Wolontariusz mógł wrócić do Polski, wybrał areszt. „Bo jestem niewinny”

| 9 komentarzy|
image_pdfimage_print

Czy Izrael w ten sposób nie odgrywa się na Polskiej Akcji Humanitarnej? – pyta jej wolontariusz Kamil Qandil, który od tygodnia siedzi w izraelskim areszcie

Wolontariusz Polskiej Akcji Humanitarnej Kamil Qandil – polski obywatel i wnuk palestyńskich uchodźców – został tydzień temu zatrzymany na lotnisku Ben Guriona pod Tel Awiwem. Wracał z pięciodniowego urlopu, by kontynuować pracę dla jerozolimskiego biura PAH. Ma wszystkie wymagane pozwolenia na pracę i wizę z prawem wielokrotnego wjazdu. Jego pracę finansuje polskie MSZ w ramach programu „Polska pomoc”.

Sąd rejonowy w Lod dał się we wtorek przekonać argumentom organów bezpieczeństwa (których wysłuchał za zamkniętymi drzwiami) i uznał Kamila za zagrożenie dla Izraela. Kamil odmówił powrotu do kraju i w areszcie deportacyjnym czeka na wynik apelacji do sądu najwyższego.

Dziadkowie Kamila zostali w 1948 r. wygnani z wioski, której ruiny leżą tuż obok centrum deportacyjnego, gdzie Kamil jest przetrzymywany. Uciekli do Jordanii, tam urodził się ojciec Kamila. W połowie lat 70. przyjechał do Warszawy. Swoją przyszłą żonę poznał na studiach medycznych. Kamil i dwie siostry urodzili się już w Polsce. W niedzielę udało nam się porozmawiać z Kamilem.

Więcej na: www.wyborcza.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze