Życie w duńskim getcie: tylko dla imigrantów

Vollsmose
| 19 komentarzy|
image_pdfimage_print

Vollsmose jest jednym z największych muzułmańskich gett w Danii. Znajduje się w Odense na wyspie Fionia.

Jeśli nazywasz się “Hansen” albo “Nielsen” i mieszkasz w Vollsmose, prawdopodobieństwo, że włamią się do twojego domu, jest znacząco wyższe, niż gdybyś miał bardziej obco brzmiące nazwisko. Kampania “włamaniowa” przeciwko rdzennym Duńczykom rozprzestrzeniła się w problematycznej dzielnicy w ostatnich miesiącach.

Ma tu miejsce jakiś rodzaj rasizmu – widzimy, że coraz więcej Duńczyków zmuszanych jest do opuszczenia tej okolicy. To jest rezultat rosnącej liczby włamań. W ostatnim miesiącu było ich około 150. Uderzające jest to, że na 10 przypadków, 9 skierowanych jest przeciwko rdzennym Duńczykom – wyjaśnia policjant z Komendy Głównej Policji na Fionii. Podał swoje nazwisko, ale tylko do wiadomości redakcji, gdyż boi się, że straci pracę. Uważa, że ktoś próbuje “oczyścić” ten rejon z pozostałych Duńczyków.Kilku młodocianych przestępców powiedziało ostatnio wprost, że chcą mieć Vollmose dla siebie. W ostatnim roku pewna duńska rodzina zgłosiła kilka incydentów i w rezultacie jej mieszkanie było co tydzień dewastowane. W końcu poddali się i wyprowadzili. Co więcej, wiele z tych włamań faktycznie przypomina wandalizm, co wygląda na jakiś rodzaj odwetu.

Policjant skrytykował sposób, w jaki władze podchodzą do problemu. Uważa, że chcą zatuszować tę sprawę, bo jest po prostu kontrowersyjna. Wszyscy to wiedzą… Dlaczego chowają to pod dywan – nie wiem. Domyślam się, że dlatego, że jest to politycznie niewygodne.

Zastępca komendanta lokalnej policji w Vollmose, Bjarne Puggard, przyznaje, że liczba włamań w dzielnicy dramatycznie wrasta. Ale nie chciał potwierdzić, czy to przede wszystkim rdzenni Duńczycy są ofiarami włamań. (p)

Tłumaczenie Karli

http://www.jihadwatch.org/2012/01/danish-police-immigrant-criminals-target-danes-to-make-them-move-out-of-the-muslim-area.html

* * *

Dla nas, Duńczyków już nic nie pozostało

Wyobraźcie sobie życie, w którym boicie się otworzyć drzwi, kiedy ktoś puka. Życie, w którym musicie zmienić trasę powrotu do domu, aby dojść tam bezpiecznie i gdzie lęk o to, że możecie zostać zaatakowani, ciągle wypełnia wasze myśli.

Wówczas będziecie wiedzieli jak czuje się Rene Larsen, pięćdziesięciolatek mieszkający w Vollsmose w 2012 roku.

Głos mu drży i w oczach Larsena widać strach, kiedy uchyla drzwi, gdy pukają do nich reporterzy B.T. (duński tabloid – red.). W prawej ręce ukrywa saperkę, którą zawsze trzyma obok drzwi w obawie, że kiedyś będzie musiał się bronić. Oh, jesteście dziennikarzami – w głosie niepełnosprawnego, samotnego emeryta słychać ulgę. Odłożył swoją ‘broń’ i zaprosił nas do środka. Natychmiast zaczął mówić o swoim życiu Duńczyka w niespokojnym gettcie. Przybyłem tutaj 29 lat temu. Wtedy było to fantastyczne miejsce, gdzie wszyscy wzajemnie się znali. Ludzie byli przyjaźni i zapraszali się wzajemnie do domów. Pamiętam, że czasami kupno chleba w lokalnym sklepie zajmowało kilka godzin, bo zawsze był ktoś, z kim musiałeś porozmawiać, czy też napić się piwa, opowiada Larsen. Ale teraz już tak nie jest.

To się zaczęło dziesięć lat temu, kiedy zaczęto zamykać w okolicy wszystko, co było duńskie. Dla nas, Duńczyków, nic nie zostało. Dzisiaj ludzie nie mówią sobie ‘cześć’. Można powiedzieć, że patrzą na ciebie wilkiem za to, że jesteś Duńczykiem i nie czujesz się już mile widziany.

Atmosfera w sąsiedztwie także stała się brutalna, Rene doświadczył tego wielokrotnie.

Pierwszy raz zostałem zaatakowany osiem lat temu. Złamali mi kość udową. Cztery miesiące temu zostałem pobity na drodze, po której jeżdzę swoim elektrycznym skuterem. Ukradli mi wszystkie pieniądze.

Teraz Rene za każdym razem jedzie do domu innymi  ulicami, a kiedy ktoś zagrodzi mu drogę – zawraca. Do tej pory te ataki nie zmusiły mnie do wyprowadzki. Tak jak wielu innych rodowitych Duńczyków, on także został zmuszony do życia w ten sposób. Przez ostatnie dziesięć lat moje dzieci mówiły mi, że powinienem się przeprowadzić, ale ja chyba jestem uparciuchem. I mam też dobre wspomnienia związane z tym miejscem, opowiada Rene.

Kilka tygodni temu zniknęła jego ostatnia radość. Wrócił wówczas do domu po spędzieniu świąt Bożego Narodzenia z rodziną. Przyszedłem do domu w Wigilę. Było u mnie włamanie. Zabrano telewizor, komputer i Playstation. Wszystko było powywracane. Przewrócili nawet moje łóżko szpitalne.

Rene udał się zszokowany z powrotem do rodziny, ale kiedy wrócił do domu nazajutrz rano, zobaczył, że złodzieje byli tam ponownie.

Zniszczyli mi jeszcze więcej rzeczy, ukradli stereo i nawet pół litra coli.

Tego dnia Rene podjął trudną decyzję.

Niezmiernie mnie denerwuje, że muszę żyć w ten sposób. Ciągle mam zapalone światła. Cały czas gra muzyka, a zasłony są zaciągnięte. I to ciągłe myślenie o tym, że mogą przyjść i będę musiał otworzyć drzwi. Dlatego postanowiłem się wyprowadzić. To koniec.

Tłumaczenie Tom

Źródło: http://gatesofvienna.blogspot.com/2012/01/there-is-nothing-left-for-us-danes.html#more

Chętnie nas czytasz?

Od 9 lat w Polsce informujemy o zagrożeniu politycznym islamem.
Dostarczamy unikalne treści, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.
Dzięki wsparciu jesteśmy w stanie utrzymać niezależność i zrealizować nasz cel:

Demokratyczna Europa wolna od islamskiego fundamentalizmu.

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze