tabele z pozostałymi wynikami znajdują się na końcu tekstu. W lewej kolumnie są kraje uszeregowane według wyników, w prawej pokazane jest, jak wyglądają wyniki kolejnych grup 25% uczniów, od najgorszych do najlepszych.

Najlepsi i najgorsi

Najlepsi na świecie są uczniowie z krajów Wschodniej Azji, najgorsi – z krajów muzułmańskich (oraz RPA – jedyny w badaniach kraj Afryki Subsaharyjskiej). Polska brała udział tylko w badaniach klas czwartych: z  matematyki mieliśmy taki sobie wynik 520 punktów, niezły z nauk przyrodniczych – 531 punktów (tabele na końcu tekstu).

Ważniejsze niż miejsce w rankingu krajów są właśnie wyniki uczniów, zarówno średnie jak i poziomy osiągane przez nich. Kiedy popatrzymy na wyniki uczniów z krajów muzułmańskich widzimy, jak dramatyczna jest ich sytuacja.

Tabela 1. Wyniki z matematyki w klasach 8. Średnie i rozkład wyników.

Jedyny kraj muzułmański, który osiąga wyniki zbliżone do średniej, to Turcja; w naukach przyrodniczych nawet nieco powyżej średniej. Wszystkie pozostałe systematycznie plasują się poniżej. Średnie wyniki Maroka i Arabii Saudyjskiej są poniżej „niskiego” poziomu skali, ale i w pozostałych średni poziom nie dochodzi do „pośredniego”.

W kilku krajach muzułmańskich nie ma żadnych uczniów, którzy osiągaliby poziom wybitny. W tych, gdzie niektórzy taki poziom osiągają – Turcja, ZAE, Bahrajn – widać na prawej stronie, jak bardzo rozciągnięte są poziome wykresy, co świadczy o ogromnej nierówności w wynikach szkolnych: istnieją nieliczne grupy bardzo dobrze uczone, ale znacznie liczniejsze są rzesze tych, którzy niewiele albo nic nie umieją.

Przyjrzyjmy się temu na przykładzie wiedzy z nauk przyrodniczych klasy 8 (Tabela 2 na końcu tekstu). Poziom „pośredni”, czyli 475 punktów, to taki, na którym, jak definiuje to TIMSS, „uczniowie wykazują i stosują pewną wiedzę z zakresu biologii i nauk fizycznych. Mają pewną znajomość cech charakterystycznych zwierząt i stosują wiedzę o ekosystemach. Wykazują  pewną wiedzę na temat właściwości materii, procesów chemicznych i znają kilka pojęć fizyki”.

Poziom „niski”, 400 punktów, to taki, na którym „uczniowie wykazują ograniczone rozumienie zasad i pojęć naukowych oraz ograniczoną wiedzę na temat faktów naukowych”. Czyli poziom „niski” to taki, na którym uczniowie w ogóle cokolwiek wiedzą – pewnie w polskich szkołach z ledwością by zaliczyli na 2. Jeśli ktoś jest na poziomie „niskim” albo ma poniżej 400 punktów, to oczywiście nawet o średniej szkole nie ma mowy, nie wspominając o szansach na studiowanie.

W Singapurze uczniów, których wiedza była na poziomie „niskim” lub gorszym, było 9%, w Finlandii 20% (dane z tabeli 4.8 z raportu). Natomiast w krajach muzułmańskich takich uczniów była na ogół  połowa albo większość: 83% w Maroku, 76% w Egipcie, 67% w Arabii Saudyjskiej, 61% w Iranie; nawet w  najlepszej Turcji była ich jedna trzecia.

Pakistan i Turcja na dwóch biegunach

Przypadkiem skrajnie negatywnym jest Pakistan; mamy dla niego dane tylko z klasy czwartej. Z matematyki średni wynik uczniów w Pakistanie wynosi 328 punktów, podczas gdy poziom „niski” to 400 punktów. Trzy czwarte uczniów nie osiąga nawet tego poziomu. Wyniki w naukach ścisłych są jeszcze gorsze – średnia to 290 punktów; tylko jeden na pięciu uczniów osiąga poziom „niski” albo ma wyniki odrobinę lepsze. Wyniki te oznaczają, że praktycznie niemal wszyscy pakistańscy uczniowie z matematyki i nauk ścisłych nie umieją kompletnie nic.

A ci, którzy nic albo niewiele umieją, raczej nie poprawią swoich wyników w trakcie nauki. W każdym kraju muzułmańskim wyniki uczniów klas ósmych są na podobnym miejscu skali, co wyniki uczniów klas czwartych, czyli jakąś wiedzę nabyli – bo sprawdzamy poziom klasy ósmej – ale nadal tej wiedzy jest bardzo niewiele.

Wyjątkiem w krajach muzułmańskich jest Turcja, której wyniki w klasie czwartej są powyżej średniej zarówno z matematyki jak i przedmiotów ścisłych, a w klasie ósmej trochę poniżej średniej. Tyle, że jak widzieliśmy, wyniki wskazują na ogromną nierówność jakości nauczania – obok uczniów ze świetnymi wynikami, nawet powyżej 600 punktów, są ogromne rzesze nie osiągających nawet 400 punktów.

I co ciekawe, względna jakość nauczania w Turcji pogarsza się z wiekiem – średnie uczniów w klasie czwartej są o około 30 punków wyższe niż uczniów klasy ósmej. W tym kraju przez dziesiątki lat dominowało świeckie szkolnictwo, przypominające europejskie, a dopiero w ostatnich latach programy zostały zmienione na bardziej religijne i znaczna część uczniów znalazła się w prowadzonych przez państwo religijnych szkołach.

W  ogromnej większość krajów muzułmańskich kiepskie aktualne wyniki są jednak lepsze albo znacznie lepsze, niż były w poprzednich badaniach. Praktycznie jest tylko jeden kraj, w którym nie widać żadnego postępu – Arabia Saudyjska. Poprawa jest na ogół stopniowa, o kilkanaście lub kilkadziesiąt punktów, ale zdarzają się i przypadki spektakularne: wyniki czwartoklasistów w Maroku wzrosły  z 264 punktów przed ośmiu laty do 372 obecnie. Nadal bardzo kiepsko, ale pozytywny trend jest wyraźny.

Dziewczynki lepsze od chłopców

Niezwykle ciekawe, a nawet zdumiewające,  jest porównanie wyników osiąganych przez dziewczynki i chłopców (Tabela 5 na końcu tekstu; tutaj pozostałe tabele). W prawie wszystkich badanych krajach muzułmańskich, niezależnie od wieku, dziewczynki mają wyniki lepsze albo dużo lepsze od chłopców z matematyki i z nauk przyrodniczych. Wyjątkiem są Iran i Turcja, gdzie wyniki trochę lepsze mają chłopcy. Natomiast Arabia Saudyjska, Pakistan, Oman, należą obok Filipin i RPA (krajów z końca tabel) do krajów o największych różnicach na korzyść dziewczynek.

Dlaczego tak się dzieje – nie wiemy, badacze nie próbują tego wyjaśniać. Możemy przypuszczać, że dziewczynki są świadome tego, że wykształcenie jest dla nich możliwością wyrwania się z tradycyjnej roli kobiety siedzącej w domu i rodzącej dzieci. Być może chłopcy, którzy są w kulturze muzułmańskiej uprzywilejowani, sądzą, że mniej się muszą starać.

W każdym razie widać,  że chociaż wyniki dziewczynek też są kiepskie, to jednak wkładają więcej wysiłku i mają lepsze efekty – zatem preferowanie mężczyzn przy zatrudnianiu jest dla krajów muzułmańskich bardzo niekorzystne, bo osoby lepiej wykształcone pozostają częściej poza rynkiem pracy.

Skąd sie to bierze?

Są dwa pytania, na które warto odpowiedzieć, znając wyniki badań. Po pierwsze, czym spowodowane są różnice między krajami, a szczególnie fatalne wyniki krajów muzułmańskich. Badacze TIMSS zgromadzili rozmaite dane, pochodzące z ankiet wśród uczniów i nauczycieli; dosyć wyraźnie wskazują one na dwa czynniki: ubogie środowisko uczniów i słabe wykształcenie nauczycieli.

Ubogie środowisko definiowane było przez badaczy jako takie, w którym działają trzy czynniki: rodzice ucznia nie mają wyższego wykształcenia, w domu jest mało  książek a uczeń nie ma własnego pokoju ani internetu. Takich uczniów w krajach muzułmańskich była większość.

Jednocześnie poziom wykształcenia nauczycieli, szczególnie w klasach czwartych, był w krajach muzułmańskich znacznie gorszy niż w krajach Azji Wschodniej czy Europy – w Pakistanie większość nauczycieli czwartoklasistów miała ukończoną zaledwie szkołę średnią. W innych krajach większość nauczycieli ma za sobą na ogół zaledwie licencjat, rzadko zdarzają się nauczyciele z pełnym magisterium – a nie wiemy, z czego ten licencjat mają.

Ani zmiana środowiska uczniów, ani poprawa wykształcenia nauczycieli nie jest procesem szybkim. Ten drugi czynnik zmieniany może być szybciej, ale też  raczej w terminach dekad niż lat. Dlatego nie należy spodziewać się szybkich zmian w wynikach muzułmańskich uczniów, nawet jeśli władze państwowe chciałyby te wyniki poprawić i są w stanie przeznaczyć na to odpowiednie środki.

Kraje biedniejsze, jak Pakistan, na pewno nie są w stanie zapewnić w szkołach zatrudnienia odpowiednich nauczycieli, część zaś systemu edukacji znajduje się w rękach mułłów, dla których uczenie dzieci matematyki i nauk ścisłych, a właściwie wszystkiego prócz recytowania Koranu, jest stratą czasu.

Drugie pytanie dotyczy gospodarczych skutków fatalnego poziomu nauczania, bynajmniej nie ograniczonego do przedmiotów ścisłych. W badaniu PIRLS, sprawdzającym umiejętność czytania, też przeprowadzanym co pięć lat przez Boston College, kraje muzułmańskie wypadają równie źle jak w naukach ścisłych.

W ostatnim badaniu z roku 2016, przy identycznej skali wyników (400 to poziom „niski”, a 9 z dziesiątki najgorszych krajów to kraje muzułmańskie – od Zjednoczonych Emiratów Arabskich z wynikiem 450 punktów, przez Arabię Saudyjską z 430 punktami, Iran – 428, aż po Maroko z 358 punktami i  Egipt, gdzie średnia wyniosła 330 punktów.

Uczniowie, którzy nie znają matematyki i z ledwością czytają (a poziom 400 to poziom słabego czytania) to nie są przyszli pracownicy nowoczesnej gospodarki. Nadają się być może do prostych prac fizycznych, ale o pracach umysłowych, korzystaniu z komputerów i studiach wyższych można zapomnieć.

Marne szanse na rozwój

Dlatego żadne wizjonerskie projekty przyszłego rozwoju niezależnego od wydobywania ropy naftowej, takie jak „Vision2030” Arabii Saudyjskiej, nie mają szans na realizację z prostego powodu: nie ma i przez najbliższych dziesięć lat nie będzie na rynku pracy wystarczającej liczby osób, które potrafiłyby w przekształconej gospodarce pracować.

Oczywiście, w każdym z krajów muzułmańskich są jakieś grupy niezmiernie zdolnych uczniów, którym udaje się zdobyć normalną wiedzę i pójść na studia. Tyle, że takich osób, przy dzisiejszym – i wczorajszym – poziomie absolwentów szkół jest zbyt mało. Rosnące liczby studentów nie powinny nas zmylić: to raczej świadectwo obniżenia poziomu studiów niż poprawienia kompetencji uczniów.

Innymi słowy, przez najbliższych kilkanaście co najmniej lat kraje muzułmańskie skazane są na stagnację gospodarczą, ponieważ nie mają i nie będą miały pracowników, których wymaga nowoczesna gospodarka. Przy rosnącej liczbie ludności oznacza to coraz więcej bezrobotnych, często z dyplomami szkoły średniej albo uczelni, ale niewiele umiejących. A rosnąca liczba słabo wykształconych bezrobotnych to pożywka dla ruchów fundamentalistycznych – i dla emigracji.

Dlatego kwestia fatalnego poziomu szkół w krajach muzułmańskich jest też problemem Europy – bo to do nas przybywają te tysiące kiepsko wykształconych imigrantów, szukających lepszej przyszłości. Ich liczby będą się zwiększać, ale poziom ich wiedzy jest i będzie znacznie poniżej poziomu wiedzy absolwentów szkół europejskich.

Jeśli przyjmiemy, że przybywają do Europy imigranci w proporcjach podobnych, jak proporcje kiepskich i wybitnych uczniów w krajach muzułmańskich, to możemy założyć, że znaczna część imigrantów przybyłych w ostatnich latach i tych, którzy przybędą w latach kolejnych, będzie miała ogromne trudności ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy. Prac, które nadają się dla osób, które słabo czytają i kiepsko, liczą jest w Europie coraz mniej, a będzie jeszcze mniej w przyszłości.

Paradoksalnie, większe szanse na pracę w Europie miałyby muzułmańskie kobiety, ale przybywają głównie mężczyźni.


Badania TIMSS

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign
Avatar photo

Grzegorz Lindenberg

Socjolog, dr nauk społecznych, jeden z założycieli „Gazety Wyborczej”, twórca „Super Expressu” i dwóch firm internetowych. Pracował naukowo na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Harvarda i wykładał na Uniwersytecie w Bostonie. W latach '90 w zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego. Autor m.in. „Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy”. (2018), "Wzbierająca fala. Europa wobec eksplozji demograficznej w Afryce" (2019).

Inne artykuły autora:

Uwolnić Iran z rąk terrorystów i morderców

Afganistan – przegrany sukces

Pakistan: rząd ustępuje islamistom