Wojna za miliard dolarów

| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Nad ranem NATO po raz kolejny zbombardowało okolicę rezydencji libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego w Trypolisie. Biały Dom podał, że amerykańskie koszty operacji w Libii wyniosły już 716 milionów dolarów, do września będzie to ponad miliard. Pomimo przeciągającego się i kosztownego konfliktu, premier Wielkiej Brytanii zapewnił, że jego kraj będzie zaangażowany „tak długo jak będzie potrzeba”.

Brytyjskie media w ostatnich dniach przytaczały wypowiedzi wojskowych, którzy powątpiewali w zdolność ich kraju do prowadzenia długotrwałej operacji w Afganistanie i Libii wobec drastycznych cięć wydatków na wojsko. Rząd i dowództwo sił zbrojnych zapewnia, że nie ma problemów.

Główny cel

Europejskie kraje NATO kontynuują intensywną kampanię bombardowania Libii. Celem po raz kolejny był ufortyfikowany kompleks rządowy w Trypolisie. W czwartek około godziny piątej nad ranem doszło tam do kilku szybko po sobie następujących eksplozji. Od wybuchów zatrzęsły się szyby w centrum miasta, znad rezydencji Kaddafiego unosił się dym i popędziły do niej na sygnale pojazdy służb ratowniczych.

Nie wiadomo co dokładnie zostało trafione. Nie wiadomo też nic na temat ewentualnych ofiar, a libijskie władze nie skomentowały ataku.
Kompleks rządowy w Trypolisie jest celem ataków niemal co noc. Zniszczeniu uległy liczne budynki i bunkry znajdujące się na jego terenie, które miały być wykorzystywane do dowodzenia operacją tłumienia rebelii. W odpowiedzi zwolennicy Kaddafiego co wieczór zbierają się w kompleksie, aby pokazać swoje wsparcie dla przywódcy.

Stagnacja

Sojusz rozpoczął operację w Libii niemal trzy miesiące temu, po tym jak demonstracje przeciwko reżimowi Kaddafiego zamieniły się w wojnę domową. Lotnictwo NATO wykonuje rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ mającą na celu wymuszenie przestrzegania strefy zakazu lotów nad krajem i ochronę ludności cywilnej. Od końca marca samoloty NATO wykonały już ponad 4200 lotów.

Więcej na: tvn24.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze