Współczesny dżihad oraz pamięć o islamskiej przeszłości Bułgarii – lekcje Bistry Cwetkowej

murad-i_ottoman_congueror_of_sofia_1385_ad
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Pierwszy z dwóch niedawno publikowanych reportaży nieocenionego Neda Maya z „Gates of Vienna” podkreśla odrodzenie dżihadu w byłej osmańskiej muzułmańskiej kolonii – Bułgarii. Wziąwszy pod uwagę prawdopodobieństwo pełnej wstrętu do wszystkiego, co bułgarskie, reakcji młodych, lewicowych mediów, jest już najwyższa pora, by ci niedoinformowani ignoranci zrozumieli krzywdę, którą jarzmo szariatu wyrządziło ich przodkom. Można tylko do znudzenia powtarzać słynne słowa Santayany: „ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie”.

murad-i_ottoman_congueror_of_sofia_1385_adBistra Cwetkowa (1926–1982), ur. w Bułgarii, była naukowcem. Kształciła się w Sofii, Kairze i Paryżu, po czym obroniła pracę doktorską na Uniwersytecie Leningradzkim w 1972 r. Praca ta była analizą tureckich podbojów Bałkan na początku XV wieku. Dr Cwetkowa została członkinią Bułgarskiej Akademii Nauk w 1952 r. oraz równocześnie profesorem na Uniwersytecie w Sofii i dyrektorką Komisji badającej turecko-osmańskie materiały źródłowe w roku 1972. Uniwersytet w Strasburgu przyznał jej tytuł honorowy w 1981 r. Znaczącą pracę Cwetkowej „LES INSTITUTIONS OTTOMANES EN EUROPE” opublikowano w roku 1978. Dr Cwetkowa popełniła samobójstwo 16 sierpnia 1982 r., niedługo po tragicznym wypadku, w którym została ciężko ranna, a jej mąż zginął na miejscu.

Oto konkluzje pochodzące z jej pracy, której tytuł tłumaczy się „Religijna i etniczna dyskryminacja w Bułgarii pod rządami tureckimi”:

Osmańska arystokracja feudalna celowo pobudzała religijny fanatyzm muzułmanów i ich nienawiść do niewiernych – raja, obywateli niższej klasy. Używając owych środków, klasa rządząca miała za cel odwrócenie uwagi tureckich chłopów od pogłębiających się antagonizmów społecznych wewnątrz państwa oraz zapobieganie sytuacji, w której chłopi ci rozpoznaliby swoich prawdziwych wrogów – ludzi przyczyniających się do ich opresji i wyzysku.

Etniczna i religijna dyskryminacja, nieubłaganie powiązana z uciążliwym reżimem feudalnego wyzysku i politycznej opresji, opóźniała rozwój Bułgarów przez wieki. Dyskryminacja, która skazywała nie-muzułmanów (raja) na wysłuchiwanie obelg, ataki na ich godność, życie oraz honor ich i ich rodzin, ograniczała także wolność wyznania i groziła przymusową islamizacją, wzmacniając jarzmo tureckiej, feudalnej opresji. A jednak, przez wieki Bułgarzy uparcie i odważnie odpierali ów reżim dyskryminacji i opresji, zachowując swoją tożsamość i kulturę narodową pomimo prób przymusowej asymilacji.

Przeprowadzona przez Cwetkową analiza ruchu wyzwolenia Bułgarów spod osmańskiego jarzma, tak zwanego ruchu Haiduk [„The Bulgarian Haiduk Movement in the 15th-18th Centuries” in East Central European Society and War in the Pre-Revolutionary Eighteenth Century, edited by G.E. Rothenberg, B.K. Kiraly, and P.F. Sugar, 1982], zawierała następujące obserwacje (pochodzące ze stron 327-328):

Ruch Haiduk i spontaniczne wybuchy powstań raja (obraźliwe określenie na poddanych chrześcijańskich) były manifestacją świadomości narodowej podbitych Bułgarów, jak też nieugiętą opozycją wobec systemu, który stworzyli najeźdźcy. Nawet z niewielkich ilości informacji o ubiorze i wyglądzie zewnętrznym, pochodzących z oficjalnych dokumentów, można odczytać charakterystyczny, prowokacyjny stosunek Bułgarów wobec Turków. Jedną z form narodowej i religijnej dyskryminacji osmańskiej było zabronienie nie-muzułmańskim raja noszenia jasnych lub uderzających strojów – naruszenie owego zakazu poczytywano za akt rebelii. Z tego powodu Turcy zeznający przeciwko hajdukowi, wojewodzie Czawdarowi z Sopotnicy koło Bitoli nie omieszkali wspomnieć, iż nosił czerwony płaszcz oraz pióra w kapeluszu.

Poniżej znajduje się pełne tłumaczenie pracy Cwetkowej pt. „Religijna i etniczna dyskryminacja w Bułgarii pod rządami tureckimi”.

Konsolidacja osmańskich instytucji i władz na terytoriach bułgarskich pod koniec XIV w. ustanowiła uciążliwy reżim dyskryminujący podbitą nie-muzułmańską populację. Dyskryminacji towarzyszył wzrost feudalnego wyzysku i opresji politycznej. Przez prawie pięć wieków pod panowaniem tureckim ów reżim dyskryminacji zatrzymał i zdusił rozwój narodu bułgarskiego, pozbawiając go możliwości prowadzenia normalnej ludzkiej egzystencji.

Religijna nietolerancja forsowana przez islamskich uczonych i teorie proklamujące wyższość muzułmanów nad podbitą ludnością były adaptowane i utrzymywane przez turecką arystokrację feudalną. Ona zaś używała skrajnie konserwatywnych dogmatów oficjalnej osmańskiej ideologii, aby zapobiec konfliktowi klas wewnątrz państwa tureckiego oraz by odwrócić uwagę tureckiego plebsu od istniejących, ostrych antagonizmów społecznych. Ponadto religijna i etniczna dyskryminacja była sposobem tureckich władz feudalnych na kontrolę populacji podbitych państw.

Przez okres tureckiego panowania w Bułgarii brutalny reżim dyskryminacji manifestował swoją obecność codziennie. Reżim w szczególności zintensyfikował wyzysk feudalny ludów nie-muzułmańskich, co znajdowało odzwierciedlenie w specjalnym systemie podatkowym dla pokonanych niewiernych. Trzeba tutaj dodać, że feudalna opresja i wyzysk dotyczyła także muzułmańskiego plebsu, którzy również byli niewolnymi państwa tureckiego i szlachty. Jednakże, w odróżnieniu od swoich tureckich odpowiedników, nie-muzułmanie objęci byli mnóstwem podatków, których muzułmański plebs nie musiał płacić. Przykładowo wszyscy mężczyźni-innowiercy w wieku 15-75 lat musieli płacić dżizję – upokarzający podatek pogłówny. Podatki te podkreślały różnicę pomiędzy podbitym ludem a ich panami i zdobywcami.

W całym Imperium Osmańskim, a szczególnie w Bułgarii, pewne podatki były ściągane z raja w większym stopniu niż z muzułmanów. Wiele źródeł podaje, że podczas gdy muzułmański plebs musiał płacić podatek rezm-i cift w wysokości 22 akcze od farmy, nie-muzułmańska ludność, a szczególnie bułgarscy raja, byli zmuszeni do płacenia 25 akcze za domostwo tytułem ispense – identyczny podatek pod inną nazwą. Sama nazwa ispense sugeruje, że turecka administracja próbowała – nawet w nomenklaturze fiskalnej – podkreślić mniejsze brzemię podatkowe ciążące na muzułmanach w porównaniu do nie-muzułmanów. Dyskryminacja podatkowa w stosunku do nie-muzułmanów, a zwłaszcza zależnej ludności bułgarskiej, umożliwiała szlachcie tureckich panów ziemskich i centralnym instytucjom zarządzającym finansami imperium pozbawienie raja nie tylko nadmiaru, lecz także podstawowych dóbr niezbędnych do przeżycia.

Członkowie feudalnej tureckiej arystokracji, razem ze swą liczną świtą i poborcami podatkowymi, mieli w zwyczaju jadać w domach bułgarskich chłopów oraz ubogich mieszczan, rabować ich dobra, zabierać im bydło, skazując ich tym samym na życie w całkowitej biedzie. Setki tureckich dokumentów i obserwacji obcokrajowców poświadczają, że etniczna i religijna dyskryminacja czyniła dostatecznie już ciężkie brzemię feudalnego wyzysku wręcz niemożliwym do zniesienia przez ludność bułgarską. Przykładowo podróżnik H. Dernschwam, podkreślając żyzność bułgarskiej gleby oraz przedsiębiorczość Bułgarów, zwraca uwagę na fakt, iż „gdyby Turcy nie zagrabiali im wszystkiego, co można, to żyliby w bogactwie. Jednak żyjąc wśród Turków – nie mają nic”. Z zapisu procesu z 21 lipca 1550 r. wykonanego przez sofijskiego kadi dowiadujemy się, że bułgarscy chłopi ze wsi Gubisław w sofijskiej okolii wnieśli skargę, że ich spahi odebrał im dziesięcinę w złocie zamiast w naturze, zebrał większą ispense, niż było to prawnie przyzwolone, kazał im pracować dla niego przez 5 dni w roku oraz dostarczać mu drewno na opał we własnych taczkach.

Dyskryminacja podatkowa na bułgarskich ziemiach, manifestująca się w wielości form nadużyć fiskalnych, stała się szczególnie uciążliwa z końcem XVI w., co było rezultatem ciągłego pogłębiania się feudalnych związków. P. Djordjić w swoim raporcie z 1595 roku, wykonanego dla siedmiogrodzkiego szlachcica Zygmunta Batorego, odnotował, że „chrześcijanie znajdują się w opresji ekstremalnej biedy, powodowanej wysokimi podatkami i wymuszeniami ze strony janczarów i spahisów, którzy odbierali im niezbędny prywatny dobytek.” W swoim raporcie dla austriackiego cesarza Rudolfa II Djordjić opisuje, jak Turcy odbierają chrześcijanom bułgarskim „wino, zboże i wszystko, co popadnie; gdzie niegdyś odbierali 60 akcze od osoby, kiedy byłem w Bułgarii 3 lata temu, teraz biorą czterysta i pięćset akcze, a słyszałem, że zaczynają pobierać 800 i 1000 akcze”. Dżizja, która wynosiła między 40 a 50 akcze przed 1582, wzrosła do 700-800 w pierwszej połowie XVII w. Ponadto od 1691 r. podatek ten był pobierany nie od domostwa, lecz od każdej indywidualnej osoby. Według Selaniki Bułgarzy płacący dżizję stali się ofiarami mnóstwa nowych podatków: podatku na wino, dodatkowej opłaty pogłównej, a także dodatkowego podatku od dojścia do władzy nowego sułtana. W sumie wynosiły one aż 300 akcze. W liście z 1717 r. dama Montague pisze, że tureccy paszowie po tym, jak zjechali całą prowincję wraz ze swym niemałym orszakiem, grabiąc cokolwiek sobie zażyczyli, „mają jeszcze czelność żądać ‘daniny na zęby’ od ubogich chłopów”. Danina owa była rekompensatą za ścieranie się zębów, które mogło być rezultatem konsumowania zrabowanego chłopom jedzenia. Niemiecki podróżnik Niebuhr, który przejeżdżał przez ziemie bułgarskie w 1761 r., opisał zachowanie towarzyszącego mu agi: „Podczas całej mojej podróży mój aga i jego orszak zatrzymywali się wyłącznie w domach chrześcijan, nawet wtedy, gdy w wiosce większością byli muzułmanie. Chrześcijańscy chłopi musieli oddawać swoje owce i kurczaki – pokrótce, całą swoją żywność – za bezcen, jeżeli chcieli uniknąć pobicia”.

Fiskalna dyskryminacja nie-muzułmanów w Bułgarii, głównie etnicznych Bułgarów, osiągnęła swoje apogeum w XIX w. Relacje z tych zdarzeń dostępne są nie tylko w tureckich źródłach. Wiele informacji na ten temat można znaleźć w opisach europejskich ambasadorów i podróżników, a także niektórych bułgarskich źródłach. Następujące informacje można znaleźć w sprawozdaniu Aleksandra Eksarha, wykonanym dla wielkiego wezyra Reszida Paszy. Sprawozdanie mówi, że gdy bilikbaszi i beglikci przybywali do wsi, żądali najlepszego domu z najpiękniejszymi i najweselszymi kobietami. Ich konie musiały być karmione dwa razy dziennie, podczas gdy oni mieli otrzymywać banitsę, wino, wódkę i wszelkiego rodzaju jedzenie. Dodatkowo żądali, aby najpiękniejsza z kobiet obsługiwała ich oraz „była na każde zawołanie, podczas gdy oni ucztowali przy stole”. W jednym z apeli do cara Rosji, datowanym na wrzesień 1850 r. i podpisanym przez ponad tysiąc osób, fakty dotyczące poważnej dyskryminacji Bułgarów były jaskrawo opisane. W dokumencie tym napisano między innymi: „My, ubodzy, płacimy podatki i haracz nawet za zmarłych, przez trzy lata [po ich śmierci]. Kiedy zmarły jest skreślony z oficjalnej listy, katib [skryba] odbiera jednego barana i pomimo tego wszystkiego wioska nadal ma obowiązek płacić. Kiedy chrześcijanin umiera, ściągany jest kismet paraci [podatek pogrzebowy] w wysokości uzależnionej od zamożności zmarłego – od 50 akcze od biedaka do 1000 akcze od bogatego – a poza tym jego dobytek jest sekwestrowany. Dopóki kismet paraci nie jest opłacony, zmarłego nie można pochować. Nawet dla jednego Turka gotować musimy dość jedzenia, by nakarmić pięciu. On zaś, kiedy nie może sam zjeść tyle jedzenia, resztą karmi swoje psy myśliwskie”. Bułgar Najden Gerow, który był wówczas rosyjskim wicekonsulem, opisuje szczegółowo nadużycia, których kirserdar, multezim i zaitia dopuszczali się wobec raja: „Podczas inspekcji gminy bilikbaszi, tak samo jak kirserdar i ich orszaki oraz konie żyją za darmo, utrzymywani przez chłopów… Od czasu do czasu, zabierają swoich przyjaciół, wybierając się do wioski, żeby zabawić się z nimi na koszt okolicznych mieszkańców.

Chłopi na zmianę przyjmują tych sępów, którzy to jednak nie zawsze zadowoleni są z zaoferowanego domostwa i na siłę zamieszkują najlepsze domy, zmuszając gospodarzy do gotowania dla nich. Z tych powodów okoliczni mieszkańcy unikają budowania dobrych lub komfortowych domów”.

Ciężkie brzemię podatków i nadużyć częściowo obejmowało muzułmanów, ale było mniej okrutne i upokarzające niż to stosowane wobec ludności z nie-muzułmańskich części miast i wsi.
Etniczna i religijna dyskryminacja, tworząca wiele upokarzających ograniczeń, rzuciła straszliwy cień na codzienne życie Bułgarów. Bezsilny subiekt winien był wyrażać swój niższy status każdym gestem, nawet swoim wyglądem. Pogarda i nietolerancja religijna okazywane wobec niego przez osmańskich zdobywców podkreślone były obraźliwym przezwiskiem „kafir” – niewierny. Karol Marks opisał bardzo dokładnie afronty wobec godności nie-muzułmańskiej populacji, wynikające z dyskryminacji religijnej. Tylko muzułmanin „ma prawo mieć przy sobie broń, a nawet najwyższy rangą chrześcijanin musi ustąpić drogi najniższej rangi muzułmaninowi”. Wedle prawa szaria, stosowanego przez osmańską arystokrację feudalną, nie-muzułmanie nie mogli nosić kolorowej i bogatej odzieży ani w ogóle ubierać się jak muzułmanie. Te instrukcje były przestrzegane na bułgarskiej ziemi.

Następująca treść pochodzi z rozkazu sułtana dla istambulskiego kadi, wydanego 25 marca 1631 r.: „Zgodnie z żądaniami religii szaria i prawo stanowią, że kafirzy muszą być upokarzani i obrażani poprzez odzież i zachowanie; nie powinni oni móc jeździć konno, nosić futrzanych kurtek i czapek, nosić odzieży w europejskim stylu oraz satynowej, a ich żony nie powinny zachowywać się tak, jak mają w zwyczaju robić to muzułmańskie kobiety”. Podobny rozkaz został wysłany istambulskiemu kadi w 1757 r. On również podkreśla, że chrześcijanie i Żydzi powinni zachowywać i ubierać się w sposób okazujący ich niższy status społeczny. Znacznie później, w latach 1836-38, francuski podróżnik A. Boue zapisał, że w Turcji „wciąż istnieją prawa ograniczające bogactwo ubioru…”. Pisze dalej: „Raja ustępuje drogi, kiedy spotka Turka, a nawet zsiada z konia, dopóki Turek nie przejdzie… Raja nie wita Turka jako pierwszy… Turek odbiera pozdrowienie jako obelgę, ponieważ wie, że chrześcijanin go nienawidzi, a wita go tylko gdy jest do tego zmuszony”. Anglik W. Eton napisał w 1798 r.: „Obelżywa segregacja pomiędzy muzułmanami i Żydami jest tak wysublimowana, że nawet najdrobniejsze szczegóły ubioru stały się przedmiotem restrykcji. Chrześcijanin może nosić tylko ciemny ubiór i nakrycia głowy, buty z czarnej skóry oraz musi pomalować swój dom na brązowo lub czarno”.

Dyskryminacja stworzyła warunki do zamachów na życie nie-muzułmanów, a także honor ich i ich rodzin. Setki dokumentów z czasów panowania tureckiego odsłaniają serię wstrząsających faktów dot. nadużyć i represjonowania ludności bułgarskiej, popełnianych przez ludność turecką na podstawie religijnej i etnicznej dyskryminacji. Sprawozdania mówią, że w roku 1589 muzułmańska społeczność z Bitoli poskarżyła się, że nie-muzułmanie żyjący w pobliżu meczetu Mahmuda Celebi rozpraszali ich w czasie modlitw poprzez „swoje nieprzyzwoite zachowanie”. Na podstawie tego niczym niepopartego oskarżenia tureckie władze orzekły, że wszystkie bułgarskie domostwa w pobliżu meczetu mają zostać sprzedane muzułmanom, by usunąć w ten sposób „kafirów” z okolicy meczetu. Dopiero w 1839 r., w czasach tanzymatu, wszystkim obywatelom imperium prawnie przyznano nietykalność osoby, mienia i godności osobistej, niezależnie od wiary, poprzez Hatt-i Szarif – pismo monarsze. W rzeczywistości jednak dyskryminacja wobec raja i zagrożenie dla życia, mienia i godności nie-muzułmanów nie zostały zwalczone. Opisując przypadki poważnej dyskryminacji, Boue dodaje: „pomimo Hatt-i Szarifu Turcy wciąż cały czas uciskają raja”.

W skardze Bułgarów z okolii Pleweń do Aleksandra Eksarha przytoczono w szczegółach wiele przykładów zniewag i prób zabójstw Bułgarów. Jest w niej napisane: „[Turcy] napadli i obrabowali mężczyznę ze wsi Petarnisa… Dokonali rzezi i rabunku na rodzinie z miasta Lukowit. Podczas podróży po wioskach i postoju w bułgarskich domach Turcy żądają kurczaków, banicy, bakławy, chałwy oraz aby dziewczęta i młode kobiety serwowały im wódkę i wino… Mężczyzna został zadźgany na śmierć we wsi Dewenci. Mężczyzna z miasta Teteweń został okradziony i brutalnie zamordowany w okolicy wsi Czerwien Brieg… Sześciu młynarzy zmasakrowano w ich młynach”. Polski emigrant Michał Czajkowski (Sadyk Pasza), który przeszedł na islam, pisze o występkach Ibrahima Paszy z Sylistrii: „Ibrahim Pasza i jego orszak, szczególnie gdy byli pijani, zabawiali się, jeżdżąc na Bułgarach jak na zwierzętach ulicami Sylistrii, poganiając ich batem. Tak bardzo lubił tę barbarzyńską formę zabawy, że organizował ją dla wszystkich oficjeli, agów i derwiszów przejeżdżających przez miasto…”.
Osmańscy władcy nie zostawiali w spokoju nawet zmarłych. Przykładowo jeden z dokumentów z 1695 r. mówi, że kadi z Widynia nie pozwolili bułgarskiej ludności z miasta i całej okolii pod ich jurysdykcją chować zmarłych, dopóki nie wnieśli opłaty. Konsekwentnie zmarłego nie chowano często nawet przez trzy lub cztery dni po śmierci.

Ciężkie restrykcje dotyczące wolności wyznania oznaczały, że Bułgarom zabroniono budowania kościołów i otwartego wykonywania rytuałów religijnych. Urzędnicy wychowani na fundamentalistów często zachowywali się bez szacunku wobec chrześcijańskich kościołów, nierzadko zamieniając je w meczety (np. sofijskie kościoły św. Grzegorza i św. Zofii). Tureckie władze oficjalnie zabroniły budowy dużych i pięknych kościołów, zwłaszcza w pobliżu meczetów. Chrześcijańskie domy modlitw nie miały wyróżniać się w żaden sposób i często powstawały pod ziemią. Wiele tureckich dokumentów z różnych okresów osmańskiego panowania pokazuje, że tureccy oficjele wydawali rozkazy burzenia chrześcijańskich kościołów bez chwili wahania. Jedno z takich poleceń, wydane 30 września 1613 r., nakazywało wszystkim kadi z sanjaku ohrydzkiego zburzenie wszystkich kościołów wybudowanych bez zezwolenia, z wyjątkiem tych, które były uszkodzone w czasie tureckiej inwazji i później odbudowano je w ten sam sposób. 13 sierpnia 1624 r. kadi z Plowdywu otrzymał rozkaz wyburzenia nowego kościoła w Stanimake w okolii Asenowgrad, ze względu obawy, iż ten duży i dobrze ufortyfikowany obszar mógłby stać się schronieniem dla powstańców. W firmanie z 20-29 grudnia 1693 r. kadi z Bałcziku i Sylistrii poinstruowano, aby zniszczyli odbudowany kościół we wsi Kawarna. Kościół zbudowano w miejscu innego, który również był zburzony, ponieważ stał w pobliżu meczetu. W. Eton podkreśla również, że „chrześcijanie ani nie mogą budować nowych kościołów, ani odnawiać starych bez [płacenia] wielkich sum pieniędzy”. Represjonowanie chrześcijańskich mnichów i księży także było na porządku dziennym w Bułgarii. Z firmanu do beja Kjusendilu i kadi z Dupnicy dowiadujemy się, że już w 1493 r. mnisi z klasztoru w Rila skarżyli się na zachowanie pewnego lokalnego spahisa i innych oficjeli, którzy przybywszy do klasztoru żądali jedzenia i wina za darmo. „Poza tym nieproszeni goście urządzali hulanki i popełniali różnego rodzaju występki wobec mnichów”. W innym firmanie od sułtana, datowanym na 1595 r., skierowanym do kadi z Samokowa i Dupnicy, odkrywamy morderstwo dwóch mnichów z klasztoru Azarnowsz. Wiadomości wymieniane pomiędzy katolickimi kościelnymi także zawierają całą litanię zeznań o nadużyciach popełnianych przez tureckich przedstawicieli władz.

Bułgarzy nie mogli mieć nadziei na sprawiedliwą karę dla przestępców i mogli polegać jedynie na wstawiennictwie tureckiej administracji. Bez wątpienia tureccy poddani także cierpieli z powodu sądów szaria, które zabezpieczały przywileje i panowanie osmańskiej elity. Jednak ten sąd był szczególnie niesprawiedliwy wobec nie-muzułmanów i często zasądzał na korzyść muzułmanów bez jakichkolwiek dowodów. Świadectwo tego zawarte jest w kopii zawiadomienia kadi z Widynia z 1700 r. Wedle tego zawiadomienia Omer, Turek z Widynia, przywłaszczył sobie winnicę pewnego Iwana, syna Nikoli z tego samego miasta. Pomimo dowodów przekazanych przez świadków Iwana oraz pomimo tego, że Omer nie miał żadnego sposobu na udowodnienie swoich praw do winnicy, sąd wydał werdykt na korzyść muzułmanina. Bezbronność raja przed sądami tureckimi opisana została przez M. Febure: „[Turcy] pozwalają sobie na bicie i ubliżanie chrześcijanom, którzy nie mogą się odwdzięczyć w ten sam sposób. Jeżeli puszczą im nerwy, będą poważnie ukarani przez sąd – tak jakby przystawali na czyjeś życie – w której to sytuacji muszą uciekać. Zachowują prawo apelacji do sędziego, ale żeby ich skarga została uznana, a oprawca ukarany, muszą mieć świadka, który jest Turkiem; jako że żydzi i chrześcijanie byli uznani za niewiernych, nie mogli oni zeznawać przeciwko muzułmanom…”. „Turcy uznają prawo tylko wtedy, gdy dotyczy ono Turków” – mówi bułgarski apel do cara Rosji z 1853 r. „W Pazardżiku w diecezji Filipopola zabito 106 Bułgarów w 1852 r., ale nie złapano ani jednego Turka, z kolei morderca jednego Turka zabitego w tym czasie został pojmany”. W swoim raporcie z 1861 r. dla rosyjskiego ambasadora w Istambule Najden Gerow wymienia fakty demonstrujące dyskryminację wobec nie-muzułmanów w przemyśle stoczniowym. Podsumowując owe fakty, Gerow napisał: „Stare tureckie podatki są tak elastyczne, że jak to sami Turcy mówią – są jak mokra skóra, która rozciągnie się w każdą stronę, w którą próbuje się ją rozciągnąć… [Chrześcijańskie] zeznania nie są akceptowane w sądzie, ponieważ nie są oni muzułmanami. Z drugiej strony, dowolny pisany dokument tracił swoją ważność, jeżeli zeznało przeciw niemu dwóch Turków. Ponadto żaden dokument bez podpisu Turka nie był ważny”.

Intensywna dyskryminacja przejawiała się także w wielu aktach przymusowej asymilacji, „turkifikacji” bułgarskiej ludności w czasach tureckiej okupacji. Jedną z metod asymilacji była tzw. dewszirme – danina z krwi. Co trzy, pięć lub siedem lat najzdrowsze chrześcijańskie dzieci były wybierane i przewożone do stolicy imperium, gdzie zmuszano je do przejścia na islam oraz treningu wojennego. Ci chłopcy tworzyli później pułki janczarów. Wychowywano ich w duchu nieprzejednanej nietolerancji, drwiny i nienawiści wobec innowierców.

W jednym z komunikatów do Wschodniej Kongregacji katolicki arcybiskup Martin Bici opisuje ,jak chrześcijańskie dzieci zostały siłą wywiezione, aby stać się janczarami: „W ubiegłym roku [1610] dowódca janczarów, wysłany przez sułtana, przybył odebrać dzieci chrześcijanom. Jest to dawna tradycja, [odbierania dzieci], aby służyły one jemu i jego sarajowi. W rezultacie [biskup Petur Solinat] przeszedł przez ogromne cierpienie. Wspomniany biskup Sofii i biedni chrześcijanie ukrywali swoje dzieci w jaskiniach, górach i lasach, aby utrzymać je w świętej wierze i uchronić przed wpadnięciem w ręce niewiernych, nawet kosztem dalszego zwiększania ich ubóstwa”. W liście do kongregacji z 20 października 1646 roku katolicki biskup Fransisco Soimirovich pisze w tej samej kwestii: „…Sułtan nadał rozkaz odebrania dzieci. Jeden ze szlachciców z jego dworu przybył z dwustoma janczarami, którzy później też tu dotarli. Odebrali oni chrześcijańskich chłopców i dużą sumę pieniędzy. Zakuli kilku chrześcijan w kajdany, żądając, żeby odnalazło się więcej dzieci. Kiedy zobaczyliśmy ten horror, zabraliśmy naszych potomków w góry, gdzie spędzilismy tydzień…”.  W bardzo rzadkich przypadkach praktyka dewszrimy kontynuowana była w XVIII wieku. W ten właśnie sposób w 1703 roku Ahmed III rozkazał odebranie chrześcijanom tysiąca dzieci.

W poprzednio cytowanych pracach Alexandra Eksarha opisany jest proces zmuszania bułgarskich kobiet do przejścia na islam. Kiedy niski rangą turecki urzędnik chciał poślubić piękną Bułgarkę, „zwołuje on swoich przyjaciół, którzy otaczają dom dziewczyny, porywa ją, zabiera do Albanii, gdzie jest ona siłą zmuszana do przejścia na islam, i w końcu porywacz poślubia kobietę”. Jedna ze skarg Bułgarów z dzielnicy Pleven z połowy XIX wieku wspomina o tym, że lokalni tureccy tyrani siłą zabierali kobiety i czynili je swoimi żonami. Tego typu siłą narzucona zmiana wiary jest opisana w zeznaniach świadka przed tureckim sądem z 1876 roku, Turka z wioski Chaushkoy (Tsenovo, okolia Belene): dwóch Turków uprowadziło bułgarską dziewczynę z Iblanova, aby ją nawrócić i aby poślubiła jednego z nich. Według zeznań „opierała się i nie chciała zostać muzułmanką”.

Narodowy, bułgarski epos jest bogaty w poruszające pieśni wychwalające opór odważnych bułgarskich mężczyzn i kobiet, którzy sprzeciwiali się konwersji na islam i izolacji od swoich pobratymców. Jednym z takich przykładów jest pieśń o dzielnym Balkanji Yovo. Pomimo strasznych nadużyć, którym był poddawany, aby przystać na turkifikację jego siostry, nieustraszenie odpowiadał swojemu prześladowcy: „Hej, wojewodo, oddam swoją głowę, ale nie oddam Yany islamowi”. Inna pieśń z Macedonii opowiada o dziewczynie o imieniu Kana, która została wtrącona do więzienia po odmowie przejścia na islam. Zmartwiona losem swojej córki matka dziewczyny przychodzi do więzienia i próbuje ją przekonać, aby poddała się porywaczom i przeszła na islam, unikając w ten sposób śmierci. Kara odpowiada na to rozzłoszczona:

Milcz, Matko, oniemiej

Tam, gdzie stoisz, oślepnij

Jak mogę sprzedać moją wiarę,

O czym najpierw powinnam zapomnieć?

Kiedy porywacze usłyszeli te słowa, poddali ją jeszcze większym torturom. Jednak w pieśni ludowego barda wspaniała, nieugięta Kana oddaje swoje życie, ale nie swoją wiarę.

Tureckie władze na ziemiach bułgarskich nie były przeciwne próbom masowej turkifikacji mieszkańców całych wiosek i dzielnic. Jedna z najwcześniejszych tego typu prób sięga czasów Selima I (1512-1520). Z anonimowej „Opowieści o drugim zniszczeniu Bułgarii” dowiadujemy się, że Bułgaria została zrujnowana przez Selima I, a ludność na terenach wokół Chepino, Dospat, Kochan i Krupnika została poddana turkifikacji.

Z tego samego okresu (mniej więcej 1515-1520) pochodzą pewne interesujące fakty zawarte w jednym z  fragmentów ewidencji podatkowej z wiosek w okoli Nevrokop. Fragment ten zawiera inwentaryzację podatkową wiosek w tej okolii, która zawiera imiona muzułmanów i nie-muzułmanów, dokładną informację o ilości domostw, liczbę nieżonatych i owdowiałych oraz dane o wielkości i rodzaju podatków zebranych od nich. W jednym z takich wycinków z wioski Baba Vylkan albo Tilani, które były częścią okolii Nevrokop, strona 5-b zawiera oddzielną listę muzułmańskich obywateli tej wioski. Wśród nich jest kilka imion, które dają podstawę do pewnej oczywistej spekulacji. Oto te imiona: Bekhadir, syn Georga; Elias, syn Todora; Yusuf, syn Georga; Elias, syn Momchila. Na stronie 7-a, na wykazie muzułmanów z wioski Bezretche, która była częścią Pomestu, wyczytamy następujące imiona: Mehmed, syn Istancha (Stancha); Kurd, syn Vylka; Shir Mourad, syn Rajko; Karagyoz, syn Radiego; Hasan, syn Torniego. Spośród muzułmanów z wioski Petrovo, w okolii Nevrokop znajdziemy na stronie 1-b niejakiego Karagyoza, syna Istana (Stana) w Paparayko, albo też w Lykavichu odnajdziemy Ferraha, syna Istaniego (Staniego) (na stronie 5-a); z wioski Isferitina, w Pomeście wymieniony jest Ali, syn Milko (strona 8-a), podczas gdy w Bolotniche, w Nevrokop, znajduje się Yusuf, syn Georga (strona 10-a). Te interesujące fakty dają nam podstawę do sądzenia, że wyżej wymienieni dopiero co przeszli na islam. Możemy to wywnioskować z bułgarskich imion ich ojców, dokładnie zanotowanych przez sekretarza. Biorąc pod uwagę, że fragmenty te nie wymieniają jednej czy dwóch osób, ale znaczącą część populacji tych miast, prawdopodobne jest, że ci chrześcijanie przeszli na islam w rezultacie zorganizowanego nacisku tureckich władz, który doprowadził do masowej turkifikacji. Zważywszy, że ewidencje podatkowe pochodzą z lat 1515-1520, racjonalne jest kojarzenie ich z masową turkifikacją, która miała miejsce w Macedonii za czasów Selima I.

Świadectwa masowej turkifikacji na bułgarskich ziemiach szczególnie często pochodzą z drugiej połowy XVII wieku. Zmiany w tureckim systemie feudalnym, podupadnięcie Imperium Osmańskiego oraz intensyfikacja feudalnego wyzysku i ucisku politycznego spowodowały wzrost poziomu religijnej dyskryminacji wobec Bułgarów i doprowadziły do częstszych prób siłą przeprowadzanej, masowej asymilacji. Turkifikacja Bułgarów w zatoce Chepintsi, wyczerpująco opisana przez duchownego Metodiego Draginova z wioski Korova, również zaszła w tym czasie, a konkretnie w 1657 roku. Draginov pisze, że turkifikacji towarzyszyły okropne zbrodnie: „Niektórzy z tych, którzy nie przeszli na islam, byli mordowani, a innym, którzy uciekli do lasów, spalono domy”. Z jednej informacji o Karnobat Naib, datowanej na 20 kwietnia 1690 roku, dowiadujemy się o turkifikacji 30 osób z wioski Bin Geran w okolii Karnobat. Komunikat ten opisuje, że drwale z tej wioski zeznali przed sądem, że na ich wioskę, która była vakfem Rakas Sinana, została nałożona cizye na ponad 262 hany (dosłownie „domy”, ale tutaj chodzi o jednostkę podatkową). Było to efektem przejścia trzydziestu wiosek na islam i oszczędzenia ich od płacenia cizye, a obciążenie podatkowe zostało rozdzielone pomiędzy pozostałych chrześcijan. Mieszkańcy wioski powiedzieli, że nie mogą płacić cizye w imieniu konwertytów i poprosili o jego zniesienie. Według wszelkiego prawdopodobieństwa mówimy o przypadku siłowej turkifikacji, w wyniku której grupa trzydziestu wieśniaków przeszła na islam. Zapis sprawy od kadi z Vodiny z 25 października opowiada o podobnych przykładach turkifikacji na bułgarskiej ludności miasta Vodiny. W dokumencie tym raja Vodiny skarżą się, że każdej Wielkanocy muzułmanie szaleją na ulicach miasta, łapią chrześcijan, poniewierają nimi, niszczą ich domostwa i siłą narzucają przejście na islam.

Osmańska feudalna arystokracja celowo podniecała religijny fanatyzm muzułmanów i nienawiść muzułmanów wobec nie-muzułmańskich raja. W ten sposób klasa rządząca odwracała uwagę tureckiego chłopstwa od coraz bardziej zwiększającego się rozdźwięku społecznego w państwie oraz powstrzymywała ich przed odkryciem ich prawdziwych wrogów klasowych oraz twórców ich wyzysku i ucisku.

Etyczna i religijna dyskryminacja, nieuchronnie związana z obciążającym systemem feudalnego wyzysku i ucisku politycznego, powstrzymywała rozwój narodu bułgarskiego przez wieki. Dyskryminacja ta, która skazywała nie-muzułmańskich raja na obelgi i ataki na ich ludzką godność, ich życie oraz ich osobisty i rodzinny honor, ograniczała także religijną wolność i groziła przymusem islamizacji, jak również zaostrzała jarzmo tureckiego feudalnego ucisku. Pomimo tego w ciągu wieków naród bułgarski uparcie i odważnie stawiał opór temu reżimowi dyskryminacji oraz ucisku i wbrew próbom siłowej asymilacji udało mu się zachować własną tożsamość i kulturę narodową. (db)

Tłumaczenie: MM
Źródło: http://www.rightsidenews.com/2010101311874/editorial/world-opinion-and-editorial/contemporary-jihadism-and-remembrance-of-bulgarias-islamic-past-lessons-from-bistra-tsvetkova.html

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze